-
Posts
9617 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zuziaM
-
Jak na razie wszystko nadal w porzadku. Chociaz zauwazylam ostatnio, ze KASI jedyna przednia lapka w kostce jakby sie nieco zmienia .....:shake:. Kostka jest zgrubiala i bardziej odstajaca .... To troche przypomina [I]halluxy[/I] u ludzi.... Teraz kiedy juz skonczone jest nasze ogrodzenie, to dziewczyny nie maja mozliwosci szalenczych gonitw po polach, wiec i Kasi to wychodzi na zdrowie. Lapka jej sie nieco znieksztalca ..... a tez miala ja zlamana kiedys .... od samego poczatku bylo widoczne zgrubienie w kostce. ISIULA caly prawie dzien przesypia gdzies zaszyta w cien.... Za to w nocy wszystkie panienki - INA, KASIA i ISIA - pilnuja domu, bo jak juz pisalam, nie sa zamykane juz w kojcu. Kiedy jest ladna pogoda, zostawiam i POLUNIE na dworze. Ona okazuje sie doskonalym strozem :lol:. Kiedy duze dziewczyny leniuchuja pochowane gdzies przed upalem..... Polunia siedzia na srodku podworka i wyglada obcych, ktorych natychmiast obszczekuje .... zwolujac przy tym pozostale " leniuchy " :lol:. A jaka przy tym jest z siebie dumna :evil_lol: .... slodka panienka :loveu: ! BUNCIA czuje sie znacznie lepiej. Smaruje jej dziaselka co kilka dni, chociaz z mordeczki jeszcze niezbyt ladnie pachnie. Ale nawet podczas smarowania nie widze zadnych wydzielin ani , co cieszy, krwi. Ma swietny apetyt ( je normalnie, bez bolu i ksztuszenia sie - nawet chrupki, co mnie cieszy, bo one jej tez czyszcza zabki ) i doskonaly humorek. Od jakiegos czasu zaczela sie pieknie sama bawic wszystkim, co sie do tego nadaje :lol:. Jest naprawde wesolutka :lol:. A ZUZIA .... .............. tak sobie ....... spi :evil_lol:..... w ciagu dnia ...... [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a74fcae71c554860.html"][IMG]http://images46.fotosik.pl/3/a74fcae71c554860med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/276cb3510f228fe1.html"][IMG]http://images42.fotosik.pl/3/276cb3510f228fe1med.jpg[/IMG][/URL]
-
Zosia, już Isia pojechała do SWOJEGO Domu do ZuziM !!!!
zuziaM replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak na razie wszastko nadal w porzadku. Teraz kiedy juz skonczone jest nasze ogrodzenie, to dziewczyny nie maja mozliwosci szalenczych gonitw po polach, wiec i Isi to wychodzi na zdrowie. Isiula caly prawie dzien przesypia gdzies zaszyta w cien.... Za to w nocy wszystkie panienki - INA, KASIA i ISIA - pilnuja domu, bo jak juz pisalam, nie sa zamykane juz w kojcu. Kiedy jest ladna pogoda, zostawiam i POLUNIE na dworze. Ona okazuje sie doskonalym strozem :lol:. Kiedy duze dziewczyny leniuchuja pochowane gdzies przed upalem..... Polunia siedzia na srodku podworka i wyglada obcych, ktorych natychmiast obszczekuje .... zwolujac przy tym pozostale " leniuchy " :lol:. A jaka przy tym jest z siebie dumna :evil_lol: .... slodka panienka :loveu: ! BUNCIA czuje sie znacznie lepiej. Smaruje jej dziaselka co kilka dni, chociaz z mordeczki jeszcze niezbyt ladnie pachnie. Ale nawet podczas smarowania nie widze zadnych wydzielin ani , co cieszy, krwi. Ma swietny apetyt ( je normalnie, bez bolu i ksztuszenia sie - nawet chrupki, co mnie cieszy, bo one jej tez czyszcza zabki ) i doskonaly humorek. Od jakiegos czasu zaczela sie pieknie sama bawic wszystkim, co sie do tego nadaje :lol:. Jest naprawde wesolutka :lol:. A ZUZIA .... .............. tak sobie ....... spi :evil_lol:..... w ciagu dnia ...... -
No to tak w wielkim skrocie kilka postow osob, ktore walczyly o dom dla Dandiego . Najpierw zostalo zalatwione miejsce dla Dandusia w Fundacji niemieckiej ( nawet sa tu chyba na watku zdjecia z tego domu w Niemczech, gdzie Dandi by zamieszkal ). Cudowne miejsce pelne takich nieszczesnikow, jak Dandi. Wszystkie zadbane, dopatrzone, w pampersikach, bez lapek, na kanapach, poduchach ..... [B]Ale .... panie sie nie zgodzily !!!!!!![/B] ______________ Potem pojawila sie na watku wspaniala Louve, ktora chciala Dandusia wziac do siebie do domu ! [quote name='Louve']Co mam zrobić by było to możliwe???[/quote] [quote name='ARKA']Louve- po tym co napisałas, jeszcze dzis zawiozłbym Ci Dandiego!:loveu: Ale co na to przytulisko to my nie wiemy..... :roll:[/quote] [quote name='Louve']moja jamniczka wazyla 12 kg...nosilam ja i po schodach (kiedy winda nie dzialala) i trzymalam na reku w autobusie, czy byl upal czy zima, czy pies byl zablocony czy suchy...(kurcze, mialam 16 lat jak pies stal sie kaleka...a w tych cholernych autobusach tylko z 3 - 4 razy ktos mi miejsca ustapil:angryy: )Jesli chodzi o spacery to ja to widze tak - Klusia na rekach ze schodow a Dandi musialby sie nauczyc schodzic i wchodzic po schodkach podczas gdy ja trzymalabym za wozeczek z jego dupka. Oba pieski na spacerze pewnie by sie zgadzaly temperamentami wiec moglabym sie swobodnie przemieszczac po parku i kazde mialoby szanse sie wyszumiec. Nika byłaby na spacerkach sama, bo i tak to woli, a że po wysiusianiu zaraz sie kładzie to gdybym byla zmuszona raz dziennie wychodzic sama to na dwie tury - Nika siusiu i domek i Dandi z Klusią, na dłużej. Pozostaly czas jestesmy z Tomkiem razem wiec to zaden problem, tu mozliwosci jest kilka: Tomek Klusię i Nikę na ręce a ja Dandiego albo ja Dandiego i Klusię a on Nikę. Do góry jest jeszcze łatwiej bo Klusia po schodach latać umie (w dół się boi dlatego ja nosimy, no i taki kompromis z weterynarzem, on uważa że pies powiniń latać po schodzach żeby mięśnie kręgosłupa ćwiczyć, a ja się nasłuchałam że ze schodów nie powinien więc ją znosimy). Wiadomo że trochę się boję, zastanawiam czy aby sama nie zamieniam się w szaloną kolekcjonerkę...Naturalnie że życzyłabym Dandiemu domu z ogródkiem i że chodzenie po schodach nie należy do moich ulubionych zajęć, ale cóż... Normalnie boję się dzwonić...[/quote] A to napisala po rozmowie z paniami z przytuliska :-( [quote name='Louve']Dandi chyba jednak zostanie w przytulisku. Nie dlatego że nie znajdzie domku a dlatego ze juz go ma, wlasnie tam. Wg pań prowadzacych schronisko, piesek jest jednym z dwojki najlepiej sie tam czujacych. Mam wrazenie ze panie sa poprostu do niego przywiazane i ze jest to poprostu ich pies. W takiej sytuacji wg mnie nie ma sensu go stamtad zabierac, zwlaszcza ze ma 3hektary ziemi po ktorej moze latac a ja zamknelabym go w mieszkaniu w miescie. Wydaje mi sie ze mimo braku lapek jest szczesliwym panem na wlosciach a sa pieski ktore znacznie bardziej potrzebuja pomocy. Dostalam zaproszenie zeby bedac w Warszawie odwiedzic Dandiego i zobaczyc jak sobie radzi - pewnie kiedys skorzystam:).[/quote] No i nasze reakcje na to, co sie stalo.... Dandi przez glupote i nieodpowiedzialnosc swoich "opiekunek" .... zostal w schronisku ... pewnie juz do kionca swojego zycia .....:-( [quote name='ARKA'][B][SIZE=4][COLOR=red]To po co jest wątek założony w takim razie???!!![/COLOR][/SIZE][/B]:mad: :mad: :mad: Moze trzeba określic jasno warunki adocji ,zakładając takie wątki. 1. Dom z ogrodem i basenem, parterowy. 2. Osoby nie pracująca, dyspozycyjna dla psa 24 godziny 3. Minimum dochodow miesiecznych 6 tys zł netto.[/quote] [quote name='MINOG']niestety nie wiem co powiedziec-nie moge tlumaczyc sie z nie swoich decyzji... zakladajac watek nie wiedzialam , ze Dandi czuje sie "az tak dobrze "w schronisku, pomimo tego ze czesto tam bywalam...faktem na pewno jest to, ze on nie potzrebuje pilnie wozeczka-swietnie sobie radzi bez niego, faktem jest, ze po deszczach jest bloto i teren nierowny wiec warunki wozeczkowe zadne..faktem jest , ze pies jest pogodny wesoly i generalnie nie wyglada na nieszczesliwego...ale wedlug mnie jak kazdy pies powinien miec dom , w ktorym bedzie najwyzej jednym z kilku a nie kilkudziesieciu psiakow...[/quote] [quote name='Louve']no tez myslalam ze co dom to dom ale pani brzmiala tak jak ja bym brzmiala gdyby ktos chcial dal lepsze warunki Klusi lub Nice:) w kazdym razie powiedzialam zeby zatrzymala moj nr kom. i ze jesli zmieni zdanie lub wogole cos by ode mnie chciala, jakby jednak potrzebowal kiedys domku to zeby dala znac bo ja z takich decyzji sie nie wycofuje - nie chce i nie umiem. powidzialam Minog'owi ze moze lepiej pomoc jakiemus schronisku ktore żywo o te pomoc prosi...Panie L. chyba tej pomocy w szukaniu domkow nie potrzebuja...[/quote] [quote name='zuziaM']Dokladnie tak samo uwazam. [B]Przytuliska i schroniska dla zwierzat sa owszem dla niektorych podopiecznych schronieniem dozywotnim, ale ..... wg. mnie glowna zasada takich instytucji jest .... SZUKANIE DLA NICH DOMOW :roll: ![/B] Psy sa tam tymczasowo i panie sa opiekunkami, a nie wlascicielkami tych zwierzat. Jesli znajduje sie osoba chetna do adopcji i ma uczciwe zamiary, to nikt nie ma prawa mu odmowic wydania psa ! Ja nie rozumiem tego ![/quote] [quote name='Louve']no teraz to ja juz tez nie rozumiem...jak chcialy zeby pomagac to czemu nie kozystaja??? ja nie robie problemow , jakby chcialy to zawsze moglyby przyjechac zeby zobaczyc czy mu dobrze i jak sobie ze schodami radzimy, zdjecia do dyspozycji...nie wiem...tak sobie mysle ze jesli to jest schronisko na "normalnych" zasadach to faktycznie po sprawdzeniu domu i ludzi (jakoś...nie wiem jak...) powinny sie chetnie wyzbywac pieskow bo napewno ich nie zabraknie...[/quote] [quote name='zuziaM']Dandi jest mlodym pieskiem i przy odpowiedniej opiece, sporo latek przed nim, czego mu z calego serca zycze. [B]Wiec, czy te panie zdaja sobie sprawe z tego, ze jesli kiedys ( czego z kolei nie zycze ) przytulisko z wiadomych wzgledow ( bo zawsze chodzi o pieniadze ) przestanie istniec, to dla Dandiego bedzie to oznaczalo wielka tragedie ![/B] [U]Chyba, ze ktoras z Pan[/U], ktore w tej chwili staje na drodze do zdobycia przez Dandiego wlasnego miejsca w zyciu - u osoby o wspanialym, szlachetnym sercu ( Louve - jestes wspaniala ! ), [U]zaadoptuje psiaka i sama zapewni mu domek ? ? ?[/U] [B]I oby nie trzeba bylo sie o tym kiedys przekonywac.....[/B] Przykre to .... uwazam, ze to niesluszne, ale .... nie mam na to wplywu, jak pewnie nikt zreszta.[/quote] O tym wszystkim mozecie dokladnie poczytac gdzies tak .... od 220-230 postu ..... Smutne ........:shake:
-
A ja jestem zdania, ze o czestotliwosci atakow warto napisac. Ta informacja, ze psiak jest chory na padaczke naprawde moze przerazic.... i mozna sobie wyobrazac ataki co kilka dni. A one sa naprawde rzadkie i to moze tylko dlatego sa co trzy miesiace, ze pies jest w nie do konca wlasciwych dla siebie ( chodzi mi tu oczywiscie o chorobe ) warunkach. Jesli bedzie mial ustabilizowana juz sytuacje , to byc moze ze ataki ustapia na dlugi czas.....
-
Trudno ocenic , co sobie ten facet myslal i co go sklonilo do zmiany decyzji..... Ja wiem tylko, ze szczekanie psa w samochodzie pewnie i moze byc uciazliwe, ale to trwa krotko i jedynie podczas jazdy . Hektor, co zdazylam zauwazyc, bardzo lubi jezdzic samochodem i to jego szczekanie to nie upominanie sie o wypuszczenie z auta. Pamietam, jak go przywiozlam do Legnicy na spotkanie z Peterem.... ledwo sie zdazyl wysiusiac i wykupkac a juz gnal do auta i chcial do niego wchodzic ! To samo bylo , kiedy Peter otworzyl drzwi.... Hektor natychmiast ciagnal z calej sily, zeby juz wejsc do srodka. Ledwie Peter zdazyl mu przygotowac miejsce w aucie, tak bardzo tego chcial. Nigdy nie zgadniemy, co sie Hektorowi z tym kojarzy....... a z pewnoscia cos musi i dlatego on tak ekspresyjnie wyraza swoje emocje zwiazane z jazda samochodem.
-
[quote name='black_cat']o kurde blade no to kicha[/quote] A pomyslec, ze Dandi juz ok. roku bylby w swoim wlasnym kochajacym domu :angryy:..... ale wlasnie te panie ze schroniska to uniemozliwily ....:-(
-
6-letni Dalmatyńczyk-czeka na kastracje- JUZ w DOMKU ! ! !
zuziaM replied to zuziaM's topic in Już w nowym domu
[quote name='Seaside']Co u niego?? :([/quote] Nie wiem.... mialam dostac zdjecia ale nie mam do tej pory ....:shake: -
Smutne to wszystko, bo rzeczywiscie ludzie nie daja nawet cienia szansy tym psiakom na zaadoptowanie sie w nowych warunkach.....:shake: Przeciez to nie czlowiek, ze mu sie powie : To jest twoj nowy dom i juz tu zostaniesz. Psu trzeba to przez kilka dni pokazywac, a to dopiero zadzilala na zasadzie skojarzen .... tak to u psow dziala. To tak, jak niektorzy biora psa do pilnowania posesji i chca zeby psiak od pierwszych godzin szczekal na obcych..... Przeciez pies musi poczuc, ze to jefo i dopiero wtedy bedzie tego bronil.... Hektorek nie zdazyl poczuc sie u siebie. Dla niego to bylo koolejne miejsce pobytu i stad to chodzenie, wachanie, poznawanie. Hektor moze powinien jednak trafic nie do mieszkania a do domu z ogrodem, gdzie by zaczal poznawanie od ogrodu i otoczenia, a stopniowo i powoli mogl sie oswajac z wnetrzem domu. Smutne.....
-
Malo, ze te zwierzaki same nie potrafia sobie w zyciu poradzic, to jeszcze wszystkie chorobska tego swiata sie musza ich uczepiac :angryy: ! ! ! Sciskam kaciuki za udana operacje .
-
Czarnuszek nie otwiera pyska JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!
zuziaM replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
W schronisku w Dluzynie tez byl mlody onek, ktory mial taka wade genetyczna. Mial zrosniete kosci zuchwy i nie mogl otwierac pyszczka. Pracownicy schroniska musieli mu jedzonko przygotowywac w mikserze i swietnie sobie radzil wsysajac je po prostu. Niestety, zostal zawieziony na badania i ewentualny zabieg do Niemiec, gdzie stwierdzono, ze nie ma szynsy na udana operacje i zostal przez nich uspiony :-(...... A w POZNANIU czekali juz na niego lekarze, zeby jednak sprobowac go operowac :shake:. -
JELENIA GORA - schronisko - PILNIE (!) szukamy domow ! Zdjecia post 1-4.
zuziaM replied to Jola_K's topic in Już w nowym domu
[quote name='AniaB'] Zdjecia mogłaby pewnie zrobic tylko Lilith, bo ona jest wolontariuszka w tym schronisku.. emma miała strasznego ropnia (jak 3 piłki tenisowe) i jezdze z nia do czyszczenia i na kroplówki..[/quote] Jejciu, biedactwo..... dobrze, ze w pore zauwazylas, bo by sie jakies zakazenie moglo paskudne jej wdac. Mam nadzieje, ze Lilith zajrzy na watek i odpowie na Twoje pytania, [B]doddy[/B]....... -
Zosia, już Isia pojechała do SWOJEGO Domu do ZuziM !!!!
zuziaM replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Neris']Mają go łowić chyba dzisiaj i zasuwać do wetki Jak kotek ? Udalo sie go zlapac ? Byl u lekarza ? Co powiedzial ? Buni smaruje dziaselka sterydem o nazwie : DEXYMETHASONE 0,2 % -
STARUSZKA SONIA. Znalazła, znalazła znalazła swój DOM!!!!!
zuziaM replied to anielica's topic in Już w nowym domu
GRATULACJE i najlepsze zyczenia :bday: ! Duzo zdrowka kochana psinko ! We wrzesniu bedzie 2 lata, jak nasza Isia ( Zosia ) tez ze schroniska w Lublinie , jest z nami. Tez ma juz swoje latka i rozedme plucna, przez ktora slabnie i traci rownowage, ale kochamy ja strasznie mocno ! Stare psiaki maja w sobie to cos, co kaze je kochac i juz ! -
Kasia mnie wpedzi do grobu :mdleje:.............. Przez swoja zachlannosc na jedzenie ( i naprawde nie wiem, czemu to jej nie mija.... przeciez dostaje jedzenie regularnie i wcale nie malo, i wcale nie takie jednolite wciaz, bo daje jej i normalne - miesko z ryzem, makaronem i inne chrupki, zeby urozmaicic jej smak tylko jednego pokarmu :roll: , a ona nadal rzuca sie na jedzenie jak wyglodniale dzikie zwierze :shake: ). Juz drugi raz dziekowalam losowi, ze bylam przy Kasi, kiedy ..... o malo nie pekla, tak byla rozdeta .....:shake: Tak rzucila sie na jedzenie, ze lykala wszystko z zawrotna predkoscia .... lykajac przy tym ogromne ilosci powietrza..... I nagle, kiedy na nia spojrzalam, pies zaczal wyc, skowyczec i jeczec, a jej brzuch wygladal, jakby za sekunde mial po prostu peknac ! ! ! Rzucilam sie do niej i zaczelam mocno usiskajac masowac jej brzuch ... Kasia nie przestawala skowyczec ..... I dopiero po dobrej minucie ...... odbilo jej sie porzadnie , a ja poczulam, jak pod moimi dlonmi nagle maleje jej brzuch ..... I wszystko wrocilo do normy ....... Co by z nia bylo, gdybym tego nie zauwazyla ? ? ? Nie chce nawet myslec :shake:......... Czy ona kiedys zrozumie, ze nie zazna juz glodu ? Ze nie musi jesc, jak na wyscigi ? Ze mozna sie delektowac jedzeniem ? Ze pokarm trzeba gryzc, a nie lykac ... i to takimi ilosciami, jakie pomiesci to jej wielkie pyszczydlo ..... Osiwieje i tyle ..................
-
Jagodko :-(.... tak mi przykro. Sliczny, kochany kociak ..... :-( Trzymaj sie dzielnie i chociaz slodka Rudzia nie zastapi Igorka nigdy, to powoli zlagodzi bol po bolesnej stracie.... To prawda, ze dobrze jest kiedy jeden z przyjaciol szykuje sie juz powoli do opuszczenia nas, odejscia za TM ...... przygarnac drugie stworzenie..... Ono nam pomoze przetrwac to jakos.... Mialas to szczescie, ze mialas przy sobie Rudzie.... Tak jak przy odejsciu Sary mialas Igorka .... Igorku [B](*)[/B] ............
-
6-letni Dalmatyńczyk-czeka na kastracje- JUZ w DOMKU ! ! !
zuziaM replied to zuziaM's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj beda zrobione nowe zdjecia psiaka. Wkleje je moze jutro albo pojutrze ( bo nie wiem, kiedy je dostane ). -
Co to za paskudztwo z tymi tworzacymi sie pekajacymi ranami ? Nie moge zapomniec psiaka ze schroniska w Dluzynie, ktoremu samoistnie tworzyly sie potworne glebokie rany i wylewala sie z nich krwista maz ..... potworny widok. Mimo mozliwosci DT , stan psiaka sie stale pogarszal.... ran powstawalo coraz wiecej, a psiak skowyczal z bolu. Nikt nie wiedzial , co mu jest .... uspiono go po 3 dniach prob ratowania.... Dlatego, jak przeczytalam o tych ranach na skorze, to sie przerazilam.... Rexiu, nie daj sie psinko.
-
maleńki 4 miesięczny Henio z chorym serduszkiem - ma dom!
zuziaM replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='kikou']hej... juz tak dawno nikt nic nie opowiadal o Heniu.... jak tam malutkie serduszko sie miewa?[/quote] No wlasnie, jak sie czuje Henio ? Pewnie juz podrosl i zmeznial. Jest naprawde przeslicznym psiaczkiem. -
[quote name='Agnieszka K.']Ja karmiłam długo sowego psa Intestinalem Eukanuby (był zdrowy, chciałam go podtuczyc). 10 kg Eukanuby kosztuje ok. 196 zł (zalezy od miejsca zakupu, ale to "przyzwoita cena", która moza zapłaci, bowiem najdroższy jaki widziałam kosztował ok 230 zł)[/quote] Dzieki za rade. Poszukam wiec probek i sprobuje. Wazna jest dla mnie cena o tyle, ze kasia bedzie pewnie juz do konca musiala to jesc, a ma dopiero 3 latka. Eukanube Iintestinal tez juz podawalam przez dluzszy czas, ale po niej Kasia ani grama nie przytyla. Wazyla 14,8 kg ... i dopiero po Royalu Intestinal przybrala na wadze i to naprawde szybko.
-
[quote name='Agnieszka K.']Jest jeszcze TROVET HLD: [URL]http://www.krakvet.pl/trovet-highly-digestible-liverprotecting-diet-psow-10kg-p-2335.html[/URL][/quote] I ta karma nie jest tak tragicznie droga. R.C. Intestinal - 14 kg kosztuje 235,- zl :-(. Dla Kasi wystarcza zaledwie na miesiac. Czy mozna gdzies zdobyc probki, zeby sprawdzic, jak bedzie przyswajana przez Kasie ? ? ?
-
JELENIA GORA - schronisko - PILNIE (!) szukamy domow ! Zdjecia post 1-4.
zuziaM replied to Jola_K's topic in Już w nowym domu
[quote name='AniaB']Lilith20 - czyli po ta boksiunie sie nikt nie zgłosił..?:placz: Moze jeszcze odbiorą ja - w końcu kwarantanna trwa 14 dni... Czy mam dac znac bokserom? ..[/quote] Jesli bys mogla zawiadomic boksery .... prosilabym bardzo. Ja za bardzo nie wiem, do kogo najlepiej napisac. -
[quote name='agpol']Witajcie :loveu: Śledzę losy Kasi regularnie od czasu roweru i jakoś mi się w łepetynie utrwaliło, że ona u Ciebie Gosiu to już na zawsze zostanie :cool3:, bo ma rewelacyjną opiekę, serce i miłość, nie mniej gdyby znalazła naprawdę kochającą rodzinę byłoby cudnie, no i zwolniłoby się miejsce na kolejnego tymczasowicza :evil_lol:. Jednak nie jestem przekonana, czy w przypadku Kaśki mieszkanie w bloku to najlepsze rozwiązanie, Poza tym, co z Kaśką by się stało gdyby: 1. Sąsiedzi zaczęliby robić problemy 2. Związek z obecnym partnerem jednak nie przetrwał 3. Pojawiły się problemy natury finansowej (nie oszukujmy się, ale koszt utrzymania i leczenie Kasi do niskich nie należy) Życzę Kasi jak najlepiej, ale jakoś nie wyobrażam sobie jej w bloku....[/quote] [quote name='Seaside']o kurcze.... zaniemówiłam... ale wiesz co Gosiu - jakoś za bardzo ciepłem nie biją te maile... Są konkretne, ale.... no nie wiem.... I tez uważam że blok to niekoniecznie - z upodobaniem kaśki do szaleństw na świeżym powietrzu? :razz: Moocno się zastanów[/quote] Dzieki dziewczyny :lol: Utwierdzilyscie mnie tylko w moim postanowieniu , ktore mialam wyrobione ..... wlasciwie juz po przeczytaniu 1. maila. Jesli ja bym chciala zaadoptowac chore biedne zwierza, to nie pozostalabym przede wszystkim taka anonimowa..... zadzwonilabym osobiscie, zeby dowiedziec sie szczegolow, a ewentualnie o dodatkowe informacje poprosilaby przez email........ no i przede wszystkim w tym konkretnym przypadku.... nie porywalabym sie na cos, co jest po prostu niemozliwe do wykonania ( rozpatrujac oferowane waruki ). Dokladnie, jak napisala [I]agpol[/I] .... co bedzie z Kasia jesli sie nie uda ? ? ? Ja wiem, ze moze jestem niekonsekwentna....... kocham tego diabla slodkiego, jak i cala moja rodzina, ale jesli rzeczywiscie Kasia by znalazla cudowna osobe, ktora by jej dala dom, to z rozdartym sercem, ale bym Kasie oddala. I chodzi mi tu wylacznie o dobro Kasi, bo ja sie juz przyzwyczailam, ze ona wymaga wiecej niz Ina czy Isia , uwagi. traktowana jest na rowni z moimi wlasnymi suniami. I uwazam ja owniez za swoja ukochana dziewczynke. Ale chodzi mi tu konkretnie o [B]DOM[/B] ... w pelnym tego slowa znaczeniu. Tzn, ze Kasia mieszkalaby nie w budzie, jak u mnie, ale w domu pod kontrola i opieka. Za dnia bylaby sobie na dworze, a w nocy spala obok swojej pani, ktora bylaby z nia non stop. U mnie to niemozliwe, niestety. Koty w domu, nas nie ma az do ok. 14-15 godziny codziennie, wiec nie mozna na tak dlugo jej zostawic w domu. Juz probowalam ..... mialam posciagane ze stolow talerze, powyjadane wszystko, co zostalo na zewnatrz, a oprocz tego wybebeszony kubel ze smieciami i .... rowniez wyjedzone wszystko, co sie do tego nadawalo. To jest silniejsze od Kasi, niestety...... Od tygodnia dziewczyny nie sa zamykane w kojcu na noc i widze, ze Kasia jest z tego powodu naprawde szczesliwa. W ogole, to ona generalnie jest bardzo szczesliwa. Wiem dobrze, co jest jej do tego potrzebne i dlatego w inne warunki Kasi nie oddam. Dzisiaj Kasiula musiala rano dostac lek p.biegunkowy, bo po wczorajszym ognisku zorganizowanym przez moich siostrzencow ...... byla lekko przejedzona niekoniecznie tym, co powinna :roll:. Byly kielbaski, tosciki i pieczone ziemniaczki :roll:..... a nawet ogoreczki i pomidorki prosto z krzaczka. A Kasia to juz tak sie poczula pewnie przy ognisku, ze wystarczylo, ze ktos na chwile stracil kontakt wzrokowy ze swoim trzymanym w dloni przysmakiem, a Kasiunia od razu skwapliwie z tego korzystala, zabierajac prosto z reki wszystko, czego dosiegnela :evil_lol:. A potem, po polknieciu blyskawicznym, kladla sie na trawce i tylko oczyskami przewracala :loveu:. Kochana jest strasznie :loveu: i dlatego bardzo trudno jej czegokolwiek odmowic.
-
[quote name='kiwi']zuziiu a nie myslałas zeby wysterylizowac polunie? ona taka biedna, musiała krzywdy duzo zaznac...[/quote] Pewnie, ze myslalam ale przez to, ze ona jest takim dzikuskiem mam mnostwo obaw. Jesli by po zabiegu Pola sobie rozrywala szwy, albo trzeba by bylo jej dezynfekowac ranke, to nie pozwoli sobie tego robic, bedzie sie szarpala i uciekala..... a to moze narobic tylko samych szkod i wtedy ja bede miala ogromny dlugotrwaly problem, a Polunia bedzie cierpiala..... Wiec jednak sie nie zdecyuje na ta sterylizacje. Przeciez z jej lapka w schronisku bylo tak samo .... Gips sobie sciagala kilka razy, wiec i szwy bedzie szarpala. Widze, jak czasem zazarcie sobie wygryza boczki kiedy ja swedza. Wygryza sobie rany doslownie :shake:. Nawet nie mam pojecia skad sie bierze to jej swedzenie, ale poniewaz Polcia jest alergiczka ( np. na jad pchel ) to wszystko moze to powodowac. Nawet wyprana w proszku kolderka.... Mam czasem duze problemy, zeby Poli kleszcza usunac. Musze czekac az troche urosnie, zeby w trakcie czesania albo glaskania Poluni, kiedy lezy oczywiscie w swoim koszyczku, zlapac go porzadnie i jednym szarpnieciem usunac ( mam wprawe w tym, bo Ina i Isia przynosily ich sporo ). Nie ma nawet mowy o usunieciu kleszcza pensetka :shake:. Tak samo jak nie ma mowy o obcieciu pazurkow Poli. Na szczescie teraz Polunia juz calymi dniami przebywa na dworze, wiec sobie wspaniale poscierala pazurki, ale kiedy mieszkalismy w bloku, to miala szpony twarde, jak metal i wielki problem byl z obcinaniem.