Dopiero wróciliśmy.
O 15 Toto jeszcze spał , Pani doktor powiedziała ,że mam być o 17-tej.
Dzięki uprzejmości fajnej , młodej Pani Joasi miałam luksusowy środek lokomocji - bardzo dziękuję :)
Operacja była dość trudna ponieważ złamanie było "zastarzałe" (tak to określono).
Toto nie ma gipsu tylko opatrunek, który jutro będzie zdjęty.
Dostał antybiotyki i środki p.bólowe.
Jest w dobrej formie, teraz śpi.Ugotuję rosołek i za 2 godziny mu zaniosę.
Kupiłam też 14 tabletek na wzmocnienie.
Toto na wszelki wypadek ma ubrany klosz.
Tunia nieco się zainteresowała chorą łapką Totunia ale na nią nawarczał , więc chyba nie trzeba się martwić.
Niestety łapka będzie w przyszłości trochę sztywniejsza i Toto może lekko utykać.
Dr Fabisz zrobił co było w ludzkiej mocy.