Jump to content
Dogomania

jotpeg

Members
  • Posts

    8543
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jotpeg

  1. * Dzis strasznie leje, wiec po raz pierwszy chetnie sie wracalo do domu ;) * Wczoraj natomiast byl dzien wspolnych zakupow; Noras dostal solidne szelki w brazowym kolorze (mierzenie go b. zestresowalo), smycz flexi na 20 kg psa (Norek zostal zwazony na sklepowej wadze - 9kg 50) typu tasma, zgrzeblo do czesania, karma Royal Canin, a w nastepnym sklepie przymierzalismy lozka - Noras bardzo chetnie pakowal sie do legowisk, podkladanych na podloge przez p. sprzedawczynie. Wybralismy jedno (przesle foty) i Norek je uwielbia! Wyleguje sie w nim, przewalajac na wszystkie strony, z jajkami do gory! :) * Chyba nie ma obaw, ze Norek moze przytyc - on bardzo malo je. Wczoraj kupilam mu Royal Canin, jakas odmiane wspomagajaca stawy, to ani nie spojrzal; dzis wetknelam mu kilka kulek z reki, to zjadl. Q-y troche rzadkie robi, i czesto, a przeciez prawie nic nie je! Rano kilka kulek RC, wieczorem ryz+serca z kurczaka. Pije wode chetnie. Nie zebrze, kiedy jemy. Zreszta nic z ludzkiego stolu jeszcze nie dostal. * Na siersc koniecznie musze cos mu kupic, sypie sie niemozliwie, Ania przeslala mi nazwy jakichs preparatow. Wczoraj zostal wykapany w nizoralu, lupiez zniknal. Nie byl zachwycony kapiela, ale nie bylo wyjscia. Siedzial w miednicy, zgnebiony. O dziwo, w ogole sie nie bal podczas splukiwania prysznicem. Wyczesany kilka razy dopiero co kupiona szczota - uwielbia to, nadstawia sie jak kot, brzuszek i szyje podstawia. Pieszczoch! * Nasz Kot, niestety, przezywa - do zycia wstaje tylko wtedy, kiedy Norasa nie ma :( Dzis w nocy lazil cichutko po mieszkaniu, a nad ranem domagal sie wypuszczenia na balkon. Wstalam wiec, zamknelam w pokoju Norasa, bedacego w gotowosci spacerowej, i wypuscilam kociambra na balkon. Najwiekszy problem z kuweta, za malo z niej korzysta, bo nie czuje sie bezpieczny. Mam wyrzuty sumienia, ze go tak zestresowalam i pozbawilam statusu jedynaka. * Dzis sprobuje zostawic Norasa samego. Jestem w strachu, bo on kazdy nasz ruch traktuje jak sygnal do wyjscia! Okno mamy caly czas otwarte, bo chyba jest mu za goraco; przeciez on do tej pory na polu byl caly czas. Lapki mu sie poca. * Smycz flexi, jak na razie, bardzo dobrze zdaje egzamin, przynajmniej nie musze caly czas biegac, bo ta niby kaleka (ludzie sie dopytuja, co mu sie stalo, jak mowie, ze go samochod potracil, to patrza na mnie jak na wyrodka, co nie dopilnowal psa!), budzaca powszechne wspolczucie - Norek znaczy - doskonale sobie radzi; wczoraj jak wyczul panne z cieczka, to 5 m okazalo sie o wiele za krotkie. Trzeba go zaczac uczyc, bo na spacerze nie reaguje na imie, ciagnie jak konik pociagowy!
  2. nie poddawac sie! Cudny Yeti nadal szuka...
  3. pewnie ciagle nie ma domu... :shake: Biafra zajeta, ale chybaby napisala, jakby cos sie zmienilo.
  4. Neris, najcieplejsze slowa dla Ciebie.
  5. no prosze, Bielsko bardzo ladne miasto, i w gory rzut beretem tak zwany :p powodzenia, dziewczyny! :multi:
  6. no tez cos! :shake: myslalam, ze dawno w domu! taki mikrus! a allegro on ma? moge Wam podeslac jakis text majacy skruszyc serca z lodu....
  7. Pati, co z tym platnym tymczasem? W razie czego ponawiam oferte pomocy materialnej.
  8. czyli zyje i jest w schronie. Dzieki Dziunia, bo nic nie wiedzielismy.
  9. Noc minale spokojnie. Obudzilo mnie rano glosne mlaskanie - to Noras sie wylizywal. Potem ponadgodzinny spacer. Na spacerze ciagnie jak... husky, zasuwamy truchtem, i to ma byc niby pies niepelnosprawny :evil_lol: Kot obrazony i urazony. Norek jest bardzo grzeczny na spacerach, nie zaczepia innych psow, nie interesuje sie smieciami. Dzis sukces - po raz pierwszy dobrowolne wejscie do klatki schodowej! :multi:
  10. mały-żółty jest charakterystyczny, bo utyka na przednią łapkę, budząc powszechne współczucie.
  11. a, i szczotke trzeba jutro kupic, bo siersc sie strasznie sypie, jakies witaminki tez. Kapiel za pare dni, jak nieco sie do nas przekona.
  12. to super, chociaz zauwazylam, ze Norek nieco boi sie duzych psow i prosi wtedy na rączki!
  13. Dzielna Wellington zawiozla Norka do dra Bakowskiego, zeby jeszcze obejrzal lapinke, powinno byc dobrze, ale za jakis czas. Operacyjnie nie ma sensu nic tam dlubac. Potem przyjechali do mnie, zobaczylam Noraska, jak grzeczniutko lezy na siedzeniu pasazera w samochodzie. :p Wszystko bylo dobrze az do momentu wejscia do klatki schodowej; Norka to smiertelnie przerazilo, wysunal szyje z obrozki i w dluga! Jak na inwalide zasuwal bardzo szybko! :diabloti: My za nim, ale sie rozlaczylysmy. Widzialam go caly czas przed soba, ale oddalal sie coraz bardziej. Przypomne; Norek zostal potracony przez samochod i ranny wyladowal w azylu, a teraz, lekko kulejac, pedzil w srodku miasta, miedzy samochodami! Juz myslalam, ze go mam, bo wpadl na ogrodzony teren zakladu samochodowego, ale jakis gosc go wyploszyl, i Noraz pedzil z powrotem w strone Hali Targowej! Niestety, widac bylo, ze ucieka przede mna - nieznana baba chciala go wciagnac na klatke schodowa! W oczach mial lek i obawe. Krzyczalam glosno >Norek<, ale widac bylo, ze do mnie nie podejdzie! Mialam tylko nadzieje, ze zwroce uwage przechodniow i... udalo sie! Nieznany facet z rowerem, ktoremu jestem b. wdzieczna, zsiadl z roweru i zastawil Norkowi droge pod Hale, w zwiazku z czym ten skrecil z ruchliwej drogi w osiedle, a kobieta z psem zajela uwage Norka, zblizylam sie wiec i cap malego na rece! Ale prawda jest taka, ze gdyby Noras byl w pelni sil i sprawny, to moglabym go gonic... :cool1: Wnioslam go do klatki schodowej, potem do domu i telefon do Wellington, ktora szukala go w osiedlu. Ufff! TZ po powrocie z pracy zostal obszczekany :cool3: Byli razem na wieczornym spacerze, Noras b. grzeczny, tylko w newralgicznym momencie - wchodzenia do klatki - staje deba i trzeba byc bardzo czujnym. Jutro zakupy - szelki i smycz wyciagana. Adresowke ma - Ciocie z Zor pomyslaly o wszystkim! Dziekujemy! :Rose: :Rose:
  14. Norek fantastycznie daje dobie rade, truchta b. zwawo, tylko wyglada to na bidnego kaleke i dzis nie moglam sie opedzic od wspolczujacych starszych pan ;) Na spacerze, zeby nie przeginac i nie przeforsowac lapki tym marszobiegiem, odpoczywalismy na lawce z pol godziny i nie bylo osoby, ktora, przechodzac, nie usmiechnela by sie - na moich kolanach, przytulony jak kot, siedzial Norek... :p
  15. Ogromne podziękowana dla Wellington, za nieocenioną pomoc!!!! :B-fly: :B-fly: :B-fly: :mdleje: :modla: :angel: :angel: :sweetCyb: Reszte opisze wieczorem, a to ze Norek nam... UCIEKŁ! Teraz siedzi u mnie w domu i... szczeka na psy szczekające na ulicy. Jest małym psiaczkiem (duzo mniejszyn i drobniejszym niz na zdjeciach), juz byl u mnie na kolankach! W najblizszym czasie zakup dobrze dopasowanych szelek.
  16. [quote name='wellington']Dam rade, mysle, go do poniedzialku przechowac. A jak on z kotami ?[/QUOTE] podobno calkiem obojetne mu sa. Ja tez mam Kocura, wiec tylko i wylacznie przyjaciele kotow poszukiwani. mysle, ze alfa i zuzia albo marmar napisza na ten temat. jeszcze raz dziekuje! :multi:
  17. welllington, byloby bardzo OK!! :modla: :modla: Jeszcze niech dziewczyny z Zor dadza znac, czy im to pasi, pewnie wieczorem sie pojawia! jeszcze jedna sprawa; czy dalabys rade go do poniedzialku przechowac? bo my mamy taka prace, ze musimy byc w niedziele i to do poznej nocy. :wallbash:
  18. najlepiej byloby [U]w przyszlym tygodniu[/U], moge sie dostosowac, bo wezme wtedy wolne w pracy, a w tym tygodniu nie da rady (z urlopem)
  19. i prosi: moze kto jedzie Zory - Krakow, albo Katowice - Krakow???
  20. to Noras jest boski!!!!! :evil_lol: :multi:
  21. ...Norku, mam niespodzianke dla ciebie, tylko nie wiem, czy ci sie spodoba.
  22. Norek tez będzie miał. Tak musi byc. Prosimy o wsparcie :mdleje:
  23. trzymamy kciuki, zeby pani byla mądra i miala cierpliwosc dla Chrapka...!
×
×
  • Create New...