-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Skończył się bazarek kolczykowy. :lol: Zaraz wysyłam PW, więc będę wdzięczna za info, jak się pojawią wpłaty, żebym mogła szybko wysłać fanty... :lol:
-
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rzekłabym, że jest powalający.... -
Skutki pogryzień- wszystkie te psy trafiły do weta szybko: Majka- infekcja, martwica Majka, martwica opanowana, przed przeszczepem. Bilbo krótko po pogryzieniu Bilbo- dziury na skutek martwicy. Łapka suczki, która umarła: http://img521.imageshack.us/my.php?i...gf00006si4.jpg http://img521.imageshack.us/my.php?i...gf00007lq8.jpg
-
WEST w Parku Szczytnickim - Wrocław Ma dom
ulvhedinn replied to Ania i Salma's topic in Już w nowym domu
To co piszeula jest o tyle ciekawe, że schron miał jak się okazuje zgłoszenia o błąkającym się westiku w parku, ale tylko z ostatniego czasu... :cool3: czyli raczej od dawna nie biega.... -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przydałaby się zmiana tytułu ;) -
GERA-!charakterologicznie idealna! MA DOM!
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
I nie taka znów mała... :evil_lol: -
Tak. Tamta sunia nawet nie zdążyła dostać stałego imienia. :-( Rany gryzione są z reguły mocno zakażone tym co ma na zębach gryzący, dlatego się ich z zasady nie szyje, chyba że koniecznie trzeba. A jeśli są głebokie, a małe dziurki- to koniecznie trzeba pilnować drożności "ujścia". Inaczej bywa, że po wierzchu się zagoi, a potem wylatuje wielki kawał martwej tkanki (to się zresztą zdarza przy najlepszej opiece).... To tak, jak z muchami- kiedyś się spotkałam ze świętym oburzeniem, że "ile czasu musi być zaniedbana rana, że są w niej robaki???!!" Wiecie ile? Dobę lub mniej. Przy Majce opatrunek był zmieniany codziennie (zalecenia przy aquażelu są takie, żeby zmieniać raz na dobę)- jak było gorąco, codziennie były larwy much... :shake: Majka też trafiła zaraz po pogryzieniu do weta, zakażenie było takie, że poza tą skórą którą jej zerwały, straciła na skutek martwicy całą skórę na grzbiecie. Poza tym, jeste jeszcze coś- ran po ugryzieniu, jeśli nie są rozległe, często na pierwszy rzut oka po prostu nie widać- na wierzchu jest malutka dziurka, szybko pokrywająca sie strupkiem, ukrytym pod sierścią- pod spodem- masakra.
-
Z doświadczenia wiem, że rany po pogryzieniach paprzą sie bardzo szybko i uparcie. :shake: A we Wrocku z reguły pogryzione psy są bardzo szybko pokazywane wetowi. Maiłayśmy z Agą na DT suczkę która trafiła do weta zaraz po pogryzieniu. Została opatrzona, dostawała antybiotyki, leki, miała zmieniane opatrunki- kilka dni później umarłanam na rękach u weta, zakażenie rany w łapce wzięło górę. :-( Pytanie czemu pies nie był zachipowany (we Wro regularnie są akcje darmowego chipowania), ani nie miał adresówki?
-
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę że tak. Na pociechę- poznałam (spotkałam ją kilka razy w lecznicy na UP i oczywiście pogadałam z właścicielami) bernardynkę bez przedniej łapki i radzi sobie znakomicie. -
Nawet ciut starsze, na początku nie wierzyłam, bo rozmiar mikro, ale ma chyba 5-6 tygodni lekko :evil_lol: Dziewczynka, będzie... mikroskpijna :loveu: Dog dzięki :lol: Dla ciekawych- zupełnie niespodziewanie (więc nie ma mowy o specjalnym posprzątaniu), w trakcie zlotu wpadliśmy do WRocka. A więc i do mnie. Parę osób, niezwiązanych w żaden sposób ze mną, w związku z tym widziało mój dom i zwierzęta... w tym Dog193. A teraz mocna wiadomość dla jeszcze nieuświadomionych... do stadka dołączyła.... bernardynka. Zagłodzona, porzucona, skatowana siekierą i z ogromnym nowotworowym guzem na łapce :-(
-
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Uff... już jesteśmy. Razem... mam wiadomości złe, bardzo złe, dobre i bardzo dobre. Dziewczynka jest cudowna, piekna jak marzenie, absolutnie zaden tak mix, benia jak się patrzy. Chuda jest potwornie, żadne zdjęcie tego nie oddaje, preparat anatomiczny to mało powiedziane. Każda kosteczka sterczy jak szpikulec,a u weta, to nie wiedziałam, za co ją łapać, żeby jej nie urazić..... Ciotka Lacrima wymaglowała nas na wszystkie strony, kazała mi przysięgać, że pokocham maleńką (żebym zadbała) i nie pokocham (żebym oddała do dobrego domu), a dziewczynom (Negri i Figa były ze mną :loveu: - dziekuję!!!) przysięgać, że pomogą przy beniulce i dopilnują. Obejrzała wszystko, w gary zajrzała :evil_lol: Podpisałyśmy obustronnie umowę. Pogoda nam wybitnie dopisała, pochmurno, ale bez deszczu i nie za gorąco. Idealnie na podróż. Po debacie i konsultacjach "maleńka" dostała na imię Luna. Księżycowa panienka o miodowych oczach :loveu: We Wrocku popędziłysmy do weta, do kliniki... Mała ma pobraną krew, wszystkie wyniki jutro. MA zapaskudzone uszy i niepiękną skórę, ale raczej bez strasznych sensacji. No i zostały zrobione zdjęcia RTG. I tu zła wiadomość. Ta bania to wielki nowotwór, zajmuje kość, a bardziej prawdopodobne, że się z kości rozwija :-( Dobra wiadomość- nie ma przerzutów w płucach, ani nigdzie. Wet jest za jak najszybsza amputacja, bo to da Lunie szanse na dłuższe życie bez bólu. Tym bardziej że kość tak zmieniona najprawdopodobniej prędzej czy później pod ciężarem psa się złamie i tak będzie wymagała odjęcia, a wtedy może juz być po ptokach, bo będą przerzuty :shake: Tak, że najpewniej doprowadzamy Lunię do stanu pozwalającego na zabieg i wtedy zaraz będzie operowana. Luna ma poza tym opatrzone rany na głowie :placz: ostrzyzona wokół nich sierść, obcięte pazury, dostała antybiotyk i steryd (bo się paskudnie drapie), leki do uszu. Jutro powtórka. Przez całą wizytę u weterynarza, miętolona, podnoszona, kładziona, kłuta sunia ANI RAZU nie warknęła, nie wyszarpnęła się, jedynie usiłowała sie schować do kąta. A teraz relacja "domowa". Sunia bez najmniejszych oporów weszła do bramy, wlazła bez niczego po schodach- widać, że je zna. Załatwia się chetnie na trawniku, chodzi na smyczy, jeździ z upodobaniem autem. Na moje "oko" była psem domowym, byc może została wywalona, bo się jej łapka popsuła? W domu ładnie się przywitała z psami, zero burkania, darcie japy przez Piksel nie robi na niej żadnego wrażenia. Micha z wodą jest ok. Koty są ok (acha, inni nie gonią = nie gonimy). Uwaliła się na grubym posłanku z wełny przy moim łóżku i robi wrażenie jakby wróciła do siebie....... eeech...... Nie wiem, nie rozumiem i nie chcę zrozumieć, jak można było wywalić TAKIEGO wspaniałego psa, ani tym bardziej, jak można było TAKIEGO psu (a właściwie jakiegokolwiek psa!) skatować siekierą... bo że to była siekiera, to raczej nie mam wątpliwości, pod strupami widać wyraźne ślady ostrza :placz: Podróż kosztowała 70 zł- koszt paliwa, dziękuję dziewczynom za towarzyszenie i pomoc :loveu: -
Taaak... Ty coś wiesz o tym, jak BARDZO koniki są fajne (i smaczne :diabloti:).... i nawet mozna spróbować je zaaportować... Na razie sama sobie zwaliłam na łeb wrzechświat.... Mam 4 koty - 2 stale, 2 małe tymczasy, plus we środę przyjechała do mnie persiczka na DT, dziś dostałam po dopieke trzy zupełnie dzikie maluszki (bez rękawic dotykanie grozi kalectwem), jutro jade po skatowaną bernardynkę... a w tej chwili w transporterku siedzi zupełnie mikroskopijna sunia, która wzięłam tylko na noc ze schronu, żeby się dziecko nie wyziębiło, nie płakało etc... :roll: plus gołąb, który jednak NIE będzie latał i myszy (już kolejne, mysz w wielopaku plus tata). No i Kraksa, Itek, Piki i Deks....
-
GERA-!charakterologicznie idealna! MA DOM!
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Potwierdzam. Gera jest naprawdę kochana, przytulastai cierpliwa. Toleruje koty, nawet nie mruknęła, kiedy moja kicia, mając rujkę, właziła jej na głowę w celach, hmm... erotycznych :oops: Lubi spać na łóżeczku z człowiekiem. Nie ucieka, trzyma sie swojego opiekuna. Trochę ciągnie na smyczy, ale w porównaniu z Guciem, to chodzi jak złoto. Nie jest nadpobudliwa, ani agresywna, czasem sie lekko postawi do innej dużej suki (ale z Krą się dogadywały), łatwo daje sie odwołać. Umie zostawać w domu, nie wyje, nie niszczy, nie sika. tylko... jest gruba, stara, ma skłonność do alergii pokarmowej (ale wystarczy że je np purinę z jagnięcina i jest ok) i jest po prostu nieatrakcyjna.... :-( Ona towarzyszyła swojemu nieodpowiedzialnemu właścicielowi na dorbe i złe, a teraz- bez naszej pomocy odejdzie niekochana....... :-(. -
Dla mnie to włączanie terenów pryawtnych w obręb obwodów łowieckich jest chorą spuścizną minionego ustroju (posiadacz ziemski- samo zuo). Na prywatnym terenie nie powinien mieć prawa pojawić sie ani jeden myśliwy, a co dopiero naganka. A jakie mam psy- łagodne, wredne, zastraszone, czy odważne to jest mój prywatny problem dopóki pies nie opuszcza posesji. Akteon, ja (na razie) ziemi nie posiadam, ale zajmuję się tymczasowaniem i niekiedy resocjalizacją psów po przejściach. Taki debil z kołatką, o strzelaniu w pobliżu nie mówiąc, może zrąbać miesiące ciężkiej pracy... kto za to zapłaci? Powiedzmy, że pies musi posiedziec w DT pół roku dłużej- to są spore koszty utrzymania, nie? Zaczynam być zwolennikiem zasady "my home is my castle", zezwolenia na powszechne posiadanie broni i pozwolenia na odstrzał myśliwych na prywatnych posesjach. :mad: A tak w kwestii zdjęcia, większośc fotek z polowań to już ładne obrazki leżącej pokotem, wypatroszonej zwierzyny. Niestety nie posiadam zdjęć jak wygląda to wcześniej, kiedy np sarna z odstrzelonym badylem (noga, tak mysliwi nazywają nogę) usiłuje rozpaczliwie uciekać, albo nagrania głosu konającego od strzału zająca. Nie jest to ani odrobinę ładniejsze, ani bardziej humanitarne od widoku agonii poszarpanej przez psy sarny. I proszę mi nie wmawiac, że dzieje się to wiele szybciej- myśliwych strzelających naprawdę celnie, tak żeby szybko zabić jest niewielu, a w warunkach leśnych wiele strzałów okazuje sie mało skutecznych, zwierzę nieraz jest tropione godzinami, żeby zostac dobite. Wiesz jak wyglada młody dziczek, który dostał "na miękkie"- dla niewtajemniczonych- w brzuch i po nastu godzinach ucieczki już tylko leży, we własnej krwi, zmiesznej z łajnem, bezradnie patrząc jak nadchodzi śmierć ze strzelbą? Ja wiem. Widziałam.
-
WEST w Parku Szczytnickim - Wrocław Ma dom
ulvhedinn replied to Ania i Salma's topic in Już w nowym domu
W schronisku jest piese4k (a raczej sunia) w typie westa, ale nie do końca, sliczna, biała, młodziutka. Jednak na mój gust, to nie ten sam pies.... nie zgadza sie obroża- ona ma inną i z taką trafiła. -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tia, a są bogate ciotki, które "dzieki" dogo jeszcze nie zbiedniały? :evil_lol: -
Bo benki to są przecież właśnie takie mocne, mądre psy :loveu:
-
Nawet na pewno :evil_lol:
-
Chora łapa+silny charakter=eutanazja. BENIU ZNALAZŁ DOM
ulvhedinn replied to LILUtosi's topic in Już w nowym domu
Obejrze go sobie z bliska, ale moim zdaniem, ze zdjęć- to on bardziej benio niż moskal ;) Moze na zywo jest inny... szczekaniem sie nie nalezy sugerować, to chłopak, a chłopaki benie to niekoniecznie takie do rany przyłóż :evil_lol: Tzn. owszem, ale dla swoich, a nie dla obcych :evil_lol: -
SIWA - młoda, piękna, BEZDOMNA... - JUŻ NIE!! Mieszka w RAJU! :)
ulvhedinn replied to :: FiGa ::'s topic in Już w nowym domu
E tam gruba. Gruba to była ta dalmatynka bez kawałka ogona, robiły jej się oponki, jak stawała na dwóch łapkach.... ;)