Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Balcerek dostaje właśnie krew. Maleńki jest bardzo biedny, piszczy, drapie :-(:-(:-( Ma w miarę wydolne nerki, tylko dlatego lekarze jeszcze próbują. Podejrzewają, że to babeszia, ale tak na parwdę nie wiadomo... Zajął się nim teraz dr Frydrych kciuk trzymajcie. szanse niewielkie, ale może się uda..
  2. Aga i Eto, i wszyscy, którzy tu zaglądają i nam po cichu pomagają:loveu::loveu::loveu: Jestem pewna, że w te święta i przez cały rok Z boku to może nie wyglądają najlepiej te nasze dyskusje. Ale darujcie nam, ci, którzy są fizycznie zaangażowani w ratowanie ostrowskich psów są urobieni i zmęczeni potwornie, czujemy się zwłaszcza teraz jak przejechani przez czołg. Szczeniaków w schronisku przybywa, chorują. Chorują i umierają te, które trafiły do domów, którym tyle serca i walki poświęciliśmy. Kuleczka, która rano zapłakała, przyszła do swojej pani i umarła jej na rękach Balcerek, który w krytycznym stanie, włąściwie agonalnym, jest na Gagarina, a jego pani i pan odchodzą od zmysłów Maleńka Środa, która nagle, w nocy odeszła na SGGW, choć dopiero wczoraj zaczęły się niepokojące objawy. A wcześniej walka o surowicę, decyzje, do którego lekarza się zwrócić, jak ratować. Podawanie krwi od naszego Lutka, który wyzdrowiał. A teraz decyzja, czy walczyć jeszcze o Balcerka. Czy podawać mu krew, czy ratować. I doberman w schronisku, który jest w ciężkim stanie. Kiedy się na to z boku patrzy, łatwo oceniać. Ale my naprawdę ciągniemy resztką sił. Proszę, zrozumcie nas. Nerwy nam puszczają.
  3. Surowica dostarczona i podana maluchom. Kulka jest słabiutka. Została ze swoją panią pod kroplówką. Biedne maleństwo jest takie słodkie. Zrobione zostało badanie krwi z testem nosówkowym. Na wyniki jeszcze musimy chwilę zaczekać. U małego Balcerka (Bolusia) troszkę lepiej, ale kciuków nie puszczamy!
  4. [quote name='ara']Fela, teoretycznie jedziemy z zamówieniem ale już wiem, że jednego tymczasika weźmiemy na pewno... :p zastanawiałam się czy nie zabrać dwóch ale nie wiem na jakie koszty się nastawiać gdyby tfu, tfu jakieś poważniejsze leczenie było konieczne:roll:[/quote] Ara, już wszystko jasne, wiem co to za zamówienie :p świat jest mały Jeśli się uda i będziesz chciałą się podjąć oswojenia maluszka, to byłoby super, gdybyś wzięła to biedactwo czarne zahukane. O ile jeszcze jest :-( O koszty aż tak bardzo się nie martw, coś się uzbiera.
  5. Troszkę nam się tu kwaśno zrobiło od pretensji. Każdy z nas jest zdenerwowany i zarobiony po kokardki przed świętami, nic więc dziwnego. Ale musimy pamiętać, że teraz jest najlepszy czas na wiele rzeczy: na aukcje (jak nie sprzedamy naszych gadźetów teraz, to znów będą miesiącami zalegać), na wystąpienia w TV i audycje, na adopcje. Tym bardziej, że taka masa psiaków w domach tymczasowych i hotelach. Bardzo, bardzo proszem ;) nie denerwujmy się na siebie na wzajem, ale też nie oglądajmy jeden na drugiego. W końcu każdy z nas pomaga psom bo sam chce. Przecież, kurna, robimy to trochę dla siebie samych (i własnej satysfakcji, nie uwierzę, jak ktoś powie inaczej :eviltong:) i kurna nikt łaski nie robi. A jak potrzebne jest spięcie d..., to trzeba się spiąc i tyle. [SIZE=1]Przepraszam za to przedwigilijne orędzie, ale też mi się ciutka ulewa.[/SIZE]
  6. Pilnie, pilnie zaczynamy szukać lokum dla maluchów! one dostały szansę na życie, ale nie mogą mieszkać w klatce na sggw :-(
  7. [quote name='ara']My się wybieramy. Prawdopodobnie w czwartek, góra piątek. Możemy też zabrać jakąś niewybredną osobę:cool3: uczciwie uprzedzam, że ostatnio nie mamy czasu w pojeździe posprzątać:shake:[/quote] Ara, czy jedziecie po jakiegoś szczeniaka? Może zabrać go na tymczas? :loveu: Jeśli przypadkiem tak, to jest tam jeden mały czarny maluszek. Bardziej przestraszony niż inne szczeniaki, wymaga troszkę czułości i opieki. Ma też inny problem - ponadgryzane uszy :-( Prawdopodobnie to robota szczurów :-(
  8. [quote name='netti1']Iskierka ma dom ,potrzebny transport do Wawy[/quote] Najpierw na gwałt szukaliśmy podwózki do Łodzi, a teraz w grugą stronę :evil_lol: . Kto podwiezie maleńką słodziutką iskierkę? To nie jest daleko, naprawdę!
  9. [quote name='KingaW']Była jedna b. miła babeczka z Vega-Baru (jej synek dzielenie zbierał dla nas pieniądze poczas trwania imprezy), poprosiła o puszkę do postawienia w Vega Barze, no to jej dałam jedną z tych, które miałyśmy ze sobą - Fela, nie krzycz, jak trzeba to odkupię!!! [/quote] A dla czego ja mam krzyczeć :crazyeye: Matko, cheterę normalnie ze mnie robią, jeszcze kto pomyśli, kto mnie nie zna, że ja taka groźna. A ja taka nieśmiała kruszynka jestem. Do Vega Baru tośmy się sami mieli wybrać i urządzić tam cośik, jakąś galeryjkę czy co. Ale jak widać przyszła góra do Machometa :evil_lol: .
  10. Oj, frekwencja chyba się nie zapowiada :(
  11. [quote name='jayo']U nas zostala Imka (bezowa dlugonoga slicznotka z klapnietymi uszami), Owieczka (siostra Gabki) i Baltazar, nasz gwiazdor, dzieki aukcji ktorego ludzie do nas trafili. Balatazar zostal - bo na zdjeciach nie widac, ze to bedzie spore stworzenie. Jest jeszcze Rufus, Greta (ktora pojechala do Camary) i szczeniaki u Whippety. Szukamy domkow dalej!!!![/quote] To razem osiem szczeniaków. A do tego ciotka zapomniała dodać 3 krasnale u Netti i 3 krasnale na ssggw, to razem 14. Plus co najmniej 8 w schronisku, w tym jedno maleństwo czarne i przestraszone z poobgryzanymi uszkami :-( :-( :-( (była dziś pani, która zawiozła do schronu budę ufundowaną przez szkołę). właściciel przypuszcza, że to robota szczura. Ale może też inne szczeniaki tak załatwiły biedactwo :placz:
  12. Byłam dziś na SGGW odebrać receptę (do maluchów na zakaźny mnie nie wpuścili, niestety), rozmawiałam z wetką. Stan maluchów się poprawia, są żywe, reagują, mają apetyty. Czwartek też! (Niestety, dług nam rośnie, a nie możemy sobie już na to pozwolić :oops: Dlatego bardzo prosimy o grosik... Stowarzyszenie na rzecz Bezpańskich Zwierząt "Niczyje" PKO BP 24 1020 1013 0000 0902 0150 0974 )
  13. Taaaak :loveu: Wczoraj Owieczka przywiozła mielonego kurczaka z ryżem i marchewką i wtrajały, aż furczało. Na dziś jeszcze miały (bo Ofca dwa wiadra ugotowała), ale na potem się przyda bardzo.
  14. Tak, podobno wręcz wilczy. Przedwczoraj i wczoraj rano jadły tak sobie. Ale dziś podobno pochłonęły jedzenie. Ich stan jest na tyle przyzwoity, że zostały odrobaczone.
  15. Pokaż się jeszcze maleńki. pokaż wszystkim, że tak łatwo się nie poddasz oto Czwartek:
  16. Maluch z nosówką na SGGW mają swój wątek. zaglądajcie tam. proszę... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2614719#post2614719[/URL]
  17. To jest najmniejszy i najsłabszy Czwartek. Nadal żyje, choć w nocy z piatku na sobotę jego stan był bardzo, bardzo zły. Teraz się ustabilizował.
  18. Na SGGW na oddziale zakaźnym są od czwartku trzy maluszki - szczeniaki chore na nosówkę, które zaraziły się zanim trafiły do schroniska. Wtorek Środa i Czwartek. Ich stan jest ciężki ale stabilny. Zdecydowaliśmy się podjąć próbę i walczyć o ich życie. Założyłam im wątek. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2614691#post2614691[/URL] zaglądajcie tam, proszę
  19. Przywiezione w czwartek ze schroniska w Ostrowi Mazowieckiej trzy maleńkie szczeniaki trafiły na SGGW na oddział zakaźny - nie było szans, by umieścić je gdzie indziej, bo wszystkie objawy wskazywały na nosówkę. Były w potwornym stanie. Skrajnie wychudzone, wycieńczone, dosłownie szkielety. Wszystkie trzy miały duszność - ledwie łapały oddech. Lekarka, która zjęła się nimi, dała im imiona: Wtorek, Środa i Czwartek. Czwartek - najmniejszy i najsłabszy z całej trójki. Po wstępnych badaniach mieliśmy nadzieję, że to jednak nie jest nosówka. Ale test zrobiony w piątek potwierdził to na 100 procent. :-( :-( :-( (Chorobą nie mogły się zarazić w schronisku, bo były tam 2 dwa dni. Przyniosły ją z opuszczonej posesji, na której żyły dziko, bez matki.) Lekarka - specjalista choró zakaźnych, która oznajmiła wyniki testu, nie dała im żadnych szans na życie. Wg niej szczeniaki, które nie skończyły 6 miesiąca życie i nie były szczepione, na 100 procent padną. Próby leczenia to strata czasu i pieniędzy. Walczymy z nosówką od dawna, od ponad pół roku. Widzieliśmy ją w róznych postaciach. Wiemy, jak potworna to choroba. Ale wiemy też, że cuda się zdarzają. Dlatego, wbrew zdrowemu rozsądkowi postanowiliśmy walczyć o te maleństwa. Wiemy, że będzie to kosztowało dużo pieniędzy, których zresztą nie mamy. Ale dla nas, ludzi to są tylko pieniądze, a dla Wtorka, Środy i Czwartku życie. Drugiego życia nie dostaną. Takiego zdania jest też wetka, która prowadzi ich leczenie. to są Wtorek i Środa Wiem, że nie wszyscy uznaja taką decyzją za słuszną, ale jest wiele osób, które myslą tak jak my, ostrwoskie ciotki. I bardzo, bardzo liczymy na ich pomoc. Potrzebne są pieniądze na kosztowne i długie leczenie szpitalne :oops: i domy tymczasowe - osoby, które wezmą maluchy do siebie na rekonwalescencję. Oczywiście pod warunkiem, że maluch przyżyją. A one chcą żyć, walczą o życie. Mają apetyty - jedzonko znika błyskawicznie. Ciągle jeszcze mają duszność (zapalenie płuc nosówkowe), ale jakby odrobinę mniejszą. Najsłabszy Czwartek, o którego najbardziej się martwimy, także zaczął samodzielnie jeść. Wszystkie dostały surowicę, miały podaną krew, silny antybiotyk, środki rozrzedzające wydzielinę w płucach. Dostaną też interferon. Teraz ich stan jest na szczęście stabilny. Bardzo prosimy o mocne, mocne kciuki. Przecież musimy udowodnić, że wyrok na te maluchy zapadł za wcześnie.
  20. Nikt dziś nie wybrał się do schroniska, choć komfortowy transport w obie strony byłby zapewniony (z panią Danusią, która zawiozła tam ufundowaną przez szkołę budę). Strasznie szkoda, bo nawet nie wiemy, jak się czują szczeniaki, które tam zostały (czy w ogóle żyją:-( ). No i cztery małe pieski, które zostały zabarne z tego samego miejsca, z którego pochodzą szczeniaki nosówkowe (te co sa na SGGW). Esperanza mówiła, że w czwartek kaszlały :-( . Czy jest jakaś szansa, żeby jeszcze przed świętami ktoś do schronu pojechał?
  21. maluchy są na zakaźnym, tam wstęp wzbroniony :( Ale przywożenie jedzonka jak najbardziej wskazane, apetyty są. najlepiej mielony kurczak, ryżyk, marchewka
  22. jakims cudem udalo mi się zdobyć Caniserin dla trzech chorych na nosówę szczeniaków na sggw.Wetka dała im imiona: wtorek, środa i najmniejszy czwartek. wszytskie dostały dziś krew. beterię leków, witaminy, środki na rozrzedzenie i wyksztuszenie wydzieliny w płucach. Wtorek i środa są w niezłej formie. Mają apetyty, środa wyciągnęła wenflon i przegryzła wlewnik od kroplówki (potrzebne dla nich są jakieś zabawki). Czwartek jest bardzo słaby, ma silną duszność, nie wiadomo, czy przeżyje noc. Może tak, może to kryzys. Oby.
  23. Jestem po rozmowie z lekarką. Niestety, wyniki testów są dodatnie. To jest bez wątpienia nosówka :-( Lekarz zakaźnik twierdzi, że w takim przypadku rokowania są złe. Doktor, która je przyjmowała pytała o decyzję. Powiedziałam, że tę decyzję można podjąć w każdej chwili i póki małe jedzą, mają chęć do życia, spróbujmy je ratować. Usłyszałam w odpowiedzi: "cieszę się z tej decyzji. ratujmy je, one są tak sympatyczne". [B]pilnie poszukujemy jednej dawki surowicy, mamy 2, dla jednego malucha zabraknie [/B]
  24. Cisza tutaj, grobowa... Nikt się nie odzywa. Może piszę sama dla siebie relację :roll: Ale nic to, piszę: Wszystkie szczeniaki jeszcze żyją. Na szczęście. Bolek i Tola są w miarę żwawe. Piją same. Wypiły całą michę wody. Z ręki nie chcą jeść (boją się), ale może pojedzą coś, jak zostaną same. Z Lolkiem gorzej. Dostanie krew. Niedługo powinny być wyniki testów nosówkowych.
  25. Maćka, Leon w domu jest :lol: Zwrotu chyba nie było (nic o tym nie słyszałam w każdym razie). Ludki, nie obrażajcie się. I nie sądźcie, że bronimy właścicieli, pakując im w kieszenie kasę. Gdyby była taka możliwość, przejęlibyśmy to schronisko. Ale niestety, to nie możliwe (po pierwsze , to schronisko prywatne, po drugie, nikt z nas w tej chwili nie może przeprowadzić się do Ostrowi i zająć prowadzeniem schronu; no way). Tak jak pisała KingaW, pierwsze, co przychodzi do głowy, to zamknąć to w cholerę. Ale co dalej? Nie mówiąc o psach, które są teraz w schronie, co będzie z tymi, które w przyszłości miałyby tam trafić. Pójdą do Kruszewa, o którym nikt nic nie wie? A może do Węgrowa? Albo po prostu wygra kolejny przetarg pewien miejscowy hycel, który będzie je po prostu ukatrupiał. Nie siedzimy z założonymi rękami. Działamy systematycznie, ale efekty nie przyjdą od razu. Poza tym potrzeba nam ludzi do pomocy. Przede wszystkim chodzi o transport (w miarę systematycznie trzeba się tam pojawiać), poza tym czas wielki uruchomić ewidencję komputerową (wszystko już gotowe), zorganizować spotkanie z władzami kilku gmin. To rzeczy najpilniejsze, w których potrzebna jest pomoc.
×
×
  • Create New...