Z jednej strony rozumiem, ale też czasem jest mi Saruśki szkoda, że wieczorem sobie dłużej nie podrepcze. A i brudne łapki też nie są fajne, bo później trzeba wycierać, a Sara tego nie lubi. Jak jest wycierana to stoi i patrzy na mnie jakbym jej krzywdę robił.
Norcia też nie lubiła wycierania i zawsze było śmiesznie bo uciekała na półpiętro na klatce schodowej (na tyle smyczy starczało)
Norasku, u nas już robi się powoli wiosennie i niech tak zostanie.