-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Kajuś znów chory :( Ma coś z brzuszkiem, wygląda na to, że albo coś porwał cichcem, albo mu karma nie posłużyła..... Wylądował u weta z płynna biegunką i gorączką 40 st, jest już obstawiony lekami. Jutro następna wizyta, a Kaj ma na razie szlaban na jedzenie. Niestety kosztowało to 46 zł, plus ok. 30 zł taksówki....
-
Ż-d. Psy duży i małe,chude konie,źrebię,kot bez łapy,kozy.Mają domy.
ulvhedinn replied to Edi100's topic in Już w nowym domu
Dredzik jest głęboko obrażony, ale kiedy jestem, to zachowuje się poprawnie, pod czujnym spojrzeniem Kry i Maćka :diabloti: jak wychodzę to na wszelki wypadek ląduje w kennelu (spokojnie, to kennel na bernardyna). Jutro zobaczymy, co z tym drugim potencjalnym DT. Za to mały..... mały jest rewelacyjny. NA tych fotkach i tak wyszedł duży, on jest jak połowa albo i mniej z Lalki. Poza tym grzeczny, kochany, przytulasty, chociaż bieduś zalękniony.... Psy go przyjęły grzecznie (tzn Maciek na początku burczał, ale ponieważ maluszek jest podporządkowany, to stwierdził, że jest ok). Ma ząbki do obejrzenia przez weta, ponieważ zostały mu kły mleczne, a stałe urosły obok. Na razie spróbuję mu dać w zaciszu ucho do poogryzania, może same wylezą? Poza tym to kochany dzieciaczek i myślę że ma szanse na znalezienie domu bardzo szybko- młody, fajny, mikroskopijny :razz: -
Kto nie był niech żałuje, było super :eviltong:
-
A cziłka pokaż ;)
-
Przeczucie...... [img]http://img207.imageshack.us/img207/4117/dsc00024pd.jpg[/img]
-
Podjęłam próbę zostawienia Kry samej w pokoju w schronisku w górach, zawróciłam po trzech sekundach i dwóch metrach od drzwi. Zdążyła urwać listwę w drzwiach......
-
Ż-d. Psy duży i małe,chude konie,źrebię,kot bez łapy,kozy.Mają domy.
ulvhedinn replied to Edi100's topic in Już w nowym domu
Małe jest idiotycznie małe, kudłate, śmierdzi jak piorun, poza tym jest ciche, miłe i raczej spokojne. Kąpiel niezbędna, potem się wybierzemy do weta na ogólny ogląd. -
Fotek nie robiłam, liczę na innych ;) Na razie bolą mnie WSZYTKIE mięśnie...... Kra jak to Kra, była zachwycona, na samą metę postanowiła mnie wewlec szybciej, ciągnąc zębami za smycz. A na drugi dzień rano poleciała z innymi psami na pustynię i szalała jakby nigdy nic. Aha- miejsce mamy 8 ;) [URL]http://www.dogtrekking.com.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=4&Itemid=27[/URL] ...co biorąc pod uwagę, że za nami do mety dobiegło sporo zawodników z malamutami, husky, owczarkami itp.....
-
Spokojnie, moje odporne, pogonią mu.... kota ;) Wczoraj się nie wyrobiłam, bo po pierwsze wróciłam dość późno z zawodów, po drugie niespodziewanie mnie dziewczyny urosiły o znalezienie czegoś na szybko dla dwóch psiaków (sytuacja awaryjna u xmartix)- jeden jeszcze jest u mnie, jeden u Terierfanki, a potem na dokładkę zostałm podstępnie wrobiona w łapanie cane corso, którego wszyscy się bali. I jak napisła Korenia, Piku odebrałam po nocy (ogromnie obrażoną). A- żeby było weselej to mam zakwasy WSZĘDZIE....
-
Ja przez moment chciałam ryczeć na koty "co wyście mi tu popierniczyły?!!!!" - co jesto tyle uzasadnione, że małpiszony potrafią mi pomieszać ustawienia, albo obrócić obraz na ekranie do góry nogami.....
-
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
ulvhedinn replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W Polsce- teoretycznie- kierowca też powinien się zatrzymać i udzielić pomocy zwierzęciu, lub wezwać odpowiednie służby. Niestety nawet na kursie prawa jazdy nie ma o tym ani słowa.. I z jednym się nie zgodzę- czasem nie da się przewidzieć zdarzenia. Nasza znajoma, Magda, potrąciła psa jadąc jakieś 20/h na osiedlowej uliczce. Pies wyskoczył spomiędzy zaparkowanych samochodów pół metra przed jej autem. Nie był widoczny wcześniej ani odrobinę. Fakt, psa zawiozła do weta, miał otwarte złamanie łapy i okazał się skrajnie zaniedbanym, ślepym staruszkiem. O dziwo przeżył i mieszkał u mojej cioci następne prawie dwa lata- nasz kochany Matołek..... Magda jest bardzo zwierzolubna i jeszcze bardziej ostrożna, gdyby było chociaż podejrzenie, że tam jest pies, to na pewno by się zatrzymała. Swoją drogą, podejrzewam, że w Szwecji poza większą kulturą kierowców (w co akurat nie watpię, widzę, jak jeżdżą ludzie w Polsce) prawdopodobnie dużą rolę w zmniejszeniu liczby wypadków odgrywa większa kultura posiadania zwierząt. U nas psy i koty włóczą się samopas po wsiach, sa wypuszczane luzem w mieście, nie mówiąc o zwierzętach wywalonych na drodze, co jest zjawiskiem niestety nagminnym.Jakoś mi się nie wydaje, żeby w Szwecji kierowca musiał sie zatrzymać, żeby np spędzić z jezdni wylegujacego się psa (jak się okazało pies mieszkajacy w pobliskim domu, usłyszałam "on tak lubi"), czy stado psów zajętych zalotami (co mi się już zdarzyło). -
Jeśli chodzi o wydatki, to kupiłam jej w sumie 20 puszek (5+10+5) za ok. 220 zł, biały serek - w sumie ok 14 zł i kurczaka, za jakieś 15 (?) zł. Jamnisia nadal chuda, nadal wyniki do bani, ale humor ma, energię ma i ostatnio nawet razem z resztą ganiała za patykami (wrzeszcząc straszliwie, kiedy jej Maciek badyla sprzed nosa zabrał) :)
-
Zagłodzony i spętany łańcuchami czekał na śmierć!!!
ulvhedinn replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
[quote name='nescca']Może Ray (od Ray Charls)a może Steve..(od Steve Wonder).. .jakoś tak muzycznie mnie naszło. A może wojennie?...Andronikus?[/QUOTE] Może Tytus? -
Mnie tez zalogowało na czyjeś subskrypcje, wrrrr.......
-
Obmierz go dokładnie i napisz im maila ;)
-
Byłoby idealnie gdyby maluch wyladował we Wrocku- tu sa specjaliści (np dr Niedzielski, dr Bieżyński), możliwości porządnej diagnostyki, rehabilitacji itd.
-
[URL]http://www.pelna-miska.pl/sklep//index.php[/URL] Tu jest pełna oferta. Faktycznie we Wrocławiu (kupowałam tam kapok)
-
Zagłodzony i spętany łańcuchami czekał na śmierć!!!
ulvhedinn replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Piękny jest..... Na watrobę to przydałyby mu się pewnie również leki- heparegen, esseliv, zentonil... -
Dixie ['] przepraszam że zawiedliśmy suniu...
ulvhedinn replied to Ra_dunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie bijcie się.... :( Psu już nie pomożecie, a czasem niezależnie od doświadczenia, wiedzy i zastosowanych zabezpieczeń coś złego się zdarza. Jeśli chodzi o szelki- mój Pał był mistrzem wychodzenia z kazdych. Wypróbowałam wszystkie modele, wyswobodzenie się zajmowało mu 10-30 sekund. Mierzyłam. W obroży za to chodzić absolutnie nie mógł. Piszecie, że trzeba było szukać "bardziej". Kiedy zaginęła Gaba, szukałam jej od razu, szukało spore grono osób, potem chodziliśmy na zmianę nocami i w dzień, z psami, były setki plakatów, ulotki, powiadomione służby, straż miejska, policja (nawet zgodzili się na plakaty w komistariatach!) taksi i wszyscy, których się dało powiadomić. I wielki, cholernie charaktertystyczny pies skutecznie wymykał się poszukiwaniom przez dwa miesiące, na stosunkowo niewielkim obszarze mocno zaludnionego miasta.