-
Posts
534 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by julia.zuzanna
-
pies jak się okazuje jest leczony, dostaje jakiś antybiotyk i smarowane są uszy leczenie z tego co wiem, jest prowadzone chyba przez Kamilę, a reszta wetek... bez komentarza, czyli to co wczoraj pisałam "on tam jest leczony cały czas" - tyle wiedzą chyba Kamila z tego co dzisiaj widziałam stara się o niego dbać, ucho wygląda dzisiaj lepiej (widocznie rano miał smarowane, bo wczoraj Kamilii nie było) co do łapy to opuchlizna podobno w stosunku do początku zelżała, ale nadal nie jest dobrze i rzecz podstawowa - psu nie grozi śmierć temat wydaję mi się trochę nie fair w stosunku do innych wątków, gdzie niektórym psom rzeczywiście grozi śmierć fakt - trzeba mu pomóc, ale czy któraś z was zadała sobie na tyle trudu, żeby dowiedzieć się, co mu właściwie w tą nogę jest, skoro na gwałt szuka się pieniędzy i tymczasu? rentgen w końcu był? abstra***ąc - chyba znalazłam jego jakieś stare zdjęcie, jego nr to zdaje się 888
-
Słuchajcie, nie wiem, czy ją ktoś widział, ja dzisiaj pierwszy raz, bo cały czas przesiaduje w budzie. Już ma zmiany skórne (małe guzki na skórze) od leżenia w tym samym miejscu. Wetka powiedziała, że to nie rak, tylko [I]cośtamcośtam[/I], coś na zasadzie odleżyn, jest wielkości ziarenek fasoli. Bokserka bardzo spokojna, przyjacielska, ale zupełnie zrezygnowana. Przy obchodzie dała się bezproblemu wyprowadzić z budy, po czym tak samo spokojnie do niej wróciła,gdy dano jej spokój, by znów leżeć i nie wychodzić. Jej nr to 2919, jest w boksie 19 (schronisko na Marmurowej, Łódź) [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30571759.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30571757.jpg[/IMG] [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/30571758.jpg[/IMG]
-
no w każdym razie dziewczyna ma się świetnie, niepotrzebna panika w tytule wątku, trochę ją goni taka duża czarna wilkowata, ale nie zawsze - czasami tej czarnej po prostu ona nie podpasuje i ze szczekiem zagania ją do budy ale ogólnie to rozmerdana biega po boksie i przychodzi jak tylko ktoś jest przy boksie
-
dziewczyny, a czy w planach jest sam rentgen łapy na początek? czy tylko pójście na całość i od razu wyciągnięcie psa ze schroniska na leczenie?
-
a wiadomo co mu dokładnie w tą łapę jest? dzisiaj zdjęty bandaż, łapa wygląda jak wyglądała - 2 razy taka jak być powinna, wykrzywiona do tego stan jego uszu !!!!!!!! jedno ucho ma całe zaropiałe - to już nawet nie wydzielina przy zapaleniu, to normalna, zielonkawa ropa i całe ucho po sam koniuszek w niej poszłam do iwony z tym uchem, na co ona, że "łe, jego to cały czas na coś leczymy" i nic potem widziałam jak pies jednak szedł do gabinetu, ale potem jak do niego poszłam ucho nie było wyczyszczone ani nic, tak jakby nikt na to nie spojrzał nawet... :-(
-
Łódź-...taka polska "Lassie wróć"...Już w nowym domku!!!!
julia.zuzanna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Ronijka nieśmiało się przypomina.... -
Tajga z Łodzi-cudem uratowana-za TM...
julia.zuzanna replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a gdzie ona poprzednio była przed przyjściem do tego boksu? bo jeśli na zagródce, to od zawsze miała problemy z pyskiem - robiły jej się rany, zajady, strupy, całe centymetry miała pozasychane i pogryzione a oczka zaropiałe potwornie -
Futrzak to spokojny, poważny pies. Jest bardzo lagodny i sympatyczny, na spacerach bardzo grzeczny, reaguje na komendy, czasem sprawia nawet wrazenie, jakby dokladnie rozumial co sie do niego mowi. W schronisku cale dnie spedza spiac przy budzie, ale na spacerach odzyskuje energie i dzielnie kroczy zadowolony naprzod. Psiak jest na maxa do przytulania, niestety ma już ok. 8 lat i ma marne szanse na adopcje... Jak na starszego psa przystało, nie ma w głowie wariactwa, jest mądry i delikatny. Gdy ktoś przechodzi, wciąż tylko wypatruje, bo może akurat podejdzie do niego, pogłaszcze. Gdy się do niego podchodzi, cieszy się, podstawia pysk, czasem piszczy z radości. Szkoda by było, gdyby musiał umrzeć w schronisku... [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/26085964.jpg[/IMG]
-
[quote name='KHAZAR3']Ponieważ zbliża się zima i zagródki będą likwidowane, a psy tam mieszkające wkładane do ogólnych klatek[/QUOTE] Zagródki będą likwidowane? Ale to nie dlatego, że zbliża się zima, tylko albo ma być remont albo mają być zastąpione innymi boksami. W ubiegłym roku zimą zagródki normalnie funkcjonowały i psy nie były z nich nigdzie przekładane. Oczywiście ja nic nie wiem o likwidacji zagródek (tylko słyszałam o remoncie w najbliższym czasie), ale nie wydaje mi się, że likwidacja (jeśli rzeczywiście) ma mieć coś wspólnego z zimą.
-
[quote name='majafaja']ja nie rozumiem, myslalam ze temat Twoj Julia jest juz zamkniety..??[/QUOTE] ja też miałam taką nadzieję, niestety cały czas pojawiają się tutaj posty dotyczące tego, że to mi się coś tylko wydaje, że suka ma niezrównoważony charakter i wiele ludzi wraca do tego, jaka to ja jestem taka i owaka [quote name='majafaja'] z tego co ja widzialam- jak sie Ciebie pilnowala, to na dzikiego, uciekajacego psa mi nie wygladala! to pierwsze.[/QUOTE] właśnie chodzi o to, że mnie traktowała tak samo jak tą budę, do której teraz ucieka - biegała do mnie, jednocześnie nie bardzo zwracając uwagę na to, że w ogóle jestem - pies, którego głaszczesz, a on mimo to biega wzrokiem dookoła, niespecjalnie zwracając na ciebie uwagę [quote name='majafaja'] drugie - jak sama napisalas, wypatrzylas ja juz wczesniej, wiec jakie namowy wolontariuszek??[/QUOTE] piszę, że ja ją wypatrzyłam, ale gdyby nie cała otoczka poważnie zastanawiałabym się, czy ją wziąć, poobserwowałabym ją trochę (gdyby to była tylko moja decyzja i nikt by o moich planach nie wiedział) nikogo nie oskarżam, tylko mówię, że był to mój błąd, że podjęłam decyzję tak ad hoc [quote name='majafaja'] tzn co? uwazasz ze mam zamknac ten watek i psiaka do konca zycia w schronie zostawic? [/QUOTE] tzn to, żebyście nie starały się wszystkich przekonać, że suka jest bezproblemowa i żadnej ciężkiej pracy nie wymaga, że jest całkowicie adoptowalna do obojętnie jakiego domu, byle dobrego staram się tylko napisać, że znam ją chyba lepiej od Was wszystkich - tych, które jej nawet nie poznały, a piszą co wiedzą z doświadczenia i tych, które poza tym, że ją WIDUJĄ w boksie, specjalnie nie spędzają ani nie spędzały z nią czasu bo kilka osób traktuje moje wypowiedzi tak, jakbym pierwszy raz miała w ogóle do czynienia z psem, szczególnie po przejściach w schronisku i stara mi się wytłumaczyć jak to się zachowują takie psy i że to ja się nie znam - piszę to wszystko, żeby moje zdanie o suce i jej charakterze nie było ponownie zakrzyczanie przez grupkę znawców, którzy tak naprawdę z jej przypadkiem nie miały do czynienia i naprawdę nie będą o nim wiedzieć więcej niż ja po prostu zrozumcie, że wiem co mówię tym bardziej, że nie napisałam nigdzie, że przypadek jest tak beznadziejny, że suka nadaje się już tylko do uśpienia, ale że wymaga pracy związanej z długim czasem i dużym poświęceniem
-
czy ktoś wziął pod uwagę fakt, że ja tego psa znam dłużej niż przez 3 dni? prawie codziennie jestem w schronisku przez ok. 5-6h i fakt - to był mój błąd, że wzięłam psa na tymczas bez dłuższej obserwacji, zachęcana przez inne wolontariuszki, "bo ma taką śliczną mordkę" - nigdy więcej nie popełnię tego błędu sukę wypatrzyłam jakoś w maju/czerwcu, wiedziałam, że chowa się po budach, wiele psów ze schroniska to robi, miałam wiele razy do czynienia z takimi psami i bez problemów oswajały się, wystarczyło nad nimi trochę popracować - dlatego już wtedy postanowiłam, że jakby jeszcze była w schronisku po wakacjach, to ją wezmę na tymczas, oswoję, znajdę dom po wakacjach sytuacja trochę się zmieniła, bo tak naprawdę zaczęłam szukać psa, który będzie mógł u mnie zostać na stałe, bo mój pies po 13 latach musiał zostać uśpiony (rak) - to dlatego pisałam, że niektóre mi nie pasują, to na marginesie, dlatego szukałam psa na tymczas, a nie brałam pierwszego lepszego okazało się, że sunia, której myślałam, że już nie ma, jest w schronisku i pierwszy raz zobaczyłam ją na 10 minut przed tym jak ją miałam wziąć - to był duży błąd, przyznaję się bez bicia, bo z tego wyniknęło to, że sunia dopiero w domu okazała się totalnie niezrównoważona, nie zwracała na nikogo dookoła tak naprawdę uwagi, wszystko kręciło się wokół jej nieokreślonych fobii, nie pomagało głaskanie, tulenie, moja mama tylko traciła cierpliwość i jak krzyknęła na nią, to się uspokajała, sunia potrafiła na spacerze idąc obok nagle w panice za kimś pobiec, tak jakbym gdzieś zniknęła, ciągle czegoś szukała, niewiadomo czego (w schronisku była rok, więc nie było to raczej szukanie właściciela) lub przed czymś nieokreślonym uciekała (psów i ludzi się nie bała, sama do nich podchodziła, więc nie wiem przed czym) do tego dochodziło nieutrzymywanie czystości, ale z tym akurat nie wytrzymała moja mama, bo ja przy psach na tymczas byłam raczej przyzwyczajona, że pierwsze dni takie są, choć może nie w takim stopniu używam mocnych słów? niestety w przypadku tej suni określenie "dzika" wydaje mi się całkiem na miejscu. oczywiście jest to moje zdanie - osoby, która miała sukę przez pół tygodnia w domu i widuje się z nią prawie codziennie kontra Wasze zdanie - osób, które suki nigdy na oczy nie widzieli lub widują ją raz kiedyś przez chwilę w boksie. mogę się mylić, więc jeśli suka jest rzeczywiście ułożona i adoptowalna, zapraszam do uratowania jej ze schroniska i wzięcia na tymczas lub z pełnym przekonaniem polecenia jej komuś do adopcji.
-
ma imię - Marla w każdym razie jeśli chodzi o chowanie się w budzie i wypatrywanie, to ona zawsze się tak zachowywała - niezależnie kiedy to było - przed wyjściem ze schroniska, po powrocie, niezależnie kto stał przy klatce tak samo się zachowywała jak ja przyszłam, jak wchodziłam do jej boksu ostatnio parę razy - zachowywała się histerycznie, uciekała do budy, potem wybiegała wypatrywać, nieważne, że ktoś był w środku, kto wyciągał do niej rękę, głaskał ją, ona szalała tak samo, jakby nikogo nie było - to do budy, to popatrzeć gdzieś w stronę budynku ona zachowuje się tak, jakby ludzie nie mieli dla niej specjalnego znaczenia, jest dzika, uważam, że wymaga wiele pracy i to wcale nie chodzi o brudzenie w domu, bo z tym każdy STAŁY właściciel sobie poradzi (bo to jest kwestia od pół roku do roku nauki), tylko o jej charakter, bo spotkałam się z wieloma psami po przejściach i żaden nie zachowywał się tak dziko jak ona [B]Agnieszka-Małek[/B] - masz rację, to jest do nauczenia, ale jak już pisałam nie na dom tymczasowy - miałabym ją oddać po roku innym ludziom? [quote name='mar.gajko']1. Chodzi WSZĘDZIE za człowiekiem, który ją zabrał ze schronu. 2. Załatwia swoje potrzeby w domu. Trzy dni to można o dupę potłuc, a nie uspokoic po schronie psa i jeszcze wyrobić mu etykietę: nieadopcyjnego, nadpobudliwego, etc.[/QUOTE] nie pisałam o tym, że jest nieadopcyjny tylko że wymaga bardzo dużo ciężkiej pracy [B]majafaja[/B] - skąd masz tą pewność, że jest całkowicie adoptowalna, skoro widziałaś ją może z 4 razy w życiu? naprawdę, wielcy znawcy psów, nikt z was nie potrafi po kilkudniowej (a nawet krótszej) obserwacji stwierdzić, że z charakterem psa jest coś nie tak i że wymaga pracy? w schronisku pracowałam już z wieloma trudnymi psami i to nie jest tak, że ponieważ mam o x postów mniej niż ktoś tam i nie piszę od 2003 roku na dogomanii "hopaj do góry śliczna psinko", to nie mam doświadczenia, traktuję psy jak zabawki i czego tam jeszcze nie wymyślicie, bo wymyślacie dużo szczególnie ata, która chyba bardziej od pomocy zwierzakom woli powrzucać na forum na ludzi (chociażby na pajunię, która pomaga zwierzakom o wiele bardziej niż ona... - ale przecież ata wie najlepiej, byle by komuś dosrać i podreperować swoje nadszarpane kompleksami ego...)
-
[quote name='katya']postaram się potrzymać ich razem w pokoju w kagańcach i na smyczach tak długo aż zaczną się wzajemnie ignorować...[/QUOTE] nie wiem, czy to taki dobry pomysł - jeszcze bardziej zaczną się wściekać, że muszą siedzieć w kagańcach, w jednym pokoju, bez możliwości konfrontacji... u mnie nowe psy na tymczasie z domowymi dogadywały się najlepiej na spacerach, najlepiej jak się z nimi jak najwięcej chodziło, bo na spacerach nie czuły się zestresowane, nie było spraw terytorium etc. - powoli się do siebie przyzwyczajały i w domu potem był większy spokój
-
suka jest zdrowa, wydaje mi się, że mogą być 2 powody, dla których ona coraz częściej siedzi w budzie - 1. robi się coraz chłodniej i psom nie chce się coraz częściej opuszczać wygrzanej budy, 2. do jej boksu trafiła suka z paw. 6 (z zewnątrz), z którą inne suki z boksu jakoś nie chcą się dogadać, starają się ją ustawić i co chwila w boksie są jakieś burdy (bez specjalnego gryzienia, raczej szczekanie, trochę turbowania, ale to raczej na zasadzie ustawiania miejsca w stadzie, a nie zagryzania - jeśli coś by się poważniejszego działo, one by były na pewno rozdzielone, bo to u p. Marka jest, a on raczej martwi się o te psy, szczególnie jeśli chodzi o gryzienie), dlatego sunia woli siedzieć w budzie, bo woli się nie wdawać w te awantury i mieć święty spokój (rzeczywiście jak ostatnio wyszła, nie bardzo to co dookoła się jej działo ją dotyczyło - tylko ta czarna z Zycią się kłóciły) czyli na razie jest po staremu - suka się trzyma, jest wesoła, wybiega z budy jak się przy boksie dłużej postoi lub od razu jak ją się zawoła jakby była chora, to by w ogóle nie chciała wyjść lub bardzo by się ociągała, podchodziłaby powoli, leniwie
-
Łódź-...taka polska "Lassie wróć"...Już w nowym domku!!!!
julia.zuzanna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziewczyna zrobiła zdecydowane postępy. Ostatnio jak byłam to najpierw mnie obszczekała (ale na zasadzie "no chodźmy na ten spacer noooo"), a potem podeszła się głaskać, podawała mi łapę, podstawiała nos. Byle znalazł się fajny dom... -
jutro i pojutrze będę, bo zaraz mam zajęcia tylko w którym ona teraz jest boksie, bo jak ją spisywałam w czerwcu to była jeszcze w 2 pawilonie, a teraz z tego co widzę po zdjęciu ją gdzieś przenieśli, zdaje się na 4, ale który boks dokładnie [url]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=psy&nr=262[/url] nie straszę, tylko że z doświadczenia wiem, że psy, które zwykle radosne czatują przy kratach, jak zaczynają się chować po budach, to zwykle oznacza, że się źle czują i zaraz po tym są chore a ona właśnie taka jest, bo ją od dawna znam, tylko jakiś czas temu mi gdzieś zniknęła, bo ją przenieśli (pewnie się przewinęła przez 6.)
-
wiecie co - mi ręce opadają, bo przecież sama załatwiałam tą adopcję, wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku, nawet hania, która dowiozła sunię do samej gdyni (ja wysiadłam wcześniej, bo psa zawoziłam do kwidzyna) była zachwycona dziewczyną i cieszyła się, że taki dobry dom a oto pierwszy mejl w sprawie adopcji - i do tej pory się dziwię, że sunia wylądowała na bruku... już teraz nie wiem, komu ufać... [I]"Po prostu nie dało sie obok tych oczu przejśc :) . U mnie w domu zawsze był pies. Do niedawna nawet dwa. A raczej dwie. Jedna większa, troszkę powyżej kolan, czarno biała, druga, malutki jamnik długowłosy, raczej troszkę skundlony. Niestety, mimo leczenia, nie udało się uratować tej mniejszej. A miała tylko 3 lata. Ta większa jest tez starsza- ma 10 lat. Przygarnięta jako szczeniak ze schroniska, do dziś odwdzięcza się nam wiernością i miłością. Bardzo dobrze dogaduje sie z innymi psami ( i suczkami też). Dlatego chętnie widzielibyśmy to pięknookie stworzenie u nas. Jest tylko jeden problem- mieszkamy w Gdyni...Chciałabym się dowiedzieć jak dużym problemem byłby transport? O ile byłby możliwy... Z góry dziękuję za informacje i pozdrawiam"[/I] brak mi słów po prostu :shake:
-
oj chyba wyszło, że tylko maja uważa ją za brzydulę - wcześniej też wielu osobom się podobała (nawet jedna dziewczyna po przeprowadzce chciała ją adoptować, ale jak widać chyba nic z tego nie wyszło - albo wzięła innego psiaka albo jeszcze żadnego) w ogóle psina ma też nietoperzową "siostrzyczkę" w schronisku, nawet o podobnym charakterze: [IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/26082659.jpg[/IMG]
-
To może ja napiszę parę słów. Chłopak jest bardzo zadziorny, ustawia inne w zagródce, stara się dominować, jest zazdrosny o inne i wg mnie nie nadaje się do domu z innymi psami. No może z suką ułożyłby sobie jakoś stosunki, ale nie dam głowy. Jest raczej żywym psem, reakcję na koty będzie można sprawdzić jak tylko będzie można psy wyprowadzać, ale coś mi się zdaje, że będzie za nimi ganiał. Stan oczu nie bardzo. Jedno cały czas zaropiałe (ten brak oka) - cały czas wokół zielona ropa, zdaje się, że nikt z tym nic nie robi, może p. Krysia, która się tą zagródką opiekuje (wolontariuszka). Ale wygląda to bardzo brzydko, cały czas mu się to paprze. Drugie oko chyba z zaćmą, ale nie wiem - ja mu się akurat w tym nie przyglądałam.
-
[quote name='majafaja']bylam dzis w schronie, spacerki nadal odpadaja ;( [/QUOTE] nie chcę Cię martwić, ale jeśli suka jest w boksach ogólnych, a z tego co kojarzę jest, to prawdopodobnie nawet jak już będzie można, nie wyprowadzisz jej na spacer jeśli już pozwolą to tylko z wszystkimi innymi sukami w boksie, ale to będzie musiało chyba z 5-6 osób wyprowadzać (w zależności w którym boksie siedzi) czy suka czasem nie jest w 4 pawilonie? bo jeśli tak, to codziennie wychodzi całym boksem pobiegać między pawilonami.