-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
No, tak ma żyć. Jak pobolewa i podnosi nóżkę, to przeciwzapalne. Istnieje alternatywa, ale sam doktor raczej odradzał. Trzy operacje na jedną nóżkę, z wycinaniem klinów w kości by ją "wyprostować" i dopiero potem zrobienie więzadeł. Czyli dwie nóżki to 6 operacji w sumie. I jak mówił doktor: matematyka matematyką, wszystko się wyliczy co wyciąć, ale biologia to biologia i gwarancji mi nie daje, że będzie całkiem dobrze. Nosimy się po schodach i patrzymy czy łapka nie boli i nie utykamy za mocno. To, że waży tylko 5 kg to błogosławieństwo w tej sytuacji, gdyby było to 20, to nie wiem...
-
Nie wiem czy to podstawowy problem. Jedno dziecko jest łóżeczkowe. Zanim zacznie łazić, to sie pies przyzwyczai. Drugie może przewracać, owszem. Ale i pies 15 kg przewróci takie dziecko. Nie sądzę by chciała je pozagryzać ;) Problem jest w opiece. Jak kobieta pójdzie wiosną z dwójką dzieci na spacer, do parku, na plac zabaw to nie da się z wózkiem i dwulatkiem wziąć jeszcze ze sobą 45 kg psa. Rąk tyle nie ma.
-
A właśnie dzisiaj miałam telefon o Kasię, do rozważenia. Z Opola. Znamy kogoś z Opola, ewentualnie do sprawdzenia domku? I ludzi? Dwoje dzieci, małe te dzieci. 2 lata i 4 miesiące. Murka mówi, że przy dwóch dzieciakach mało czasu dla psa. Może i tak, pewnie zależy od ludzi. Na spacery ma chodzić mąż. Żona - Monika - nie pracuje - jest przy dzieciach. To właśnie jest wielkim plusem, że jest ktoś w domy cały czas. Zobaczymy. Teraz z historią nowotworową trochę to się skomplikowało, to Państwa pierwszy pies. Mieli na przechowaniu rok yorka, koleżanka była w Anglii. Pewnie pod względem charakteru Kasia lepsza niż york, zapewne rozwydrzony, ale format trochę inny.
-
Miałam ostatnio telefony - dwa. W tym miesiącu. Niestety, po pierwsze - zdziwienie, że Kasia nie w Krakowie. Po drugie żadna z tych osób nie przeczytała co jest napisane o niechęci zostawania Kasi samej. Nie moge Kasi wziąć do siebie, bo pracuję. Nie mogę rzucić pracy, bo mam 2 ps,y 3 koty i kredyt hipoteczny. Też mi jest przykro i smutno, że Kasia "siedzi" w hotelu tyle czasu. Jednak w ramach pocieszenia myślę, że gdybym jej nie zabrała ze schroniska, pewnie by już umarła gdzieś na łańcuchu z zimna.