Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Oj, bo siem zawstydzę.... :oops: A dzis Kra była na spacerku beze mnie, o! Wpadły Negri i Figa i porwały Deksa i na dokładkę Krę. Wzięły dzieciarnię na wały na długaśny spacer. No i Kra pokazała co potrafi.... :diabloti:
  2. Jak już sucz będzie odebrana, to zaraz znów zmienię tytuł... ;)
  3. Arizona. Po pierwsze, pies jeszcze na bank jest na kwarantannie, po drugie mozliwe ze sie zgubił, po trzecie- nic na razie o nim nie wiemy. Może być fajny, a może byc niefajny. Po czwarte, bez wizyty przedadopcyjnej- zapomnij. Swoją drogą znam DT, który ma westa do oddania- bardzo w typie rasy. Ostrzyzony wygląda pięknie. Ale pies jest dość agresywny, lekko nieobliczalny, strzela zębami za np. manewry smyczą, na rączki tez się nie da wziąć.... Chcesz? :diabloti:
  4. Dam Ci radę, popatrz uważnie w oczy swoim psom... bo jeszcze musisz sie bardzo dużo nauczyć... o empatii... o psychice- pies to nie maszynka, to żywa istota, czująca, myśląca. No i warto pamietać, że psy "naturalne" dawno nie są i już nigdy nie będą i co tu dużo mówić pod pewnymi względami bliżej im do ludzi, niż do wilków- ani nie są tak hierarchiczne, ani tak bezwzgledne, za to posiadają szerszy wachlarz emocji i więcej sposobów ich okazywania, nie mówiąc o tym, ze psy są o niebo "elastyczniejsze" od wilków... A idąc tropem "w naturze by sobie nie poradził" należałoby poodstrzelać (dobra pousypiać) większość psów, zostawiając niektóre tylko rasy- psy pierwotne, część szpiców, może molosy, może owczarki... rewelacja... I skończmy off, bo nas mod wystrzela :diabloti:
  5. Miau.PL :: Zobacz temat - Błagam o dom dla starszej suni, króra ma być uśpiona !!!!
  6. Jakis westowaty psiak jest w schronie... jutro będę wiedziała więcej i porobie fotki.
  7. No to ja też powtórzę ten tekst "dla przedszkolaczków". :angryy: Tak, zdarzyło mi się widzieć w psich/kocich oczach prośbę- pomóż mi odejść, nie zatrzymuj mnie dłużej.... Tak, zwierzęta czasem rezygnuja z walki, nie ma w nich dalszej woli życia. Widziałm to w oczach Zuzi, umierajacej na raka i w oczach kota po wypadku i... Cholera, na rękach umarła mi sunia, która według weterynaryjnych prawideł powinna była żyć, wcale nie była poważnie ranna- ale tydzień wcześniej była przy smierci swojego pana, a potem została pogryziona. I NAPRAWDĘ w niej było widać postanowienie "nie chcę żyć, nie będę żyć, nie mam po co". Tego się nie da opisać, to trzeba samemu zobaczyć i poczuć. I jednoczesnie widziałm błysk dzikiej woli życia w ślepiach Kry, upór w oczach Sprintera, walkę o życie w oczkach Piksel.... I ta niesamowita radocha, dziki kwik szczęścia, kiedy po założeniu wózka Kra zorientowała sie że może pobiegać, obłąkańcze kółka, łapanie w zęby i podrzucanie patyczków... i co pewnie nie było warto, tak? Kurcze kimże Ty jesteś Lilk_a? Ile zwierząt ratowałaś? Ile odeszło Ci na rękach? Z iloma niepełnosprawnymi miałaś do czynienia?
  8. Może jej uświadomić że TOZ jest od ratowania bezdomnych i poniewieranych, a nie od finansowania bo komuś żal kasy? :angryy: I że jeszcze ja mogą pociągnąć do odpowiedzialności za zaniedbanie... Znacie kogoś z TOZu? Może by tak ja postraszyli i zabrali psa ze zrzeczeniem, bo ja sie boję że nawet jesli operacje sie sfinansuje, to przy nastepnym problemie (a tych przecież starszym psom nie brakuje) babsztyl psa uspi po cichu gdzie indziej...
  9. I dalej wiemy, że nie wiemy... Ogólnie decyzja jest taka, że sunia przyjeżdża do mnie i we Wrocławiu będziemy kontunuować badania i decydować o ew. zabiegu pod okiem najlepszych wrocławskich wetów. Bo jednak warunki wrocławskie dają zdecydowanie większe możliwości diagnostyczne... Zastanawiam sie czy nie warto by sprawić maleńkiej szelek, w razie gdyby potrzebowała pomocy przy pokonywaniu schodów, lub po ewentualnej operacji... wypatrzyłam na allegro takie fajne z rączką u góry... :oops: Bo poza tym wyprawka jest- nawet wielgachne, stalowe michy :oops: P.S. I cos zabawnego- moja ciocia, starsza pani, która kolejne moje tymczasy kwituje najczęściej ciężkim westchnieniem (przyganiał kocioł... sama ma trzy koty- staruszka z działek, kotkę ze śmietnika i młodego połamańca i dwa stare odzyskowe psy :evil_lol:) jak usłyszała, że ma przyjechać bernardynka, to z nadzieją zapytała "a ma taką wielką mordziagę?" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ciocia ciągle pamięta Milę i chyba po cichu jest wielbicielką wielkopsów...
  10. Zastanawiam sie czy nie warto by tej baby postraszyć TOZem... :diabloti:
  11. Nooo... bo ja i tak lekko panikuję (pewnie panikowałabym nawet jakby za nami jeździła karetka z lekami i zestawem do reanimacji psów :evil_lol:)....
  12. A myślisz że co ja robię? :evil_lol::oops:
  13. Kolekcjoner, jak kolekcjoner, tylko KrA jest na stałe :evil_lol: Reszta popsujków to tymczasy :eviltong: Ale fakt, nie pamiętam, kiedy miałam normalnego zdrowego psa bez żadnych defektów... tyle, że ja świadomie takie właśnie biorę pod opiekę. I czasem, wbrew wszelkim prognozom, wbrew temu, co mówia weci- zwierze odzyskuje zdrowie i sprawność. Tak było z Didą (szczeniak), Mają (koteczka), Karmelkiem (pies), Mają (sunia) i wieloma innymi. A ja sie nauczyłam doceniac w zwierzetach wolę życia, wolę walki... i zdolność do korzystania z przyjemnosci życiowych na każdym kroku :p ...a Krę to naprawdę trzeba zobaczyć na żywo w plenerze, inaczej nikt nie wierzy... Sory za OT :oops:
  14. W razie kłopotów warto tez się "udać" do Jacola (jest na dogo) ;)
  15. Iwcia na miau napisała: RATUNKU! Ta suczka zostanie uspiona przez bezdusznych, nazwijmy to ludzi- o ile przeżyje, a nie umrze sama, nawet nie chcę myśleć, jak ona się długo męczy..... Sunia odebrana, uff, właśnie jest operowana, potrzebne strasznie fundusze na leczenie, karmę...... :multi: Okazało się że Sarenka cierpi na białaczkę.... :placz: ma góra rok czasu, potrzebuje bardzo, bardzo naszego wsparcia, żeby pozostały czas przeżyć godnie i w komforcie....
  16. Jesli mi sie zwolni miejsce w DT, to czemu nie :diabloti: W tej chwili mam dwa psy na wózkach i jednego z zespołem wad wrodzonych, plus dalmatyńczyk- "morderca" i przyjeżdża do mnie skatowana, nie wiedomo na ile sprawna w przyszłości bernardynka... nie licząc kotów, myszy itd...
  17. Delikatnie przypomne że KrA jest mixem belga i niestety odziedziczyła całą belgowatość w naturze... Czyli ADHD/pracoholizm + róbmy coś, ruszajmy się!!!!! Jeździ na wózku. I smiem twierdzic że jest psem bardzo szczęśliwym, zaspokojonym pod względem potrzeb fizycznych i psychicznych. Ćwiczymy zarówno umysłowo jak i fizycznie, trenujemy też dogtrekking w trudnym terenie :diabloti: [QUOTE]energia , ruch bez zachamowań , szybkość i zwinność[/QUOTE] O tym to niech opowiedzą ci co widzieli Krę w akcji. Ja napiszę tylko- szybkość- jesli będzie 10 pędzących do piłki, niech będzie że laby (przerobione) i Kra- piłka będzie Kry. Jeśli mi ucieknie za drzwi, nie dogonię jej po schodach aż na dole. Zwinność- a widziałyście zawracanie poślizgami? Ruch.... Ta sunia ma o tyle lepszą sytuację, ze będzie miała sprawne trzy łapy, no może "dwie i pół". I kontrolę nad fizjologią, czego Krze brakuje. Do ruchu tak naprawdę mogą jej wystarczyć dwie łapy, jeśli sie "rozbuja", a trzecia żeby łatwiej było sie podnieść i wystartować. A "dokuczająca w przyszłości miednica"- kurcze, każde złamanie może w przyszłości boleć chociażby na niepogodę (cos o tym wiem), wiec co mamy usypiać zwierzaki np. ze złamaną łapą, bo jak się zestarzeja, to je będzie łamać w kościach? Podsumuję- kto nie miał na bieżąco do czynienia z kalekimi zwierzętami, guzik wie. Bo na pierwszy rzut oka może nam sie wydawać okropne, ze pies ma metalowe coś na kółkach, albo trzy łapy, albo że kot "się ciąga" po mieszkaniu. A potem okazuje się że zwierzak jest szczęśliwy, że braki fizyczne nadrabia niejako głową- wielokrotnie byłam świadkiem, jak zaskakująco zwierzaki dostosowują się do swojego kalectwa, a nawet je wykorzystują. Naprawdę większość z nas nie docenia zdolności zwierzat do przystosowania sie do nowych warunków i ... optymizmu. Nie wiem jak to inaczej nazwać, ale wszystkie niesprawne stwory jaki miałam były bardzo pogodne, nawet bardziej niż te zdrowe. I jeszcze coś- nie uczłowieczajmy nadmiernie zwierząt. One w przeciwieństwie do nas nie są obciążone najgorszą stroną niesprawnosci- nie rozważają, co by było gdyby. Pies nie mysli "a gdybym nie miał wypadku, ale by było fajnie", nie czuje się gorszy, brzydszy... po prostu szybko stara się dostosować do nowej sytuacji, wyciągnąć z niej maksymalne korzyści i cieszy z przyjemności bieżących. A wogóle to trzymam kciuki za sunie i jej łapki, bo pói co, to dzielenie skóry na niedźwiedziu.... :p
  18. Oj, nie zauważyłam postu :oops: Pikulec ma sie (tfu tfu!) akurat nieźle.... Rozrabia na całego, baardzo dokładnie czyta gazety, książki niestety tez próbuje czytać, a ja się potem tłumaczę w bibliotece :mad: Panoszy się niemozliwie, koty z łózka spędza...] Ale jak idziemy na spacer, to cały czas wypatruję os- zawsze lubiłam wysoką trawę, a teraz się złoszczę, że nie skosili trawnika i na kwitnącej koniczynie pełno pszczół....:shake: A tak wyglądała Piku już solidnie od-puchnięta, bo godzine po zastrzyku siedziałysmy u weta, a to zrobiłam dopiero na przystanku, jak już było wiadomo ze jest dobrze i jechałyśmy do domu... mozecie sobie wyobrazić, co było jak było źle :placz: [IMG]http://img134.imageshack.us/img134/7145/dsc0051s.jpg[/IMG] [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/1659/dsc0050sws.jpg[/IMG]
  19. Sylrwia, szczerze mówiąc, ile wiesz z doświadczenia o komforcie zycia psa niepełnosprawnego? Miałaś? To jaki ten komfort zycia jest, zalezy w dużej mierze od opiekuna, tego jak pomoże się psu odnaleźć w nowej sytuacji i ile jest skłonny dla psa zrobić. Miednica sie zrośnie, a łapa nawet niesprawna (a na razie chyba za wcześnie wyrokować o tym) może stanowić wystarczającą podpórkę, zeby pies mógł sie psrawnie poruszać, a nawet biegać. To co robią "inni weci" to nie jest zaden wyznacznik, nie raz się wszyscy stykamy z historiami psów przez wetów niepotrzebnie uśmierconych. Znam ludzi, którym pierwszego psa uśpił wet, bo... miał nogę złamaną! TYLKO nogę. Spotkałam sie z opinią, że bernardyn na trzech nogach nie ma szans- a potem zobaczyłam suczkę trójłapkę radośnie latającą jak fryga... Z moich psów trzy miały i według niektórych wetów- powinny- być uśpione. I powiem szczerze, acz nieparlamentarnie- g...o mnie obchodzi co zrobiliby "inni weci", uważam, że decyzje o uspieniu psa może podjąć tylko opiekun, jeżeli widzi że zwierzak NAPRAWDĘ sobie nie radzi, że cierpi, a nie na zasadzie "bo pewnie będzie źle". Ani bo nam jest przykro na coś patrzeć. I nie na zasadzie "popsuta zabawka idzie do kosza". Ale jak zauważyłam juz kiedyś, wogóle mamy inne rozumienie szacunku dla życia.... :roll:
  20. No.... juz trzy miesiące nie ma Pałka :-( a ja sie cholera dalej nie moge pozbierać... a jeszcze z Jego odejściem, które jak chyba nietrudno zgadnąć, było dla mnie koszmarem- zbiegła się afera rozkręcona przez niejaką Irysek, z której wypowiedzi wynikało, że moje nieszczęsne zwierzęta siedzą w chlewie, koszmarze cyt. "kiszą się miesiącami", w "warunkach nieraz gorszych niż w schronisku" i w sumie to dla nich lepiej odejść za Tęczowy Most niż dalej mieszkać u mnie. Poczytaj wstecz wątek Kry, jak Ci starczy siły.... :shake:
  21. Zaraz jadę do schronu to sprawdzę ;) A jakby co to na wycieczkę jestem jak najbardziej chętna...
  22. Jest, ale dokładnie to wie Diuna :oops: Na pewno przydałoby mu sie odświezenie ogłoszeń, może tym razem ktoś fajny się trafi, bo przedtem, to nawet plakaty nie pomogły...
  23. Jezu, jej żebra widać :placz: Ale przynajmniej łysa nie jest (Mila jak do mnie trafiła była jeszcze chudsza, łysa i śmierdząca). Tylko ta łapka wyglada okropnie- czy mi sie wydaje, czy to coś jest raczej miękkie, bo wygląda jakby było wypełnione płynem? Może to tylko faktycznie obrzęk, albo krwiak? Przyznam sie, że w domu trzymam "na wszelki wypadek :evil_lol:" dwie duże, ozdobne obroże i kaganiec fizjologiczny dla suczki bernardyna :oops: P.S. Wczoraj byłam na grobie Mili.... i faktycznie- pora juz kończyć żałobę....
  24. Ciąg dalszy Kraksowej "opowieści straszej streści" :evil_lol: W niedzielę byłysmy z Krą w lesie w Mokrej. Fajny teren, tylko komarów dużo... Kraksica najpierw bawiła się patykami, potem psuła las, a potem zrobiłyśmy sobie mały "maraton" dookoła lasu, coś lekko zs 15 kilometrów (dwa kółka) w tempie pospiesznym :evil_lol: co oczywiście dla mnie oznaczało zakwasy na drugi dzień, a Krę podkręciło do "biegamy, ciociu, biegamy!!!!" Poza tym żeby Krę zmęczyć i urozmaicić spacer, urządziłam jej solidny cross na przełaj przez las. Kra jak to Kra- "krzaczek na drodze- tym gorzej dla krzaczka", leciała radośnie przez wszystko. Ale i tak myliłam się, uważając że znam już wszystkie mozliwości KrAksoStwora....... tiaaaa..... W pewnym momencie na naszej drodze pojawił sie strumyk, a właściwie głęboki rów, na dole którego płynęła woda. Myślę sobie- nieee, przez jeżyny nie wracam (bo własnie pokonałyśmy jeżynowisko), przełazimy!. Kazałm Krze zaczekać, drugi koniec smyczy w łapkę, przeskoczyłam (rów miał ok. metra, może ciut wiecej, szerokości). I myślałam, naiwna, że tak jak kiedyś, Kra zjedzie do rowu, a ja jej pomogę wyleźć, ciągnąc za szelki. A skąd!!!! Krakulec zjechała przednimi łapami do połowy głębokości rowu, zaparła się, odbiła.... i wylądowała na drugim brzegu :-o Normalnie odbiła się PRZEDNIMI łapami tak mocno, że przeskoczyła razem z wózkiem!!!!!! Biedny, kurka, niesprawny piesek..... Wróciłyśmy ubłocone po uszy, pogryzione przez komary, zmęczone i wybiegane do wypęku :lol: P.S. Poza tym byłam na polance, gdzie są pochowane Pałek, Mila i Skorek... zmartwiłam się bo po wichurze przewróciła sie jedna z wielkich lip, otaczających polankę i boję się, że służby leśne, usuwając drzewo, zdewastują uroczy zakątek... :shake:
  25. Dobrze by się było porozgladać za tym westem (jeśli on jest bezdomny, to nie chcę myśleć jak sie czuł podczas wczorajszej burzy :-()... Co do łapania, nasz schron najchętniej przyjeżdża po już złapane psy :roll: ale da się na upartego zorganizować odłów. Jesli psy są podchodzące, no to albo łapanie ręczne, czasem chwytak (psy agresywne). Małe mozna łapać jak koty na klatkę-łapkę. Bardzo oporne psiaki się usypia palmerem (ale nie wiem, kto w tej chwili ma uprawnienia)....
×
×
  • Create New...