Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Ożesztywmordęjeża........... :-( No nic, zapiszę i póki co trzymam kciuki z całej siły......
  2. Aha. I nie marudź, to nie jest tak dużo!!!!! Ja nie moge odżałować, że nie pojadę do Złotego Stoku..... :placz: BTW, to kto rusza do Złotoryi jutro? Jara, wracając do poprzedniej wypowiedzi, armageddon to był rok temu jak wiozłam na zawody Krę, Żubra, Diesla (malamut) i Mikrę (wredny, swieżo adoptowany malamut) ;)
  3. No, wreszcie znalazłam i zapisuję ;)
  4. Mogę podjechać odebrać np jutro- tylko o której?
  5. [quote name='czi_czi']No jeśli dla ciebie dzieci i koty, myszy, nornice to to samo to nie mamy o czym rozmawiac :PP przykre ze o ile prawo tobie zabrania ganiac dzieci o tyle mi jako wlascicielowi psu nie zabrania pozwalac mojemu psu na gonienie kotow i wszystko jasne I tu się baaardzo mylisz. Ustawa o Ochronie Zwierząt. Art. 1. 1. "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę." Art. 5. Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania Art 6 1a. Zabrania się znęcania nad zwierzętami. 2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: (...) 1) umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia (tak, jeśli poszczujemy psa na kota i kot zostanie okaleczony lub zabity, to jest to naruszenie owego paragrafu) 9) złośliwe straszenie lub drażnienie zwierząt 15) organizowanie walk zwierząt Art. 21. Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu. "
  6. Oby, oby ;) Rozliczenie Korasa: Wpływy: 9,50 Ewelinaa 20,00 Rebelia 30,00 Hope2 50,00 Ametyst 15,00 Jolam 14,00 Szyszunia 35,00 Anna S. 9,50 Annika 24,50 mestudio 14,50 Ewka90 20,00 Macia 34,50 Devoner 20,00 P. ---------- 315,00 odjąć 45,65 za przesyłkę adresówek (mam nadzieje że dobrze policzyłam) =269,35 +400 Ewu ---------- 669,35 Wydatki: Wizyty wet: 105,00 41,00 11,00 10,00 22,00 12,00 --------- 201,00 Karma, witaminy, odrobaczenie itd, ok. 200 zł Styczniowa wizyta u weta 115 zł = 516 zł 669,35 -516,00 ---------- =153,35 zł +15 zł bazarek na miau Viris +30 zł Edward W. (Pan Berty :) ) +50 zł Ametyst --------------- 248,35 zł -wydatki: szczepienie wirusy 60 zł karma, witaminy, ok. 230 zł = ok -40 zł Nie będę liczyła diabelcowi zeżartych obróżki i smyczy Amika (zeżarł małpiszon komplet- Flexi i obróżkę z JK ;) ), stada maskotek, dwóch kocyków i jednej miski, a niech mu będzie na zdrowie!!!!!!!!
  7. Korecki pojechał do nowego domu :) aż do Legnicy. Mam nadzieję że bedzie w miare grzeczny ;)
  8. Co za kreatury!!!!!!! :mad:
  9. Czi czi pozostaje mi mieć nadzieję (wredną), że Ci ogród zeżrą nornice ... może wtedy zrozumiesz że owszem, koty są potrzebne. Faustus, możesz zrozumieć, że kotów dzikich się NIE ODŁAWIA!!!!!!!! Łapie się je tylko na sterylkę i wypuszcza z powrotem, ponieważ to są zwierzęta dzikie, nie oswojone, nie domowe. Sporadycznie zdarza się kot, którego po sterylce nie wypuszczamy, bo okazuje się oswojony, albo niezdolny do wolnego życia. W tym niestety większość rannych czy okaleczonych kotów, to robota takich miłych ludzi- koty poszarpane przez psy (przecież tylko sobie goni), koty postrzelane śrutem ("o jak zabawnie spier....ł, i przeciez uciekł, więc mu nic nie jest"), podtrute (wcale nie tylko po zjedzeniu zatrutego gryzonia, mieliśmy przypadki celowego wysypywania trutki w okolicy miejsc karmienia), poparzone (działkowcy), potrącone autem (często zupełnie celowo).... No i te wasze opowieści o takich strasznych dzikich kotach, atakujących ludzi, no po prostu cuuudne, tyle, że równie idiotyczne jak wiara w to, że miejskie ptaszki zachowają się jak te z "Ptaków". Mnóstwo razy spędzałam kota z auta, wypędzałam spod auta, żeby go nie przejechać, i poza fukaniem (a i to rzadko) nigdy nie zetknęłam sie z jakąkolwiek obroną. Berek, dodajmy jeszcze wszystkie te zwierzątka, których na pierwszy rzut oka nie widać- miejskie lisy, jeże (o boziu, jakie zapchlone i na pewno agresywne!!!!), kuny, fretki, no na obrzeżach w parkach sa jeszcze krwiożercze sarny, a u nas bobry i wydry. No i przypomnę zapis z Ustawy o Ochronie Zwierząt: „ zwierzęta wolnożyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu...”
  10. Dzięki Ci przeogromne za rozliczenia, to jest to, w czym ja się gubię na amen ;) Dziadulec ma się po swojemu, czyli drepcze, poluje na koty (nadal bezskutecznie, acz z zapałem), je za dwóch i duuużoooo śpi ;)
  11. Podejrzewam, że bardziej ze "spiny" właścicieli tych innych psów, niż z samej reakcji psów na kaganiec. Większość ludzi przekazuje psu potężną dawkę swoich emocji zupenie nieświadomie (od usztywnienia ręki która trzyma smycz po zmieniony zapach). A jednak pies w kagańcu kojarzy się z psem agresywnym. Bo np mam okazję obserwować psy w grupie luzem na spacerach i te w kagańcu nie są inaczej traktowane niż te bez kagańca. Przy czym to sa różne grupy, zmnienny skład i różne powody kagańcowania psów. Nie chodzi o to, że każdy pies ma obowiązkowo nosić namordnik i grubą smycz, a najlepiej wychodzić w klatce, ale jeżeli wiemy, że pies ma silny instynkt łowiecki, lubi ganiać koty, ma do kotów uraz (zamiast kotów mozna wstawić dowolne zwierzę, od myszy po słonia), to trzeba nad tym pracować i to ostro. A jak się nie umie, lub nie chce wypracować, to wtedy niestety trzeba go zabezpieczyć.... .
  12. Maron, jak nie wiesz nic o kotach, to pliss, nie kompromituj się. Nadal nie wierzę w stad dzikich agesywnych kotów, no sorry ale jakoś tak.... ok, złapany w ręce/pysk kot potrafi nieraz zrobić zajebistą krzywdę "łapaczowi", sama miałam m.in. przegryzioną torebkę stawową w dłoni i dwa razy lądowałam na antybiotyku (a trza było nie łapać, tyle że akurat... "było trza" ;) ), w ostateczności mogę uwierzyć w jednego, wyjątkowego, agresywnego kota, ale w stado bestii za chiny ludowe. A kotami zajmuję się od wielu lat (jestem karmicielem, łapię je sterylki, mam koty swoje i tymczasowe itd). :diabloti: Kot może być najedzony do wypęku a i tak będzie polował, taka jego natura. Więc czy one dostają jeść 4 czy 10 razy, to nie ma wielkiego znaczenia, z tym, ze nie kazdy kot jest równie łowny, bywają też szczury na tyle sprytne, żeby poradzić sobie z kotami. Większość szczurów padających ofiarą kotów to osobniki młode, lub osłabione, chociaz sa koty łapiące dorosłe, wielie szczurzyska. A nie chesz nawet wiedzieć ILE by tych szczurów było w miastach, gdyby nie koty- stwarzamy dla gryzoni idealne warunki, mnóstwo kryjówek, dogodnych na gniazda, ciepłych i zacisznych (piwnice, kanały), mnóstwo odpadków, śmietniki itd. .
  13. To brzmi.... realnie, niestety. Gdyby nie było świrów, którym przyjemność sprawia zadawanie bólu i śmierci, to nie byłoby tylu drastycznych interwencji. A przejrzyj sobie PwP.... a to tylko procent procenta tego co się dzieje, bo duża część spraw nigdy nie wychodzi na światło dzienne, a część nie dociera do mediów. W ludziach jest niestety bardzo, bardzo dużo zła.
  14. Maron86 WSZĘDZIE są koty wolnożyjące (i zastanawia mnie jak odróżniasz te wypuszczone od tych wolnożyjących?). I ciekawe skąd Ty bierzesz te stada agresywnych, rzucających się na psa kotów? Bardzo mnie to interesuje bo kotami się opiekuję od wielu lat (tak, zdarzają się takie egzemplarze i psi i kocio- lubne) i poza desperackim atakiem kotki w obronie maluchów, oraz sporadycznym nafukaniem nie zetknęłam się z atakującymi kotami. BTW mieszkasz w Policach? Świetne miejsce, jeżeli więcej osób ma tam takie podejście do kotów, to już wiem czemu TOZ Polce ma takie interwencje, jakie ma.... Nie ma znaczenia czy pies jest bullowaty, owczarkowaty, czy to pinczer miniaturowy. Prawa do ataku na inne zwierzę nie ma żaden. Nie chcesz kagańca- to pracuj nad psem, nie chcesz pracować- kagańcujesz i dopinasz smycz. Faustus, to chodzi o to, żeby nad psem panować a nie olewać sprawę na zasadzie "to tylko jakiś głupi kot a mój pies jest ważniejszy". Nie ma idealnych psów i ludzi, ale trzeba dążyć do ideału ;) A pozycja obronna kota to nie atak, tylko ostrzeżenie. A oburzenie wywołuje mniej fakt, że wogóle pies zaatakował kota, bo tak, to się niestety zdarza, a znacznie bardziej- reakcja kolesia (nie, dalej sie upieram, że to nijak nie wygląda na próbę rozdzielenia zwierząt!!!!!). Mniej więcej podobna logika byłaby gdyby np ktoś miał tygrysa, tygrys zżera Wam pieska, a właściciel tygrysa tłumaczy "pies przyjął pozycję obronną- krzywo popatrzył i zawarczał"......
  15. Emirna, zawsze są jeszcze Tatry po drugiej stronie granicy ;) jak masz obchodzone Karkonosze, to leć w Beskid, notabene w zeszłym roku właśnie z Martyną w charakterze Włóczyłapek byłam w Beskidzie Niskim w Magurskim P.N. i chyba mam ochotę tam wrócić jeszcze. W Karkonosze się wybieram niedługo, rany, ja ja kocham te góry.......
  16. To ja powiem inaczej- goowno mnie obchodzi, czy pies nie lubi kotów, bo ma uraz, bo ma pasję myśliwską, czy był kiedyś szczuty na koty. Nie ma najmniejszego prawa rzucić się na kota- i tak, jeśli nad swoim psem nie panujesz to masz zasrany obowiązek założyć mu na ryj kaganiec!!!!!!!! Dokłądnie tak samo jak gdyby zagrażał innym psom, dzieciom, czy czemukolwiek żywemu. Koty wolnożyjące mają prawo do normalnego, bezpiecznego życia i trzeba to uszanować. Co do rozdzielania- Faustus, ja do tej pory miałam ponad 150 psów, w tym psów wielkich, agresywnych i po przejściach. I nie ma takiej opcji, żebym sobie pozwoliła na niepanowanie nad psem, albo wiem, że potrafię go rozdzielić jeśli się zetnie, albo jest zabezpieczony. Ale fakt, ja nie jestam ani delikatna, ani się nie cackam w razie W. Z paskudnych ale skutecznych rad, to niestety najłatwiej opanować bardzo agresywnego psa podduszaniem (jak się nie da łagodniej, to ręka, albo nawet patyk pod obrożę i skręcić, nie ma takiego psa który by nie odpuścił, bo to odcina dopływ krwi do móżgu), a jeśli kopniak- to w splot słoneczny- piekielnie skuteczne, ale ryzykowne, bo można trafić w brzuch i uszkodzić np śledzionę. Ale jesli agresor atakuje naszego psa, to czasem nie ma wyjścia......
  17. No sorry, ale jak się nad psem nie panuje, nie potrafi rozdzielić w razie W, to mu się zakłada kaganiec na mordę. ŻADEN z moich psów po pierwsze nia ma pozwolenia na ganianie kotów i innych zwierząt (niezależnie od chęci), twardo z tym walczę, po drugie raczej sobie nie wyobrażam, żeby mieć problem z rozdzieleniem zwierząt (w sposób raczej nieszkodliwy dla obu stron), nawet gdyby jakims cudem się spięły. Po prostu- KAŻDE zwierzę, pies, kot, jeż ma prawo czuć się bezpieczne. I na filmiku to raczej nie wygląda na próbę rozdzielenia zwierzaków, tylko dodatkowego skopania kota....
  18. Ja bym się trzymała bardziej tego co jest na stronie parku i ewentualnie próbowała kontaktować bezpośrednio z nimi. Bo ludzie androny wygadują czasem... ;) Emirna, przede wszystkim pomyśl, jaki rodzaj gór preferujesz- Krakonosze są trudniejsze, szlaki kamieniste, ale jest przepięknie. Beskid to szerokie pojęcie, można sobie wybrać fajne miejsca.
  19. Mi to mówisz? Cały czas molestuję organizatorów, żeby zrobili coś u nas. Do Złotoryi też się wybieram, ale do Złotego nie mogę, siedzę w pracy, buuuu. Poza tym blisko nas będzie Przesieka ale to dopiero jesienią. Z tym, ze ja często nawet na dalekie zawody jeżdżę tylko na jeden dzień i od razu wracam, zawsze możesz się z nami zabrać ;)
  20. Strasznie pusto i cicho bez Słowisi... Poznawała dźwięk silnika naszego auta i jak przyjeżdżałam, to szczekała zanim zdążyłam wejść na klatkę schodową. Piszczała z zapałem zabawkami, jeszcze w ostatnim tygodniu kupiłam jej przeraźliwie piszczącą fioletową piłeczkę, jak ją dostała to pół dnia nie chciała jej wogóle zostawić na moment....
  21. Hmm... a nie wiesz kiedy? Bo tak się wstępnie wybieram na wycieczki i do Bolkowa (wtedy można by kawałek podjechać), albo wogóle w Karkonosze....
×
×
  • Create New...