Zobaczymy, co nam los przyniesie :)
Kaśka ma króciutką sierść. Nie jak Onek. Jak patrzę na mojego Franka, to po tygodniu na ogrodzie byłby do leczenia, na pęcherz, na gardło, na wszystko :)
Dzisiaj dzwoniła Pani, zobaczymy czy coś z tego będzie.
Perełko, ale to też kojec i buda. Ja chcę dla niej, normalnie, w domu. Może nie koniecznie na kanapie :) może być posłanie, ale z ludźmi, normalny domownik.
Dzisiaj miałam telefon od Pana z Lublina, Pan miły, ale Kaśka mogłaby "bywać" w domu, jednak jak Państwo idą do pracy byłaby "na ogrodzie", Pan pytał czy Kaśka szczeka i pilnuje, szukał psa stróżującego. Odmówiłam.
Bez urazy. Ale jak wiesz, brałam psy z Ligoty, w tym Grala, który siedział zamknięty w skrzyni, calymi dniami i nocami. Byłam w innych "przytuliskach", kilku. Z ilością i jakością w pomaganiu trzeba uważać. Sama zresztą wiesz.
Gabi, bo Duże mają gorzej ;) trudno "wydać" dużego psa w normalne, domowe warunki. Nastawiałam się, że mimo niewątpliwej urody Kaśki, to jednak chwilę potrwa.