Jump to content
Dogomania

GoniaP

Members
  • Posts

    11760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GoniaP

  1. Czy, gdybym mu załatwiła hotelik, ktoś byłby w stanie przywieźć go do Poznania??
  2. Zdjęcia i dobre wieści z nowego domu są tu: [url=http://fundacja-emir.org/schronisko/schronisko-wiesci.htm]Schronisko dla bezdomnych ps
  3. [quote name='Murka'][B]Goniu, [/B]zgodziłam się wydać Zoję przede wszystkim dlatego, że p. Małgosia miała mieć super warunki do leczenia psa i sprawowania nad nim opieki... Zapewniałaś mnie o tym. A z tego co teraz piszesz wynika coś z goła innego :-( [SIZE=2]My też mieszkamy na z..piu a z podawaniem kroplówek problemu nie było żadnego.[/SIZE] O babeszji była mowa od początku, więc nie rozumiem zupełnie argumentu nr 2. Poza tym nie skonsultowałaś swojej decyzji ani ze mną, ani z dotychczasowymi sponsorami Zoi, ani ze schroniskiem. Więc nie dziw się reakcji. Zoja miała jechać do wspaniałego DS, który podjął się jej zdiagnozowania i leczenia, a nagle trafia na DT, umieszcza się rachunki za leczenie i prosi o zwrot kosztów transportu. Wierzę, że Zoja ma obecnie fachową opiekę, ale ja mam nauczkę: nie wydawać psa do adopcji przez pośredników :shake:[/quote] Kasiu, ale dlaczego piszesz nieprawdę? Od początku mówiłam, że Zoja najpierw pojedzie na pełną diagnostykę, i jeśli zajdzie taka potrzeba, zostanie w klinice na parę dni. Do kliniki (w Śremie) nie pojechała, bo nocowała u Bumerang w Poznaniu. Uznałam zatem, że nawet lepszym wariantem będzie zabranie jej do mojego, zaufanego weta w Poznaniu, który ją dokładnie obejrzy. Zamiast w klinice, jest pod opieką Bumerang a pod nadzorem weta i gra. Zarówno Wet jak i ja jesteśmy pod telefonem, i jeśli Bumerang zadzwoni w środku nocy, że coś jest nie tak, jesteśmy gotowi zadziałać natychmiast. Nie rozumiesz, że dla dobra psa to jest najlepsza opcja? Nie rozumiesz wciąż dlaczego nie oddałam Zoji [U]JUŻ[/U] Pani Małgosi??? NO A JA NIE MOGĘ ZROZUMIEĆ DLACZEGO TY TEGO NIE ROZUMIESZ! Nie rozumiem też dlaczego miałam konsultować tę decyzję ze sponsorami i schroniskiem??? Nie przedstawiłam żadnych rachunków za leczenie, a jedynie kartę informacyjną wizyty. Dla Waszej wiadomości podałam dotychczas poniesione koszty, analogicznie do tego, jak dotąd były przekazywane tu na wątku przez Ciebie Kasiu! O kosztach paliwa nie mówmy, Reno ma już dane do faktury. Niestety czuję wielki niesmak w tej chwili. Przykro mi, że w ten sposób zostałam potraktowana. Mam wrażenie, że tu nie chodzi o dobro psa, ale o masówkę.
  4. Czy ktoś, oprócz Kacpra wie, gdzie ten nieszczęśnik przebywa?
  5. Nie będę ukrywać mojego zażenowania obecną dyskusją :( Jakoś tematem przewodnim stał się tu wątek finansowy, a nikt nie przejmuje się dobrem Zoji... :( Myślałam, że wyraziłam się jasno za pierwszym razem, ale nie do wszystkich trafiło. [B]Grzecznie i nieśmiało poprosiłam o zbiórkę na paliwo dla Reno i TYLKO NA PALIWO.[/B] Napisałam również, że jeśli moja prośba nie spotka się z aprobatą, oczywiście nie cofnę danego słowa i koszty pokryję. [U]Teraz już nie mam żadnych wątpliwości co do zdania ogółu, zatem proszę Cię Reno o podanie nr. konta na pw.[/U] Jeśli chodzi o kwestię przewiezienia chorej Zoji do domu Pani Małgosi i Jej gotowości zaopiekowania się chorym psem, to owszem, Pani Małgosia czeka na Zoję w każdej chwili. [U]Jednak to ja, po konsultacji z weterynarzem[/U], nie zgadzam się by ją tam zawieźć już, ponieważ: 1. zapalenie płuc to nie katar, zatem intensywność leczenia oraz potrzeba nadzoru weterynarza jest niewspółmiernie wyższa. 2. należy zwracać uwagę na inne aspekty choroby Zoji i obserwować ją też pod kątem pozostałości po babeszji, mieć możnośc powtórzenia badań krwi i innych działań. 3. Bumerang jest z zawodu pielęgniarką, może skoncentrować się wyłącznie na Zojce i zapewnić jej profesjonalną opiekę. Poza tym znam Joannę od dawna i ufam Jej ocenie sytuacji. Pani Małgosia natomiast, choć zapału Jej nie brakuje, prowadzi gospodarstwo agroturystyczne i ma inne zwierzęta, więc i zajęć więcej. Dodatkowo mieszka na tzw. zadupiu, więc i kontakt z weterynarzem byłby utrudniony. Poza tym, byłby to kolejny weterynarz, który musiałby się wdrożyć w zawiłą historię choroby Zoji....A gdyby trzeba było podać kroplówkę???? 4. podróż do nowego domu, kolejnych ileś tam dziesiąt kilometrów, zmiana otoczenia, to kolejne obciążenie dla i tak osłabionego już organizmu i otwarcie furtki dla kolejnych (tfu, tfu) infekcji i powikłań.... Jeśli ktoś nadal nie rozumie mojej decyzji, to przykro mi, ale bardziej łopatologicznie wytłumaczyć się nie da. I na tym koniec i kropka. [B]Zoja pojedzie do Pani Małgosi wtedy, kiedy będę miała pewność, że zagrożenie minęło i Pani Małgosia poradzi sobie z dalszym leczeniem domowym i opieką nad Zoją. [/B]Tylko wtedy będę mogła spać spokojnie. Zoja przeszła już dostatecznie dużo, i tylko przypomnę, że od pojawienia się pierwszych oznak choroby (8 kwietnia) minął już ponad miesiąc, miesiąc leczenia.... Ilu weterynarzy ją oglądało? Ile diagnoz postawiono? I absolutnie proszę nie zrozumieć tego zdania opacznie! Do nikogo nie mam żadnych pretensji, a szczególnie nie do Murki, która robiła co mogła w warunkach kojcowych w hoteliku. Ale nie trafia do mnie argument niektórych tu wypowiadających się, że Zoja miałaby tak samo dobrą opiekę w Janowie jak tu w Poznaniu, i że mogłaby sobie poczekać na Panią Dorotę (tę samą, która chciała psa wyleczonego i już raz przestraszyła się chorób, a raczej powikłań pochorobowych Zoji i wysokich kosztów prowadzenia psa po przejściach). Nie! Po pierwsze była mowa o "chyrchaniu", wycieku z nosa i osłabieniu, ale nikt nie zdiagnozował zapalenia płuc! Antybiotyki były podawane w krótkich seriach i widocznie były za słabe! Do tego nawet najlepiej ocieplona buda nie może równać się z ciepłym domem i intensywną opieką kogoś wykwalifikowanego. I na tym zakończę, bo dalsze wywody nie mają sensu. Zoja zasługuje na najlepsze i niedowiarków zapewnię, że wiem co robię. A wszystko co robię, robię dla dobra Zoji i żadne inne pobudki mną nie kierują! I proszę uszanować moją decyzję.
  6. [quote name='Murka'][B]GoniaP[/B], była mowa nie tylko o babeszji, ale też o chorobie Rubartha i jeszcze czymś nieznanym. Mówiłam wyraźnie, że NIE WIEMY co Zoi jest. Nasza wetka osłuchiwała Zoję i informowałam o szmerach w płucach, kasłaniu i wycieku z nosa. Wg ustaleń Zoja miała zostać zbadana w klinice i dalej miał przejąć leczenie DS, który ma ku temu możliwości.[/quote] Żadnej choroby Rubartha nie było. Zmętnienie rogówki było wynikiem supresji immunologicznej organizmu. RTG ujawniło zapalenie... Pytanie, kiedy do niego doszło i dlaczego nikt tego nie zauważył od tylu tygodni??
  7. [quote name='Ulka18'] PS. [COLOR=Red]Sunia byla dowieziona pod drzwi zgodnie z wymaganym terminem. Moze gdybysmy wiedzieli, ze jednak mamy sie dolozyc i do podrozy i do dalszego leczenia, nie wydawalibysmy Zoi. Cos sie tutaj nie zgadza.[/COLOR][/quote] Ulka........Nasza fundacja nie dysponue milionami.... [U]Ale dobro psa jest zawsze priorytetem.[/U] Poprosiłam grzecznie o dofinansowanie podróży psa do Poznania. Jasnym jest, że od momentu przejęcia psa, jest on pod naszą opieką.....i to my pokrywamy wszelkie koszty.... Nikt nie prosi Was o dofinansowanie leczenia psa, odkąd trafił do nas. "Spór" i niechętnie używam tego określenia, dotyczy jedynie kosztów transportu Zojki. I tak jak napisałam, nie odżegnuję się od złożonej obietnicy, ale też liczę na akt zrozumienia (łaski) wobec poniesionych (a niespodziewanych) kosztów....
  8. [quote name='Ulka18'], z tego jednak co czytalam na tym watku, to jej Panstwo chcieli suczke w takim stanie jakim jest, wiedzieli, ze do zdrowia troche jej brakuje i brali z pelna swiadomoscia.[/quote]To prawda Ulka... Jednak mowa była o babeszji a nie o zapaleniu płuc. Jej dobro jest chyba najważniejsze! I to ja wzbraniam się przed oddaniem Zojki do nowego domu w tym stanie... Leczenie babeszji to podanie imizolu, obserwacja i podanie ew. leków wzmacniających. Po przebyciu "najgorszego" można przypuścić, że organizm wygrał... Jednak zapalenie płuc jest bardziej skomplikowane i wymaga innego, bardziej intensywnego leczenia. Jako reprezentant fundacji nie mogę sobie pozwolić na "wydanie" psa chorego... Pani Małgosia pewnie by się nie wzbraniała przedprzyjęciem pod swój dach Zoji z zapaleniem płuc i innymi dolegliwościami, ale należy się zastanowić, co jest najlepsze dla psa...
  9. [quote name='Murka'] A może przyszła Pani Zoi mogłaby pomóc, choćby w kwestii kosztów transportu?[/quote] Przyszła Pani Zoi wpłaci zapewne na konto fundacji a conto obecnego leczenia.... Koszty z dziś to kwota ok 450zł plus "prezenty", czyli to, co dodaliśmy z własnej kieszeni.... (ale to się nie liczy).
  10. [quote name='bumerang'] Chciałam pochwalić sie,Gonia kupiła małej czerwone szeleczki i smycz flexi, karmę Proplan Puruna,szczotkę super porządną ,a Zojka uwielbia czesanie:lol: [/quote] Ja tylko chciałam nadmienić, że w wyżej wymienione koszty włączyłam jedynie karmę Pro Plan, reszta jest prezentem ;) [quote name='bumerang']Najważniejsze to daję Zojce bezinteresowną miłość:loveu::loveu:[/quote] A to zaświadczam... Bumerang jest w tej chwili najlepszą "odtrutką" Zojuni.... :loveu:
  11. Mam skany (w pdfie) z wizyty kontrolnej, ale za ch....... nie potrafię ich tutaj wstawić. Czy może jest tu ktoś, kto podjąłby się tego zadania gdybym przesłała te pliki mailem??
  12. Wróciliśmy z kliniki. Zojka miała zrobioną morfologię, biochemię i RTG płuc, oprócz dokładnego badania. Morfologia i biochemia w miarę, wciąż utrzymuje się lekka anemia. Na rozmaz czekamy. Ale największym zaskoczeniem dla wszystkich była ta diagnoza: obustronne, przewlekłe zapalenie płuc!!! To tłumaczy wyciek z nosa i kaszel, który sunia niewątpliwie ma. Dostała znów całą apteczkę leków "na wynos", a w gabinecie 3 zastrzyki: Ceporex, Eres i Catosal. (308 zł wizyta + 30zł w aptece) Oczka już są ok, na razie odstawiamy kropelki. Zojka jest słaba, pokłada się, dużo śpi... W obecnym stanie nie mogę jej zawieźć do nowego domu i wspólnie z Bumerang i wetem ustaliliśmy, że zostanie u Bumerang, dopóki nie będzie lepiej. Wizyta kontrolna za tydzień. W drodze powrotnej kupiłyśmy Zojce szelki, smycz i Purinę Pro Plan. (poszła kolejna 100zł) I tu mam nieśmiałą prośbę do wszystkich, którzy dotąd utrzymywali Zojkę... Nie spodziewałam się takich kosztów u weta, a na dzisiejszej wizycie się nie skończy. Proszę zatem, byście przemyśleli zbiórkę na paliwo dla Reno, mimo, że przecież zobowiązałam się je pokryć w imieniu fundacji... Oczywiście, jeśli moja prośba spotka się z odmową, spełnię obietnicę, choć będzie nam ciężko. Aama Zojka, choć widać, że źle się czuje, jest najcudowniejszym psem pod słońcem. Dawno nie miałam do czynienia z tak cierpliwą i grzeczną pacjentką :loveu:
  13. Zojkę przywiezie do Ciebie Reno, więc wyślij Jej proszę pw z adresem ;)
  14. Rozmawiałam wczoraj z Murką telefonicznie, bo dogo ostatnio traktuję po macoszemu po tym, co tu się wyprawia ;) Faktycznie lepiej byłoby, żeby Zojka przenocowała u Bumerang w niedzielę (w Poznaniu), w poniedziałek ją odbiorę i powiozę dalej sama, zahaczając o "mojego weta".
  15. Proszę, napisz co z psem....
  16. Skoro rygory, to gdzie BUFORY????? Zdaje się, że w przyrodzie panuje równowaga....Inaczej zapanuje chaos.
  17. [quote name='Reno2001']Goniu, w poniedzałek nie da rady :shake:. My pracujemy. Ja mogę spróbowac dowieźc Zoję w niedzielę, nawet na 10.30. Klops.[/quote] OK. To zrób wszystko by przywieźć ją w niedzielę rano. Ale naprawdę musicie być najpóźniej o 10.30, bo w przeciwnym razie zostaniecie z nią na ulicy.... Nawet do naszego schronu nie będzie można jej zabrać i np. przenocować, bo nie ma gdzie szpilki wcisnąć...
  18. Jest tylko jedno ale ;) Zojka musiałaby przyjechać do kliniki śremskiej do 10.30. Samotnie musiałaby przeczekać w szpitalu do poniedziałku rano, a potem już lekarze rzuciliby się w wir badań. Najlepiej by zatem było, gdyby Zojka jednak przyjechała w poniedziałek, bo nie byłoby stresu, że się spóźnicie...
  19. Jeszcze z Panią Małgosią nie rozmawiałam.... Dostałam dziś od \\\\\\\\\niej maila, ale zbieram siły na jutro. Trzymajcie kciuki.... Wyniki nadesłane przez Murkę skonsultuję jutro z "moim" wetem. Życzcie mi ( nam) powodzenia)!!!
  20. Przykro mi, ale ja pomóc nie mogę. Zadzwoń do Pani Jerzyk, Ona prowadzi schronisko w Przyborówku, może Ci pomoże: 886 368 528
  21. Jesteśmy z Murką w kontakcie. Czy mogę prosić o przesłanie mi mailem ostatnich wyników Zojki i jakąś historię choroby? Czy takowa w ogóle istnieje?
  22. Ulka, proszę o podanie Twojego nr. tel., muszę parę spraw z Tobą przedyskutować.
  23. Nic o Pinie nowego nie wiem...Niestety zatrzymały mnie nieprzyjemne sprawy Polara...Musimy uzbroić się w cierpliwość...
  24. To ja Ci powiem.... xxx52 (tak, to rocznik Pani Romy) nawciska Wam kitów o dobrostanie zwierząt i podda pomysł adopcji do Niemiec. Nie idźcie na to. Nas zrobiła w tzw. "trąbę". Niejednokrotnie z resztą. Wg. nas jest osobą niewiarygodną i Emir żadnych psów jej nie powierzy.
  25. Ma się jak pączuś w maśle ;)
×
×
  • Create New...