Wczorajsza wyprawa trwała do 1-szej w nocy ale było fajnie:)
Moi serdeczni Znajomi , którym jestem bardzo wdzięczna przejechali ze mną prawie 950 km ,żeby Tosia dojechała do swojego domu.
W podróży towarzyszyły nam oprócz Tosi trzy psiaki wiec było naprawdę wesoło.
Pieski miały materace obłożone mokrymi ręcznikami, klima działała, robiliśmy sporo przystanków żeby pospacerować , napoić sforę:) i oblać futrzaki wodą.
W sumie w aucie było komfortowo, lepiej niż na dworze.
Do MALWY jechaliśmy drogami lokalnymi bo na autostradzie był wypadek i korek , który rozładowano po 5-ciu godzinach.
Wracaliśmy autostradą.
Dzisiaj milion spraw bo we środę lecę do Niemiec,
Najważniejsze ,że Tosia w domu:):):)