Jump to content
Dogomania

Zarka

Members
  • Posts

    842
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zarka

  1. Charlie, nie wiem. Bou miała rację, zgłaszając wątpliwości, ja przyjęłam Twoja relację z "błędami" w nazewnictwie wynikającymi np. z braku kontaktu z policją. Nie każdy musi znać branżowe słownictwo, często używamy nieprecyzyjnych nazw jako tych powszechnie obowiązujących. Myślę, że każda rozmowa z policja jest wiążąca, bo ślad po niej zawsze zostaje. Na pewno nie było to przesłuchanie w sprawie, sądząc po okolicznościach raczej rozmowa ostrzegawcza. Nie wiem nawet, czy policjant, który z Wami rozmawiał był dzielnicowym. Oni raczej przychodzą do domu. Może po prostu sąsiad policjant nasłał na was kolegę, żeby trochę Was przestraszyć? Możesz to sprawdzić w necie. Dzielnicowi, często z gustowną fotką, są przypisani do komisariatów i dzielnic. Zobacz... Poza tym nie ma się czym za bardzo ekscytować. Ja bym pogadała z sąsiadem i już.
  2. Bo to nie było przesłuchanie :) Dzielnicowi na wniosek poszkodowanych mogą przeprowadzać rozmowy "prewencyjne". Takie podrożenie palcem. Pewnie to miało miejsce.
  3. ...i ze schroniska, że nie jest agresywny i przygotowany został do adopcji.
  4. Każdy ma prawo mieć psa i każdy ma prawo psów się obawiać. Pies powinien chodzić na smyczy i w kagańcu (jeśli trzeba), a Wy powinniście unikać faceta na schodach i na podwórku. Ja bym skontaktowała się z dzielnicowym (przyjmują w określone dni), a nawet poprosiła o przyjście i poznanie psa oraz o pomoc w rozmowach z sąsiadem. Po to w zasadzie dzielnicowi są. Może traficie na normalnego człowieka i problem zostanie rozwiązany. Mozarcik ma rację - nagrywałabym "spotkania" z sąsiadem, ale ja bym mu o tym powiedziała (że czujecie się pomówieni, że to nieprawda, że teraz będziecie kontrolować sytuację i nagrywać dla ewentualnej konfrontacji na policji). No i uważajcie na psa. Tacy dziwacy mogą być niebezpieczni.
  5. Czytam te Wasze rozważania i mam nadzieję, że kiedyś osiągnę ten etap pracy z psem. Na razie mogę rozważać chodzenie na luźnej smyczy :) Tak więc wszystkie Wasze uwagi chowam na przyszłość.
  6. Pewnie na reklamowanej stronie można się dowiedzieć ;) Podobnie jak o hodowli psów jako metodzie na dostatnie życie (szczegóły w innym wątku).
  7. Kurcze, to trudne przy długiej lince...Ale skoro nie ma wyjścia :)
  8. Jak dobrze, że znalazłam ten wątek. Właśnie jestem na etapie nauki chodzenia na smyczy i okazało się, że jedna komenda mi nie wystarcza. Miałam wątpliwości, jak to rozwiązać, ale widzę, że pomysł mam dobry. Komenda "noga" wiadomo typowo do sportów, potem "idziemy" - też przy mnie, na luźnej smyczy ale blisko i "biegaj" na długiej smyczy z wąchaniem np. po trawce. Całkowicie zwalniająca bez smyczy na komendę "zabawa". Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam i niepotrzebnie się szarpaliśmy. Mam jednak problem z tym "biegaj" na długiej smyczy. Młody ciągnie niemiłosiernie, wszędzie chce szybko dobiec i powąchać. Jak nad tym zapanować? Mówię "wolniej", ale nie wiem, jak mu pokazać o co mi chodzi.
  9. Karmię Britem Care i jestem zadowolona. Przerabiamy trzeci worek i wszystko jest ok, a sierść wygląda świetnie. Fitminem karmi moja hodowczyni i też nie ma zastrzeżeń. Myślę, że karmy z tej półki cenowej są już zadowalające.
  10. Nie mam shi-tzu, ale przecież rasa nie ma tu większego znaczenia. Patrząc na siebie mogę powiedzieć, że najtrudniej u mnie było z konsekwencją i...nerwami. Musiałam całkowicie zmienić swoje podejście do czasu poświęcanego psu i uświadomić sobie, że nic się nie zrobi samo i od razu. Przestałam się denerwować, że się śpieszę, a szczeniak nie chce zrobić kupy, albo nie mam czasu, a tu trzeba uczyć chodzenia na luźnej smyczy i 30 metrów pokonujemy w 20 minut, itd. Po prostu wyluzowałam i cieszę się nauką psa. Od momentu założenia obroży mamy czas dla siebie. Nie rusza mnie już czekanie aż młody usiądzie przy "ubieraniu", potem przed drzwiami i za drzwiami, albo przypomni sobie, że wyszarpywanie mi rąk nie doprowadzi go do ulubionego pnia, albo że chodzenie przy nodze kończy się siadem. Zarazka, dajcie sobie czas i pamiętaj, że jeśli nauka psa jest dla właściciela przyjemnością, to efekty są szybsze.
  11. Na początku woziłam młodego w bagażniku małej terenówki, ale przechodził na tylną kanapę. Teraz jeździ na tylnym siedzeniu w "tunelu" z maty ochronnej.
  12. Nie wszystkim byłoby milo usłyszeć, co ma do powiedzenia ich pies ;)
  13. Ziewanie to sygnał uspokajający u psów. Pies czuje się niekomfortowo, jest zdenerwowany, zaniepokojony...
  14. Może warto, żeby malucha obejrzał weterynarz. Zapytasz o wszytko, co Cie martwi (dyszenie, bicie serca i inne sprawy zdrowotne). Jak by Ci to powiedzieć...życie ze szczeniakiem nie jest usłane różami :)))))
  15. Biedne zwierzątko :(
  16. Nie gryzie. Oczywiście miałam pogryzione ręce, bo w czasie zabawy młody nie zawsze "trafiał" w zabawkę, poza tym nie od razu się nauczył, żeby nie szczypać. Spróbuj, może się uda zminimalizować straty w ludziach :)
  17. Wyczytałam chyba u p. Mrzewińskiej i praktykowałam na moim szczeniaku (teraz już 5 miesięcznym) karmienie z ręki. Trzymałam kość, a pies wygryzał mięso spomiędzy palców albo zgniatałam inne jedzenie, a młody wylizywał smakołyk. Efekt był zadowalający. Teraz czasami wsadza mi nos w dłoń i sprawdza, czy czegoś dobrego nie ma i czasami znajduje :)
  18. Większe prawdopodobieństwo, że zachowa się tak jak chcesz? Pewnie, że tak. Rozważamy sytuację, w której trzeba pamiętać, że jesteś odpowiedzialny za zachowanie zwierzęcia, które myśli, czuje, może być niedysponowane, rozdrażnione, głodne, które ma nawyki, wspomnienia, które też się boi, jest wrażliwe na np. warunki atmosferyczne, na zapachy was otaczające itd, itd. Odpowiadasz za użycie psa jako narzędzia obrony (jak nóż, kij, czy pistolet), a nie możesz do końca być pewien jego reakcji. Margines pomyłki jest znacznie większy niż przy użyciu np. kija. Osobiście uważam, że sprawca powinien ponosić całkowitą odpowiedzialność za skutki swoich czynów. Napadając na osobę z psem trzeba brać pod uwagę, że zwierzę może uszkodzić nie tylko ubranie. No, ale to nie u nas...
  19. Nie. Broń w Twoich rękach działa tak jak chcesz. Ty decydujesz, czy strzelasz i do kogo, czy tylko machasz nią przed napastnikiem. Pies w sytuacji zagrożenia nie musi się zachować tak, jak tego oczekujesz. Poluzujesz smycz, żeby pies przestraszył sprawcę swoim wyglądem i zębami, a on nagle wyskoczy do przodu i chwyci faceta za gardło. I tu jest właśnie niebezpieczeństwo przekroczenia obrony koniecznej.
  20. Należy unikać takich sytuacji i jeśli to możliwe, to po prostu zwiać razem z psem. Dochodzenie czy obrona konieczna była właściwa do istniejącego zagro­żenia jest trudne i niestety często krzywdzące dla broniącego się. Użycie psa traktowane jest podobnie, jak użycie w obronie własnej jakiegokolwiek środka obrony. Jest jednak jeden problem - w przeciwieństwie do martwego przedmiotu którym posługujemy się zgodnie z naszą wolą i przez cały czas mamy nad nim kontrolę, pies jest żywą istotą i działa według własnego, psiego rozumu. W tym właśnie tkwi największe niebezpieczeństwo przekroczenia zasad obrony koniecznej. Możemy wcale nie chcieć skrzywdzić napastnika tak mocno, jak to zrobi pies, za którego odpowiadamy. A w sądzie odpowiada się w zależności od poniesionych przez sprawce szkód. Krótko mówiąc dobrze by było, żeby pies tylko nastraszył napastnika, a nie np. odgryzł mu rękę.
  21. Tak szczerze mówiąc, to zawsze łamałam ten zakaz. Wstyd się przyznać, ale nawet się nad tym nie zastanawiałam. Chodzę z psem rano, kiedy jest jeszcze pusto lub wieczorem, kiedy już plażowicze zniknęli...
  22. Z dworca w Sopocie jest do plaży kilka minut.
  23. http://www.willanawydmie.pl/ Polecam. Byliśmy z kilkoma psami i było super. Plaża na wyciągnięcie ręki (dosłownie), las iglasty również. Właściciel psolubny:)
  24. Mam ten sam problem. Może nieco zmodyfikowany, bo mój 4 miesięczny szczeniak zjada papierki, chusteczki, kawałki czegokolwiek, kupy końskie itp. Obawiam się o jego zdrowie, bo kawałek paragonu fiskalnego to jeszcze jakoś się rozpuści, kupa też, ale folia, woreczki...Ćwiczymy, ale na razie idzie nam słabo. Młody zaczyna jeść na komendę (po siadzie i kontakcie wzrokowym), nie ruszy jedzenia z otwartej dłoni, ani leżącego przed nosem bez pozwolenia, ale papierki? Ćwiczyć z prawdziwymi śmieciami w domu? Doszło do tego, że staram się pierwsza zlokalizować coś w trawie i szybciej podnieść. Oczywiście jest to w większości przypadków mało skuteczne, mimo że staram się być "dyskretna". Pies, jak chwyci np. papier, to natychmiast mieli i szybko połyka. Nie udaje mi się go przywołać, ani skutecznie uciec (biegnie za mną z tym papierem i staje 2 metry ode mnie, połyka i grzecznie przychodzi). Odebranie zdobyczy przed zjedzeniem jest niemożliwe. Muszę oduczyć go chwytania do pyska. I to jest najtrudniejsze...
  25. Nie pomogą?
×
×
  • Create New...