-
Posts
31408 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ewu
-
To dzisiaj operacja Misi i Toto. Musi być dobrze.
-
Trzymaj się maleńka kruszynko.
-
Elu rozmawiałam dzisiaj z Sylwią. Wszystko wiem) Jutro napiszę teksty. Usia jeszcze trochę powinna poczekać żeby bardziej zaufała.
-
No jasne:) :) Sorki ,że nie odpisałam natychmiast ale zadzwonił telefon a potem zasnęłam na fotelu:) :) To jeden maluniek będzie miał dom:) Pa koło Gorlic nadal nie mam jak zorganizować. Szami ma non stop wyłączony telefon:(
-
elik :laola: :bigcool: :bigcool: :bigcool: Dziękuję kochana :calus: :calus: :calus: :calus:
-
Dziękuję Kochane za wszystkie ciepłe słowa :calus: :calus: :calus:
-
Wiem Ewciu ,że działały w emocjach ale jednak nie poszły przez 4 dni do weta, nie zawiozły psiaka same do schroniska tylko wezwały hycla... Rozmawiały ze mną, podałam adres, podałam obie lecznice, miały przyjechać, zobaczyć Toto .Czemu zadzwoniły ponownie do schronu i zażądały okazania psa? Czemu nie skontaktowały się np z lecznicą, w której byłam z Toto, proponowałam im...? Czy naprawdę nie pomyślały co to za trauma dla psiaka powrót do schronu, czy poczekanie 4-5 godzin żeby się przekonać u mnie w domu jaka jest prawda było nieakceptowalne?????? Zresztą ja byłam w każdej chwili do dyspozycji , one powiedziały ,że mogą wieczorem, jakoś do schronu mogły jechać w południe. Trudno mi to wszystko zrozumieć ,
-
Teraz gnam do psiaków, Toto musi dostać antybiotyk i pójdziemy na spacer. Dzisiaj odniosłam pierwszy sukces- Toto obwąchał murki i pozaznaczał teren na dworze. Poza tym szedł na smyczy i interesował się światem. Małej zarazie:) Tuni kupiłam czerwone skórzane szeleczki i zaraz idę je ubrać. Jutro o 8 wyjeżdżamy do Chorzowa na operację. Bądźcie z nami myślami. Strasznie się denerwuję... Pieski mają lokum do pojutrza, potem muszę je zabrać. Nie wiem jak Toto będzie funkcjonował z gipsem w klatce. Jest ogromna ale lepiej byłoby na zewnątrz, niestety poza klatką Toto ujada i wyje:( Zajrzę potem na sekundę , może elik napisze co słychać.
-
Dziewczyny dostałam smsy z banku o wpłatach, jak znajdę chwilę to sprawdzę dokładnie. Jest 600 zł od Dulskiej :) i jeszcze jakieś wpłaty :) :calus: :calus: :calus: :calus: :calus: :calus: :calus: :calus:
-
Dzisiaj wizyta pa dla jednego ze szczeniaczków. Elik robi. Kciuki potrzebne:)
-
Będą nowe fotki na FB:)
-
Nawet nie nagotowałam psiakom na jutro, muszę wstać bardzo wcześnie i ugotować kurczaka z warzywami i makaronem. Dostają dodatkowo Eukanubę ale zdecydowanie wolą kurczaka:)
-
Nie mogę spać z nerwów. Ta dzisiejsza historia dobiła mnie kompletnie. Ciągle przeżywam Melę, nie ma dnia żebym nie płakała , martwię się o tymczas dla Toto i Tuni a tu jeszcze taka paranoja. Cały dzień odbierałam połączenia albo oddzwaniałam, nie miałam czasu żeby cokolwiek zjeść,nawet nie zaniosłam Teściowej ugotowanego obiadu... Na domiar złego moja córka usiłowała ze mną porozmawiać ale albo nie mogła się dodzwonić albo przerywałam ledwo rozpoczętą rozmowę albo odrzucałam połączenie bo ktoś wydzwaniał w sprawie Toto. Dopiero późnym wieczorem zadzwoniłam i dowiedziałam się,że ma 39 stopni temperatury i bardzo źle się czuje:(
-
Ponieważ miałam potworny dzień wybaczcie ,że nie podziękuję każdemu Darczyńcy osobno. Dziękuję Wszystkim z całego serca :calus: :calus: :calus: :calus: Dzięki Wam uratujemy łapinkę Toto.
-
Pan nie okazał się właścicielem Toto , szczerze mówiąc byłam przerażona i bałam się ,że to właściciel i będę musiał oddać Totunia :lookarou: Nie , nie zwariowałam... Normalnie skakałabym pod sufit ale Toto jest psem, który się boi bycia na dworze, nie wącha, nie interesują go żadne zapachy, nie zna smyczy, nie zna spaceru, potrzeby załatwia tylko w domu,ludzie nie są mu potrzebni , musi mieć towarzystwo innego psa , inaczej strasznie rozpacza. Najlepiej czuje się z Tunią w klatce bytówce... Przecież żaden pies , który miał dobry dom , nawet po dłuższej tułaczce nie zapomni spaceru, obwąchiwania śladów innych psów, załatwiania potrzeb na dworze. Toto tego nie umie... Mam wrażenie,że był trzymany w zamknięciu z innymi psami,śmierdzi mi to pseudo hodowlą... Stąd moje obawy przed właścicielem... Na szczęście To nie jest Pan Toto a na dodatek wcale nie jest zainteresowany odzyskaniem psa. To Panie do niego dotarły i "walczyły" żeby"stęskniony" Pan odebrał swojego pupila. Mówiłam Paniom o moich obawach , o konieczności sprawdzenia faceta zanim okaże mu się Toto ale to do nich nie dotarło... Dopiero potem zrozumiały jak wszystko "runęło" :flop:
-
Tak , dotarło, Pani bardzo mnie przepraszała, teraz to przeżywają ale ja już mam szlaban, konsekwencje poniosą biedne psy:(
-
Dzisiaj stało się dużo złego i strasznie się martwię jak będzie dalej:( Jakieś dwie Panie , które 4 dni dokarmiały Toto pod płotem zrobiły potworną aferę właścicielom schroniska. Zarzuciły,że psa nie ma i zażądały informacji na jego temat. Panie dokarmiały psiaka ale powiadomiły gminę i pies został odłowiony, potem znalazły na stronie schroniska zdjęcie zaginionego psa, uznały ,że to ten sam, zadzwoniły do właściciela i rozpoczęły awanturę w Gminie i schronisku. Wydzwaniały do kogo się dało. Rozmawiałam z Gminą, poprosiłam,żeby Panie skontaktowały się ze mną. Jedna z Pań zadzwoniła, wszystko wyjaśniłam, podałam adres,zaprosiłam żeby przyjechały zobaczyć Toto. Dzisiaj nie mogły umówiłyśmy się na jutro wieczorem. Właściciel schroniska uspokoił się , wszystko się ułożyło. Niestety tylko na chwilę :( Panie ponownie zadzwoniły z awanturą do schronu i zażądały na jutro okazania psa, poinformowały ,że przyjadą z właścicielem. Schronisko nakazało mi zwrot psa jutro do 12-tej. Powiedziałam,że nie mam jak bo pracuję a dodatkowo nie prowadzę auta a mąż ma kurs od rana w Rybniku. Udało mi się dodzwonić do Pań i spytałam czemu to robią, wszystko przecież wyjaśniłam i jutro miały być u mnie. Dowiedziałam się,że nadal mi nie wierzą i,że pewnie pies nie żyje a ja kłamię .... Wysłałam MMSa z Toto , który podobno jest Benio, dowiedziałam się,że to nie ten pies koczował pod ich płotem i co ja zrobiłam z psem , którego dokarmiały... Spytałam czy tamten pies miał złamaną łapę nie wiedziały, łapa wisiała ale nie wiedziały czy była złamana... Wystarczyło iść do weta... Zażądały lepszych zdjęć Toto, zrobiliśmy aparatem i posłałam na maila. Pani zadzwoniła i strasznie mnie przepraszała, Toto to jednak ten piesek , którego dokarmiały, szukały go bo się martwiły. Pan właściciel , który miał jutro być w schronie i oglądać Toto nawet do nich nie zadzwonił.... Znalazłam na stronie pieska , którego facet szukał w styczniu, to absolutnie nie jest Toto, trochę podobny-tyle... Efekt jest taki ,że zostałam oficjalnie poinformowana ,że nigdy nie dostanę żadnego psa na kwarantannie , nawet szczeniaka. Mela tydzień kwarantanny przypłaciła życiem:( Jestem zdruzgotana:(
-
Nutusia zdjęcia Imki i reszty psiaczków cudowne :calus:
-
Za ratowanie Meli i prześwietlenie łapki Toto zapłaciłam 150 zł, musiałam kupić szampon 15zł a potem zapłaciłam 64 zł z Melę :-( Na 64 zł nie mam paragonu bo to inna firma i lecznica dała tylko potwierdzenie zapłaty kartą. Wkleję skany a właściwie to poproszę Elik. Maklia wypisz jeszcze Elvisa, muszę go rozliczyć i zwrócić za badania, o które prosiłam.
-
Makila dziękuję za rozliczenie. Martwi mnie to,że Rysiowi zostało tylko 2 zł, szczeniaki też bidne:(
-
Dziewczyny petycję podpiszę, dranie.... Ja miała dzisiaj straszne przykrości związane z Toto, nakazano mi nawet oddanie pieska, wszystko potem opiszę. Na szczęście przed chwilą wszytko się wyjaśniło i możemy być spokojne. Toto bezpieczny czeka na zabieg. Ja teraz spadam bo mam spotkanie.