Czerpiemy z życia pełnymi garściami. W czwartek wieczorem wybraliśmy się na działkę. Po przyjeździe na zewnątrz było już poniżej zera, a w domku aż 9 stopni. Zanim się nagrzało Iguś zmarzł. Wskoczył na sofę i zaczął drżeć z zimna. Trzeba było go otulić kocykiem.
Piątkowy poranek przywitał nas takimi widokami.
Jak się trochę ociepliło był czas na pobyt na ogródku
I na wędrówki w jesiennym otoczeniu:)
Szkoda, że dziś przed południem trzeba było wracać.