-
Posts
534 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by julia.zuzanna
-
transport raczej tylko samochodem, bo psina jest zbyt płochliwa na pociąg a co do jej samopoczucia, to całe dnie przesiaduje ze mną w pokoju w schronisku, jak siedzę przy kompie i robię staram się ją przyzwyczajać do ludzi, w sumie ona po powrocie do schroniska chyba trochę się uspokoiła, ale mi trudno powiedzieć, bo w schronisku może zachowywać się inaczej
-
?!? ja myślę, że warto, by jednak coś wykombinować, żeby był kąpany do czasu, aż podłączą bojler, tym bardziej, że wydaje mi się, że przez to profesjonalna opieka i warto poświęcić parę groszy dla zdrowia psa, może afn? ile dokładnie potrzeba kasy?
-
a wieści od hani - wszystko to świeżb i nużeniec - i ucho i opuchlizna, pies w nienajlepszym stanie, niestety, w schronisku nie miałby większych szans, bo w takich warunkach nie udałoby się go wyleczyć dobrze, że został wzięty, dr leczy go jak może, jest lepiej, może za parę dni wyjdzie a świeżb i nużyca, moja droga maju, to nie zwykłe zapalenie skóry :>
-
Futrzasty Bary z Łodzi trafił do wspaniałego domu!!!
julia.zuzanna replied to julia.zuzanna's topic in Już w nowym domu
Futrzak jest super, bardzo mądry z niego psiak i reaguje na komendy z miną posłusznego psa (choć na zdjęciach wyszedł jakbym go biła :evil_lol: ) tu robię "siad": [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010191.JPG[/IMG] tutaj daję łapę: [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010192.JPG[/IMG] a tutaj robię "leżeć": [IMG]http://spoko.math.uni.lodz.pl/~julka/P1010194.JPG[/IMG] Potem jak mnie zaczynają głaskać, to przewracam się na grzbiet z całym wielkim brzucholem na wierzchu. :loveu: Futrzak jest po prostu ekstra. Jest bardzo mądry, zrównoważony, podszczekuje radośnie jak się do niego idzie. Jest starszy, ale jeszcze ma dużo czasu i może zostać wspaniałym przyjacielem. Więc co z tym domem? -
Łódź-...taka polska "Lassie wróć"...Już w nowym domku!!!!
julia.zuzanna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608642.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608641.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30608640.jpg[/IMG] -
[quote name='katya'] Myślałam o kolczatce, ale od tego mogą robić się rany, więc to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Zazwyczaj staram się omijać psy jak mogę, ale niestety czasem jakiś czworonóg wyjdzie nam na czołowe... [/QUOTE] jeśli nie możesz go utrzymać (lub wydaje Ci się, że kiedyś może zdarzyć się sytuacja, że go nie utrzymasz) to rozwiązaniem chyba powinna być kolczatka (ale może i na rynku dostępne są inne produkty, jakieś obroże uciskowe? - nie wiem, bo nigdy nie miałam dużego psa) do tego proponuję kaganiec, choć sama nie lubię psom zakładać kagańca, ale to duży psiak i może się zdarzyć jakiś nieprzewidziany wypadek (jak z tą dziewczynką, tylko tym razem bez smyczy i z zębami) - to oczywiście do przemyślenia, bo nie wiem w jakiej mieszkasz okolicy, jakie warunki do spacerów etc. [quote name='katya'] Ponadto Oskara denerwują ludzie: -kalecy, o kulach, z laską, kulejący -niosący coś dużego, chociażby wypchane siatki z zakupami -grupki młodych mężczyzn, jak piją piwo, to już w ogóle -nieciekawe lumpki -rowerzyści, dzieci na hulajnogach Boi się też wszelkich huków, strzałów, burzy, a nawet deszczu, no i flesza... [/QUOTE] to wszystko to u dużej liczby psów - ludzie, którzy wyglądają inaczej lub zachowują się podejrzanie, moje też obszczekiwały takie osoby, a za rowerzystami i z hulajnogą chciały ganiać (nie wszystkie) to wszystko nie jest nienormalne, ważniejsza jest jednak reakcja psa - jeśli to zwykły strach, czasem warczenie i szczekanie - OK, ale jeśli zaczyna się rzucać to trzeba się zastanowić chba nad kagańcem [quote name='katya'] Wszystko powyższe rozumiem, ale dzisiejszego incydentu z dziewczyną nie mogę zrozumieć. Może strasznie się go bała jak go tylko zobaczyła, a on to wyczuł, nie wiem... [/QUOTE] nie wydaje mi się, żeby tak zareagował na jej strach z odległości albo coś zrobiła - chociażby patrzyła mu się mocno w oczy, albo coś mu się skojarzyło z przeszłością możliwe też, że mu po prostu coś odbiło, bo takie coś tez się przecież psom zdarza zacząć trzeba od dowiedzenia się, co te problemy powoduje - obserwacja, sprawdzanie reakcji (np. jeśli nie pasowała mu 14-letnia dziewczyna, to może jak będziesz kiedyś na spacerze i kogoś podobnego zobaczysz - pójdź z psem w tamtą stronę, oczywiście przy zachowaniu wszelkiej ostrożności i zobacz jak zareaguje - możliwe, że ma coś do takich dzieciaków, a może był to przypadkowy incydent), porównywanie zachowań psa w pewnych sytuacjach dla każdego zachowania jest jakiś powód, trzeba tylko dojść do tego, jaki i dopiero z tym walczyć, oduczać psa, ja wiele więcej nie potrafię powiedzieć na odległość, choć z tego co piszesz, oprócz incydentu z dziewczynką wszystko jest w "psiej normie"
-
majafaja - piszę to wszystko tutaj, bo jesteś wolontariuszką zaledwie od miesiąca i do tego przychodzisz do schroniska bardzo sporadycznie - tak naprawdę bardzo niewiele wiesz o tym, co tu się dzieje zgadzam się z przypadkami nieleczenia lub nieskutecznego leczenia (np zapomnianie o smarowaniu mascia, podawaniu leku etc), ale to sie zdarza w momencie, kiedy pies przebywa w grupie z innymi 6 dziala w ten sposob, ze laduje sie tam chore psy, zeby wszystkie, ktore musza dostawac leki, przebywaly w jednym miejscu, zeby o nich pamietac a jesli pies z jakas dolegliwoscia zostaje na boksach? wowczas zdarza się, że się o nim zapomina - bo tak to jest zaprojektowane - na 6 chore, w boksach zdrowe jedynym wyjsciem sa boksy, gdzie np wszystkie zachorowaly - wowczas sie psow nie przenosi (ostatnio taka sytuacja miala miejsce - lewy boks między 1 a 2 - wszystkie chore i na leczeniu) lub pojedyncze boksy i budy w tym drugim przypadku psy sa odizolowane i chyba obok zwierzetarni maja najlepsza opiekę, bo podchodzi się do nich indywidualnie, a akurat Rex tam jest i jak na schronisko ma dobra opieke zapewniona (przynajmniej ze strony Kamili) druga sprawa jest oczywiscie to, ze nie wszystkie wetki sa od wszystkiego - jedna sie zajmuje zwierzetarnia glownie, druga 6, kazda ma pod opieka ok 20 psow (juz chorych) - niestety moze sie zdarzyc sytuacja, ze ktoras moze czegos nie wiedziec - nie mowie ze tak byc powinno, ale zapraszam do zajecia sie czymkolwiek bardziej intensywnie w schronisku (ewidencją psów czy szukaniem po boksach chorych - czyms co sie robi codziennie) i przekonasz się, że zapamiętanie tylu psów to nie taka łatwa sprawa. jak teraz sobie pomyślę, to naprawdę nie pamiętam po dniu czy dwóch prawie żadnego, które wyciągam z boksu, bo są chore, a naprawdę leży mi los tych psów na sercu no chyba że to są psy, które mam wcześniej upatrzone i zdarzyło im się zachorować - to wtedy je pamiętam, ale to jest oczywiste, że pracownicy schroniska raczej nie mają swoich upatrzonych psow, bo nie mają czasu godzinami biegać po boksach w schronisku i oglądać pieski teraz jeśli chodzi o tymczas - to nie jest tak, że każdy potrzebujący ląduje na tymczasie - zobacz co było z Gabi - mimo, że jej los leżał wielu na sercu, na tymczasie wylądowała dopiero po chyba pół roku wszyscy mamy tu swoje psy i czasami nie jest problemem wzięcie małego psa do domu, ale owczarka niemieckiego - od początku mojej działalności na dogo najpierw poszedł Serwo, który właściwie poszedł do domu stałego, a potem Oskar, który jest u katyi. dlatego mówię, że znalezienie tymczasu graniczy z cudem i warto by wysilić się w inną stronę - rtg, a z doświadczenia wiem, że niejeden pies jeździł na zabiegi pozaschroniskowe (m.in rtg), czy też pobierano mu wymazy i zeskrobiny, próbki krwi. dlatego propozycja wydaje mi się oczywista, a wyprowadzanie psów na spacery jest związane zupełnie z czymś innym, myślałam, że o tym wiesz - bynajmniej nie z kwestią wyprowadzania z klatek, bo chociażby suki codziennie jeżdżą na sterylizacje do zewnętrznego weta a ogólnie to nie rozumiem twoich krzyków oburzenia i złośliwości, bo ja napisałam tylko to, co widzę (do tego, żeby wiedzieć, że pies nie umiera z powodu spuchniętej łapy nie trzeba być wetem, swoją drogą ty chyba nim nie jesteś, a uważasz, że twoja śmiertelna diagnoza ma rację bytu w przeciwieństwie do mojej. już nie mówiąc o tzw. "wywoływaniu wilka z lasu" - ciekawe co napiszesz, kiedy rzeczywiście coś psu będzie grozić - że już umarł?). napisałam też to, co wg powinno być zrobione, da radę, bo przede wszystkim pies jest w oddzielnej budzie i można nim się zajmować codziennie, wystarczy, że któraś z was będzie w schronisku i że zbierzecie kasę, którą chyba już zebrałyście 400 zł za hotel to bardzo tanio, z Sową można negocjować, niejednokrotnie brali psy na hotel ze schroniska i spuszczali z ceny. przeciętna cena za hotel to 20zł za dobę majafaja - podałaś kilka przykładów nieleczonych psów - dziennie z boksów na leczenie wychodzi około 10-15, zastanawiałaś się, jak to jest, że większość z nich jest wyleczona? cud na marmurowej? owszem zdarza się, że pies nie jest leczony lub jest źle leczony, tak jak pisałam wcześniej, ale przeświadczenie o zupełnym braku leczenia jest bzdurą zresztą porozmawiamy za rok twojego wolontariatu PS. bo gdy skończyłam pisać to okazało się, że tymczas jest - to super, Czarodziejka już 2. zupełna bida z łódzkiego schroniska, dzięki dzięki dzięki :loveu:
-
? mają rację w tym, że może to się skończyć amputacją łapy. takich psów w schronisku w chwilii obecnej jest kilka nie zmienia to faktu, że warto zrobić mu rtg na początek oraz że pies nie umiera ja bazuję w tym momencie na swojej opinii jako wolontariuszki to wszystko co napisałam - nie umiera, łapa nie pozostaje nieleczona, choć nie mówię, że leczenie jest skuteczne, bo w kompetencje wetów nie wnikam, najlepiej mu pomożemy jak zaczniemy pomagać w leczeniu teraz, a nie przez najbliższe tygodnie hopać wątek, użalać się i szukać tymczasu
-
? nie, ale poznałam wolontariuszki i majęfaję, znam psy, którym majafaja zakłada wątki (z jednym wyjątkiem chyba) i zauważyłam, że w dużej mierze jest to niepotrzebna panika, która udziela się użytkownikom dogomanii i? okazało się wtedy, że to o innego owczarka niem chodzi, nie rozumiem związku z chorobą czy ja tak powiedziałam??? poproszę o cytat w takim razie Piszę jako osoba widująca psa codziennie i mająca dostęp do wielu informacji w schronisku, które część osób sobie tylko dopowiada. Nie rozumiem Twojego oburzenia, piszę, że nie ma co panikować, tylko na spokojnie zacząć pomagać w leczeniu na własną rękę, jeśli uważacie, że nie jest ok. I do tego naprawdę nie są konieczne tymczasy, ani bógwieco, bo wystarczy zacząć od diagnozy, rtg, możecie też zabrać psa do weta spoza schroniska przy okazji, choć to raczej po cichu. Tyle.
-
bierze się psa i się jedzie na rtg, jeśli już zbieracie $ na leczenie zamiast zabierać się za tymczasy, o które trudno, warto zacząć od rzeczy najprostszych ja o stawach nic nie słyszałam, nie wiem co psu jest, nie pytałam, napisałam co wiem, od Kamilii (-główny wet schroniska), z którą byłam dzisiaj na obchodzie informacje są niepokojące od osób bywających raz na tydzień w schronisku i czasem za bardzo panikujących nie mówię, że jest dobrze, ale pies nie umiera i zamiast dywagować o tymczasach i jego rychłej śmierci, warto podjąć rozsądne działania i zebrać kasę i wziąć psa na rentgen - takie jest moje zdanie przepraszam bardzo, ale z tego co wiem majafaja, która zakładała temat i woła o tymczasy, jest wolontariuszką w schronisku, więc na jaką odległość? i nigdzie nie powiedziałam, że pies wygląda dobrze, ale po prostu radzi sobie - właściwie normalnie chodzi i biega, nie utyka, normalnie łapę stawia gorzej jest z uszami, bo trzepie się bez przerwy a co do wyglądania dobrze - ten pies ma około 10 lat, jest w schronisku - jak wg Ciebie powinien wyglądać? jak pies z wystawy? no chyba raczej nie zresztą porównaj sobie jego zdjęcia jak był jeszcze zdrowy
-
a to dzisiejsze: