-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Dobry domek,dobry, do tej pory raczej "wielokotny", ale postanowił się dopsić.... ;)
-
Wiem :) Jak dożyję do niedzieli, to przyjeżdżam...... ;) Zuzia, Krze właśnie doleczam tęparszywą odleżynę, nie chciała się goić przez martwicę w kości. Wypróbowane i najlepiej sie sprawdza - na zababrane: panolog, argosulfan, maść do wymion; - jak nie zropiałe, żeby przyspieszyć gojenie: olej z rokitnika, maść homeo na odleżyny, solcoseryl, olej z dziurawca....
-
[quote name='Gacusiowa']Ulv, czytam, że kong na długo nie starcza - a próbowałaś zamrażać? Genralnie chodzi o to, żeby psu dłużej zeszło na wydobyciu zawartości z konga tu parę przepisów [URL]http://www.doggiestylish.com/store/Free-Kong-Stuffing-Recipes/Frozen-Kong-Stuffing-Recipes[/URL] [URL]http://westwoodanimalhospital.com/BhvArticles/kong_stuffing.htm[/URL][/QUOTE] Kra potrafi wp.....ć 4 kilo zamarzniętego na kość kurczaka lub ryby w jakieś góra 6 -8 minut. Zamarznięta na amen kość cielęca lub noga wieprzowa to no niech będzie-pół godziny? Ale pomysł z zamrożeniem nadzienia w kongu jestcałkiem niegłupi, pewnie ze dwa razy poskutkuje, zanim ona cos wymysli nowego (tzn jak wyjmować szybciej) - Kra jest niezła kombinatorka. Miałam przed kongiem kulę-smakulę,to wyjmowała zatyczkę i wytrząsała zawartość. Kong zresztą żyje tylko dlatego,że to czarny XL taki dla bulli ;) P.S. Czasem mam wrażenie, że Kra uważa lodówkę za większy odpowiednik konga, specjalnie dla niej....
-
Miałam już chyba koło setki tymczasów i swoich i ŻADEN nie miała aż takich pomysłów jak Kra....
-
[quote name='Asiaczek'][B]ulv -[/B] a nie możesz zastosowac jakichs feromonów dla Kry? Przeciez to nie może tak byc, ze nie możesz ani na sekunde wyjśc z domu, bo ona wszystko zzera, gryzie,psuje itp. Albo coś zmienic w jej (znaczy Kry) wychowywaniu. Nie wierzę, że nie mozna jej niczego nauczyc... Pzdr.[/QUOTE] Kra BARDZO dobrze wie, że nie powinna demolować. I ... demoluje. Próbowałam prośbą, groźbą, klatką, kagańcem i lekami. Raz jaą nawet pogryzłam. Kra nadal demoluje. Najgorsze, że gdyby to był klasyczny lęk separacyjny, to wiedziałabym jak z nim walczyć, ale ona to robi z dziką uciechą..... Czasem wychodzę i widzę jak Kra stoi napięta z "wrednie uśmiechniętą" jak to nazywam miną na pysku "no już! już idź sobie!!!!" i wiem, że zaraz poleci coś rozbroić. I WIDAĆ że ona się cieszy na demolkę, tak jak inne psy na zapowiedź zabawy. Fenomenalnie wykorzystuje każdą chwilę nieuwagi i samotności, a kiedy słyszy że wchodzę natychmiast wieje na posłanie i "udaje niewiniątko", podrodze łykając w pośpiechu to zdążyła ukraść.... P.S. Konga albo kość też jej zostawiałam, ale starcza na zbyt krótko.
-
Po prostu wkur...a mnie na maksa taka manipulacja, kiedy o jednej sprawie krzyczy się głośno i z uporem maniaka wraca do niej, a inne zamiata pod dywan- bo tak jest komuś wygodniej. Szkoda, że równolegle nikt np nie pokazał wszystkich zwierzaków, które Gucwińscy uratowali, chociaż nie mieli obowiązku, podrzucanych na teren zoo, oddawanych, pochodzących z przemytu itd.
-
Drzwi całych nie mam już ani jednych.......
-
E tam, można się poniekąd przyzwyczaić..... ;) [img]http://img717.imageshack.us/img717/4585/dsc1037n.jpg[/img] Moje drzwi od łazienki, efekt frustracji Maciusia- w tle widać drzwi wejściowe załatwione wcześniej przez Krę. Fotka już "posprzatana", świeżo po wejściu zastałam jeszcze wszędzie rozrzucone drzazgi i fragmenty drzwi i rozwleczone legowisko. Ten fragment opakowania widoczny na fotce, to już następne szkodnictwo, czyli to co zostało z opakowania karmy (Kra). Niedługo robię remont :) [img]http://img194.imageshack.us/img194/724/dsc1031o.jpg[/img] Ciocia upiekła wczoraj ciasto, zdążyłyśmy zjeść po jednym kawałku.... ciocia weszła do łazienki, ja wychodziłam z Kajem. Dwie minuty starczyły. (Kra) [img]http://img375.imageshack.us/img375/1822/dsc1030kd.jpg[/img] [img]http://img340.imageshack.us/img340/8285/dsc1027v.jpg[/img] Pasy w aucie- oba przednie (Kra)
-
Melduję, że dotarła wpłata 150 zł na Słowisię :) Bardzo bardzo dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
[quote name='zofia']Tak poniekąd masz rację, że dorosłe psy tracąc sprawność ruchową mogą dalej normalnie żyć i nie cierpią fizycznie. Mój maluszek by cierpiał i dlatego taka decyzja. On nie mógł się normalnie wysiusiać tylko w sposób wymuszony-o czym nie miałam pojęcia wcześniej. Przy takim stanie rzeczy - w krótkim czasie zapalenie pęcherza i nerki odmawiają posłuszeństwa. Każdy ludzki wysiłek włożony w ratowanie zwierzęcia ma sens, ale tylko wtedy, kiedy zwierzę nie będzie cierpiało w wyniku ludzkich decyzji. A tym bardziej cierpiało do końca swoich dni. Lepiej jest podjąć decyzję wtedy, kiedy jeszcze cierpienia nie było- przynajmniej ze strony psa.[/QUOTE] Mam w tej chwili dwa zwierzaki które się odsikuje ręcznie, w tym Kra jest taka od 5 lat. Faktycznie ostatnio miała kłopot z pęcherzem, ale spowodowany głównie zaziębieniem. Już jest stabilna. Cierpienie u zwierzaka jest związane głównie z bólem, lub z drastycznym ograniczeniem możliwości zaspokajania potrzeb (jedzenie, picie, ruch itd)- one mają to szczęście, ze nie odczuwają swojej ułomności jako czegoś gorszego nie zastanawiają się "co by było gdyby" i w związku z tym omija je cierpienie psychiczne, najbardziej dojmujące u niepełnosprawnych ludzi.
-
1,5kg z łańcucha - PO OPERACJI MÓZGU - ODESZŁA [*]
ulvhedinn replied to Yorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I my też całujemy kudłaty łepek :) -
Tak, kochana, wpłynęło- 200 zł z bazarku :loveu: Poza tym 150 zł z Jamniczej Skarpety i 20 zł od Pauliny K. (? przyznać się proszę, kto to ;) ) Jutro kupuję puchy :p i biały serek, który wolno jeść Słowiczkowi. Poza tym wetka doradza nam podawanie suplementu typu HMB, na poprawę masy mięśniowej, muszę pomyśleć, bo wiem, że są skuteczniejsze- jutro doczytam jak się mają do chorej wątroby ...
-
To myśmy z Krą tylko raz trafiły na AŻ taki scisk, w pociągu do Brzego Dolnego. Jeśli chodzi o wożenie w transporterkach, to wiozłam już psiaka w odkrytym i nikt się nie czepiał, a nad morze jechałam z pierszym psem luzem, a dwoma w transporterze i też było ok ;) Kra kaganiec ma przy sobie zawsze, ale zazwyczaj jej ściągam i tylko raz ktoś poprosił o założenie. Zawsze też jakoś możemy liczyć na pomoc z upchaniem gdzieś jej wózka, czy dotarciem do toalety (Kra czasem musi skorzystać).
-
Zostawił psa na torach ! Pijany mężczyzna uciekł. Pies nie przeżył
ulvhedinn replied to blacky.'s topic in TV & radio
Co do życzenia typowi śmierci na torach... Niezależnie od hipotetycznej choroby, mamy dwie możliwości- albo koleś jest bezdusznym psychpatą i było mu obojętne czy pies zginie, lub wręcz na to liczył, albo jest tak głupi, ze nie był w stanie przewidzieć, że pies nie odskoczy. W pierwszym przypadku trwała eliminacja ze społeczeństwa byłaby wskazana, bo osoba pozbawiona empatii stanowi potencjalne zagrożenie także dla ludzi. W drugim - eliminacja jest pożądana jako eliminacja "nieudanych" genów z populacji, taka głupota nie powinna mieć szansy się rozmnożyć (i można by przyznać pośmiertnie Nagrodę Darwina)...... -
Mójnowy tymczasowicz w ramach protestu "nie lubię być sam" załatwił mi drzwi od łazienki. Wyczuwam w tym podpowiedź Kry.....
-
Zostawił psa na torach ! Pijany mężczyzna uciekł. Pies nie przeżył
ulvhedinn replied to blacky.'s topic in TV & radio
[quote name='Arwilla']Wiem o czym piszę... osoba z mojej rodziny miała depresję... Totalny dół, brak chęci do życia, do wstania z łóżka, do jedzenia... zero zainteresowania swoim małym dzieckiem... Z mojej strony koniec... Nie będę zaśmiecać Wam wątku...[/QUOTE] Arwilla, a ja akurat BARDZO dobrze wiem o czym piszę, jeśli chodzi o depresję. I nijak mi to na próbę samobójczą nie wygląda, bardziej na wygłup nawalonego kolesia w stylu "jestem wielki kozak, odskoczę w ostatniej chwili". Jak się ma naprawdę ciężki atak depresji, to najczęściej człowiek nie jest w stanie nawet popełnić samobójstwa, zabijają się ludzie- paradoksalnie- kiedy już czują się trochę lepiej, albo kiedy czują, że nadchodzi dół. Poza tym nawet depresja nie usprawiedliwia narażania kogoś innego (albo zwierzęcia) na śmierć. -
Bardzo mi przykro...... ['] Decyzję rozumiem, aczkolwiek cierpiałby nie pies, psy niesprawne mogą prowadzić całkiem normalne i fajne życie- mogliście poniekąd ciepieć Wy, bo opieka nad takim dużym niepełnosprawnym psem do łatwych nie należy. I niewiele osób potrafi podjąć takie wyzwanie.....
-
Jedynie w sprawie kotów było postępowanie, zostało umorzone. Przy czym, ja nie neguję, że Mago powinien był mieć lepsze warunki, jednakże w niemal każdym ogrodzie zoologicznym część zwierząt ma warunki średnie lub złe, zwierzęta są uśmiercane- Mago nie jest jedyny. Stał się natomiast niestety pretekstem do pozbycia się i pozbawienia autorytetu osoby niewygodnej.