Szajbus, gdy dotarła do nas Norcia w domu był królik o imieniu Dodo. Norcia uwielbiała go, często leżała obok klatki i wpatrywała się z ciekawością. Dodo na początku bał się Nory, jednak po jakimś czasie mu przeszło i lubił podchodzić do kratek gdy suńka leżała obok. Dawał się nawet obwąchiwać gdy był u nas na rękach, albo na podłodze. Trzeba było tylko pilnować Noraska, żeby z radości mu czegoś nie zrobiła. Czasem było śmiesznie gdy Nora mówiła nam, że królik nie ma wody w poidełku. Nie wiem skąd wiedziała, ale gdy poidełko wysychało Nora podchodziła do klatki, siadała i wpatrywała się w nas dotąd aż nalaliśmy wody. Wyglądało to tak jakby się komunikowały. Dodo odszedł (ze starości, nie chorował nigdy) gdy byliśmy w pracy, w domu była moja mama. Było tak, że w pewnym momencie Nora przestała wchodzić do pokoju, tak jakby ją coś przestraszyło (nie wiem czy to dobre słowo, czuła się w okolicach naszego pokoju najwyraźniej źle). Później długo szukała Doda. Smutne to:( Mam nadzieję, że się tam, po drugiej stronie spotkali:)