Dziś rano, kiedy szłam do pracy po drodze postanowiłam wyrzucić śmieci i moim oczom ukazał się niewielki młodziuśieńki szkielet przypominający psa:( Niewielki nie sięgający nawet kolan psi dzieciak ( max 10 miesięcy, może rok) wyjadał resztki w wora ze śmieciami. Serce mi staneło z żalu kiedy go zobaczyłam. Pierwsza myśl to dać mu jeść. Obok podwórka jest sklep, natychmiast pobiegłam i kupiłam karmę a dziewczyny ze sklepu dały mi miske z wodą do popicia. Biedak jadł tak szybko, że bałam się że się zadławi. Kiedy jadł przyjrzałam mu się. Wygląda jak mix spanielka z kundelkiem, czarny , ze spuszczonymi uszkami i spuszczonym ogonkiem.Piesio ma takie wykończenia w kolorze brązowym- to znaczy końcówki łapek i uszek. Sierć miejscami jakby wypalona???wyrwana??? przy głowie:( Sterczące żebra i totalnie zapadnięty brzuszek. Widać że od dawna musi się błąkać:(Obraz rozpaczy!Postanowiłam biedaka złapać a potem się martwić co dalej. Pobiegłam po obroże i smycz ale go już nie było:(:(:( Kiedy pytałam ludzi, to oczywiście nikt nic nie widział:angryy: Nie mogę przestać o Nim myśleć:( Takie zdezorienowane wychudzone psie dziecko:-( :-( :-( Wieczorem zostawię jedzenie i rano też, może przyjdzie jeszcze to go złapię. Być może ktoś się go pozbył albo uciekł od baby sadystki co głodzi i przetrzymuje psy w Żmigrodzie