-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
W sobotę byłam w schronisku. Z całej gromady szczeniąt zostało pięciu chłopaków. (Maleństwo podrzucone w wigilię poszło do domu.) Dzięki sponsorowi z Gdańska (nie czyta forum, ale i tak bardzo mu dziękujemy :loveu: ) dostały wszystkie surowicę profilaktycznie. Lepsze to, niż zabieranie chorych... Trzej Czarni Muszkieterowie, prawie identyczni, to będą średnio-większe chłopaki. Wystraszeni, wymagają oswojenia. Czują się nieźle. Atos: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img63.imageshack.us/img63/8618/atos2wn4.jpg[/IMG][/URL] Portos: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/1608/portos2zh8.jpg[/IMG][/URL] Aramis: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/1975/aramis2cx5.jpg[/IMG][/URL] I jeszcze Portos i Aramis :) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/6484/portosiaramiszx7.jpg[/IMG][/URL] I dwa wychudzone szczeniaki, czują się dobrze, Kasia i KanaR mówili, że w porównaniu do ich stanu sprzed świąt jest lepiej. Większy chłopak (Bonanza ;) ) wyrośnie na sporego pieska. najbardziej kontaktowy z całej ferajny [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img66.imageshack.us/img66/9506/dsc0254qj2.jpg[/IMG][/URL] O taki chudziutki :( [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img232.imageshack.us/img232/9931/dsc0283bj0.jpg[/IMG][/URL] Drugi mniejszy to najwyraźniej braciszek Ogryzki: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/2664/dsc0257vq2.jpg[/IMG][/URL] A tu przestraszone biedaki [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img78.imageshack.us/img78/250/dsc0278la7.jpg[/IMG][/URL] Wszystkie są odrobaczone, za dwa tygodnie od podania surowicy szczepienie. komu, komu?
-
Lucilla, nie dziwię się, że nie przebrnęłaś przez cały wątek. :razz: W skrócie więc powtórzę za Maćką: przerabialiśmy to, z dobrym skutkiem, ale nie da się w ten sposób rozwiązac raz na zawsze wszystkich problemów. Akcje w szkołach są (inna rzecz, że brakuje osób, które na takie godziny wychowawcze mogłyby jeździć - jeśli masz chęć, bardzo zapraszamy), udało nam się pozyskać wetkę - wolontariuszkę, naszą Olę, która kiedy może jeździ do schroniska. Z władzamiu rozmawialiśmy (uważają, że są w porządku, bo mają umowę ze schroniskiem). Widzisz pomysłów jest bardzo dużo, tylko czasu i ludzi do realizacji nie ma :shake:. Jeśli masz chęć, bardzo proszę, włącz się do działania. Moim zdaniem udało nam się zrobić już naprawdę dużo: są nowe boksy (ciągle, mało, ale zawsze), nowe budy dzięki sponsorom. Udało mi się też załatwić tonę złomu, z którego będą robione furtki (boksy są gotowe, ale furtek nie ma). Jak wet zaleci, podawane są lekarstwa chorym psom, wiele z nich udało się wyleczyć. Jest lepsze jedzenie - w sobotę byłam bez uprzedzenia, psy miały w miskach ugotowaną mięsną karmę z makaronem (kokardki) i dosypaną suchą karmą. Nie brakowało żadnemu psu. Ale jest też mnóstwo problemów, z którymi trudno sobie poradzić. Jest nas za mało i działamy na odległość, więc pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Czaem to bezmyślne wypuszczanie psów do sfory biegającej luzem - z jednej strony to lepsze niżby miały gnić w śmierdzielu, ale z drugiej - była jatka i najsłabsze przypłaciły to życiem. Innym razem umieszczanie psów chorych ze zdrowymi, niedopilnowanie odrobaczenia itepe. Moim zdaniem w schronisku będą robić, co im się każe, ale trzeba palcem pokazać, non stop pilnować, "nawiedzać" jak najczęściej. A z tym jest trudno...
-
Mopcia(Ostrów Maz.) wreszcie na swojej własnej kanapie!!!
Fela replied to ronja's topic in Już w nowym domu
To ja jeszcze powtórzę pytanie Dusje: czy ktoś mógłby wziąć Mopcię pod opiekę, czyli zająć się koordynacją przeniesienia jej do hotelu, zbiórką pieniędzy itepe :oops: bo ja nie dam rady, niestety -
[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img70.imageshack.us/img70/8251/dsc0319cj2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img235.imageshack.us/img235/3453/dsc0323rq5.jpg[/IMG][/URL] Z braku lepszych pomysłów dałam jej na imię Marika (nie wiem, czy podhalańskie, ale do niej pasuje)
-
Emir obiecała pokryć koszty transportu suki do Warszawy. My możemy ją umieścić w lecznicy (np. na SGGW) na sterylizację. Ale musimy - ABSOLUTNIE NA PEWNO - mieć miejsce, gdzie możnaby ją potem umiścić. Nie jestem w stanie ani ja, ani żadna inna "ostrowianka" wziąć jej do siebie. :shake: Bardzo mi przykro, ale najpierw musimy znaleźć jej miejsce i wszystko dogadać. To absolutnie konieczny warunek zabrania. Milady, czy możesz podać kontakt mailowy do Dyni? Druga kwestia: pieniądze :oops: . W lecznicach mamy zniżki, ale płacić trzeba. Koszty będą większe, jeśli suka miałaby zostać dłużej w szpitalu. Lekko licząc potrzebne będzie co najmniej 500 zł. No i trzecia rzcz: transport. Czy ktoś mógłby ją przywieźć do Warszawy? koszty paliwa, tak jak pisałam, pokrywa Emir. Kochani, pamiętajcie: psów, które są w warunkach takich jak podhalanka, jest 20 :(. Między innymi młodziutki, piękny Kleks. Nie może być wypuszczony, nie toleruje innych psów (samców). Tym bardziej, że ostatnio wciąż dochodziło do tragedii. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/2103/kleksui6.jpg[/IMG][/URL] Wracając do podhalnaki i podsumowując: [U]natychmiast potrzebny jest transport z Osrowi do Warszawy (za zwrotem kosztów) i miejsce, gdzie mogłaby trafić po sterylizacji. [/U] Potrzebne są też pieniądze. Jeśli ktoś może ją wziąć, ale mieszkałaby na zewnątrz, możemy zapewnić ciepłą, dużą, piękną budę - dostaliśmy taką od męża Ary :loveu: Podhalanka długo błąkała się po okolicy, była przeganiana z miejsca w miejsce, boi się ludzi, lecz w ogóle nie jest agresywna. Kiedy miała cieczkę, chodziły za nią hordy psów, więc ktoś wreszcie zgłosił i zabrano ją do schroniska. Sądząc z tego, że cieczka była niedawno, ciąża nie jest zaawansowana. Suka jest osowiała i apatyczna.
-
A dziś w schronisku to niemalże kamykowe rodzeństwo spotkałam. Dwie dziewczyny wyglądają prawie tak samo jak Kamyk kilka tygodni temu. Na szczęście są z mamą i jeszcze czwórką rodzeństwa. Kamyczku, masz przepiękne modre oczka. i jesteś bardzo mądry i odważny, skoro antykamykowe zapory pokonujesz :loveu:
-
Lara, doberman na SGGW jest zapisany - jak wszystkie nasze psy - na schronisko, ja jestem osobą do kontaktów i ze mną będą ustalać jego wydanie. Ponieważ nie ma domu tymczasowego i nie znalazło się jak na razie miejsce w hotelu, a na SGGW z zasady nie rzetrzymują psów, które nie wymagają leczenia szpitalenego (taka była umowa między nami a kierowniczką Kliniki) mam wrażenie, że nie pozostaje nic innego jak powrót... I ja to mówię, Laro, bo przez ponad rok starałam się podskoczyć wyżej d... i przestaje mi się to już udawać. Jeśli jest jakieś inne rozwiązanie - bardzo proszę. Kto zakładał wątek Ogryzce (Lara pisze, że jest, a ja jakoś nie mogę znaleźć)? i jeszcze jedna BARDZO PILNA I WAŻNA SPRAWA. Rufus, który do tej pory był u Karoliny i Igusi ma chorobę skóry. z tego powodu nie może tam dłużej zostać. Już dziś został umieszczony w szpitalu na Gagarina, choć nie ma potrzeby, by go tam trzymać, lekarze protestowali, a mały inkubator to nie jest miejsce dla szczeniaka, który zachowuje się normalnie (poza tym, że się drapie) i potrzebuje zabawy, kontaktu z ludźmi. Nie wspomnę o tym, że doba jego pobytu kosztuje 59 zł. To, że mamy stowarzyszenie i konto nie znaczy, że nagle pieniądze spadają nam z nieba. Ani ja ani Jayo nie możemy już dłużej dokładać z własnych pieniędzy, bo ich już nie mamy. [SIZE=3][B]Dlatego bardzo pilnie potrzebny jest dom tymczasowy dla Rufusa, najlpiej bez zwierząt, bo nie wiemy, jakie jest ryzyko zarażenia. [/B][/SIZE] [B][SIZE=3]Wiem, że wszyscy macie psy. Ale popytajcie proszę wśród swoich znajomych. [/SIZE][/B] [SIZE=3][/SIZE] Jutro na pewno zadzwonią do mnie z Gagarina, żeby zabrać Rufusa, bo nie musi być w szpitalu i potwornie męczy się w inkubatorze.
-
[quote name='ronja']ile suk jest w ciązy?wyszło mi, że 6 pisałysmy o sterylkach na terenie schroniska, nikt jakoś się nie zainteresował. Tylko Owieczka napisała,że nie bedziemy sterylizowały suk z całej Ostrowi i okolic. A szczeniaków niech przybywa...6*8=48[/quote] Ronja, ślepie mioty szczeniąt, które rodzą się w schronisku, są uspiane. To jest niestety konieczność. Szczeniaki, których ciągle przybywa, trafiają z Ostrowi i okolic. I trafiać będą zawsze. Dobermania, jeśli suka ma cieczkę, a jest odizolowana od psa tylko siatką, to nie ma takiej siły, żeby pies górą przez siatkę nie przelazł. Jeśli chodzi o sterylizację suk w schronisku koło Piły - skoro schronisko jest małe i opieka w porządku, suki po zabiegu, choćby w budzie, mają większe szanse dojść do siebie - bo ktoś się nimi zajmuje. Właściciel nie zapłaciłby 100 zl za sterylizację jednej suni, bo to jedna trzecia tego, co dostał na całe jej utrzymanie. Zresztą z jego punktu widzenia to bez sensu. Ale może się mylę. Warto go o to zapytać. Doberman, który jest na SGGW jest całkowicie niewidomy. Domu tymczasowego dla niego nie ma. Jedyne wyjście, to powrót do schroniska, skoro jest już podleczony. Asiu, bardzo dziękujemy za życzenia. Ale życz nam nie tylko pomyślniejszych wieści, także więcej siły.
-
Wszystko już miało się ku lepszemu. Nawet najsłabszy, najmniejszy Czwartek odzyskał apetyt i siły. Cała trójka jeszcze miała kaszel, ale dzieciaki dzielnie walczyły z chorobą. Apetyt dopisywał, powolutku zaczynały oswajać się z człowiekiem. Pierwsza odeszła sunia Środa. Nagle. Zaczęły się biegunki z krwią, słabła z godziny na godzinę. Pierwsze objawy pogorszenia lekarze zobaczyli wieczorem. Rano sunia już nie żyła. Zostali dwaj chłopcy. Mocniej zacisnęliśmy kciuki, lekarze jeszcze baczniej im się przyglądali. W sobotę wieczorem rozmawiałam z dyżurnym wetem. Wszystko było w porządku. Czwartek w troszkę gorszej kondycji niż wtorek, ale on od początku był słabszy. Kupiłam ACC - lek rozrzedzający wydzielinę płucną, bo uradziliśmy, że zmiana leku może pomóc Czwartkowi. Nie zdążyłam go zawieść. W niedzielę rano zadzwonił doktor. Czwartek nie przeżył nocy. Poprzedniego dnia wkrótce po moim telefenie zaczęła się u niego krwista biegunka. Identycznie jak u Środy. Wtorek został sam. W dobrej kondycji, znów nic nie wskazywało na nagłe załamanie. W ostatniej chwili przed zamknięciem sklepu (to była wigilia) kupiłam zabawki i misia, żeby osamotnionemu Wtorkowi było odrobinę przyjemniej. Nie zdążyłam ich zawieść. Podczas wigilijnej kolacji zadzwonił telefon. Zanim go odebrałam, wiedziałam co się stało. Wtorek poszedł za rodzeństwem. I jego zabrałą nosówka. Zgasł w ciągu kilku godzin. Taka była moja wilgilijna opowieść...
-
Mopcia(Ostrów Maz.) wreszcie na swojej własnej kanapie!!!
Fela replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Dziś w schronisku będzie esperanza, na pewno zajrzy do Mopci -
Anusia333, proszę, podaj mi na PW dokładny adres tych ludzi. Tak jak AśkaK pisała, nie jesteśmy w stanie sprawdzać, w jakie warunki został wydany każdy pies ze schroniska. Sprawdzamy praktycznie tylko domy, które sami znajdujemy. Po prostu jest nas za mało, za mało mamy czasu i fizycznie nie damy rady na odległość :oops: . Ale jak już jakis sygnał dochodzi... Staraliśmy się coś zrobić w sprawie psów od "zbieracza' z Traugutta, udało nam się pomóc Tymonowi - to też był ostrowski pies odebrany właścicielom. Dla niego schronisko było dużo lepsze niż tamten "dom", dało mu szansę na prawdziwy cudny dom. Tu też spróbujemy coś zrobić. Czy sądzisz, że uda się odebrać psy tym ludziom? Czy to tzw. "normalni" ludzie czy margines? Na pewno zabronimy wydawania im kolejnych psów. bosze, ciarki mam na placach, jak pomyślę o tych wszystkich psach, które "poszły do domu". Ile jeszcze takich "domów" Ostrowi i okolicach?
-
Gryzia malutka miała dziś też wysoką gorączkę, powyżej 39 stopni. Dostała kolejną dawkę surowicy, leki wzmacniające, kroplówkę. Jutro znów. Chyba jest ciut silniejsza, bo przy zastrzykach strasznego wrzasku narobiła. Trzymajcie kciuki za maleństwo. Balcerek usnął na zawsze ['] Całym sercem jestem z panią Ewą, która tak o niego walczyła. :-( Nie udało się...
-
Czy ktoś pamięta Lutka Glutka Barry'ego? Tylko dlatego przeżył, że był pod troskliwą opieką w domu. Dwa chłopaczki znów słabiej jedzą. Czwartek ma jeszcze zawalone płuca, Wtorek mniej. Kaszlą obydwa. Siedzą same w klatce, lekarze zaglądają tylko żeby podać leki i kroplówki, zero towarzystwa i chęci do zabawy. Dla takich maluchów, w czasie, gdy się rozwijają, to straszne :-( bardzo, bardzo prosimy o domowa opiekę. wszelkie koszty pokryjemy
-
Lara, dobek jest na SGGW na oddziale zakaźnym. Niestety, odwiedzac go nie można, ale karma potrzebna jest jak najbardziej. Mam nadzieję, że odzyska apetyt, na razie tylko pije. Jest bardzo spokojny, osowiały, praktycznie cały czas siedzi lub leży. Ma zajęte płuca, charczenie słychac z daleka. dostał surowicę to na 100 procent domowy pies. Może znajdzie się ktoś, kto podejmie się zabrać go do domu na leczenie? ... tak tylko marzę sobie
-
Jeśli chodzi o surowicę o nazwie BODYGLOB (słowacka) - nie można jej przechowywać otwartej. To wiadomość pewna, bo pochodzi z ulotki informacyjnej o leku. Stagloban niemiecki można przechowywać dłużej. Podawanie surowicy nie ma większego sensu, jeśli nie ma diagnozy lub prawdopodobnego podejrzenia choroby wirusowej. Stagloban, który przywiozłam na strzelckiego kosztował 135 zł. Ewentualne pieniądze na ten cel wpłacajcie AsiF1
-
Ta "zastępcza" surowica to Stagloban, który wczoraj przywiozłam. Niestety pospieszyli się z podaniem Bodyglobu, który wcześniej przywiozła Mela, choć była za mała dawka. Tych dwóch surowic nie można łączyć w jednym podaniu, ale po dobie myślę, że tak. Uwaga! nie ściągajcie Bodyglobu od Enii, jeśli ma otwartą fiolkę. Otwarty Bodyglob można przechowywać tylko dwie doby (albo jeszcze krócej). Zresztą podawanie surowicy, jeśli podejrzenie choroby wirusowej jest mocno naciągane, nie ma większego sensu. Lepiej poczekać na wyniki badań krwi - przynajmniej moim zdaniem.
-
Ogryzeczka u doktora, na rękach u ary jest baaaardzo dobrzee [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img329.imageshack.us/img329/7938/ogryzek003uy1.jpg[/IMG][/URL] A takie ma biedne uszka :placz: [U][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img65.imageshack.us/img65/4476/ogryzka003ql0.jpg[/IMG][/URL][/U][URL="http://imageshack.us"][/URL]
-
Ewelina, błagam, nie lekceważ tych wymiotów! Czy Twój wet ma surowicę (pojawiła się w hurtowniach, jest w całej Polsce nie tylko w Wawie; nazwa handlowa: stagloban). Maleńka Ogryzeczka o ary (ara, dzięki :Rose: ) jest słabiutka. Miała dziś 40 stopni, dostała syurowicę i leki, jutro jedziemy do weta. Sądzę, że gdyby ara jej nie wzięła, nie miałaby żadnych szans na przeżycie. I te uszy :-( One są dosłownie zjedzone przez szczury! Wyobrażacie sobie, co maleństwo musiało przechodzić? Biedna... Balcerek po 22 bez zmian, ciągle dostaje krew. Jego organizm chyba próbuje resztką sił walczyć - na to wskazują wyniki badań krwi. Ale to naprawdę resztka sił. Trzymajcie kciuki, żeby do rana nie było gorzej.