Jump to content
Dogomania

CharlieTheGirl

Members
  • Content Count

    5
  • Joined

  • Last visited

About CharlieTheGirl

  • Rank
    Newbie
  • Birthday November 1

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Siedlce

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. CharlieTheGirl

    Problematyczni sąsiedzi.

    Przepraszam za te błędy - niewiedza mnie nie tłumaczy, ale serio, z policją miałam do czynienia może dwa razy w życiu i to w naprawdę błahych sprawach. Z sąsiadem próbowaliśmy rozmawiać, ale ciężko rozmawia się przez zamknięte drzwi... Bo jak już łaskawie otworzy to w tej samej sekundzie zamyka. W każdym razie wychodzi na to, że nie mamy co się przejmować, psa wyprowadzać na smyczy tak, jak robiliśmy to dotychczas, sąsiada nadal zawsze puszczać przodem. Dziękuję za wszystkie rady!
  2. CharlieTheGirl

    Problematyczni sąsiedzi.

    Czyli tak naprawdę taka rozmowa nie jest jakoś wiążąca? Dobrze wiedzieć! :) Nigdy nie miałam jakiegoś większego kontaktu z policją, myślałam, że każda taka "rozmowa" traktowana jest jak przesłuchanie.
  3. CharlieTheGirl

    Problematyczni sąsiedzi.

    Wezwanie to świstek wciśnięty nam w drzwi, a po rozmowie z policjantem niczego nie podpisywaliśmy, bo on niczego nie spisał oprócz naszych danych. Zdjęcie kartki z zaproszeniem na komisariat bardzo chętnie tu wrzucę, może wtedy uwierzysz w te garbate aniołki i przestaniesz się czepiać. :)
  4. CharlieTheGirl

    Problematyczni sąsiedzi.

    Dziękuję za wszystkie rady! Właśnie najgorsze jest to, że dzielnicowy tak nas olał. Uznał nas za gówniarzy (ja 24 lata, mój facet 29), którzy naprawdę szczują psa i puszczają go luzem. Nasz pies zawsze jest na smyczy, rzadko się zdarza, że bez kagańca - choć na początku w ogóle go nie nosił, po przyjściu do nas ze schroniska nie dawał sobie go w żaden sposób założyć. Musieliśmy się tego nauczyć. Reszta sąsiadów go uwielbia, wszyscy dają mu się obwachac gdy tego potrzebuje, jedna sąsiadka zaprasza go do domu zawsze. :) Poza tym dzieci z innych bloków bawią się z nim na podwórku (oczywiście pod naszą kontrolą i na smyczy). Chyba zrobimy listę z podpisami sąsiadów, którzy nie boją się psa schodzacego po schodach. Tego jednego sąsiada zawsze staramy się unikać, ale nie jestem w stanie czytać w myślach, kiedy akurat będzie miał ochotę wyjść z mieszkania. W momencie kiedy widzimy, że stoi przed swoimi drzwiami, my zatrzymujemy się na półpiętrze i czekamy aż on zejdzie na dół. Jak widać, dla dzielnicowego to za mało, skoro kazał mi psu dorobić skrzydła...
  5. CharlieTheGirl

    Problematyczni sąsiedzi.

    Dzień dobry, Zdecydowałam się w końcu zarejestrować i napisać z prośbą o pomoc... Mamy psa, miks wszystkich możliwych ras wzięty ze schroniska, bez odrobiny agresji w zachowaniu (chyba, że względem psów większych od siebie ;)), ogólnie duża ciapa, której jednak można się wystraszyć. Mamy też sąsiada, emerytowany żołnierz bodajże, albo policjant, który panicznie Bruna się boi. Pies na klatkę schodową nigdy nie wychodzi bez smyczy, rzadko się zdarza żeby wychodził bez kagańca (uchwała rady miasta jasno określa, że pies może być bez kagańca pod warunkiem, że jest na smyczy i pod kontrolą właściciela). Mimo wszystko dostaliśmy wczoraj wezwanie na komisariat, bo... szczujemy sąsiada psem. Nigdy nie schodzimy na dół gdy wiemy, że sąsiad jest na klatce, zawsze czekamy na półpiętrze, puszczamy go przodem. Najwidoczniej to za mało. On zawsze wrzeszczy, że nie będzie przebywał na schodach z kundlem, sąsiedzi aż wychodzą zaciekawieni sytuacją. Policjant nie chciał słuchać naszych wyjaśnień, generalnie potraktował nas jak śmieci, przesłuchiwał nas siedząc w radiowozie, my staliśmy w ulewie przed nim. Stwierdził, że jesteśmy nienormalni, że zrobiliśmy sobie boisko z klatki schodowej, że mamy sąsiada omijać. Zapytałam więc wprost, czy mam zamontować sobie i psu skrzydła, skoro czekanie na klatce z psem przy nodze to za mało. Policjant stwierdził, że on tak ze mną nie będzie rozmawiał, trzasnął drzwiami auta uderzając przy tym mojego faceta odbierajacego swój dowód osobisty i tyle z naszych wyjaśnień. Powiedzcie mi proszę, co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Pomijając oczywiście wyprowadzkę. Zaczynam mieć dość tych ciągłych afer i straszenia sądem. Uśmiechnięty Bruno w załączniku. :) PS: Naprawdę rozumiemy, że można bać się psów, ale czy to upoważnia do robienia z nas wariatów, a z psa mordercy?
×