-
Posts
534 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by julia.zuzanna
-
Łódź-...taka polska "Lassie wróć"...Już w nowym domku!!!!
julia.zuzanna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
RONJA, bo tak ją nazwałam (Ronja, córka zbójnika - Astrid Lindgren), bo po przełamaniu pierwszych lodów (bardzo trudnych do przełamania) suczka ma w sobie coś takiego zbójnickiego, łobuziarskiego - nie tylko z wyglądu. Powiedziałabym, że to taki dostojny diabełek, który tutaj niby się boi, niby już chce uciekać, ale po drodze - o! jest coś fajnego, co można zrzucić, obwąchać, pacnąć łapą, zainteresować się tym. Wydaje mi się, że Ronja to bardzo inteligentny psiak. Jest bardzo nietypowa, bardzo trudno powiedzieć, co jej aktualnie chodzi po głowie, wygląda jakby cały czas coś knuła. Spędziłam z nią dużo czasu, bo nie tylko wychodziłam z nią na spacery, ale starałam się ją przyzwyczajać do ludzi i przesiadywałam z nią w holu schroniska, czy przed. Rzeczywiście Ronja zrobiła niesamowite postępy. Nawet w klatce zaczyna podchodzić do krat, przychodzi się przywitać. Oczywiście nie jest bezinteresowna, bo główny interes Ronji to spacer. Jak tylko widzi mnie ze smyczą, zaczyna skakać, szczekać, wyć. Niestety póki co nie mogę jej wyprowadzać, bo jak wiadomo nie można na razie wyprowadzać psiaków ze schroniska. Wydaje mi się, że Ronja nie miała w swoim życiu większego kontaktu z ludźmi, możliwe że tylko ze swoim właścicielem. Bardzo boi się gwałtownych ruchów, może była bita. Jeszcze do niedawna jak się ją głaskało zawsze podkulała ogon. Teraz trochę się przyzwyczaiła i zdarza jej się to tylko czasami. Jak jest rozluźniona robi niesamowite miny ;) Tak jakby się uśmiechała, bardzo fajnie to wygląda. Potrzebny jest jej wyrozumiały domek, bo nie jest to pies, który od razu obdarza człowieka uczuciem. Potrzeba dużo pracy, aby się przyzwyczaiła i nabrała przekonania, że to jest jej nowy właściciel. Nie wykluczam nawet możliwości, że po adopcji będzie próbowała wrócić do dawnego domu. [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/26432750.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/28827611.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/28267926.jpg[/IMG] -
kajka, nawet nie mogłam, bo musiałam się od razu przenosić do matki z wielką awanturą, gdzie nie miałam dostępu do netu, a potem wiozłam sunię w też nie mniejszej awanturze, tym razem ze strony mojej mamy... nawet nie miałam czasu jak zareagować, choć nie wiem czy to by cokolwiek zmieniło - sunia jest w schronisku od czwartku i i tak nic się nie zmieniło
-
chodzi o to, że na dogomanii, gdy zdarzy się podobny przypadek, każdy zajmuję się kilkustronicowym pitoleniem, czy to źle czy dobrze, zamiast cokolwiek sensownego robić suka teraz nie chowa się po budach, nawet jeśli jej się to zdarzy, to jest w boksie, gdzie i tak jest widoczna problemem teraz nie jest to, czy ktoś ją dojrzy, tylko czy ktoś się na nią zdecyduje, wiedząc jakie z nią są problemy - sunia nie nadaje się do mieszkania, a jeśli już to do bardzo wyrozumiałego właściciela, który będzie w stanie poświęcać jej 24h/dobę i który cały czas będzie w domu
-
[quote name='saskia']Julia, ja uważam, ze jeśli zabiera się zwierzaka ze schronu, to daje się mu ogromną nadzieję. Nie potrafiłabym go oddać z powrotem, może dlatego, ze widziałam kota, który został po tygodniu oddany do schroniska i umarł z tęsknoty, a może braku nadziei. Właściwie to zniesmaczona byłam już po przeczytaniu Twojego posta, cytuję- [I]Planowałam wziąć jakiegoś z łódzkiego schroniska, ale tam nie ma na razie żadnego, który by mi[/I] pasował Właściwie od razu wiedziałam, ze to się tak skończy :-( Brałam mnóstwo zwierząt do siebie na tymczas, głównie koty, wiele było problemów- np. niekastrowany 12 kg kocur, który znaczył całe moje mieszkanie, tak że do dziś czuć. Nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby oddać je do schroniska. Nigdy. [B]Rozumiem, ze to nie było Twoje mieszkanie i ze nie Ty podjęłaś tą decyzję.[/B] Jest mi tylko ogromne szkoda tej suni, bo kolejny raz potraktowano ją jak rzecz, zepsutą zabawkę.[/QUOTE] powiem krótko - pier**lisz nie znasz sprawy, nie wiesz jak to dokładnie wyglądało, opierasz się wyłącznie na jakiś swoich ideałach i doskonale potrafisz oceniać rzeczy na odległość sunia była niezrównoważona psychicznie i jedyną szansą dla niej jest dom stały od zaraz, gdzie będzie się od razu uczyła na stałe, a nie tymczas jeśli piszesz, że rozumiesz, że to nie moje mieszkanie i nie ja podejmowałam decyzję, to po cholerę dopisujesz do tego całą masę nieprzyjemnych inwektyw czy którejkolwiek z was przyszło do głowy, że skoro zajmuję się psami od takiego czasu i staram się im pomóc, oddanie psa było potwornym przeżyciem, z którego ciężko mi jest się do tej pory pozbierać, niestety jak wcześniej pisałam nie była to do jasnej cholery moja decyzja i dajcie sobie łaskawie spokój z tym roztrząsaniem sprawy tylko rzeczywiście spróbujcie suni pomóc, jeśli jej los tak wam leży na sercu, bo z tego co widzę to spora część marnuje czas na marudzenie jak im szkoda i jaka to ja jestem zła
-
gdyby to tylko ode mnie zależało i miałabym czas na zajmowanie się psem 24h bez przerwy - ok niestety nie mam własnego mieszkania, a tym bardziej czasu (studia, praca) i możliwości na bycie z psem bez najmniejszej przerwy miałam wcześniej psy w domu tymczasowym, nie były bezproblemowe i też miały problemy z zachowaniem czystości - kupy zdarzały się Młodemu przez pierwszy miesiąc, ale ZDARZAŁY MU SIĘ, nie było to bieganie na spacerze i robienie kupy po powrocie, a następnie po sprzątnięciu poprzedniej za 15 minut niestety były to momenty z cyklu kiedy człowiek siada i chce mu się płakać bo jest bezsilny jeśli ktoś uważa, że jestem bezduszną świnią, wrogiem zwierząt i tak dalej - proszę bardzo, szczerze mówiąc spodziewałam się tego po dogomanii zapraszam wszystkich chętnych na wzięcie suczki, może rzeczywiście zdemolowane, zasrane mieszkanie, totalne wycięczenie fizyczne i psychiczne powinnam znosić z uśmiechem na twarzy, bo przecież ważne są ideały aha - jeszcze powinnam zerwać z facetem i wyrzec się matki, rzucić studia i olać pracę, żeby być z psem, żeby było ok bunia50 - z tego co czytałam, Bajka problemy z załatwianiem miała jak nie miała jeszcze roku, ta suczka ma 2 lata - to znaczna różnica. Z tego rok spędziła w schronisku, o czym dowiedziałam się na wyjściu, nie wiadomo czy kiedykolwiek była uczona czystości, równie dobrze może się nie nauczyć tego przez najbliższe lata. saskia - chyba nigdy nie usypiałaś psa, skoro taki byłby Twój wybór... może by Cię ucieszył fakt jakby padła przez noc? bo od tego hasła mi po prostu ręce opadły i do wszystkich co do "więcej czasu" - może i rzeczywiście, ale zwróćcie uwagę na mały fakt - to jest dom tymczasowy, wyobrażacie sobie, że suka ma być np u mnie rok? pół roku? na tymczasie??? (pomijając wszelkie jej wady) - to by dopiero była krzywda dla psa jak bym ją po tak długim czasie oddała...
-
Charakter: Pieska jest przemiła, trochę strachliwa, ale generalnie obwą****e obcych, nie boi się (trochę boi się facetów, zdarza jej się obszczekać ze strachu). Bardzo się przywiązuje do jednej osoby, na resztę domowników prawie nie zwraca uwagi, pozwala się głaskać, co uwielbia, ale się ich nie słucha w ogóle. Zero konfliktów z psami, jeśli pies jest bardziej natarczywy (skacze na nią np), zaczyna się go bać i ucieka z podkulonym ogonem, trochę zawarczy, ale ze strachu. Nawet jak pies ją obszczekuje, ona zachowuje się jakby nic się nie stało i chce się z nim zapoznać, pobawić się. Za kotami na spacerach biega, ale jak nie uciekają to je ignoruje (np te co wszędzie siedzą w schronisku zupełnie ignorowała, nawet trochę się bała, bo nie wiedziała co to jest i wolała nie podchodzić) Problemy: Zupełnie nie nauczona utrzymywania czystości, załatwia się gdzie popadnie i nie jest to kwestią przyzwyczajenia się po schronisku do załatwiania się na spacerach. Tak samo zupełnie nie można stwierdzić, kiedy jej się chce, może po dłuższej obserwacji, bo ona w mieszkaniu cały czas się kręci, a czasem po prostu idzie w jakiś kąt i robi kupę lub siku. Szczególnie upodobała sobie dywany i wykładziny - miękkie rzeczy, nie kafelki. Potrafiła być na długim spacerze, gdzie załatwiła kilka razy swoje potrzeby, a po godzinie po powrocie do domu załatwiała się gdzieś w środku. Zupełnie nie nadaje się do zostawania samej. Rozumiem, że to trauma schroniskowa, ale do koszmarnego stopnia. Nie mogłam wyjść siku do łazienki, bo zaczynała wyć, drapać w drzwi i demolować dookoła. A z łazienki korzysta się przecież nie raz dziennie, była przez kilka dni u mnie, próbowałam wielu rzeczy, mówiłam do niej będąc w łazience, żeby wiedziała, że jestem i nigdzie nie poszłam, nawet jak ktoś był w domu, próbował ją głaskać, czymś zająć - nic się nie zmieniło, nawet odrobinę się nie nauczyła, wręcz dostawała szału. A to tylko łazienka. Nie mówię o zejściu na dół do sklepu, czy przejścia na chwilę do sąsiadki - przy czym w domu zostawała moja mama i starała się ją zająć. Sunia dostawała szału, wariowała, nawet nie myślę o tym, co by się miało stać jakby została sama w domu na dłużej... Do tego ciągłe skomlenie w domu, kręcenie się, prawie nie spała, cały czas coś ją interesowało, zrywała się na różne dźwięki, sprawdzała czy wszyscy są na swoim miejscu. W nocy nie dało się praktycznie przy niej spać, bo kręciła się i skomlała, bez widocznego powodu, bo nic ją nie bolało raczej, jest zdrowa. Jak jakieś pytania to proszę. Niestety nie mogłam jej zatrzymać w domu, choć bardzo chciałam. Oczywiście proszę o pomoc w znalezieniu domu, którego też będę jej szukać. Suka obecnie przebywa w osobnym boksie przy kociarni, łańcuch przy budzie zerwała, nie dało rady.
-
psina już u mnie, w schronisku totalnie wypłoszona, wręcz dzika (oczywiście cały czas w budzie), tutaj lgnie do wszystkich ludzi i psów i jest miła, każe się głaskać dostała jedzonko, wręcz wessała je, jakby z tydzień nie jadła chudzinka niesamowita, zapchlona, podobno po grzybicy, ale chyba już wszystko jest ok w schronisku od listopada 2005 (!!! - musiała się bardzo ukrywać w budach, bo ja wcześniej jej nie widziałam nigdy), gdzie trafiła mając 10 m-cy maja ma zdjęcia, ja jak dorwę aparat też jakieś zrobię
-
spoko, ze zdjecia widze, ze jest w pierwszym na szóstce :) wystarczajaco dlugo jestem wolontariuszka, zeby znac prawie wszystkie na pamiec :) co do zmieniania boksow to bywa roznie zwykle przenosza jak sie gryza, albo jak maja wrzucic jakiegos nowego i nie maja gdzie, to biora boks z niegryzacymi psami, przerzucaja jednego gdzies, bo juz jest dluzej w schronisku i jest mniejsze prawdopodobienstwo, ze bedzie sie z innymi gdzies gryzl, a nowego wrzucaja do tego z reszta niegryzacych czasami tez pies laduje na 6 w zamknietym u chorych i nie zawsze wraca po wyjsciu do tego boksu co byl - z nią właśnie prawdopodobnie tak było, bo wtedy w tym boksie 10 była grzybica i wszystkie chyba chore były i prawie cały boks gdzieś przerzucili, więc pewnie jak wyszła to wróciła do innego boksu
-
[quote name='Iza i Fidel']Co to znaczy? Czy nie mozna przyjsc od tak ,z ulicy i zobaczyc psy nie biorac zadnego? [/QUOTE] to jest dzień prac porządkowych w schronisku, szczepienia psów, przenoszenia ich z kwarantanny do normalnych boksów, jedyny dzień, gdzie nie kręcą się zwiedzający, są obchody etc. teoretycznie własne psy można odbierać, ale powiem, że ludzie normalnie też przychodzą i często są wpuszczani na teren, chyba że coś większego się na terenie dzieje, np ostatnio ta dezynfekcja
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:angryy: :angryy: :angryy: cholera :( a naprawdę miałam nadzieję, że wszystko będzie ok, że to chwilowe niedomaganie w schronisku jeszcze tego samego dnia pchała łapki przez kraty jak zawsze, a potem jaka była przerażona w samochodzie i gryzła wycieraczki Morii... myślałam, że wszystko będzie dobrze, a tu taka przykra wiadomość :( dziewczyny, czy coś wiadomo odnośnie zatrucia? czym było spowodowane? bo jeśli to miało coś wspólnego z dezynfekcją, to trzeba to niezwłocznie w schronisku sprawdzić (już nie mówiąc o awanturze...) i czy z innymi psiakami jest wszystko w porządku -
no i parę wygrzebanych zdjęć z cyklu sunia jeszcze w boksie nr 10 podczas chowania się do bud: tu panienka po lewej: [IMG]http://shodan.math.uni.lodz.pl/~julka/psy/moria.JPG[/IMG] [IMG]http://shodan.math.uni.lodz.pl/~julka/psy/P1010086.JPG[/IMG] [IMG]http://shodan.math.uni.lodz.pl/~julka/psy/P1010087.JPG[/IMG] zdjęcia są z 20.6.2006, już widać po kwarantannie w 10. PS - z kiedy są zdjęcia i kiedy ją widziałaś ostatnio?
-
ja ją znam, ona była wcześniej w boksie 10, coś miała ze skórą, gdzieś ją przenieśli, a potem wyjechałam i już jej nie znalazłam po powrocie, myślałam, że do domu poszła ona jest gdzieś od czerwca w schronisku, szczerze mówiąc planowałam ją wziąć na tymczas, kiedy wrócę i jeszcze będzie, ale jak zwykle to nie ode mnie zależy :/
-
właśnie miałam pytac o kontakt, szukalam na mapie dogo, ale tam straszny bajzel jest i sie nie doszukalam - tel albo mejl, albo jedno i drugie, no i jak jest cos do dopisania w historii Wiktorii to mowcie, bo szczerze mowiac ja zatrzymalam sie na momencie jak jeszcze byla w schronisku i potem wyjechalam nie majac dostepu do netu, niezle sie zdziwilam (i ucieszylam) jak sie okazalo, ze Wiktoria juz na tymczasie i po operacji
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bo wszystkie 3 przypadki zachorowania wykryto w boksach hotelowych, ponadto tam są zamknięte pomieszczenia i mniejszy przewiew powietrza niż na zewnątrz, dlatego tam zagrożenie było większe, bo to wszystko mogło stężone w środku wisieć, a na zewnątrz szybciej się rozrzedziło i przewiało jeśli już napisała przy okazji mejla dotyczącego aktualizacji strony cytuję "Ps. Nie wiem, czy wiesz, ale Gabi znalazła dom we Wrocławiu :) Teraz tylko czeka na trasport :)" - nie wiem dlaczego mi to napisała, może rozmawiałaś z inną wetką myślę, że o to nie ma co się na razie martwić, nie przestaną -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
w schronie wykryto kilka przypadków nosówki i główna wetka postanowiła przeprowadzić dezynfekcje calego schroniska, dlatego byly w tym tygodniu takie problemy, bo glownie pawilony gdzie jest gabi byly pozamykane (tam byly te psy z nosowka), a dzisiaj jak przyszlam to sie okazalo ze reszta tez, widocznie dzisiaj przeprowadzali dezynfekcje w reszcie schroniska, ponadto wetka zarządziła dodatkowe szczepienia moim skromnym zdaniem akurat dobrze postąpiono, bo lepiej dmuchać na zimne i lepiej stracić transport, który w końcu nie jest na koniec świata, a potrzymac przez kilka dni psy pod obserwacja w tym Gabi i naprawde nie macie sie co stresowac, bo pomieszczenia te sa wentylowane i zadne psy sie nie zadusza a jutro Gabi rzeczywiście będzie wypuszczona, choć niby miały siedzieć do środy, ale pójdzie na dodatkową umowę adopcyjną, że zdecydowano się wziąć psa, który może być chory -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jestem w schronisku, jest jakas infekcja podobno, nie pozwalaja wchodzic na boksy, nie wiem jak bedzie teraz z wydawaniem, zaraz sie postaram dowiedziec o co biegaii -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to ja napisze bo dziwnie goraco sie tu zrobilo kamila, a chyba ona jest glowna wetka schroniska, napisala mi w mejlu w piatek, ze Gabi znalazla domek i czekamy tylko na transport, wiec nie wiem o jakie problemy z wydaniem chodzi, oprocz faktycznie dezynfekcji, o czym jest informacja na stronie schroniska, ze pawilony do konca tygodnia zamkniete dla odwiedzajacych i adopcji, zastanawiali sie czy nie otworzyc na sobote, ale widocznie przetrzymali do poniedzialku psy nie pozdychaja, bo nie bylo to nic toksycznego, dezynfekcja nie byla przeprowadzana w maskach gazowych ani nawet chusteczkach na twarzach, a jak sie domyslam zamkneli, zeby nie bylo niepotrzebnego ruchu i nie wywialo wszystkiego, cokolwiek to bylo co do tego, ze nie chcieli wydac gabi jak pawilony byly zamkniete, to pewnie sami nie wiedzieli czy mozna, bo nie bylo kamili, ktora tym chyba zarzadzala, bedzie w poniedzialek i sprawa sie wyjasni mysle ze nie ma co panikowac, bo jesli wszystko z waszej strony jest zalatwione to pewnie jutro gabi pojedzie do nowego domu -
[FNiZ]-Psiak Nosek...już w Fundacji..od roku czeka na dom!
julia.zuzanna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Nosek chyba juz w domu, pani Hania cos tam dla niego miala i chyba wypalilo, bo przy jego budzie wczoraj juz inna psina :)