-
Posts
682 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Beta&Czata
-
NERO [*] odszedł :((( nie doczekał domu :((
Beta&Czata replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj przelałam 50 zł na konto, które dostałam na samym początku na PW (na to, na które puściłam pierwszą wpłatę). Zaznaczyłam, że to dla Nero. Stałego wsparcia nie deklaruję, bo nie wiem, jak bedzie z kasą w kolejnych miesiącach) ale postaram się w miarę możliwości coś podsyłać. Pozdrawiam Elżbieta -
NERO [*] odszedł :((( nie doczekał domu :((
Beta&Czata replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zaglądam, zaglądam. Zaraz puszczę kolejne kilka groszy. -
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Beta&Czata replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
Mamy psy "od zawsze", ale ta jedyna to była Gama - mix jamnika szorstkowłosego - tzn. 99% jamnika + uszy od ON-ka (Neigh, chyba wiem, co masz na myśli...). TZ ją przytaszczył z ulicy (a właściwie nie przytaszczył, sama przyszła). Cały dzień błakała się po gmachu noefilologii na UW, studenci miziali, dawali kanapki, a później poszli do domu, a szczenior zostal sam pośrodku wielkiego hallu. Mój TZ miał dyżur i wychodząc około 20.00 z pracy powiedział: piesku, jak ze mną pójdziesz, to cię zabiorę do domu (a w planach mieliśmy ON-ka, jak dziecko wyjdzie z pieluch). No i szczenior podreptał za nim w górę Karową, wsiadł sam do autobusu, dojechali na Żoliborz i tak Gama na 18 lat zagościła w naszym domu. To był ten jeden, jedyny pies TZ-ta, miłość obustronna od pierwszego wejrzenia. Teraz mamy ON-kę i 1/2 DON-ki (syna, ale b. często rezyduje u nas) i staramy się nie porównywać, bo z Gamą każdy inny pies przegrałby w przedbiegach. -
"...ale może przesuń te pieniążki na opłacenie DT, jak pisała Paulina, bo tam będzie brakowało..." Ubocze - Wyda się tę kasę na to, co będzie najbardziej niezbędne (a tak przy okazji - witam "ziomala" ursynowsko-natolińskiego). "Beata jesteś aniołem" - Myszko - [I]Beta[/I] (od Elżbiety), ale to drobiazg. Aniołem absolutnie nie jestem, raczej :diabloti: - mam sukę z pseudo, sterylizowałam dopiero jak miała 6 lat (ale później się poprawiłam i drugą ciachnęłam po pierwszej cieczce; hurtem kocicę :evil_lol:, żeby Młodej nie było smutno:eviltong:). Cieszę się, że jeszcze mogę pomagać. Za chwilę emerytura i wówczas już nie będzie tak różowo:shake:. Poza tym Młoda też ma zapalenie stawów, a Czata przeszła enostozę po kolei we wszystkich czterech łapach i wiem, jakie to cholerstwo. Pozdrawiam Elżbieta
-
Poszło 300 zł na transport. Reszta w Waszych rękach. Dobrej nocy Elżbieta
-
Ja sfinansuję ten transport. Jak już będzie wiadomo, ile - proszę o sygnał. Bardzo się przwiązałam (wirtualnie, co prawda) do tego psiaka i chcę, żeby ani minuty dłużej, niż jest to konieczne, nie czekał na zimnie. p.s. Rozumiem, że konto bz i że moje poprzednie wpłaty doszły (bo mi pełna nazwa odbiorcy nie wchodziła do przelewu, ale z konta pieniądze zeszły, więc chyba wszystko było ok)
-
Aleksandro, przytulam Cię z całych sił.
-
Moja ON-ka Czata miała podobne objawy przy zeszłorocznym udarze. Wyprowadziłam ją z tego. Za trzy tegodnie skończy 14 lat. Trzymam kciuki z całych sił. Psinko, walcz.
-
"U nas... [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/190274-CIERPIACY-CHORY-BONO-czeka-na-ciepl-dom!-Musi-opuscic-hotelik-na-zime!!!-FOTKI-s.31/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG]??? " Paulinko, cudowna malizna. Ale moje domkowe możliwości na tę chwilę są zerowe. Niemniej jednak wici rozpuszczę....
-
:lol: :lol: :lol:
-
No, jak domek (nawet tymczasowy) w Krakowie, to też pięknie, choć tak jak Paulinie, marzył mi się od razu DS i to blisko nas, żeby mieć oko na Bona. Ja też stamtąd, urodziłam się pod Wawelem. Poza tym mam tam siostrę stryjeczną, która "robi" w goldenach. Czasem nam tu na Dogo podrzuca goldenowe i labowe bidy (Jola+Rani+Sari - może znasz ?).
-
Prośba o radę.Mieszkam sama,chcę wziąć kundelka 1-rocznego...
Beta&Czata replied to nija's topic in Wszystko o psach
"...gorzej z godziną, raczej cały dzień ktoś musi być..." Polecam sklep internetowy "Kuchnia pupila". Jeśli dostarczają w Twoim rejonie i dysponują karmą, którą ostatecznie wybierzesz, to godzinę też można wybrać. Nigdy nie przyjeżdżają za wcześnie, jeśli się spóźniają, to 15 - 20 min (korki). Kurier dostarcza pod drzwi. Można też zamawiać telefonicznie. Wygoogluj sobie ich stronę, tam są wszystkie informacje. Trzymam kciuki. Psinka, którą zamierzasz przygarnąć jest urocza. Pozdrawiam Elżbieta -
Strasznie się cieszę, ogromnie. Dziś miałam sajgon w robocie i nie miałasm czasu zajrzeć. Teraz czytam, a tu taka niespodzianka. Deklaruję oczywiście, że będę się dokładać do utrzymania albo finansować leki/badania (wiem, niejako z autopsji, że to niemałe koszty. Na szczęście z Castą już lepiej i przynajmniej ten drogi antybiotyk odchodzi). Jak już będzie ustalone co i jak i jakie są potrzeby i koszty, poproszę o informacje. Nes, a gdzie ten Twój DT ? Dobrej nocy wszystkim i Bonusiowi Elżbieta
-
[IMG]http://img210.imageshack.us/img210/9030/mg0762.jpg[/IMG] Ta prawa łapina bardzo mi sie nie podoba (wygląda niemal identycznie, jak zmiany artretyczne u ludzi). Ale generalnie pies śliczny. I takie ma mądre, smutne, owczarkowe spojrzenie.... Właśnie za to spojrzenie kocham owczarki i owczarkopodbne.
-
[quote name='Awit']Czemu musi opuścić hotelik, stało się coś?[/QUOTE] Ma ciężkie zapalenie stawów, leczone oczywiście, ale musi być w lepszych warunkach - czyli w ogrzewanym pomieszczeniu, któtko mówiac - w domu (dlatego rozpaczliwie szukamy mu przynajmniej domowego DT, choć najlepszy byłby DS).
-
SZKODNIKI-czyli doceń zwierza swego, bo mogłaś mieć gorszego
Beta&Czata replied to agaga21's topic in Off Topic
:diabloti:One doskonale wiedzą, że tu się zaczęły zawody. Każde z nich chce, żeby Pańcia wygrała.... Jak na razie od peletonu zdecydowanie oderwały się: Kra oraz tadnem Marusia&Figa. Wyścig trwa (moje chyba zaraz zostaną zdublowane :-(, ale peleton nie odpuszcza :diabloti: :diabloti: :diabloti: -
SZKODNIKI-czyli doceń zwierza swego, bo mogłaś mieć gorszego
Beta&Czata replied to agaga21's topic in Off Topic
:evil_lol:"Ha ha ha - no nie wiem, nie wiem, czy dokonania Marusi aby "przewyższają" wyczyny Twoich psiaków [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doceń-zwierza-swego-bo-mogłaś-mieć-gorszego/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doceń-zwierza-swego-bo-mogłaś-mieć-gorszego/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doceń-zwierza-swego-bo-mogłaś-mieć-gorszego/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doceń-zwierza-swego-bo-mogłaś-mieć-gorszego/images/smilies/diablotin.gif[/IMG] " Agnieszko, Marusia jest the best. Moje chałupę oszczędzają, w tym swoje posłanka i kanapy. Czata generalnie od małego jest łakoma jak cholera, a dodatkowo - jak to ON (w typie:evil_lol:) - ma do bani przewód pokarmowy. I - o zgrozo - jak sama jej dałam coś, co mogło jej zaszkodzić, była mega sraaaczka. Jak cos ukradła - wygladała jak krowa po mokrej koniczynie, ale jakos jej nie szkodziło. Te marsy/snikersy też pewnie by jej nie zaszkodziły, gdyby nie taka ilość foliowych opakowań. Parafina nie tylko,że ich nie ruszyła, ale w ogóle psa nie ruszyła przez tydzień, aż do wczoraj, bo wczoraj zaczęły się sensacje. Mój TZ (który to zresztą zostawił te batony w miejscu, do którego ona się jakoś dostała) twierdzi, że zaszkodził jej centymetr parówki, którą wygrzebała ześmieci dosłownie spod jego ręki. Chciał jej odebrać, co skończyło sie niemal zmiażdżeniem palca. Zapomniałam dodać, że po opchnięciu tych batonów chciała sobie zaparzyć herbatę (rozgryzione i rozwleczone pudełko - 25 szt. Liptona w torebkach), a później umyc zęby, bo tubka z pastą też została napoczęta. A wszystko to TZ naszykował, coby spakować przed wyjazdem w góry. No i wyjechał, a ja zostałam z tym koksem :shake:. Zapomniałam napisać jeszcze o moim pierwszym psie, którego mieliśmy, gdy byłam dzieckiem. Miał na imię Tarzan i był dużym kundlem w typie belga. Gdy jeździliśmy do babci (miała dom na ówczesnych obrzeżach W-wy), namiętnie ściągał pranie ze sznurów w ogrodzie, ale to byłoby zbyt normalne On to pracowicie zanosił na strych, do którego drzwi były na zasuwkę, którą otwieral. Jak - do dziś nie wiemy (ciężko chodziła). Babcia była przekonana, że ktoś jej to pranie kradnie (jakoś w tym czasie nie miała interesu na strychu, więc nie zauważyla otwartych drzwi). Na ślad szkodnika naprowadził ją swoisty zapaszek zatęchłych szmat, który wyczuła, gdy zatachał tam kilka mokrych prześcieradeł, które sobie na tym strychu zaczęły po pewnym czasie żyć własnym życiem, w symbiozie z pleśnią. Tarzan nie niszczył i nie demolował 9bo nie mozna uznac za zniszczenie sciągania kuchennego fartucha mojej mamy pod jej nieobecność, który kładl na swoim połaniu, na ty łeb, i tęsknił, gdy wychodziła z domu (a ze przy tym cos sie np. rozdarło - przecież to nie jego wina -
SZKODNIKI-czyli doceń zwierza swego, bo mogłaś mieć gorszego
Beta&Czata replied to agaga21's topic in Off Topic
Super wątek. Po przeczytaniu stwierdzam, że wszystkie moje dotychczasowe psice to anioły, choć co nieco za pazurami mają: Gama (mix jamnika szorstkowłosego) - kanapa od zestawu KonTiki (starsze Ciotki zapewne pamiętają, to był hit w latach 70-tych). Skonsumowała część drewnianego stelaża i oczywiście siedzisko. O kilku szukach butów nie wspomnę (tylko moje i tylko lewe). Czata ON (z avataru): wszystkie listwy przypodłogowe i wykładzina w przedpokoju,wszyskie kryminały z dolnej półki, całe pudło psiego żarcia (ale pudła nie zniszczyła), przygotowane przez naszych przyjaciół domowe wędzonki na Wielkanoc dla "pułku wojska"; była łaskawa zrobić to w wielką sobotę po południu - śniadanie wielkanocne było zatem wegetariańskie, przed kolejną Wielkanocą 2,60 kg zapeklowanej wieprzowiny (wyskoczyłam na sekundę do sklepu, bo mi czegoś zabrakło do kuchni), a w ostatni poniedziałek 10 batonów Mars/Snikers z opakowaniami (orzeszki ze snikersów odzyskaliśmy, opakowania przepadły i do dziś nie wróciły, za to vet kosztował mnie już ponad 200 zł) Casta DON - nowiutki kozaczek ze skóry (ale syn - bo to jego pies - się poczuł i zakupił mi identyczne, mam więc jeden zapasowy jakby cuś...). Kora - ON (którą moja córka wzięła od teściów do W-wy na czas leczenia, bo u nich vet zna sie tylko na zwierzętach gospodarskich, a choroba była poważna): kożuszek 3/4 z hiszpańskiej skóry (cudo) pozbawiła rękawa i dodala gustowną dziurę na plecach, więc nawet na kamizelkę nie dało sie przerobić (dostała resztę na posłanie i już nie tknęła) oraz kowbojki (oryginalne amerykańskie, drogie jak cholera) zięcia. Szczytem wszystkiego był kask motocyklowy - rozebrała go na czynniki pierwsze, a trochę ich tam było. Ale to mały pikuś w porównaniu z tym, co przeczytałam (wątek Figi i Marusi śledzę zresztą na bieżaco). A w ogóle - pomysł, by najpierw fotografować, a dopiero później ewentualnie opieprzać winowajcę i sprzątać - genialny. Człowiek bedzie mieć chwilę na zebranie myśli i ochłonięcie. Pozdrawiam Elżbieta -
Gratulacje !!! Musze powiedzieć, ze ze strachem zajrzałam na wątek, widząc twój nowy wpis i bardzo sie czieszę, że jest dobrze. A może jakieś foty maleństwa ? Pozdrawiam i dalej trzymam kciuki Elżbieta
-
A nie można ? Moja 1/2 psa, czyli Casta, ma aktualnie zapalenie stawów i dostała nie tylko silny antybiotyk na 3 tygodnie, ale też inny lek wspomagający stawy i Arthoflex. Biedny Bono. Widocznie brakowało mu wapnia w młodości (to tak jak w przypadku mojego syna - dziecię kryzysu lat 80-tych. Kości ma okropne, co stwierdzono dopiero w związku z zeszlorocznym poważnym złamaniem ręki; wczesniej też się łamal i to od małego, ale nikt nie wpadł na pomysła zbadania gęstości kości). Ok - jeśli w/g weta pomógłby i byłby potrzebny jakiś lek na psią osteoporozę (nawet nichby ludzki) - prosze o sygnał.
-
Może niech ten vet zaordynuje dodatkowo jakis suplement na stawy (ja znam tylko Arthflex, i to od niedawna, więc nie wiem czy dobry, czy są lepsze). Chętnie sfinansuję. Elzbieta
-
[quote name='kamilqax95x']mój pies też na starość chce by go głaskać i użalać sie nad nim[/QUOTE] A moja staruszka ON-ka (20.10.br. skończy 14 lat, w ub,. roku przeszła udar niedokrwienny) na starość zrobiła sie strasznie "niedotykalska". To, że "znielubiła' pieszczoty - to pikuś. Może to być związane z tym udarem i zaburzeniami wzroku z niego wynikającymi. Ale problemem są zabiegi pielegnacyjne. Obcinanie pazurów robimy w dwie osoby i na raty (4 łapy robimy ok. tygodnia, po jednym pazurku). Wyczesywanie - masakra; grzbiet jako tako, brzucha prawie nie daje dotknąć, a ogon wygląda tragicznie bo w ogóle nie ma mowy, żeby wyczesać go od spodu (wczoraj udało mi się dwa razy przeciągnąć zgrzebłem, gdy dostała żwacza wołowego). Nigdy nie było problemu z wyjęciem jej z pyska czegokolwiek (a jest smieciarą i zjadaczem wszystkiego, co się da pogryźć i połknąć). Wczoraj ze śmieci wyciągnęła mi spod ręki kawałek parówki i przy próbie odebrania tak zacisnęła się jej szczęka, że prawie zmiażdżyła palec TZ-towi. Gdyby nie to, że ma bardzo starte kły - polała by się krew. Czata w zasadzie przez całe życie najbardziej lubiła przebywać na swoim posłaniu, z którego ma dobry widok na to, co się dzieje w mieszkaniu. Nigdy nie była psem, który "uwalał się" prawie na człowieku (w odróżnieniu od mojej drugiej Suczy, która od małego musi byc blisko, jak najbliżej, najchętniej z łbem na naszych stopach). Kolejna zmiana, która obserwuję, w miarę jak Piesa się starzeje, polega na tym, że częściej układa się bliżej mnie (ja na kanapie - ona obok, ja w kuchni - ona w przejściu do kuchni). No i spacery - w zależności od pory dnia wybiera konsekwentnie tylko jedną trasę i nie ma siły, żeby np. wieczorem poszła tą trasą, którą chodzimy rano - takie starcze przyzwyczajenia i nie próbuję tego zmieniać, bo np. się nie wysika... Ale ogólnie jest przekochaną suńką.
-
Poniewaz szukanie domu/DT może jeszcze potrwać (ja się staram, ale - jak pisałam wyżej - na razie bez skutku, Ciotki też robią, co mogą), przelałam kolejnych kilka groszy na bieżące potrzby Piesa (jeszcze się nie naumiałam korzystać z bazarków, więc wybrałam tradycyjny przelew). Pozdrawiam Elżbieta
-
Sterylizowałam sunię mix jamnika szorstkowłosego w wieku 15 lat z powodu zaawansowanego i w porę nie rozpoznznego ropomacicza. Też było ryzyko, że nie przeżyje narkozy, ale bez zabiegu odeszłaby w kilka dni, może szybciej, i to w męczarniach. Zaryzykowałam i podarowałam Gamie jeszcze 3 lata życia. 10 lat u małego psa to jeszcze nie starość. Ale skonsultuj u innego veta.
-
Mocno trzymam kciuki za ciepłe miejsce przed jesiennymi chłodami. Caly czas szukam chętnego na (przynajmniej) DT dla ślicznoty. Na razie bez skutku, ale nie tracę nadziei.