-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
[quote name='Klaudia :-)']Sunia może nie trzymać moczu po sterylce jeśli to jest to tylko pierwszego dnia po zabiegu to nie ma się czym martwić,ale jak utrzymuje się dłużej to trzeba podać suni tabletki przepisane przez weta.To,że jest sparaliżowana moze też spowodować,że nie trzymała tego moczu. Przeważnie psiak dopiero po 3-4 dniach zachowuje się w miare normalnie.Podawaj jej narazie środki przeciwbólowe.A niedługo będziesz ją ograniczała w ruchu,bo zacznie wariować.[/quote] Aksa już mniej sika, tzn. mniej w pieluszkę, bo do kibelka to okropnie dużo.... i ożywiła się, ma apetyt, więc chyba ok. Dostała przeciwbólowe i jeszcze po zabiegu antybiotyk o przedłużonym działaniu, ma szew kosmetyczny i rozpuszczalne szwy, małe cięcie. Ufff.... mam nadzieję, że teraz juz będzie dobrze.
-
Po rozmowie z wetem zdecydowałam się odsikać porządniej Aksę (no bo sie chyba przesadnie bałam ją uciskać po brzuszku:evil_lol: ) i zrobiła chyba ze dwa litry siku.... no litr co najmniej:evil_lol: koo też już było, więc chyba wszystko w porządku. Rana ładna, może ociupinkę zaczerwienione brzegi, ale nic się nie ślimaczy, żadnej krwi, siku normalne... Apetyt w normie (czyli pożarłaby konia z kopytami), kota znów goni. Wyglada na to, że jak zwykle panikowałam:oops:
-
Wedelkowa droga do szczęścia. Vanilka biega za TM[']
ulvhedinn replied to Olesia.b's topic in Już w nowym domu
Tylko stanął dęba? Aksa kiedyś przy próbie sforsowania przeszkody wywinęła koziołka na plecy:shake: Trzymam kciuki za dalszą "współpracę" Qroqiwt i Wedla:lol: -
Podobno póki co mam się nie martwić, bo to się zdaża nawet zdrowym psiakom.... powinno przejść w ciągu kilku dni, ufff. Poza tym panna powoli się ożywia- czytaj: sępi niemożliwie na moje jedzonko:cool1: Kupiłyśmy nowy kołnierz, bo tamten się gdzieś zapodział Majadze. No i znowu będzie pies satelitarny:evil_lol: w dodatku w pieluszce i mojej starej koszulce...
-
No KrAksa też ciachnięta... ja się oczywiście zamartwiam, bo po pierwsze Pałek w nocy usiłował jej lizać ranę :mad: (w końcu wylądował na smyczy), a po drugie mała się zsiusiała przez sen... Jak długo po narkozie sucz może posikiwać? Ona była operowana wczoraj i wieczorem jeszcze była zmulona, a teraz też jest raczej mało ruchliwa (jak na siebie)... Dodam (dla tych, co jeszcze nie wiedzą), że KrA to pies częściowo sparaliżowany, ale trzymający do momentu wypełnienia pęcherza...
-
Haha, jasne... gorzej, że Pałek postanowił w nocy po cichutku pomóc Aksicy w zdjęciu szwów, na szczęście się obudziłam i w końcu musiałam go uwiązać w łóżku... ale zlizał całe posrebrzanie i mam tylko nadzieję, że nic nie naruszył:shake: Aks czuje się dobrze, ale posiusiała się w posłanko... pewnie dlatego, że nie bardzo moge ją porządnie odsikać (no bo jak nacisnąć brzuszek?). Oby to trwałe:-( Paskuda na razie paraduje w mojej starej koszulce, a potem przyjedzie ciocia i ja wspólnie zaszyjemy na to ochraniacz plus kołnierz... Słuchajcie, ja muszę jutro wybyć na parę godzin, 11-16... byłoby fajnie, gdyby ktoś wpadł trochę dopilnowac KrA, bo jednak się boję ją samą zostawić nawet zabezpieczoną... Może ktoś może?:razz:
-
Wedelkowa droga do szczęścia. Vanilka biega za TM[']
ulvhedinn replied to Olesia.b's topic in Już w nowym domu
Dodam, ze na poczatku to nagradzałam nawet, jeśli była grzeczna podczas mojego wyjścia do łazienki...:cool3: tzn. chwaliłam. Analizy koniecznie. Poza tym u psów z paraliżem zaburzenia pokarmowe niestety się zdarzają, bo jelita nie pracuja całkiem dobrze. Aksa długi czas miała biegunki z byle czego:roll: -
Wedelkowa droga do szczęścia. Vanilka biega za TM[']
ulvhedinn replied to Olesia.b's topic in Już w nowym domu
Aksa zachowywała się tak samo... zaczynała koncert, kiedy tylko znikałam, albo usiłowała podążać za mną:roll: Z czasem zrozumiała, że nie znikam na zawsze, ale trwało to trochę... Bardziej mnie martwi ta krew w moczu... i jakoś nie jestem przekonana co do diagnozy weta:shake: wydaje mi się, że byłoby dobrze zrobić badanie (posiew?) w kierunku infekcji, bo faktem jest że nietrzymające psiaki (i ludzie) mają do niej większe skłonności niz zdrowe... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
ulvhedinn replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cocarboxylaza boli bardzo:-( wiem z własnego doświadczenia... Biedny Filip przynajmniej ma najlepszą opiekę, czuje się kochany i to chyba najbardziej się w tym momencie liczy. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
ulvhedinn replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie byłam pewna, czy to pisać, ale nie potrafie milczeć... Nie umiem i nie chcę usprawiedliwić właścicieli Szejka. Przede wszystkim- apele na dogo były mówiąc delikatnie "niewspółmierne do sytuacji" . Czy naprawdę tak trudno było napisać "nie dajemy rady, proszę zabierzcie go" albo "potrzebujemy pieniędzy - tyle i tyle na weta"? Co przeszkodziło- głupia "duma" czy obojętność? A może wstyd za zaniedbanie psa i nadzieja, "że się nie wyda"? Poza tym- "mam zasiłek" no to świetnie, wiecie... Znalazłam się kiedyś w sytuacji, kiedy miałam 250 zł/msc, a moja Zuzia właśnie umierała na raka i próbowałam jeszcze o nią walczyć... Cóż... ja przeżyłam, ona niestety odeszła:-( trochę rzeczy z domu zniknęło, jadłam byle co, ale pies do końca miał pełną opiekę weta i najlepsze jedzenie:shake: Po prostu, decydując się na psa, trzeba mieć świadomość, że nagle może zachorować, mieć wypadek- że będzie kosztował. I wtedy trzeba umieć powalczyć o kasę, albo nawet schować dumę do kieszeni i poprosić o pomoc... Najdokładniej o właścicielce świadczą słowa o obsranym ogonie i wstydzie przed goścmi :shake: Kurcze ile razy dziennie trzeba było mu umyć zadek? to naprawdę był taki megaproblem? Wstyd- no cóż, a umierającego na zimnie i z głodu psa to się już nie wstydziliście? Patrząc na jego agonię z ciepłego domu- nie było wam wstyd przed własnym sumieniem? Czyli chodziło tylko o zachowanie pozorów...? Szejk, tak strasznie mi przykro, przegapiliśmy Twój dramat... Uwierzyliśmy, że los nareszcie się do Ciebie uśmiechnął, podczas, gdy on podstępnie naszykował Ci koszmarna pułapkę... PRZEPRASZAM... ['][']['] -
KrA ma szwy rozpuszczalne, kryte... niestety Pałek się nimi bardzo interesuje, więc jutro znika do cioci, bo mi wystarczy pilnowania Aksy... Laluna, koszulka, powiadasz... przypominam- Aksa pokonała gorset, kołnierz i kenel-klatkę....:diabloti: Na razie jest na szczęści ścięta więc grzeczna a od jutra zaczynamy pacyfikację:mad: najwyżej ją znowu zwiążę.... Pałek "dla uspokojenia" został zamknięty w łazience, skutkiem czego mam malowniczą dziurę w drzwiach:mad: Boleć Aksy nie ma prawa, bo dostała leki, na jutro też mam, gdyby było trzeba. Mój wet nie uznaje niepotrzebnego "bolenia". Najwyżej potem trochę, żeby pies nie szalał za bardzo, ale po operacji musi być przeciwbólowe i już...
-
Łaaa... moja jest właśnie po zabiegu (miał być wcześniej ale chorowała)... Na razie lezy grzecznie (zupełnie jak nie KrAksa:evil_lol: ) z mocno obrażona miną... Ale się boję co będzie jutro, bo ta wariatka nawet po dużo poważniejszych operacjach próbowała szaleć... Był moment, że musiałam ją dosłownie wiązać do deski, żeby się mogło zrastać:mad: No i na razie spacerków niet (bo wózek mógłby urazić brzucho), więc już się boję o całość chaty:shake:
-
Aksa MIAŁA być sterylizowana wcześniej, ale ciągle cos nie wychodziło- a to mieliśmy inwazję pcheł (mutanty kurde jak nic:mad: ), potem była podziębiona... chory brzuszek (pewnie, jak zeżarła zawartość śmieci), a teraz wszystko ok... więc ciach!!!!:evil_lol: Mam zabezpieczenia, ale nie jestem pewna na ile się zdadzą...
-
No, uffff.... jesteśmy w domu. :multi: KrAksa jeszcze ścięta ciut, jęzor jej wisi jak krawat i przysypia... Ale w lecznicy natychmiast po obudzeniu zaczęła się podobno rozglądać a potem popełzła do drzwi i z nochalem w szparze czekała... Moja mordysia:loveu: A jak już jej ciotka się zjawiła, to pies westchnął uspokojony i stwierdził, że można dalej spać:evil_lol: Na szczęście Majaga z TZem mi pomogli zataszczyć psicę do domu:evil_lol: Teraz powstaje problem- jak spacyfikować diabelca, coby nie rozwalił szwów.... bo ona zdolna:diabloti: