Jump to content
Dogomania

zuziaM

Members
  • Posts

    9617
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zuziaM

  1. [B]Toska,[/B] dziekuje Ci bardzo. Bede wdzieczna za ta informacje. Nie chce przesadzic z porcjami ani w jedna ani w druga strone.
  2. Przesliczne :multi: , ze tylko calowac ! Wracaja wspomnienia, jak moja Igunia miala takie 3 malenstwa. Najpiekniejszy okres naszego wspolnego zycia. A potem jeszcze moja kotka Micia - 4 kociaki ( odbieralam porod i przecinalam pepowinki, potem wycieranie i podtykanie do cycucha.......ach, jakie to wspaniale wspomnienia :lol: . Zazdroszcze Ci, mimo tego, ze i sporo przy tym wszystkim pracy. Pozdrawiam i niech sie chowaja zdrowiutkie i maja wspaniale zycie. Takie, jak jego poczatek - z kochajacymi, czulymi i opiekunczymi ludzmi.... :placz: :placz: :placz: - ale sie wzruszylam !
  3. Wczoraj minal miesiac od czasu, kiedy odeszla moja Igunia. Tesknie za nia i zastanawiam sie, co ona sobie mysli o psinie, ktora teraz spi na jej miejscu, tuli sie do jej panci i chodzi z nia na spacerki? I co sobie mysli, kiedy do "tej drugiej" mowie : " ...moja kochana suncia..." ? Czy nie jest jej przykro ? Przeciez ja wciaz kocham i nie przestane.....
  4. [FONT=Book Antiqua][SIZE=2]Poniewaz kupilam swojej suni [FONT=Arial]Royal canin na probe - na wage - 20 dkg.mam problem, bo bez opakowania oryginalnego nie wiem jak dawkowac karme. Moja sunia wazy 15 kg i ma rok. Czy moze mi ktos podpowiedziec, ile karmy podawac jednorazowo i ile razy dziennie ? Do tej pory nigdy nie karmilam swoich psiakow sucha karma. Teraz od 2 tygodni mam psiaka schroniskowego i nie chce jesc ani ryzu, ani kaszy, ani makaronu. Z miski wybiera tylko wieksze kawalki mieska i jest bardzo wybredna, bo np. serc nie lubi. Wiem, ze zmiana diety moze troche potrwac. Wole ja karmic sucha karma i od czasu do czasu dawac gotowane. Pozdrawiam.[/FONT][/SIZE][/FONT]
  5. I po krzyku. Udalo sie nad wyraz dobrze. Jak poradziliscie na neutralnym gruncie ( doslownie, bo na polach i lakach ). Puscilismy je od razu wszystkie wolno i zaczely sie same zapoznawac. Trzeba bylo tylko uwazac, kedy Inka ( 1 rok ) podchodzila do mnie, bo Suzik ( ok. 9 lat ) jest bardzo zazrosny. Troche powarkiwal, ale karcenie, ze " nie wolno " pomagalo. Potem tylko kiedy Inka skakala na niego i zachecala do zabawy warczal troche. Natomiast Diana ( ok. 12 lat ) trzymala sie dalej i udawala, ze nic jej to nie obchodzi. Jestem pewna, ze sie polubia. Jestesmy juz po dwoch spotkaniach. Pozdrawiam.
  6. Tydzien temu wzielismy ze schroniska mloda sunie Inke. Jest dosc duza, ale bardzo lagodna i zabawowa, ciagnie do napotkanych psiakow i sie cieszy na ich widok. Na budowie mamy juz dwa przygarniete bezdomne psy - duzego "chlopaka"-Suzika i mala "dziewczynke"-Diane. Pies jest bardzo zazdrosny i boje sie, zeby nie zrobil Ince krzywdy. Musimy je wreszcie ze soba zapoznac. Tymbardziej, ze chcemy tez zeby Inka pobiegala sobie luzem na wsi po polach i poznala miejsce, gdzie bedzie za ok. rok mieszkala, a dopoki budowy nie skonczymy bedziemy spedzac tam wlasciwie wszystkie popoludnia. [B][I]Jak najlepiej przeprowadzic takie spotkanie ?[/I][/B] Podzielcie sie swoimi doswiadczeniami, prosze.
  7. Inka jest u nas od tygodnia. Jest wspanialym psiakiem - ok.rocznym, wiec juz wlasciwie doroslym. Wstystko jest z nia w porzadku, nie zalatwia sie w domu, nie wyje, kiedy zostaje sama na kilka godzin, ale kiedy rano ok. juz 4-5 godziny zaczyna sie na osiedlu ruch, wtedy juz i dla nas jest "koniec spania". I mimo karcenia krzykiem czy klapsa kapciem, uspokaja sie na chwilke i znowu szczeka. Co robic ? Bedziemy mieszkali w bloku do konca roku, potem mamy nadzieje przeprowadzic sie do domu na wies i tam bedzie sobie mogla szczekac. Co to jest ta "obroza przeciwszczekowa" ? Jak to dziala ? Czy ona moze poskutkowac ? Bardzo prosze o pomoc, bo nas sasiedzi znienawidza !
  8. Moja niezapomniana Igunia :-( szczekala i warczala i tez machala lapkami przez sen. Zabawnie to wygladalo. A teraz od piatku mam sunie Inke ze schroniska i tez ma sny, za kazdym prawie razem kiedy usnie rusza lapkami i poszczekuje. Ciekawe, czy sa to smutne wspomnienia ze schroniska :-( , czy moze juz przezywa we snie wszystkie nowe sytuacje jakie przezywa na spacerach i zabawach z nami :roll: ? Pozdrawiam.
  9. I stalo sie ! Od piatku jest z nami ( ale nie jak pisalam - mala ) psina - sporych rozmiarow :lol: . Jest cudowna i potrafi doskonale rozumiec po co u nas sie znalazla. Wypelnia nam caly czas swoja zabawa, przymilaniem i radoscia, ze ma dom, w ktorym jest kochana. Trafila do nas ze schroniska. Ale najdziwniejsze jest to, ze Inka nabiera coraz wiecej zachowan naszej kochanej Iguni :-( . Zanim polozymy sie spac , ona juz lezy kolo lozka w sypialni, dokladnie jak to robila Iga, wynosi kawalki jedzenia z miski w kuchni i zanosi je do pokoju zjadajac na swoim poslaniu ( potem wraca po nastepny itd...).... Jestem pewna, ze w tym macza swoje lapki nasza Igunia i instruuje ja, jak sie ma zachowywac :roll:. Namawiam wszystkich goraco - taki potrzebujacy serca i czulosci psiak ( najlepiej ze schroniska ) zagluszy bol i smutek po tej ogromnej stracie najwierniejszego przyjaciela. A dodatkowo satysfakcja i radosc, ze mozemy pomoc chociaz jednemu z tych wielu biedactw w schroniskach.
  10. Poniewaz wzielam w piatek okolo roczna suczke ze schroniska w Jeleniej Gorze zaczelam sie interesowac chorobami mlodych pieskow. Miedzy innymi parwowiroza. Czytalam wlasnie dzisiaj ( poszukaj w googlach ) o tej chorobie i musze ci powiedziec, ze wlasnie takie objawy tam podaja. Tzn.: brak apetytu, krwawe wymioty i krwawa biegunka. Poczytaj koniecznie i jesli bylas juz u weterynarza, a on nie wie co jest Twojemu psiakowi, to koniecznie idz do innego . Pisza, ze kazda godzina moze byc dla psa wazna. Mam nadzieje, ze to nie bedzie to, ale lekcewazyc nie wolno.
  11. To jest naprawde piekne. Bardzo, bardzo dziekuje. I wiem, ze to prawda, ze ona jest wciaz w tych samych miejscach, gdzie chodzilysmy razem. A kiedy siedze wieczorem przed telewizorem lezy obok mnie, tylko nie wie dlaczego jej nie glaszcze. Codzien rano wstajac witam sie z nia, jak zwykle to robilam, a wieczorem mowie jej dobranoc. Dziekuje i pozdrawiam.
  12. Ta pustka w domu jest nie do zniesienia. Nawet odzywamy sie do siebie rzadziej. Kiedy byla Igunia bylo mnostwo tematow do rozmow, ona nas rozsmieszala i potrafila to zrobic doskonale. Zdecydowalismy, ze Iguni odejscie nie pojdzie na marne i dlatego postanowilismy uratowac jakiegos biednego psiunia ze schroniska. Jeszcze w tym tygodniu zamieszka z nami maly wesoly psiak. Jestem pewna, ze Iga bedzie szczesliwsza, jesli bnedzie wiedziala, ze nie placze wciaz po niej i pomoge w nieszczesciu jakiejs biednej, pokrzywdzonej przez los istotce.
  13. Budujemy nowy dom i Igunia miala w nim z nami zamieszkac, miala wylegiwac sie na tarasie w slonku ( co zawsze uwielbiala )... nie zdazylismy :-( ... Przeprowadzila sie do nowego domu pierwsza.....ale juz w tym roku do niej dolaczymy. Mamy na budowie jeszcze dwa psiaki i kotka, ktore przygarnelismy dwa lata temu ( a moze to one nas sobie przygarnely...? ) , ale nawet one nie sa w stanie stlumic mojego ogromnego smutku po odejsciu Igi. Jezdze na budowe codziennie po pracy, zeby nakarmic Suzika, Diane i Kicie i codzien odwiedzam Igunie. Przynosi to ulge, ale tylko na chwile....
  14. Dziekuje Wam bardzo. Nie wiem, co w tym jest, ale jesli sie ma wsparcie - jest latwiej. Chociaz mysle o niej wciaz i placze, placze, placze....to raczej zaczynam juz plakac nad soba i swoja samotnoscia bez niej, bo zaczynam wierzyc coraz bardziej w ta Kraine Wiecznej Szczesliwosci, gdzie jest teraz moja Igunia.
  15. :-( Byla ze mna od 14 lat nieustannie. Teraz nie moge sobie znalezc miejsca, wszystko mi o niej przypomina, kazdy zakamarek domu z nia sie kojarzy. Za szafa leza jeszcze jej ciastka, ktore chowala , gdy nie miala ochoty jesc, a ja nie mam odwagi ich zabrac........ I ta pustka w domu jest nie do zniesienia. A wzrok wciaz ucieka w kierunku, gdzie byl koszyczek Iguni, skad obserwowala nas bezustannie i reagowala natychmiast na kazdy ruch. Jak dalej zyc? Czy kiedys ten okropny bol zniknie ? Wiem tylko, ze juz nic nie da mi tyle radosci ile obecnosc mojej najkochanszej Iguni. Pociecha jest tylko to, ze odeszla po meczacej chorobie ( niewydolnosc krazenia - nie wstawala juz wlasciwie z poslanka, a zeby zrobila siusiu trzeba bylo ja trzymac, bo na swoich nozkach nie mogla sama ustac ) i ze odeszla w domu, w swoim koszyczku , na moich rekach, a nie w samotnosci. Ale dalabym wszystko, nosilabym ja na rekach i podtrzymywala zeby mogla sie zalatwic, byle wrocila i byla ze mna. Smutek, lzy i pustka................. Teraz tylko na te kwiatki na jej grobku moge popatrzec....
×
×
  • Create New...