Andzia, dziękuję za dobre słowa. Nikt nie sądził że tak się to skończy:( Nawet lekarze, których odwiedzaliśmy (a były to dwie kliniki i lecznica na osiedlu).
Cały czas ciężko mi pisać o chorobie Saruśki, na pewno napiszę tu wszystko dzień po dniu, ale dziś jeszcze wiem że nie dam rady:shake:
Gaja pomaga nam w trudnych chwilach, dniach, co nie zawsze może pomóc w tęsknocie za kochanym małpiszonkiem:-( Chociaż oczywiście dobrze gdy w domu są psie łapki, szczególnie gdy są tak absorbujące:).
Jeśli możesz, to mam prośbę o przeniesienie wątku na "za TM", bardzo chciałbym żeby wątek Saruśki był obecny na Dogo bo to była naprawdę wyjątkowa sunia.
AnkaG, tak dobrze rozumiem Wasz ból... Trudno się pozbierać gdy odchodzi Przyjaciel.