Sunia miała wczoraj jechać ale ona sobie tam jakoś radzi a ta terierowata kompletnie nie.
Od dłuższego czasu widywałam terunię wbitą w kąt, trzęsącą się i załamaną.
Dlatego ona pojechała bo była w najgorszym stanie psychicznym. Takie wybory są dla mnie dramatem:(
Dziękuję z całego serca Anecie za pomoc dla tych biedaków, i za transport .
Suńka już jak szła do auta merdała , wiedziała ,że to wybawienie.
Chodzi za Anetą krok w krok, nawet pod łazienką stoi i czeka.
Malizna od Onaa to Tosia nr 2,w schronie gryzła , szalała, nie dawała się złapać pracownikowi.
Dopiero jak Aneta weszła do kojca malunia się uspokoiła, podeszła , powąchała Anetę i dała się w końcu złapać.