Dzieciaki nakarmione, odcedzone, wymiziane:)
Ogromny sukces- odważyłam się wyjść z Tunią na spacer.
Dotąd schodziłam do garażu i tam chodziłyśmy bo się bałam,że zacznie się wyrywać.
Dzisiaj sama podeszła do drzwi, ochoczo wbiegła po schodach i poszłyśmy do ogrodu.
Mała cudnie chodzi na smyczy, załatwiła wszystkie potrzeby , obwąchała świat i grzecznie wróciła do klatki , gdzie czekał Toto.
Toto o dziwo siedział cicho pomimo nieobecności Tuni.
Toto ma zlecone krótkie wyjścia na krótkiej smyczy.
Po pracy jadę z Totuniem do dr Fabisza pokazać łapkę.
Totuś to sama słodycz..Cudny, maleńki chłopak.
Tunia jeszcze się nie cieszy ale już mi całkowicie ufa:)
Kochana moja kruszynka:)