Jump to content
Dogomania

julia.zuzanna

Members
  • Posts

    534
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by julia.zuzanna

  1. no właśnie - na razie tylko wrzuciłam na stronę schroniska ten kontakt, bo te osoby nie zostawiły żadnego mejla ani nic, może po prostu zaraz wrzucę na listę mailingową schroniska, że nadal ona jest do adopcji i bokserka też
  2. transport raczej tylko samochodem, bo psina jest zbyt płochliwa na pociąg a co do jej samopoczucia, to całe dnie przesiaduje ze mną w pokoju w schronisku, jak siedzę przy kompie i robię staram się ją przyzwyczajać do ludzi, w sumie ona po powrocie do schroniska chyba trochę się uspokoiła, ale mi trudno powiedzieć, bo w schronisku może zachowywać się inaczej
  3. ?!? ja myślę, że warto, by jednak coś wykombinować, żeby był kąpany do czasu, aż podłączą bojler, tym bardziej, że wydaje mi się, że przez to profesjonalna opieka i warto poświęcić parę groszy dla zdrowia psa, może afn? ile dokładnie potrzeba kasy?
  4. a wieści od hani - wszystko to świeżb i nużeniec - i ucho i opuchlizna, pies w nienajlepszym stanie, niestety, w schronisku nie miałby większych szans, bo w takich warunkach nie udałoby się go wyleczyć dobrze, że został wzięty, dr leczy go jak może, jest lepiej, może za parę dni wyjdzie a świeżb i nużyca, moja droga maju, to nie zwykłe zapalenie skóry :>
  5. szybka likwidacja? - ... czaruś znalazł się głęboko zagrzebany w budzie - nie chce wychodzić, bo mu zimno co do zagródek to nie będą likwidowane, tylko remontowane - po jednej i całą zagródka będzie przenoszona na czas remontu do jednego boksu w hoteliku
  6. juz wycięta, dzisiaj poprosiłam Kamilę i od razu poszła pod nóż :diabloti: co do transportu to sunia bardzo ładnie jeździ samochodem - śpi cały czas
  7. [quote name='przyjaciel_koni']Chyba Dziewczyny coś miały wspólnego ze zniknięciem Czarusia.[/QUOTE] ja właśnie mam taką nadzieję, dlatego pytam
  8. fajnie mieć takiego wielkiego psa, bo jest się do czego przytulać :)
  9. a co się z Czarusiem stało dzisiaj? bo nie było go w boksie... katya, Khazar - wiecie coś?
  10. ok już dogadane, jutro rano pieska jedzie do mosii :loveu:
  11. właśnie dzwoniłam do schroniska, słuchajcie - bokserka ma gila :( Kamila powiedziała, że poniważ zna mosii, to bokserkę mogłaby wydać, ale ze świadomością tego, że staruszka jest chora jak coś to kontakt ze mną, jutro będę od rana w schronisku
  12. Futrzak jest super, bardzo mądry z niego psiak i reaguje na komendy z miną posłusznego psa (choć na zdjęciach wyszedł jakbym go biła :evil_lol: ) tu robię "siad": [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010191.JPG[/IMG] tutaj daję łapę: [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010192.JPG[/IMG] a tutaj robię "leżeć": [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010194.JPG[/IMG] Potem jak mnie zaczynają głaskać, to przewracam się na grzbiet z całym wielkim brzucholem na wierzchu. :loveu: Futrzak jest po prostu ekstra. Jest bardzo mądry, zrównoważony, podszczekuje radośnie jak się do niego idzie. Jest starszy, ale jeszcze ma dużo czasu i może zostać wspaniałym przyjacielem. Więc co z tym domem?
  13. [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608642.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608641.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608640.jpg[/IMG]
  14. w sumie jeśli rzeczywiście zagródki pójdą, to on pójdzie z chłopakami ze swojej do jednego boksu w hoteliku, nie będą ich raczej rozstawiać pojedynczo
  15. [quote name='katya'] Myślałam o kolczatce, ale od tego mogą robić się rany, więc to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Zazwyczaj staram się omijać psy jak mogę, ale niestety czasem jakiś czworonóg wyjdzie nam na czołowe... [/QUOTE] jeśli nie możesz go utrzymać (lub wydaje Ci się, że kiedyś może zdarzyć się sytuacja, że go nie utrzymasz) to rozwiązaniem chyba powinna być kolczatka (ale może i na rynku dostępne są inne produkty, jakieś obroże uciskowe? - nie wiem, bo nigdy nie miałam dużego psa) do tego proponuję kaganiec, choć sama nie lubię psom zakładać kagańca, ale to duży psiak i może się zdarzyć jakiś nieprzewidziany wypadek (jak z tą dziewczynką, tylko tym razem bez smyczy i z zębami) - to oczywiście do przemyślenia, bo nie wiem w jakiej mieszkasz okolicy, jakie warunki do spacerów etc. [quote name='katya'] Ponadto Oskara denerwują ludzie: -kalecy, o kulach, z laską, kulejący -niosący coś dużego, chociażby wypchane siatki z zakupami -grupki młodych mężczyzn, jak piją piwo, to już w ogóle -nieciekawe lumpki -rowerzyści, dzieci na hulajnogach Boi się też wszelkich huków, strzałów, burzy, a nawet deszczu, no i flesza... [/QUOTE] to wszystko to u dużej liczby psów - ludzie, którzy wyglądają inaczej lub zachowują się podejrzanie, moje też obszczekiwały takie osoby, a za rowerzystami i z hulajnogą chciały ganiać (nie wszystkie) to wszystko nie jest nienormalne, ważniejsza jest jednak reakcja psa - jeśli to zwykły strach, czasem warczenie i szczekanie - OK, ale jeśli zaczyna się rzucać to trzeba się zastanowić chba nad kagańcem [quote name='katya'] Wszystko powyższe rozumiem, ale dzisiejszego incydentu z dziewczyną nie mogę zrozumieć. Może strasznie się go bała jak go tylko zobaczyła, a on to wyczuł, nie wiem... [/QUOTE] nie wydaje mi się, żeby tak zareagował na jej strach z odległości albo coś zrobiła - chociażby patrzyła mu się mocno w oczy, albo coś mu się skojarzyło z przeszłością możliwe też, że mu po prostu coś odbiło, bo takie coś tez się przecież psom zdarza zacząć trzeba od dowiedzenia się, co te problemy powoduje - obserwacja, sprawdzanie reakcji (np. jeśli nie pasowała mu 14-letnia dziewczyna, to może jak będziesz kiedyś na spacerze i kogoś podobnego zobaczysz - pójdź z psem w tamtą stronę, oczywiście przy zachowaniu wszelkiej ostrożności i zobacz jak zareaguje - możliwe, że ma coś do takich dzieciaków, a może był to przypadkowy incydent), porównywanie zachowań psa w pewnych sytuacjach dla każdego zachowania jest jakiś powód, trzeba tylko dojść do tego, jaki i dopiero z tym walczyć, oduczać psa, ja wiele więcej nie potrafię powiedzieć na odległość, choć z tego co piszesz, oprócz incydentu z dziewczynką wszystko jest w "psiej normie"
  16. majafaja - piszę to wszystko tutaj, bo jesteś wolontariuszką zaledwie od miesiąca i do tego przychodzisz do schroniska bardzo sporadycznie - tak naprawdę bardzo niewiele wiesz o tym, co tu się dzieje zgadzam się z przypadkami nieleczenia lub nieskutecznego leczenia (np zapomnianie o smarowaniu mascia, podawaniu leku etc), ale to sie zdarza w momencie, kiedy pies przebywa w grupie z innymi 6 dziala w ten sposob, ze laduje sie tam chore psy, zeby wszystkie, ktore musza dostawac leki, przebywaly w jednym miejscu, zeby o nich pamietac a jesli pies z jakas dolegliwoscia zostaje na boksach? wowczas zdarza się, że się o nim zapomina - bo tak to jest zaprojektowane - na 6 chore, w boksach zdrowe jedynym wyjsciem sa boksy, gdzie np wszystkie zachorowaly - wowczas sie psow nie przenosi (ostatnio taka sytuacja miala miejsce - lewy boks między 1 a 2 - wszystkie chore i na leczeniu) lub pojedyncze boksy i budy w tym drugim przypadku psy sa odizolowane i chyba obok zwierzetarni maja najlepsza opiekę, bo podchodzi się do nich indywidualnie, a akurat Rex tam jest i jak na schronisko ma dobra opieke zapewniona (przynajmniej ze strony Kamili) druga sprawa jest oczywiscie to, ze nie wszystkie wetki sa od wszystkiego - jedna sie zajmuje zwierzetarnia glownie, druga 6, kazda ma pod opieka ok 20 psow (juz chorych) - niestety moze sie zdarzyc sytuacja, ze ktoras moze czegos nie wiedziec - nie mowie ze tak byc powinno, ale zapraszam do zajecia sie czymkolwiek bardziej intensywnie w schronisku (ewidencją psów czy szukaniem po boksach chorych - czyms co sie robi codziennie) i przekonasz się, że zapamiętanie tylu psów to nie taka łatwa sprawa. jak teraz sobie pomyślę, to naprawdę nie pamiętam po dniu czy dwóch prawie żadnego, które wyciągam z boksu, bo są chore, a naprawdę leży mi los tych psów na sercu no chyba że to są psy, które mam wcześniej upatrzone i zdarzyło im się zachorować - to wtedy je pamiętam, ale to jest oczywiste, że pracownicy schroniska raczej nie mają swoich upatrzonych psow, bo nie mają czasu godzinami biegać po boksach w schronisku i oglądać pieski teraz jeśli chodzi o tymczas - to nie jest tak, że każdy potrzebujący ląduje na tymczasie - zobacz co było z Gabi - mimo, że jej los leżał wielu na sercu, na tymczasie wylądowała dopiero po chyba pół roku wszyscy mamy tu swoje psy i czasami nie jest problemem wzięcie małego psa do domu, ale owczarka niemieckiego - od początku mojej działalności na dogo najpierw poszedł Serwo, który właściwie poszedł do domu stałego, a potem Oskar, który jest u katyi. dlatego mówię, że znalezienie tymczasu graniczy z cudem i warto by wysilić się w inną stronę - rtg, a z doświadczenia wiem, że niejeden pies jeździł na zabiegi pozaschroniskowe (m.in rtg), czy też pobierano mu wymazy i zeskrobiny, próbki krwi. dlatego propozycja wydaje mi się oczywista, a wyprowadzanie psów na spacery jest związane zupełnie z czymś innym, myślałam, że o tym wiesz - bynajmniej nie z kwestią wyprowadzania z klatek, bo chociażby suki codziennie jeżdżą na sterylizacje do zewnętrznego weta a ogólnie to nie rozumiem twoich krzyków oburzenia i złośliwości, bo ja napisałam tylko to, co widzę (do tego, żeby wiedzieć, że pies nie umiera z powodu spuchniętej łapy nie trzeba być wetem, swoją drogą ty chyba nim nie jesteś, a uważasz, że twoja śmiertelna diagnoza ma rację bytu w przeciwieństwie do mojej. już nie mówiąc o tzw. "wywoływaniu wilka z lasu" - ciekawe co napiszesz, kiedy rzeczywiście coś psu będzie grozić - że już umarł?). napisałam też to, co wg powinno być zrobione, da radę, bo przede wszystkim pies jest w oddzielnej budzie i można nim się zajmować codziennie, wystarczy, że któraś z was będzie w schronisku i że zbierzecie kasę, którą chyba już zebrałyście 400 zł za hotel to bardzo tanio, z Sową można negocjować, niejednokrotnie brali psy na hotel ze schroniska i spuszczali z ceny. przeciętna cena za hotel to 20zł za dobę majafaja - podałaś kilka przykładów nieleczonych psów - dziennie z boksów na leczenie wychodzi około 10-15, zastanawiałaś się, jak to jest, że większość z nich jest wyleczona? cud na marmurowej? owszem zdarza się, że pies nie jest leczony lub jest źle leczony, tak jak pisałam wcześniej, ale przeświadczenie o zupełnym braku leczenia jest bzdurą zresztą porozmawiamy za rok twojego wolontariatu PS. bo gdy skończyłam pisać to okazało się, że tymczas jest - to super, Czarodziejka już 2. zupełna bida z łódzkiego schroniska, dzięki dzięki dzięki :loveu:
  17. we wtorek, chyba że dziewczyny w weekend coś dopiszą
  18. nie jest, ale czeka już w kolejce [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30573926.jpg[/IMG]
  19. dzięki bardzo, oby się coś znalazło, a ja na dniach uzupełnię informację, bo dzisiaj to raczej na szybko w trakcie remanentu bazy danych, bez szczegółów wszystko miałam też zapytam się o jej dokładny stan zdrowia, czyli jak się nazywało to, co ona ma
  20. ? mają rację w tym, że może to się skończyć amputacją łapy. takich psów w schronisku w chwilii obecnej jest kilka nie zmienia to faktu, że warto zrobić mu rtg na początek oraz że pies nie umiera ja bazuję w tym momencie na swojej opinii jako wolontariuszki to wszystko co napisałam - nie umiera, łapa nie pozostaje nieleczona, choć nie mówię, że leczenie jest skuteczne, bo w kompetencje wetów nie wnikam, najlepiej mu pomożemy jak zaczniemy pomagać w leczeniu teraz, a nie przez najbliższe tygodnie hopać wątek, użalać się i szukać tymczasu
  21. ? nie, ale poznałam wolontariuszki i majęfaję, znam psy, którym majafaja zakłada wątki (z jednym wyjątkiem chyba) i zauważyłam, że w dużej mierze jest to niepotrzebna panika, która udziela się użytkownikom dogomanii i? okazało się wtedy, że to o innego owczarka niem chodzi, nie rozumiem związku z chorobą czy ja tak powiedziałam??? poproszę o cytat w takim razie Piszę jako osoba widująca psa codziennie i mająca dostęp do wielu informacji w schronisku, które część osób sobie tylko dopowiada. Nie rozumiem Twojego oburzenia, piszę, że nie ma co panikować, tylko na spokojnie zacząć pomagać w leczeniu na własną rękę, jeśli uważacie, że nie jest ok. I do tego naprawdę nie są konieczne tymczasy, ani bógwieco, bo wystarczy zacząć od diagnozy, rtg, możecie też zabrać psa do weta spoza schroniska przy okazji, choć to raczej po cichu. Tyle.
  22. nie mam pojęcia, jak na moje oko ok. 10, ale we wt sprawdzę dokładnie, na razie jestem na etapie spisywania nr przy obrożach psów bez danych z kart w schronisku
  23. bierze się psa i się jedzie na rtg, jeśli już zbieracie $ na leczenie zamiast zabierać się za tymczasy, o które trudno, warto zacząć od rzeczy najprostszych ja o stawach nic nie słyszałam, nie wiem co psu jest, nie pytałam, napisałam co wiem, od Kamilii (-główny wet schroniska), z którą byłam dzisiaj na obchodzie informacje są niepokojące od osób bywających raz na tydzień w schronisku i czasem za bardzo panikujących nie mówię, że jest dobrze, ale pies nie umiera i zamiast dywagować o tymczasach i jego rychłej śmierci, warto podjąć rozsądne działania i zebrać kasę i wziąć psa na rentgen - takie jest moje zdanie przepraszam bardzo, ale z tego co wiem majafaja, która zakładała temat i woła o tymczasy, jest wolontariuszką w schronisku, więc na jaką odległość? i nigdzie nie powiedziałam, że pies wygląda dobrze, ale po prostu radzi sobie - właściwie normalnie chodzi i biega, nie utyka, normalnie łapę stawia gorzej jest z uszami, bo trzepie się bez przerwy a co do wyglądania dobrze - ten pies ma około 10 lat, jest w schronisku - jak wg Ciebie powinien wyglądać? jak pies z wystawy? no chyba raczej nie zresztą porównaj sobie jego zdjęcia jak był jeszcze zdrowy
  24. a to dzisiejsze:
×
×
  • Create New...