-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
mar.gajko replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Po wielu godzinach pracy :) z pomocą Agi i mojego Brata osobistego, Franio doszedł do wniosku, że bardzo lubi Nestora i fajnie jest. Uszy podleczyliśmy, chociaż wymagają ciągłej pielęgnacji. Były tak zaniedbane, ze do końca życia będziemy bardzo uważać. Pałeczka ropy błękitnej to okrutna bakteria i bardzo uciązliwa. Skórę doprowadziliśmy do stanu miękkości, niestety tam gdzie były rany i odlezyna nigdy już nie będzie sierstki. Sierść mamy już gęstsza i lepszą. I co najwazniejsze przytyliśmy. Ważymy 44 kg i wg weterynarza do jego postury i wielkosci jest to waga optymalna. Wyląda jak starszy szczupły pies. Więc wyobraźcie sobie jak wyglądał 10 kg mniej :( -
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
mar.gajko replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Ponieważ, jak wiemy wszyscy :), Franio dobry piesek nie jest, oswajanie chłopców trwało miesiąc. na pierwszym spotkaniu był Psi Brat, i wyłuszczył nam wszystko, Franio go tak umęczył, aż się zapocił. Franio usiłował zeżreć, zagryźć i w ogóle całkiem zniwelować Nestorka :) więc chłopcy mieszkali w osobnych pokojach. -
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
mar.gajko replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
W uszach stan zapalny. Straszny. Ropa lejąca się. Głowa cały czas w bok. Wychudzenie, wszystkie żebra, kości gnykowe wystające. Zaniki mięśni z powodu braku ruchu. Skóra cała w czarnej łusce, zrogowociała. Jego pragnienie wody było straszne. Ile się w miskę nei nalało, tyle wypijał na raz. Czy to była 2 litrowa miska czy 6 litrowa. PIł tyle ile było dostępne. Na zapas. To zachowanie sugeruje, że nei miał dostępu do wody. Był wygłodniały. Ważył 34 kg. To potężny owczarek, potężny. Wystające żebra. Wystające kości gnykowe. Poobcierane od ciągłego leżenia w mokrym i brudzie. Śmierdział tak i był tak brudny, że musiałam na kilka pierwszych dni - do kąpieli - pościelić folię na kanapę. aby nie przeszła tym smrodem. Dobrze, ze było lata, więc ciągle były pootwierane okna. -
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
mar.gajko replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Chyba najwyższa pora pokazać Wam mojego Kocia, który tak naprawdę to ma na imię Niestorek. Zamieszkał z nami 22 sierpnia, najpierw jako tak zwany DT :) Jak zdecydowałam się na to DT, to nie widziałam wcześniej Nestorka, tyle, że wiedziałam, że to owczuś. I przyjechał, z lecznicy, gdzie był kilka dni diagnozowany. A było co diagnozować, niestety. -
W miarę grzecznie. Że na 100% się rzuci i go zagryzie i zakończyłam rozmowę. Natomiast dzisiaj dzwonił Pan z Lublina, umarła mu astka, kupił szczenię z hodowli (podejrzewam, że pseudo) i szczeniaczek mu umarł na parwo. Mówił, że w lecznicy był w szpitalu, że leczyli,1000 zł wydali, ale nie udało się. Pan ma 7 letnie dziecko i ... miesięczne. Jak zwykle powiedziałam, że do dzieci Albin jest niesprawdzony i, żeby, jak się zdecydują oboje z żoną, podjechał z dzieckiem do hoteliku do Murki i zobaczył jak będą na siebie reagować. Dom z ogrodem 6 a. Pies w domu był.
-
Ależ Gabi, dzisiaj też jeden Pan kazał mi przywieźć Albina do Lublina. Już. A z Lublina to już sobie weźmie. Drugi, biedak trafił na nieco surrealistyczny humor mój, i chciał Albina do pilnowania, a ja mu tłumaczyłam, że w sumie to Albina nie trzeba aż tak pilnować, żeby po to go brać. Pan z Łęcznej jest samotnym ojcem. Ma dwóch synów, 8 i chyba 10 lat. I ze względu na dzieci, prosiłam o przemyślenie i wizytę u Murki, aby sprawdzić wzajemną sympatię. Dzieci i Albina. Mieszka w bloku. Do pomocy ma "dziadków", Albin zostawał by ok. 4 godz. sam w domu. Zobaczymy.
-
Koczujący w lesie chory owczarek - zamieszkał w Krakowie
mar.gajko replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
No co Ty Andzia! Absolutnie. Nic tej babie nie dawać. -
Przedłużacz kupię. 3-4 gniazdkowy.
-
Koczujący w lesie chory owczarek - zamieszkał w Krakowie
mar.gajko replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Nie ma tak prosto ;) -
To to samo w sumie jest. Lekarze to uwielbiają. Mój na pałeczkę ropy błekitnej też w pierwszym rzucie oczywiście dostał, przed wymazem. Potem Marbocyl. Na oba było niewrażliwe. Niestety, wrazliwość wyszła jedynie na aminoglikozydy, a to wali po nerkach okrutnie. I mojemu poszły nerki po dwóch tygodniach amikacyny. Trzeba było ratować.
-
Oni może nie tacy źli do końca. Tylko jakaś równoległa rzeczywistość. I roszczeniowi bardzo. I to dziecko - dziewczyna konfabuluje okrutnie. Opowiada rzeczy niestworzone. Nie chcę się zastanawiać przez następne kilka lat czy Albinek ma dobrze, a żeby jeździć tam, co dziewczę mi proponowało ;) że mogę przyjeżdżać, ale oni do hotelu nie mogą podjechać poznać psa, "bo przecież są zajęci". Powiedziałam im, że jak chcą naprawdę uratować (bo Albinka ratowali zza krat) to nich jadą do Radys. Tam jest 1500 psów umierających na stojąco.
-
Więc, pomijając dywagacje koleżanek, młodzi ludzie mieszkający osobno ale "mający się ku sobie". Ostatnio chłopak (29 lat) stracił astkę 12 letnią, dziewczyna (20 letnia) ma swoją sunię. Chłopak pracuje "na budowie". Dziewczyna pracuje w domu i będzie wychodzić z psem w czasie pracy chłopca. Takie wyglądała sytuacja początkowa. Dziewczyna w telefonach do mnie i Murki opowiadała co tam nie miała ta astka i, że wszytskie rzeczy prześle Albinkowi, jak to zajmowała się różnymi astami, była DT (rozumiałam, że w Fundacji Ast), jak opiekuje się sunią swoją, porzuconą, komórki macierzyste, wózek, etc. Sunia ma odleżyny [sic!] bo lubi leżeć na jednym boku, ale specjalistyczne legowiska, etc. Pysznie i dostatnio. Czego mi nie powiedzieli: że mieszkają w mieszkaniach socjalnych przydzielonych przez Gminę, że dziewczyna ani nie uczy się, ani nie pracuje. Chłopak pracuje sezonowo. Wg mnie (rozmowy wieczorne) nie stroni od piwa wieczorkami, że ichnia sunia była u wskazanego weterynarza 2 x, raz - zdiagnozował daleko posunięty nowotwór, drugi - do eutanazji. W Fundacji Ast o niej nie słyszeli. Rzeczy suni, te dostatnie, dosłane z Anglii przez matkę i siostrę.