-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Staram się- od kilku ładnych lat ;)
-
Nie nalezy mieszać dwóch odrębnych dróg działania- czyli pomocy konkretnym psom i działaniem w celu zmiany samej sytuacji zwierząt. Pierwsza powinna dotyczyc zwierząt w doraźnej potrzebie, np takich, które z racji wieku, choroby, stanu psychicznego itp nie sa w stanie sobie poradzic w schronisku, lub zwierząt w nagłej ciężkiej sytuacji - np porzuconych, błąkających sie itp. Druga, równoległa droga to działania mające na celu ogólna poprawę sytuacji zwierząt w Polsce, bądź to "globalnie", bądź w konkretnym schronisku- tu mozna wpisac np "walkę z gminami", tworzenie programów sterylizacji, czy akcje pomocowe dla schronisk, a takze walkę ze złymi zarządcami schronisk. Druga droga na pewno może zaowocować pomoca w sumie większej ilości zwierząt, ale to nie znaczy, ze mamy odpuścić sobie pomoc tym zwierzakom, które cierpią tu i teraz. I tu nie powinno się stawiać "zamiast". Idealny model, do którego wypracowania nalezy dążyć to założenie, że zwierzęta bezdomne, jako ogół, uzyskują pomoc od placówek typu schroniska, finansowanych przez gminy. Jednocześnie główny nacisk powinien być kładziony nie tylko na zapewnienie opieki zwierzętom bezdomnym, ale przede wszystkim na sterylizację, jako najlepszy sposób ograniczenia bezdomnosci. Natomiast działania indywidualne powinny dotyczyć zwierząt w szczególnej potrzebie. Na innym watku ktoś napisał, ze lepiej pomagać (w domysle finansowo) schronisku, niz pojedynczym psom, wyciąganym z nich. I byłaby to racja, ale w przypadku schronisk uczciwych, dobrze zarządzanych, takich w których te pieniądze pójda na rzeczywista pomoc zwierzętom. Niestety wciąż więcej mamy placówek w rodzaju Olkusza, czy nawet chociażby Palucha, gdzie niestety jedynym sposobem realnej pomocy jest pomoc konkretnym psom. P.S. ja widzę bardzo konkretny cel wyciagania psów młodych i w dobrej kondycji, oraz w typie rasy. Szczególnie jesli schronisko wydaje zwierzęta niekastrowane- DT jest zapewnieniem, ze "chodliwy" pies trafi w odpowiednie ręce.....
-
Akurat szczeniaki z parwo mają tak małe szanse na przeżycie, ze w świetle opłacalności nie powinno sie ich ratować......
-
Że się powtórzę - jeżeli pies cierpi "nieusuwalnie" to uśpienie jest konieczne, ale ze względu na cierpienie, nie na koszty. Dla przykładu- bez wahania uspiłam Falko, szczeniaka u którego wyszło postepujące wodogłowie i niedorozwój mózgu. Mozna by robić drenaż, ściągać płyn itp, ale to byłaby sztuka dla sztuki, a pies cierpiałby coraz bardziej. I uśpiłam go, chociaż stan JESZCZE nie był tragiczny. A jednocześnie sporą kasę wsadziłam w ratowanie Pikulinki, która ma zespół wad wrodzonych, była całkiem porażona i musiała mieć dwie operacje kręgosłupa- bo rokowała na poprawę. Pi żyje od prawie 4 lat. Ma swoje problemy, porusza się przedziwnie, ale żyje i w pełni z tego życia korzysta. Mogło się nie udać, owszem, ale Pi te kilka procent szansy wygrała. Falko takiej szansy po prostu nie miał.
-
Dziedziczy się skłonność do uzależnień. No i niestety dzieci alkoholików są "słabsze"- mają z reguły niższą masę urodzeniową, słabszą odporność, często zaburzenia poznawcze, kłopoty z nauką itp- z powodu źle prowadzonej ciąży i być może uszkodzenia komórek rozrodczych u nałogowych alkoholików. Strasznie nie lubie przeliczania "opłacalności" życia. Tzn lepiej nie ratowac psa który pochłonie duzo kasy, bo mozna za to itp.... Nasuwa się pytanie- ile w takim razie jest dla Was warte życie psa. Konkretnie. 100 zł? 500 zł? 1000 zł? I czy chodzi o kwoty jednorazowe, czy ogólne koszta utrzymania? Mam w tej chwili na DT (chyba dozywotnim) psa, Nestorka. Ślepy, głuchy staruszek. Nie cierpi, jedyne co mu poza niesprawnością zmysłów dolega to trochę kamienia na zębach i lekkie popuszczanie moczu- bez trudu do opanowania pieluszkami. Nie ma odlezyn, bólów, ma sprawne łapki. Świetny węch, w pełni działający układ trawienny. Jedyne co- to wiadaomo, że ma przed sobą ograniczony czas. Koszt- 1/2 puszki karmy, raczej lepszej, troche suchego, wiatminy i 2-3 pieluszki na dzień. Czy Nestor jeszcze się kalkuluje, czy nie?
-
Oczywiście, ze zrozumiałe jest oddawanie psa w sytuacji, kiedy zagrożone jest dziecko. Ale- oddawanie do innego domu, jakakolwiek inwencja w szukaniu tegoż domu. a nie wywożenie do schronu (najczęściej z wielkimi pretensjami "przecież do lasu nie wywiozłem")- a to jest najczęstsza forma. Tak samo - za granicę nie wyjeżdża się na długo z dnia na dzień, a jednak ludzie zazwyczaj nie robią NIC, żeby psu znaleźć dom, tylko tuż przed wyjazdem odwożą- w najlepszym razie- do schroniska. Usypianie psów naprawdę cierpiących, którym pomóc nie można, powinno być moralnym obowiązkiem każdego opiekuna, czy schroniska, czy opiekuna indywidualnego. Ale trzeba pamiętać, ze to, co nam może się wydawać już cierpieniem, może nim nie być. Chociażby zwierzaki sparaliżowane- o ile w warunkach schroniskowych uspypia się je ze względu na po prostu brak personelu do indywidualnej opieki, o tyle w domach indywidualnych funkcjonuja one zupełnie normalnie. co więcej- znając zarówno zwierzęta jak i ludzi w rózny sposób niepełnosprawnych, śmiem twierdzić, że zwierzęta z ułomnosciami radza sobie o wiele lepiej niż ludzi. Ludzi najczęściej "blokuje głowa", rozpamiętywanie o tym, czego się nie ma. Zwierzę nie zastanawia się co by było gdyby, tylko przyjmuje życie w takiej postaci jakie jest. I cieszy się z małych rzeczy- np z ganiania z piłką, a nie myśli "ale przez przeszkody to sobie nie poskaczę". Jako norma powinno być także leczenie paliatywne starych psów, oczywiście w granicach wyznaczonych cierpieniem zwierzęcia- czyli tak długo, jak jesteśmy w stanie zapewnić psu komfort życia. Sama starość absolutnie nie powinna być wskazaniem do uśmiercenia. P.S. Jeszcze coś- dla mnie ratowanie na siłę człowieka niezdolnego do życia, chociażby dzieci, z tak poważnymi wadami, że wiadomo, że są skazane jedynie na krótkie, beznadziejne życie w cierpieniu- jest po prostu wstrętne.
-
specjalistyczny sklep sportowy-czy potrzebny?
ulvhedinn replied to motyleqq's topic in Sprzęt i akcesoria
Olson, niekoniecznie ;) Ja np własnie szukam pracy zwiazanej najlepiej z psami, nie jestem ani studentem, ani emerytem, sport z psem uprawiam... i myslę, że sporo się podobnych osób znajdzie. -
[quote name='Korenia']A co Piku wywinęła?[/QUOTE] Piku się popsuła, dostała jakiegos takiego ataku, ni to spastycznego, ni porażenia... Tył miała cały spięty, taki jakby podwinięty, napięte wszystkie mięśnie i niekontrolowane, bardzo silne odruchy tylnych łapek....
-
Z Pi trzeba być przygotowanym na różne ewentualności- od czasu, jak ją osa dziabnęła i mało mi psica nie umarła, zawsze mam steryd- Pi poza wszystkim innym jest upiornym alergikiem i z takiego Trestna w życiu byśmy nie zdążyły do weta. Zresztą to tez mogła być jakaś reakcja alergiczna, a mogło być jakieś zaburzenie neurologiczne. Zresztą Kra też niekiedy potrzebuje kopa sterydowego, bo z racji paralizu ma skołonność do obrzęków zastoinowych- np w drodze z wakacji w zeszłym roku spuchła jej łapa. Gdyby nie leki podane od razu, mogłoby dojść do porobienia się ran, a nawet martwicy (miała juz raz, na szczęście niezbyt rozległe). Zresztą u mnie to z reguły są takie zdechlaki, wiesz jak fajnie się idzie na spacer z zestawem paralitek, "dziecko specjalnej troski", padaczkowiec, cukrzyk? Pół apteki człowiek ma w plecaku....
-
Mogę sobie capnąć kilka fotek? Kra wyprodukowała dziś koo złozoną z piasku i trawy, co ten świr robił na spacerze?!! Poza tym w ramach pocieszania zdołowanej pańci rąbnęła mnie w nos swoją ulubioną zabawką czyli kongiem, chyba chciała, żebym się też pobawiła. Pi ma sie dobrze, ani sladu po ataku. Pan doktor pochwalił szybkie podanie sterydu ;)
-
specjalistyczny sklep sportowy-czy potrzebny?
ulvhedinn replied to motyleqq's topic in Sprzęt i akcesoria
Dog ma rację, już same zaprzęgi plus pokrewne to mnóstwo różnorodnego sprzętu, bardzo skomplikowana niekiedy wiedza... ciężko ogarnąć. I chyba w każdej dziedzinie psiego sportu tak jest. Inna sprawa, to wielu świetnych producentów sprzętu ma swoje własne sklepy netowe i nie wiem, czy nawiązywaliby współpracę. Myślę, że fajnie by było, gdybyś poza już uznanymi markami poszukała producentów o "mniejszym" póki co zakresie, np szyjących osprzęt typu szelki, pasy, amorki itp a idealnie gdybyś miała kogoś robiącego to na wymiar- tak dla przykładu, łażę z psami w dogtrekkingu i mam straszny problem ze sprzętem dla małego psa- ani szelek ani smyczy nie uswiadczysz, musiałam szyć sama ;) Zresztą spróbuj dostać, już nawet nie sledy, ale porządne szelki zdatne do ciągnięcia na psa xxs.... nie ma i już. -
A w dodatku to co w warunkach schroniskowych może WYGLĄDAĆ na agresje niekoniecznie agresją jest. Najsilniej udowodniła mi to Psota, jedna z moich tymczasowiczek. W schronie pies miotający się po boksie z obłąkanym szczekaniem, rzucający na kraty- pielęgniarz miał poważne obawy jak ją z boksu wyciągnąć, po wyjęciu okazała się tylko skrajnie przerażona i tak zestresowana że uspokajała sie trzy dni. I NIGDY ani razu nie wykazała faktycznej agresji w stosunku do człowieka, czy zwierzęcia- oan po prostu tak strasznie zareagowała na zamknięcie w schronisku, a rzucała sie na kraty bo tak bardzo chciała wyjść. Brazowa ma rację, uśpienie to jest wtedy, kiedy usmierca się zwierzę cierpiące. A nie zabijanie bo tak "wygodniej". W dodatku schemat amerykański rodzi swoistą lekkomyślność w podejściu do zwierząt- skoro schronisko jest takie ładne to nie mam wyrzutów sumienia oddając zwierzę, a że zostanie zabite- iiii tam, na to już nie muszę patrzeć. Pa-tti, o humanitarnym zabijaniu w schroniskach to sobie możesz pomarzyć- albo jak opisała brazowa jest pętla i zastrzyk, albo i gorzej. W USA bywa że i komora gazowa.
-
Ja z kolei przepraszam, że byłam dzisiaj taka mało towarzyska.... i za nerwy z Pi- na szczęście mała czuje się zupełnie dobrze....
-
Lena niestety ciągle niedomaga. Ruchowo. Ma chwilami kłopot z podniesieniem sie do pionu, drepcze powoli na spacerkach, są chwile, kiedy widac, że ją boli... Oczywiście cały czas dostaje leki, w tej chwili jest na długodziałającym sterydzie, dostaje rimadyl i całą gamę innych leków- traumeel, polfilin, aescin, a jako suplement na stawy w tej chwili collaflex. Mimo wszystko jest pogodna, kochana, czsem po babciowemu bawi się piłeczką (tzn mamla ja i turla po posłaniu), ostatnio zasnęła z dziobem na piłce ;) Ot słodka starusia.
-
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
ulvhedinn replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Ksenia jest na wilczakach (na wolfdog) od dawna, wrzuciłam ją jeszcze jak była u Agnieszki, bez odzewu. [URL]http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=18679[/URL] -
My powinniśmy dotrzeć :diabloti:
-
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2012 roku ...
ulvhedinn replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Neris..... tak mi strasznie przykro..... :placz: -
[quote name='motyleqq']ale ulv napisała najpierw że KTOŚ coś tam zrobił, a KTOŚ INNY drugą rzecz, więc stąd moje pytanie :eviltong:[/QUOTE] .....znam moje dranie i mam węch ;) Kołdrę ściągnęła Kra- ona tak robi jak się chce położyć na miększym, a zasikała Pi, ewentualnie się Misiek mógł dołożyć, ale wtedy inaczej [I]czuć.... [/I]Może to głupio brzmi, ale dla mnie zapach moczu poszczególnych zwierząt jest odróżnialny.
-
[QUOTE]Bo reszta nie niszczy [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG] no i trudno, aby 2.3 kg psa rozerwało materac na strzępy :P [/QUOTE] Dokładnie ;)najwyżej Maniek cos tam poskubie, ale on to tak skubie delikatnie, jakis róg poduszki, albo rozbebeszona maskotka najwyżej. A Kra.... no to Kra. P.S. Się przyzwyczaiłam....... ;)
-
Miewam. Sporadycznie.... Dzisiaj było równie wesoło, tyle, że zamiast gąbki mam wszędzie porozwalane drobniutkie ścinki czegoś, co rano było skórą baranią. Do tego KTOŚ ściągnął mi kolejną, zapasową kołdrę na ziemię, a KTOŚ INNY w nią nasikał. A śmieci- fakt- zapomniałam wynieść, ale były w zamkniętej szafce. Tiaaaaa.....
-
Ja widzę jednak pewien sens w wyciąganiu młodych, ładnych i w typie rasy psów- jeżeli schron nie robi strylek/kastracji i nie doplinuje kto psa bierze ;) lepiej zeby w takim wypadku pies przeszedł przez DT i został ciachnięty.... Poza tym przyszłam się pochwalić, bom szczęśliwa- Kra ma zdrowy pęcherz, wytłukliśmy bakterie i grzyby :) przy okazji czuje się tez zdrowo- co oznacza, że intensywnie domoluje świat.....
-
[img]http://desmond.imageshack.us/Himg85/scaled.php?server=85&filename=dsc0561o.jpg&res=landing[/img] Tyle zostało z pudeł [img]http://desmond.imageshack.us/Himg72/scaled.php?server=72&filename=dsc0563f.jpg&res=landing[/img] [img]http://desmond.imageshack.us/Himg560/scaled.php?server=560&filename=dsc0562b.jpg&res=landing[/img] Kocia budka .....