-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Wygląda na to, ze jednak się odpsiam i odkacam skutecznie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to do domków jadą niedługo Deksik i Itek, dziś oddałam kocie maluszki. Domu szukają: Dzikuska- młodziutka kicia niedotykalska, Wytrzeszcz- czarno biała kocinka-przytulanka nie umiejąca żyć bez towarzystwa- najlepiej dużych psów, oraz 6 mysiąt i gołąb. I na razie naprawdę zamierzam sobie dać spokój, szczególnie po tym, jak się okazało, że Lacrima nie tylko nałgała na potęgę w klinice weterynaryjnej osobiście, ale także były do wetów telefony o tym, co ja niby ... m.in. że mam nakaz eksmisji z mieszkania :diabloti: itp. O telefonach do prywatnych osób, związanych z dogo, w których zostałam ostro oszkalowana nie wspominając.
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Jestem na momencik :evil_lol: Itulcowi ZDECYDOWANIE przeszło już uspokojenie. Szaleje, bawi się maskotkami, rozrabia- tylko mniej się ciąga, a bardziej chodzi :diabloti: W związku z czym chyba już wiem, jak go namówić do współpracy w kwestii ponownej nauki używania tylnych kończyn (bo cały czas mam wrażenie, że jemu się ... nie chce)- po prostu trzeba zamontować kaktusa pod ogonem!!! :evil_lol: -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Właściwie miałam nie pisać w tym wątku, bo mnie mdli, ale muszę. Ostrzegam- Lacrima, rozpowszechnianie fałszywych i szkalujących informacji o kimś jest karalne... (Dla wyjaśnienia- oprócz rozmowy z Asior, Lacrima m.in. nakłamała w klinice w wyjątkowo idiotyczny sposób. Ostatnie dwa dni poświęcone wyjaśnianiu z wetami w czym rzecz skłaniają mnie do zastanowienia, czy wyżej wymieniona pani jest aby w pełni zrównoważona psychicznie, szczególnie biorąc pod uwagę, że jej kłamstwa najbardziej mogą zaszkodzić nie mnie, ale zwierzętom..... :shake:) Swoją droga, gdybyś na bieżąco była ze zdrowiem Luny, to by cię cieczka nie zaskoczyła, Luna w klinice miała cieczkę od tygodnia. -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
I ciekawe kto będzie tęsknił najbardziej..... ...oczywiście cieszę się że Itulec dostanie dalszą szansę i na pewno, nie ukrywam, odpocznę :oops: ale cholera, będę strasznie tęsknić za tym małym, paskudnym łobuzem. Itulec dziś ukradł misia Piksel i odgryzł mu nos :mad: i oszczekał biedne myszy, jak im sprzątałam!!!!!!! -
Ev, tu nie chodzi o uszy. Za dobre chęci, pragnienie pomocy i miłość do psa zostałam oszukana, wykorzystana, opluta, oszkalowana w lecznicy, co skutkuje zepsuciem stosunków z lekarzami... Po prostu więcej nie mam ochoty na więcej. Wypisuję się. 26.09 do domu jedzie Itek, pozostaje mi znaleźć dom dla Deksa. Oraz dla kociąt i mysząt. I na tym koniec. O tymczas dla następnego psa/kota/gołębia/pustułke/mysz/szczura/..... w skrajnej potrzebie można prosić Lacrimę. A Kra jak to KrA. KrAdnie :evil_lol: Nauczyła się obierać parówki z folii.....
-
...z kliniki na beton...Pugi chyba ma wreszcie domek!!
ulvhedinn replied to kikou's topic in Już w nowym domu
Pimek to nieżyjący już piesek Ecci, faktycznie mocno podobny.... -
...z kliniki na beton...Pugi chyba ma wreszcie domek!!
ulvhedinn replied to kikou's topic in Już w nowym domu
Owszem, mocno pimkowaty.... -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Asior']włąśnie dzwoniła do mnie LACRIMA.. jest bardzo zdenerwowana.. głos jej się trąsł... Magda ponoć wysiaduje przed kliniką, weterynarze nawet dzwonili do lacrimy, że oni już nie dają rady, że nie da się jej wyrzucić... Była nawet mowa o policji, którą chcą wezwać... Boze Ulv.. odpuść.. pamiętasz na poczatku, zanim poznałam sprawę jak wygląda "od srodka" powiedziałam Ci, zebyś walczyła o Lunę jeśli ją kochasz.. TERAZ jednak proszę odpuść!!! NIKOMU to nie przyniesie pożytku.. Spalisz się w klinice (oni ponoć są abulwersowani Twoim zachowaniem), dr niedzielski się skarżył, ze nie da sie Ciebie wyrzucić z kliniki... Jezu, dziewczyno, co Ty robisz??? NIE ZA WSZELKĄ CENĘ!!! :shake: KTO będzie się opiekował Luną kiedy będzie po chemi, kiedy Ty będziesz w pracy.??? zostawisz ją na 8 czy 9 godzin sama?? przecież pies w tak ciężkim stanie może w każdej chwili wymagać natychmiastowej opieki lekarskiej... Z czego opłacisz chemie dla niej :( Kochana, naprawdę bardzo szanuje Twoją pracę dla psiaków i poświęcenie, ale na boga nie po trupach!!!! Jesteś jak ta matka co przyszła do Salomona i kazała przeciąć niemowlę na pół, zeby każda z nich dostała "kawałek" dziecka, bo każda uważała, że jest to jej dziecko... :roll: ULV.... proszę Cię odpuść dla dobra Luny.. :shake: Lacrima, litości :angryy: Tego się NAPRAWDĘ nie da inaczej nazwać, niż tak, że Lacrima po prostu łże, łże jak pies..... Ja "wysiaduję" przed kliniką??!!!!! Bywam tam regularnie, tak- z innymi zwierzętami, na leczeniu.... Ostatnio z Paddym. Dwukrotnie trafiłam na Lunę, to chyba nic dziwnego, że pytałam o jej stan zdrowia? Gwoli ścisłości, NIKT mnie z kliniki nie wyrzucał... Natomiast faktem jest, że zachowania Lacrimy, jej łgarstwa i aktorskie popisy narobiły mi bardzo dużo kłopotów w klinice i nie wiem, jak dalej będzie wyglądała moja z nimi współpraca. Nie pofatygowała się również, żeby chociaż próbować wyjaśnić sprawę bezkonfliktowo, wolała- jak widać po telefonie do Asior, zadowolić się zakulisowym mąceniem. Cóż.... życzę Lunce dużo szczęścia, żeby w swoim uporze Lacrima potrafiła się nią dobrze zająć- nie bezpośrednio, bo to- mimo wszystko- myślę Lacrima jej zapewni, tylko zdrowotnie. Niestety nie wierzę, że weci nie będący specjalistami od onkologii będą potrafili dobrze dobrać i poprowadzić chemię i nie wydaje mi się żeby ciąganie psa w złym stanie po Polsce, kiedy będzie taka potrzeba miało mu wyjść na dobre. A specjalistów można znaleźć w dużych miastach. Dokładnie- to kiedy pytałam polecano mi dr Gugałę w Szczecinie, dr Jagielskiego w Warszawie i dr Hildebranda we Wrocławiu... Wiedza onkologiczna zmienia się bardzo szybko, stąd ważne jest żeby leczenie ustawił SPECJALISTA, a nie zwykły wet- nawet najlepszy, czy najtroskliwszy. Leczenie radioterapią można prowadzić tylko za granicą, dokładnie w Niemczech. Cóż jeszcze można dodać? Najwyżej to, ze takiej porcji kłamstw, "naciągnieć"prawdy i podpuszczania jakie otrzymałam od Lacrimy, to nie zdarzyło mi się jeszcze spotkacć na dogo, ani nigdzie. Pozostaje mi przestrzegać innych. Jeśli trzeba było czegoś takiego, żeby mi obrzydzić pomaganie zwierzętom, przynajmniej na dogo, to się w pełni udało. Mam nadzieję, że na następne wołanie o ratunek dla psa Lacrima będzie chciała pomóc i do niej proszę kierować takie prośby. ... powiedz mi, Lacrima- tylko PO CO były te kłamstwa na początku, że Lunę czeka schronisko, że tragicznie, że bez DT umrze? Żeby wywołać litość? Uzyskać więcej kasy? Mi naprawdę można było i wystarczyło powiedzieć jak jest prawda- że psa możesz wziąć do siebie i że potrzebujesz tylko frajera, który się nim zajmie na chwilę w najgorszym momencie. Pomogłabym i tak, bo dla mnie jest ważny pies, nie co innego. Wystarczyło nie kłamać.... ...i niestety licz się z tym, że jeśli będziesz jak ten pastuszek wołać "wilk, wilk"- że psu grozi śmierć, a ludzie zorientują się że zawsze przesadzasz- to w tym jednym przypadku, kiedy pomoc naprawdę będzie potrzebna, może nikt nie zareagować na czas.... :shake: Asior, jeśli chcesz wiedzieć jak to naprawdę wyglądało, zadzwoń. Bo na razie znasz relację jednej strony. I to osoby, która umie grać z takim talentem, że nawet ja się nabrałam........ P.S. A tak co do czasu- w tej chwili np. nie pracuję, mam 5 tygodni całkowicie wolnych. Kiedy pracuję to zazwyczaj do 3-4 dni w tygodniu, nigdy wszystkie tygodnie w miesiącu. Te trzy tygodnie specjalnie tyrałam, żeby potem mieć więcej czasu dla Luny. :roll: -
Ktoś tu porównywał ból posterylkowy do bólu po kopiowaniu. Otóż porównania nie ma. Po sterylce sa małe szwy na MIĘKKICH częściach ciała, szybko sie gojące, w przypadku ciecia uszu mamy do czynienia z długim okaleczeniem CHRZĄSTKI, a ogona- KREGOSŁUPA... :shake: To sa znacznie poważniejsze urazy z nieporównywalnie większą bolesnością, trwającą nawet kilka miesięcy, czy lat. A swoją drogą, jak to jest z tymi urazami ucha? :diabloti: Pałek ['] miał nieprzeciętną skłonność do bójek, ucho w strzępy poszło trzy razy, dwa razy poskładane, za trzecim nie całkiem- zostało długie rozcięcie dzielące ucho na dwie części i nadające mu jeszcze bardziej zawadiacki wygląd. Skąd więc u innych psów taka konieczność uchlastania ucha (a wogóle obu) na krótko? :cool3:
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Dobra byłam na długim spacerze (z Deksem i z Piki) i żyję ;) -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lacrima,... Rzuciłam słuchawką? Cóż, jeżeli wyłączenie się po stwierdzeniu "no to cześć, muszę się wyłączyć, później jeszcze pogadamy..." jest rzucaniem :razz: Groźby? Ooo..... :diabloti: Aha... Tak bogiem, a prawdą, to ani lecznica, która się nią zajęła (za co oczywiście należy im sie dozgonna wdzięczność!!!) ani Ty nie jesteście właścicielami Luny. Ona ma gdzieś właściciela, który niezależnie jakim byłby gnojem może rościć sobie do niej prawo przez następne (chyba) dwa lata. Natomiast prawo do psa i rozporządzania nim jako takie ma gmina, która jest podmiotem zobowiązanym do opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Gdyby Luna przeszła przez schronisko, albo inną instytucję uprawnioną do odłowu zwierząt i posiadającą umowę z daną gminą, to po podpisaniu umowy z tą instytucją stałabyś się jedynie tzw. posiadaczem, a to co innego niż właściciel. -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Już mogę? :razz: ...ale fakt dzień miałam dziś w całości paskudny..... -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co do samej Luny. Ma się naprawdę dobrze. Opuchlizny już właściwie nie ma. Dziś ją widziałam, kiedy przyszłam do weta z Paddym, akurat szła na "sikupkę"... Przywitała mnie radośnie, wsadziła łeb w ręce, machając wielkim ogonem. Najwspanialsze jest to, że z jej oczu znikła udręka wynikająca z bólu..... :placz: W tej chwili, chociaż uczy się ciągle funkcjonować na nowo, to radosny, gotowy do zabawy pies. Po trzech schodkach w lecznicy wskikała bez trudu, choć po powrocię ze spaceru widać że jeszcze się trochę łatwo męczy. Kuca do kupy i siku normalnie, daje sobie radę na nierównościach terenu. Przytyła, ma super apetyt. Fotki- słabiutkie bo telefonem: ...i w nieprzystojnych pozach, ale dają dowód na to, jak Lusia sobie radzi z podstwowymi zagadnieniami :cool3: A tu widać jak przybiera: -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Posłanko jest boskie :loveu: a co do takiego dla sikaczy, to pewnie Diunko myślisz o drybedzie- miałam i nie sprawdziło się do końca przy Krze (zostało nadgryzione i jest cienkie coś trzeba podłożyć i tak pod zadek), uważam, że pontonik jest lepszy :razz: Za to stado popisało sie dzis na niekorzyść. Nie dość że Diuna zastała bałagan, bo brak prądu utrudnił mi ogarnięcie chaty :oops: to po kolei nasikały: Paddy, Deks i Piku :mad: Aaa- Deks nadgryzł drzwi do pokoju :mad: A potem dzieła dokonałam już ja, bo usiłując zmienić nadgryzione listwy wywaliłam szybę w drzwiach. A że ją łapałam na siebie, żeby żaden pies nie oberwał, to pękła mi w rękach i duży odłamek paskudnie skaleczył mnie w przedramię :placz: Ciut dalej i trzeba by było szyć i wyglądałabym jak niedoszły samobójca.... Psom oczywiście nic się nie stało, obejrzały (i wysłuchały :oops: ) spektakl z dużym zainteresowaniem... -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Margot, z tego wynika że dręczę także Krę.... cóż+ jest niepełnosprawna, sparaliżowana, waży ponad 30 kg, więc jest duża. Ciągnę ją codziennie po schodach, "każę" biegać, często kilkanaście kilometrów. Cóż, w razie zapalenia pęcherza lądujemy u weta (do tej pory dwa razy). Co przystosowałam dla Kry pisać nie będę bo to nie miejsce na przechwalanie. Lacrima, prawda jest taka, że nie chodzi tylko o to jaką decyzję podjęłąś, ale JAK rozwiazałaś sytuację. Pomijam niesmak i zdziwienie wetów z lecznicy (co ciekawe, w żadnej rozmowie, a jestem tam codziennie z Paddym nie padło stwierdzenie, że sie dla Luny nie nadaję? ) pomijam to, że twoje postepowanie pozostawia bardzo niemiły cień na współpracy mojej z ta lecznicą (obiecałam, że nie będę nigdy więcej leczyła u nich psa o nieustalonej własności). Ale czemu co innego mówiłąs wcześniej, a co innego zrobiłaś? Czemu miały służyć fałszywe zagrania: "kochana będzie dobrze" czy wręcz "zostawiła bym ci swoje psy pod opiekę" (dodam, że już PO obejrzeniu jak u mnie jest)? Po co były takie fałszywe "pocałunki", żeby potem zaraz zadać cios za plecami? :shake: Ktos napisała "a co w takim razie z innymi bernardynami, tymi co tkwią i umierają w schronach". Właśnie. Mama nadzieje że Lacrima weźmie do siebie nastepnego psa w sytuacji krytycznej. Bo ja nie. Przykro mi, ale skoro życie u mnie jst udręką, a przecież na DT brałam głównie psy niesprawne, kalekie, chore, trudne- to, zgodnie z oceną, więcej nie wezme tymczasa. I (to uwaga do niektórych osób z tego wątku także) proszę w takim razie sobie darować na przyszłość PW i telefony "sytuacja podbramkowa, DT albo schron/śmierć". Takich próśb odbieram tygodniowo najmniej kilka-kilkanaście. I wtedy jest ok, nagle schody i ciasnota sie nie liczą, bo przeciez głupia ulv się zajmie, zniesie pare razy dziennie na siku ( w tej chwili poza Deksem żaden pies nie chodzi po schodach sam, Paddy'ego, Piku i Itka noszę, Kra schodzi sama, w górę ja wnoszę), umyje, odsika, posprząta cierpliwie setne szczyny, nakarmi chodzby z reki.... wepchnie karme do dzioba, zakropli oko, ucho, zniesie pogryzienie, podrapanie, upierze.......... a potem da sie kopnac w dupe. -
Cudowna *MOLLY* specjalnej troski - Pojechała do wspaniałegp DOMKU!!
ulvhedinn replied to fizia's topic in Już w nowym domu
[quote name='truskawa144']Oj Ciotki:cool3: Ja tam 100 razy wolę wkurzonego kota niż podskakującego, uchachanego szczeniora:evil_lol: Ale ja jestem kocia mama.[/quote] Chcesz to Ci podeślę moje trzy dzikuski- "dotknięcie grozi śmiercią lub kalectwem"... :diabloti: -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No własnie epe, gdzie? Dom z ogrodem i dobre chęci to być może za mało.... :roll: -
[quote name='Marta_Ares']popieram, razem by wyszlo ok 300zł za cały zlot, a to jednak juz troche duzo[/quote] Mi nawet więcej :mad:
-
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Obawiam się że Lacrima nawet gdyby w środku czuła, że nie ma racji będzie się upierać dla samego uporu... :roll: -
Cudowna *MOLLY* specjalnej troski - Pojechała do wspaniałegp DOMKU!!
ulvhedinn replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Zapomniałaś dodać, że "kocia dżdżownica" ma od cholery i trochę ostrych jak szpilki pazurków i zębów, w zasadzie z każdej strony i umie ich używać :diabloti: Myślę że trzeba szukać, a nóż...... :oops: -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jest dobrze. Opuchlizna schodzi, łapka sie goi... Luna uczy się skikać na trzech łapkach, załatwia się na dworze, ładnie je- jak na tak krótki czas po operacji, to jest super. Z gorszych rzeczy- nadal ma leczone uszy (już u mnie miała) i zapyziały jej się trochę oczy, ale wszystko jest leczone i pod kontrolą. -
Bernardynka Ola jest już zdrowa za TM
ulvhedinn replied to LACRIMA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jest jeszcze coś, co mi przyszło do głowy. Jeśli Lunę dopadnie nowotwór, to nie ma co sie bajerować, może być niefajnie. Ja mogę być u weta w mniej niż 10 minut (w tyle byłam z Pałkiem po ataku), góra niecałe 20 (taksówką, gdyby nie daj Boże padło auto, tyle zajęło mi dojechanie na ostry dyżur z puchnącą Piki z wycieczki, od momentu wezwania taksówki). Potrafię podać leki, także w zastrzyku, więc gdyby było już źle mogę je mieć pod ręką. Umiem sama np. zrobić kroplówkę, więc nie muszę ciągnąć za każdym razem psa do weta. Itd... -
Cudowna *MOLLY* specjalnej troski - Pojechała do wspaniałegp DOMKU!!
ulvhedinn replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Pewnie nie doczytałam, dogo mi chodzi jak chory muł, ale z czego miałoby wynikac pojawienie się NAGLE bólu? Bo rozumiem stopniowo, jak skutek postępujących zwyrodnień...? :oops: Moim zdaniem, wyłacznie i tylko moim- ja bym się zdecydowała pozwolić suni żyć dopóki żyje bez bólu, lub jesteśmy w stanie ten ból zniwelować, np. lekami. Bo zdaje się że tak naprawdę nie wiadomo, czy to będzie miesiąc, rok, czy klika lat, prawda? Poza tym pies ma to szczęście, że nie zna wyroku, który na nim ciąży i potrafi się cieszyć z każdego dobrego dnia, nie zastanawiając się ile pozostało mu czasu. No i jesli to jest możliwe, dobrze mieć pod ręką środki przeciwbólowe, nawet silne "na wypadek wypadku", zakładam, Naa, że umiesz je podać ;) Pod koniec życia Pałka tak właśnie miałam.......