teraz nie ma juz takich mrozów, więc gania jak wściekły - o łapce juz zapomniał.
kiedy były mrozy, to chodził w ubranku (on jest jednak niziutki, brzuszek tuż nad śniegiem - sople wiszą), które nazywamy baleronem, bo przewiązane w pasie sznurówką (ma dwa - cieńsze brązowe i grubsze, pikowane, granatowe), łapki posmarowane, ale unikalismy soli, co w centrum miasta jest trudne. Ubranko, na szczęście mu nie przeszkadza, budzi usmiech na twarzach przechodniów, tylko czas zbierania się na spacer się wydłużał: ubrać siebie, ubrać Norka... a Norek to straszny niecierpliwiec jest! śnieg lubi, byle suchy - jak piasek.