Uff, na szczęście już po okresie noworocznego hałasowania petardami. Saruśka spędziła sylwestrową noc pod łóżeczkiem, wyszła gdzieś po pierwszej jak hałas zelżał. Rano pierwszego były obawy z wyjściem, ale teraz jest już zupełnie OK.
Pozdrawiamy z zaśnieżonego miasta ;)