-
Posts
21461 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Reksio. Dalej zgaga. Też mi podchodziły moje kocie. Staruszki były. W ciągu trzech lat odeszły wszystkie trzy. Franio mi umarł w tym roku, w lutym. Teraz, w sierpniu umarła mi koteczka, wzięta 4 lata temu, niespodziewanie. Nie mogliśmy jej zdiagnozować. Miała tylko 11-12 lat. Smutki takie.
-
Byliśmy na urlopie. Na wsi. Mamy taki domek po Babci w woj. lubelskim. Ogólnie było w porządku. Nowi ludzie, bez problemu. Przyjechała koleżanka z Warszawy i mieszkała z nami przez tydzień. Też bez problemu z Kasią, bo Reksio ją użarł w nogę, hmmm. Jedyne co było źle, to niepokój w nocy. Kaśka boi się ciemności. W mieście nie jest nigdy tak ciemno. A na wsi jest. Atramentowo. I Kaśka się bała. Może też odgłosy wsi? Nie wiem. Coś ją może przestraszyło? Ale w nocy była bardzo niespokojna. Potrafiła przechodzić po domu do trzeciej, czwartej. Dysząc, popiskując. Wróciliśmy i pierwsze dwie noce były też niespokojne. Nie aż tak, jak na wsi, ale nie jak normalnie. Zostawiam zapalone światło w sypialni i przedpokoju. Śpi mi się średnio. Ale ona spokojna wtedy jest.
-
Togusiu,ściskam. Biedny Xięciuno. Dopiero wczoraj doczytałam, że choraczek jest.
-
Boimy się, rowerów jadących, hulajnóg, walizek na kółkach, stuków, panicznie boimy się dzwonów kościelnych. Boimy się wszystkiego co jest za nami - z tyłu. Lepiej już chodzimy na smyczy. Pogryźliśmy kolejne drzwi, chcąc tym razem wejść a nie wyjść. Namiętnie czytamy literaturę obyczajową, dokładnie, skrawek do skrawka. Byliśmy u weta, bo sraczka jakaś się trafiła. W poczekalni tak sobie, u weta dobrze. Mój mały podły Reksio załatwia się Kasi na legowiska. Potworek jeden.
-
Andzia ona nienawidzi zamknięcia. W tej chwili jest "luzem na mieszkaniu" czyli kuchnia, przedpokój i sypialnia. I jak na razie nie niszczy. Odpukac w niemalowane. Coby nie zapeszyc. Był p. Marcin i mimo przekonania ogólnie do kennelowania, nie namawiał skoro jest spokojniejsza w otwartej przestrzeni.
-
Pan Marcin - "Psi Brat" zajmuje się trudnymi psami. Takimi skazanymi z powodu agresji za eutanazję. Pomagał mi przy wejściu Nestora - ON do domu kilka lat temu. Mój Franio nie był dobry dla innych psów. I był duży kłopot. Po wizycie p. Marcina i wskazówkach - udało doprowadzić się do symbiozy, nawet z pewną nuta sympatii i wspólnych zabaw.
-
Konfirm, ja to wszystko wiem. Też miałam sunię z lasu. I też się uczyła od początku wszystkiego. Ale miała 2,3 lata. Kasia ma 10. Poza tym Zula ważyła 25-27 kg. Kasia waży ze 40-45. Inna obsługa Rozi polecenia wydaję spokojnie. Ale jak buchnęła za kotką, to z kuchni do pokoju cichy spokojny głos nic nie da. Bo go nie usłyszy i zestresuje mi kocie moje.
-
Oczywiście, już dzwoniłam do behawiorysty. Mam nadzieję, że w tym tygodniu jakoś znajdzie okienko. Z Kaśka jest też problem z najprostszymi rzeczami. Chodzeniem na smyczy, nie zna żadnej komendy. Nie reaguje na siad, do mnie, stój, etc. I bardzo się boi. Jak szurnela za kotem i się udarlam na nią "nie rusz, nie wolno" to się skuliła.
-
Kasia też musi opuścić Hotelik u Murki, bo hotel kończy działalność. Po długim myśleniu postanowiłam zabrać Kasię do siebie do mieszkania. Umarł mój Franio, w lutym tego roku. Przy nim nie było możliwości wzięcia dużego psa. Poza tym był bardzo chory ostatni czas i psychicznie, dla niego i dla mnie, też by to było za duże obciążenie. Kasia ma lęk separacyjny, nie zna kotów, no i nie przepada za psiakami, zwłaszcza upierdliwymi,a takiego Reksia posiadam Byłam z Reksiem u Murki na trzech wizytach z Reksiem. Zobaczymy. Kochanym dziewczynom, które wpłacały na Kasię Dulskiej, GabiM, a przede wszystkim Helli BARDZO, BARDZO dziękuję.
-
Murko, cóż Ci powiem. Już nawet nie odsyłam do Ciebie, jak jest jakiś telefon. Ostatnio był kot w domu, a wcześniej pies ok. 18 kg. I tak, po rozmowie z Tobą, nic by z tego nie wyszło. To mówię od razu, że nie. Dom idealny, żeby ktoś był cały czas, bez psa, kota i małych dzieci, cóż... raczej Kasia nie dożyje. Osobiście uważam, że Kasia dopasowałby się do kota w domu i jakiegoś samca.
-
I tyle? Koty domowe to inny gatunek. Mam koty od zawsze i psy różniste. Zawsze, najdalej po miesiącu, nie było już problemu. Nie było może między niektórymi miłości, ale do głowy żadnemu psu nie przyszło, żeby atakować kota. Każdy pies się interesuje kotem, jak ma go pod nosem. Trzeba tylko mu wytłumaczyć, że ma tego nie robić. Co w domu to święte.