Wydaje mi się, że decyzja o eutanazji została przemyślana i nie jest - w świetle tego, czego dowiadywaliśmy się o Betonie tutaj - pochopna ani bezpodstawna. Przykro mi, ale jeszcze większą przykrość sprawiałaby mi myśl, że Beton jest skazany do końca swoich dni na ciasny azylowy kojec, gdyż jest psem nie nadającym się do adopcji. A że do adopcji się w chwili obecnej nie nadaje - nie ulega dla mnie kwestii. Ubolewam nad tym, że w polskich warunkach nie ma szansy na pracę behawiorysty z trudnymi przypadkami. Tak jest i racjonalne myślenie trzeba dostosować do faktów - tzn. nie łudzić się, że za jakiś czas pies sam się wyprostuje, albo że znajdzie się ktoś, kto zechce dać mu dom i pracować nad jego skrzywioną psychiką. Cuda się zdarzają (na dogo zadziwiająco często :) ), ale niestety nie każda smutna psia historia takim cudem może się zakończyć :(
Tym jest mi smutniej i trudniej pisać to wszystko, że Beton był (jeszcze jest :( ) jednym z pierwszych psów, które dzięki dogo wirtualnie poznałam. Jest z Tarnowskich Gór - miasta sąsiadującego z "moim" Bytomiem. Wierzyłam, że koniec tego wątku będzie inny... :( :( :( :( :(