Mała paskuda na wieczornym wyjściu sobie nagrabiła. Staraliśmy się zmienić kierunek, żeby zejść z kursu kolizyjnego z jednym z bardziej nielubianych przez Gajkę psów. Niestety Gajulcowi wyłączył się mózg, a włączył agresor:( Pomimo smyczy musiałem złapać małą mordkę krótko i ochrzanić. Paskudnie mi z tym, szczególnie, że ostatnio rzadko się małej mordce zdarza wyłączenie myślenia.
Teraz Gajula śpi, a ja się czuję raczej średnio:(