Dzisiaj kolezanka z pracy powiedziała mi, że w zeszłym tygodniu w któryś dzień, jak była ładna pogoda (hmmm... a był taki dzień w ogóle? :cool1:) jechała na rowerze i na ławce przy Urzędzie Skarbowym spał pijak, a obok niego siedziała mała suczka z płaczącym szczeniaczkiem, malusieńkim, oseskiem. I że malec był brązowy z ciemnym pyszczkiem. To być może była ona :-( Co za świat! :angryy: