-
Posts
534 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by julia.zuzanna
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pani Małgośka była, ale w biurze, ona ma zawsze pełne ręce roboty i lepiej że jest w ogóle, bo bez niej pewnie by nas do schronu nie wpuścili... :) -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
poprzednio też była i co? -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cóż - generalnie jak schronisko było budowane, dookoła niego było przepisowe 250m pasa zieleni, a to, że ludzie się naookoło podobudowywali, to ich sprawa, wiedzieli w jakim miejscu się budują, niech nie narzekają :angryy: -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ta impreza ma chyba przede wszystkim na celu przekonanie okolicznych mieszkańców do schroniska i do pomagania psiaków niestety ludzie z okolicy schroniska strasznie bluźnią na schron - że hałas jest, że psy im szczekają, że śmierdzi...:shake: no i to też chodzi po prostu o zaszczepianie u ludzi zrozumienia problemu, nie tylko o oddanie do adopcji psów i pochwalenie się nimi -
ja choć zwykle staram się jakoś odsunąć te myśli o psiakach od siebie w schronisku (inaczej bym nie wyrobiła), to o Daggecie nie mogę przestać myśleć najgorsze jest to, że od dawna miałam z nim kontakt, najpierw zgłaszałam, że jest chory to powiedziano mi, że to po prostu staruszek i dlatego taki jest osowiały (to było jeszcze w marcu chyba), potem starałam się wyprosić ludzi z biura, żeby go wzięli na pokoje, bo i tak nie miałby szans na adopcję, więc miałby miłą starość, ale okazalo sie, ze za duzo juz na pokojach jest psow (fakt, ze te 2 co u p. Małgośki siedzą, nie przepadają za nowymi gośmi i mogłyby go np pogryźć lub nie dopuszczać do miski...) pamiętam jak zdarzało mi się przesiadywać po kilkanaście minut (i więcej) u niego pod klatką i go głaskać przez kraty w sumie też jestem na siebie zła, że tego nie dopilnowałam :angryy: , choć wydaje mi się, że wiele by to i tak nie zmieniło, bo po prostu wcześniej Dagget byłby uśpiony... niemniej jednak nie mogę przestać o nim myśleć - dobrze że chociaż na te ostatnie 2 dni znalazł ciepły kochający dom:smile:
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
w boksach są większe psy, a w hoteliku mniejsze lub nieagresywne zupełnie - w boksach by go zjadły po powrocie i trzeba by było go gdzieś indziej wrzucić, a nie ma gdzie -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
księcia próbowałam wyciągnąć, ale on jest na boksach z dużymi psami i dlatego dupa blada (tzn jakby naprawdę chcieli to by można cos wykombinować, ale... co ja będę mówić) suczka jest w "hoteliku", więc myślę, że będzie można ją bez problemu wyciągnąć -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wiecie co - na sobotę postaramy się ją wyciągnąć na tą akcję adopcyjną - może jej się poszczęści? :) -
specjalnie było zrezygnowane z łikendu, bo ta impreza ma być a pani Hania jeszcze na tego psiaka z łapą chciała zbierać... nie wiem - zobaczy się jeszcze - ja przejazd będę miała pewnie refundowany przez panią która bierze młodego, może załatwi się też z panią od Chaberki coś... nie wiem - na razie nic nie chcę mówić, bo jeszcze nie dzwoniłyśmy
-
:( dobrze chociaż, że przez te ostatnie 2 dni miał prawdziwy dom i prawdziwych opiekunów - Modliszko, pomyśl, że gdyby nie Ty, stałoby się to w schronisku, a następnie Dagget byłby po prostu wrzucony przez pielęgniarza do czarnego plastikowego worka i wstawiony do chłodni, zupełnie bezimiennie...
-
jeszcze jedno - pies jest w ogóle w Łodzi? jeśli tak to w jakiej dzielnicy?
-
pomijając jakieś Twoje dziwne zastrzeżenia do moich słów (...), powiem tak - ja już raz wzięłam psa "na krótko", wiele osób deklarowało się, że jak coś to go przejmą, pies jest u mnie od ponad 2 miesięcy... a pomoc na dogomanii w dużej części polegała na "hophop w górę" (nie wszyscy tak pomagali, więc się nie obrażać, bo parę osób rzeczywiście pomogło coś załatwiać) w każdym razie w końcu znalazłam jeden domek - nie wypaliło z transportem, samej nie udało mi się zorganizować, a na dogomanii cisza znalazłam drugi - w tym tygodniu sama jadę z psem pociągiem, bo tak by mozna w nieskończoność szczerze mówiąc, trochę się zdziwiłam decyzją o wzięciu psa bez wiedzy co dalej - zwykle w takich przypadkach zostaje się z psem na lodzie (ja też wiele razy przez psa musiałam zrezygnować z zajęć na uczelni), no chyba że rzeczywiście akurat ktoś zaoferuje pomoc...
-
a jak wygląda sytuacja dokładnie - musisz się psa pozbyć w ogóle czy tylko na kilka dni potrzeba opieki?
-
saskia, to nie chodziło o żaden konkretny przypadek, zmęczenie w sensie, że nie umiem dokładnie napisać o co mi chodzi i mogłam to napisać jakoś dziwnie chodzi o to, że wołanie o pomoc dla tego psiaka zginęło wśród pytań o inne psy, w opowiadaniach o tym, że "mamy tu takiego ładnego", w robieniu zdjęć w schronisku tym fajniejszym... mam nadzieję że wiesz o co mi chodzi - w tym całym zamieszaniu (napisałam o jamniczkach, bo akurat sobie skojarzyłam, że ostatnio były wydawane) zapomniano o Dagecie i nikt nawet nie spojrzał na niego w schronisku :( złoszczę się też trochę na siebie - ostatnie 3 tygodnie spędziłam nad nową stroną schroniska i nie jeździłam do schroniska (żeby ją do końca napisać a nie się rozpraszać) - i niestety nikt za mnie nie spojrzał na niego btw - pisałam o nim kiedys, że może mi się uda go wyciągnąć na pokoje niestety na pokojach psiaki są wredne i p. Małgośka się bała, że nie dałyby mu żyć ... :(
-
no tak... - ta w okularach jest raczej mało kompetentna, dość zagubiona w rzeczywistości i ona tam o niczym nie wie nie podpisanie umowy może być spowodowane tym, że coś jej się pomieszało, a hasło że jest zdrowy 1. nieznajomością psa 2. i następnie nieumiejętnością szybkiej diagnozy szczerze mówiąc bałagan mógł być spowodowany tą dzisejszą imprezą, bo wszyscy mogli być zakręceni druga to była pewnie pani technik a trzecia to nie pani kierowniczka (która była na imprezie) tylko pewnie pani Kasia - kasjerka
-
to jednak faktycznie jest dziwne, nigdy to się chyba wcześniej nie zdarzyło (?) która weterynarka była dzisiaj? jak wyglądała? aha - jeszcze jedno - rozwolnienie Daget może mieć od mleka - mimo że mój też uwielbia to zawsze po wypiciu nawet odrobinki ma rozwolnienie - niestety krowie mleko jest słabo przyswajane przez psie i kocie organizmy i u sporej części tych zwierzaków są właśnie takie objawy co do żarcia to spróbuj ryż + kurczak + marchewka, czyli standard :) dobrze żeby pojadł jakiś jarzynek, skoro coś ma z żołądkiem
-
co do reagowania na głosy, to on jest najprawdopodobniej głuchy... w karcie w schronisku miał napisane około 11 lat, ale wydaje mi się, że jest bardziej tak jak określił go weterynarz - 14 lat sama mam w domu 14-letniego psiaka i jest też głuchy jak pień - oczywiście przede wszystkim ogłuchł przez problemy z uszami (jakaś bakteria) , z tego co wiem Dagget ma też brudne uszy i jakąś wydzielinę z nich, więc przy okazji (proponuję najwcześniej po pierwszych 2 nocach, kiedy się zaaklimatyzuję i jak mu się oczywiście polepszy) wyczyśćcie mu uszka co do czesania to niech to nie tyle co będzie czesanie, co raczej wycinanie dredów i podcinanie sierści - i to też najwcześniej po kilku dniach tzn w sumie jak nie bedzie sie zbyt źle czuł, to dredy przy zgięciach łap można by mu wyciąć, żeby ułatwić chodzenie i jeszcze jedno - czy Dagget czasem nie ma rany na przedniej prawej łapce? bo jak go widziałam jak był jeszcze w boksie to miał takiego wielkiego strupa na pół łapy
-
to rzeczywiście dziwne, że nic nie spisywali, ale dziewczyny trochę przesadzacie fakt, że pies był zaniedbany i jest takich psów w schronisku wiele - ale to wcale nie jest wina przede wszystkim pracowników tylko raczej instytucji takich jak UMŁ, który nie daje kasy na pracowników, jest ich za mało, na 600 psów jest też nie zawsze 1-2 weterynarki, i 2 pielęgniarzy - nie są w stanie nakarmić, posprzątać i jeszcze przebadać o pozwracać uwagę na wszystkie (choć i tak wyciągają chore) co do szczepienia, to przecież psy szczepi się przeciwko wściekliźnie raz na rok, a rok od grudnia poprzedniego roku jeszcze nie minął :roll: fakt - dla niektórych w schronie nie istnieją ale nie rozumiem, dlaczego mówicie że nie ma tam nikogo dlaczego dzisiaj na występie psy nie chciały się ruszać prawie od pielęgniarzy? tuliły się do nich, a oni brali je na kolana i drapali za uchem wetka całowała psiaki (tak, te brudne, śmierdzące psiaki ze schroniska) po nosach i pysku już nie mówię o pani Małgosi, która zostaje codziennie po godzinach, żeby pozałatwiać wszystko dla tych psów, a jak przychodzą nowe budy dary czy coś to cieszy się jak dziecko - naprawdę złota kobieta i nigdy w życiu nie zamieniłabym jej na żadnego dyrektora z Mielca problem polega po prostu na tym, że jest za dużo psów jak na tak mało pracowników i oni nie są w stanie się nimi zająć - dlatego potem wychodzą takie historie... miejsce jest jakie jest, pierwsze wrażenie pracowników jest okropne, ale naprawdę - polecam pobycie tam, poprzychodzenie częściej i zobaczenie jak to wszystko wygląda od kuchni a co do Daggeta - ja problem psiaka zgłaszałam wcześniej na forum, niestety sama nie mogę się nim zająć i nie mogłam, ale wówczas dziewczyny wyciągały płaczące jamniczki, pudelki i na moje posty czy baner nie zareagowały (akurat nie piszę o Was, bo wy odwaliłyście świetną robotę), niestety psiak się pochorował w czasie, kiedy nie chodziłam przez jakiś czas do schronu, a nikt z chodzących regularnie do schroniska nie zwrócił na to uwagi, dopiero jak się wybrałam po tym czasie, okazało się, że może być już za późno :angryy: przepraszam, jeśli może chwilami użyłam za ostrych słów, ale trochę jestem zła na to, pies jest teraz w takim stanie i nikt pod moją nieobecność w schronie się nim nie zajął, że jak samemu się pewnych spraw nie dopilnuje, to wszyscy mają to generalnie gdzieś :(
-
Chaberka jedzie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu pociągiem ze mną i panią Hanią, jedzie też w takim wypadku Młody i możliwe, że możemy zabrać jeszcze jednego małego psiaka tylko trzeba kasę na bilet na jeszcze jednego psiaka, w ogóle kwestia finansowa jeszcze nie jest rostrzygnięta możliwe że będzie potrzebna jakaś zrzutka - normalny + ulgowy w obie strony i 3 psy, z czego chyba jeden będzie zwrot kosztów, więc możliwe że mój bilet też będzie opłacony, na razie to tylko pomysł z tym transportem co do chaberki to znów biega wolno, dzisiaj byli panowie z Faktu (chyba, z jakiejś gazety w każdym razie) i robili Chaberce zdjęcia i spisywali o niej informacje (to ma być duży artykuł o schronisku naszym), więc pewnie będzie w gazecie :]
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pod warunkiem, że nie będzie się ruszać - tam jest słabe światło i wystarczy lekki ruch i wychodzą rozmazane zdjęcia a jak z lampą to z kolei od krat się odbija... :/ -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
julia.zuzanna replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ta suczka siedzi bez przerwy pod kratami, ogólnie w tamtym pawilonie nie da się dobrych zdjęć praktycznie zrobić, możemy popróbować, ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie i tak te zdjęcia wyszły nienajgorsze jak na tamten pawilon... -
a propos monotonności menu - jak już dopasuje się psu dietę, zaleca się nie zmienianie jego menu oczywiście w jakiś przypadkach typu choroba, czy niedobór czegos należy podmienić na ten czas pewne składniki (np dodać innych warzyw, czy czego tam lekarz zaleca) czy w ogóle przez kilka dni pies ma jeść co innego, ale generalnie zaleca się nie eksperymentowanie z menu psim i powinno być ono właśnie monotonne (czyli zawsze sucha karma, zawsze mięcho z warzywami i makaronem lub zawsze puchy, coś takiego mniej więcej)