-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
W tym schronie jest więcej perełek, wcześniej udało się dzieki labradory.info wyciągnąć suczkę laba i .... okazało się że dziewczynka jest rasowa :) a też się nasiedziała. Teraz trzeba by poszukać DT dla bardzo smutnej starszej owczareczki.....
-
Kraksa ma problem z manewrowaniem przednimi łapami, ze względu na paraliż (przy podniesieniu łapy wysoko na dłużej traci równowagę, jeśli nie jest na wózku)- stąd np nie podaje łapki. I sama z siebie większość rzeczy, które psy robią łapami, robi pyskiem, więc stety/niestety doszła do dużej wprawy, jest wręcz nieprawdopodobnie w tej dziedzinie sprawna..... Drapać, drapie, owszem, ale raczej przy ziemi (albo w ziemi, bo kopać też lubi), ale jeśli coś wymaga maneru wyżej, to woli użyć dzioba ;)
-
Korek bez dziury już nie malutki ;) MA DOM!!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
To był jego piąty spacer "na własnych nogach" i pierwszy raz w życiu był w parku, miał prawo się troszkę bać ;) -
Kocie tymczasy ulvhedinn i inne kocie akcje ;)
ulvhedinn replied to terierfanka's topic in Kotki już w nowych domach
Mogę jutro :) -
Korek bez dziury już nie malutki ;) MA DOM!!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Młody rośnie :) rozrabia za trzech, właśnie rozpracowuje pluszaka :) Trochę jest lękliwy i nieufny w nowych sytuacjach, ale bez przesadnej paniki, podąża za ludziem, ładnie reaguje na przywołanie, zaczynamy pracę nad "siad" i chodzeniem na smyczy. W domu bryka odważnie i myślę że z czasem wyrośnie na zupełnie odważnego psa. -
Pochowałem Diankę - nie wierzę w Tęczowy Most :(
ulvhedinn replied to Fantom's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nigdy nie mów "nie będę mieć więcej psa, to za bardzo boli". Boli, owszem, ale kurcze te 14 lat wspólnego szczęścia jest warte bólu rozstania. Daj sobie czas, wypłacz się, nie wstydź, nie słuchaj głupich tekstów "to tylko pies", to Twój Przyjaciel. ....co do podejścia chrześcijańskiego, nigdzie nie jest powidziane, że zwierzęta nie dostapią życia wiecznego. W końcu to one są niewinne, wolne od grzechu ;) Zresztą nawet wielu ludzi będących autorytetami kościelnymi, chociażby ks Jan Twardowski- nie odrzuca takiej możliwości...... A to o czym pisała sybisia: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='a_niusia']glownym problemem zaprzegowcow jest brak odpowiedniej dawki ruchu. takiego psa nie da sie zmeczyc pileczka czy sztuczkami, aby byl mily, nieklopotliwy i nie uciekal. ja mieszkam tuz kolo trasy, ktora bardzo czesto jezdza psie zaprzegi. nawet wiem, gdzie maja ustawki. bardzo czesto przed takim zaprzegiem jedzie pan na rowerze i prosi ludzi o zapiecie psow itd. kilka razy zdarzylo mi sie spotkac taki zaprzeg po prostu na spacerze i to luzem, kiedy nie bylo pogody, snieg albo deszcz walil w ryja i niezbyt milo sie jechalo. zrownowazone, posluszne psy. na nikogo nie poluja i nie uciekaja. po prostu nie maja po co. a zaden nie byl na lince czy innym sznurku.[/QUOTE] A wiesz po co maszerzy proszą ludzi o zapięcie psów? Te które widzisz są w tym momencie spokojne, bo pracują i na tym sa skupione. Aczkolwiek zdarzyło sie już że np na trasie wyskoczył zając i zaprzęg pooooszedł...... i niestety raz na zawodach na trasę zaprzęgów wyleciał pudelek..... Ja znam dużo huskych i malamutów, tudzież innych pierwotniaków, które są wybiegane, ba, to są psy w stałym treningu, świetnie nauczone komend zaprzęgowych, w zaprzęgu karne i szczęśliwe. I to nadal nie są łagodne misie, nawet jeśli są na tyle karne i opanowane, żeby zlewać mijające je psy. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica']Pocieszajcie mnie dalej, właśnie w sąsiedztwie pojawił się niekumaty pan ze szczylem malamuta :loveu: Tak serio, to znam dwa malamuty - jeden ugryzł moją znajomą w twarz, drugi rzucił się na psa znajomej, a jak go wzięła na ręce, to zaczął gryźć ją. Nie mówiąc o tym, że było głośno ostatnio o malamucie, który zagryzł dziecko. Jasne, nie uprzedzam się do rasy, bo kojarzę także malamuty w dogoterapii.. Ale to psy jednak naprawdę dla doświadczonych ludzi.[/QUOTE] No łatwe nie są ;) Generalnie mamutki do ludzi są raczej łagodne, w dodatku "niepilnujace". Ale do psów to zupełnie inna sprawa, to pierwotniaki, a jak do tego biegaja w zaprzęgu, to nakręcone. Na zawodach (a właściwie między zawodami) porykiwanie na siebie, starty z zębami i to zupełnie serio to norma. Ustawianie się w domowej sforze w znacznie brutalniejszy sposób niż psy cywilizowane- też. Co oczywiście nie zmienia faktu, że moje psy biegają z mamutami, jeżdżą z nimi autem i jak widacć nikt nikogo nie zeżarł, nawet Żubi jest cały (tylko niestety nauczył się od zaprzęgowców paskudnych manier.....). -
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
ulvhedinn replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='Litterka']A propos SWKiPR... Po przeczytaniu tego ogłoszenia opadło mi wszystko... [URL]http://allegro.pl/ratlerek-unikacik-czarna-i-brazowa-sunia-i2981092528.html[/URL] Niby z humorem, zabawnie, ale jakoś taki duży niesmak we mnie rośnie.[/QUOTE] Wypisz wymaluj te unikaty jak mój Amik, popacz pani, a ja go, głupia, wykastrowałam..... -
[quote name='inka33']No to niezłego performensa miałaś... :evil_lol:[/QUOTE] Iiii tam, lepszy efekt był po wypiciu przez zołzę litra oleju kujawskiego, albo po zżarciu maści nagietkowej 400 g- mam linoleum, ślizgawka była za kazdym razem przez tydzień.......
-
Wrak jamnika, ślepy, głuchy, bezzębny-za TM[*]
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pewnie przydzwonił łebkiem w coś- dziadek jak dostaje szwungu to lata po domu i nie zwraca uwagi na to, że taranuje wszystko, czasem to się aż krzywię, bo szczególnie upodobał sobie walenie łbem w drzwi do pokoju (otwarte i maksymalnie odsunięte, ale i tak trafia)- aż echo idzie, nie wiem, co myślą sąsiedzi.... kurcze żeby było śmieszniej, to do miski i koszyka trafia bezbłędnie, więc to nie brak orientacji. Łepek się goi, chociaz dość opornie, być może ze względu na wiek. Wet kazał jeszcze nie panikować ;) Poza tym Nestor jest wk.....y na szczeniaka, bo młody lata, czasem dziadka zdepcze, a czasem dla rozywki skacze nad nim, traktując go jak interaktywną przeszkodę. Dziadzio na młodego kłapie- nieskutecznie, ale z satysfakcją ;) Aha.... "biedny niesprawny dziadzio" dziś rano BEZBŁĘDNIE trafił do miski młodego, gdzie były resztki karmy- miska była w półotwartym kennelu...... -
No kurcze zła jestem, że nie udało mi się pojechać, ale koło w aucie postanowiło odmówić współpracy..... niewielka rzecz, ale lepiej nie jechać kilkaset kilometrów. No to teraz do wyboru- albo jadę po psiaka z niedzieli na poniedziałek, albo przyjedzie w piątek.... może już wytrzymac te kilka dni, kasa się na pewno przyda na chociażby karmę, sterylkę, czy inne potrzeby....?
-
[quote name='inka33']Jak to możliwe, że nie została żywą rzeźbą....?! :-o Aaa, kosmitka, no tak. :p Serio - nie odchorowała...?[/QUOTE] Tia, miała lekką sr....ę na biało ;)
-
Kra kiedyś nażarła się gipsem sztukatorskim....... ;)
-
Kra gazu nie odkręci, bo mam odłączony ;) (piekarnik jest na prąd). A nawet gdyby, to jest zabezpieczenie, jak się nie przytrzyma i nie zapali, to przestaje lecieć..... za to kiedyś urwała wąż odpływowy od działającej pralki :diabloti:
-
Szczerze mówiąc ja tu widze psa traktowanego jak zabawka, a może element przetargowy przez obie strony. "Odwoziliśmy ją do schroniska"- a gdyby chłopak jej nie odebrał (kilkakrotnie), to niewykluczone ze zostałaby uśpiona (TTB nie sa "kochane" w schroniskach), zagryziona, albo trafiła w kolejne, niekoniecznie dobre ręce.... Schronisko to nie kurna hotel, ani pensjonat!!!!!! Skoro pies był adoptowany, czy osoba od której braliście psa została poinformowana o tej sytuacje? Wiele osób (np będących DT) zastrzega, że w razie konieczności oddania psa, pies ma wrócić do nich. Próbowałaś rozwiązać jakoś sensownie problem podrzuconego psa, czy tylko po najmniejszej linii oporu odwoziłaś ją do schronu? Pomyślałaś, co ona przezywa, porzucana w takim (ZAWSZE w jakimś stopniu traumatogennym) miejscu przez was oboje i to nie raz? Prawdę mówiąc schronisko powinno Wam - i tobie i chłopakowi- za kolejnym razem nie wydać, wszczynając postępowanie o prawne odebranie praw do zwierzęcia. Bo żadne z Was nie zachowuje się odpowiedzialnie wobec istoty, którą kiedyś wzięliście pod opiekę.
-
Prędzej z tajnego ośrodka CIA.....
-
Możliwe niestety- sama nie wpadła bym na taki głupi pomysł, jak nauczenie psa otwierania piekarnika.... ja tylko nagrałam jej wygłupy. A to nie jest cały repertuar Kry.
-
Są filmiki, Agnieszka wrzuciła: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=KRfbgtkRWw0[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=H1geTBqIkz0[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=p13IyfiXSxI[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=5ekAuGeCAKs[/URL] "nudze się, nudzę się, NUDZĘ SIĘ!!!!!!!!!"
-
Jeżeli jest cierpienie to oczywiście!!!! Tylko, że tutaj akurat rozchodzi się o fakt leczenia bądź nie- bólu. Zwyrodnienia bolą i to jest problemem. Jesli usunie się ból, to pies może żyć komfortowo i norlanie i na tym powinno sie skupiac leczenie, bo WYLECZYĆ się tego nie da, ale - być może- da się LECZYĆ tak, żeby pies był szczęśliwy. P.S. A o różnicy samopoczucia z lekami i bez w chorobach zwyrodnieniowych to akurat niestety dużo wiem niejako z autopsji.
-
No a co daje psu radość? Ulubione jedzenie, kontakt z opiekunem, pieszczoty, zabawka, spacer itd. I naszym obowiązkiem jest mu to umożliwic, jeśli trzeba za pomocą leków i urządzeń typu wózek. Proste.
-
Ani jeden ani drugi scenariusz dla mnie nie wchodzi w grę. Dobre rozwiązanie to terapia bólu plus urządzenia umozliwiające poruszanie- wózek, nosidło. I wiesz, co? Ja jestem niedużą osobą płci żeńskiej, a byłam w stanie znosić bernardynkę z wysokiego drugiego piętra. Zresztą- biorąc psa, trzeba kurde brać pod uwagę, "co będzie jeśli" - jeśli nie jesteśmy w stanie obsługiwać owczarka, to bierzmy pinczerka. Mam psa na wózku, od siedmiu lat. Popyla lepiej niż większość zdrowych psów. Robi wszystko to co każdy pies. Mam też dziadeczka, ślepy, głuchy, z demencją. W pieluszkach, bo leje gdzie stanie. Ale ile w nim radości, kiedy dosteje michę, kiedy go miziać i tarmosić za ucho, kiedy w dobra pogodę może sobie powędrowac po trawie i powęszyć. I co, mam go zabić w imię źle pojętej "dumy"?
-
Czekunia- przyzwyczajać, niech się przekona, ze nie porzucasz jej na zawsze. I rozważyłabym trening klatkowy i pozostawianie w niej, skoro piszesz, że chodzi po oknach- to jest niebezpieczne, a poza tym często psy lepiej sie czują mając "swój kącik". Diabełek, socjalizacja socjalizacja, ale większość psów, a owczarki i owczarkopodobnie szczególnie potrzebuja pracy. Po to zostały stworzone. Weź się za szkolenie, na razie może po prostu posłuszeństwo (podstawowe komendy siad, waruj, chodzenie przy nodze itd), potem np tropienie (jest sporo info na tym forum, są fora specjalistyczne) i niech spacer składa się z zestawu: siuranie - ganianie- szkolenie- spokojne łażenie "na luzie". To ostatnie jest bardzo ważne, żeby pies się rozluźnił, wyciszył przed zostaniem w domu. Jeśli pies będzie "pracował głową", to zmęczy sie bardziej niż gdyby tylko ganiał. I będzie "ustatysfakcjonowany", bo na razie wygląda na to, ze cierpi na brak zajęcia, nawet wybiegany pies może się nudzić.
-
Każdy silny lek przeciwbólowy bedzie w jakiś sposób obciążał organizm, ale ... w tym momencie to jest taka gra na czas, a przede wszystkim walka o komfort życia psa. jambi, Fastus, oczywiście macie rację, ale.. (znów to ale)- dobrze prowadzona terapia bólu i leczenie paliatywne mogą w niejednym przypadku pozwolić psu na dłuższe życie bez bólu. Niestety wielu wetów zaniedbuje tą gałąź wiedzy medycznej, wychodząc z założenia, że skoro nie da sie psa wyleczyć, to nie ma sensu nic robić. Owszem ma, podobnie jak u ludzi z chorobami zwyrodnieniowymi, czy nowotworem, różnica w samopoczuciu może być gigantyczna, a w końcu o to chodzi, o poprawę jakości życia.