-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
-
-
Nie jestem pewna czy decyzja o adopcji Balbinki była przemyślana. Niespełna dwa miesiące wcześniej straciłam mojego psiego skarba Psonię a miedzy nami była bardzo silna więź. Miejsce w domu było puste a Balbinka była w pilnej potrzebie. Nie było tak naprawdę czasu na przemyślenie decyzji. To był żywioł. Nie mam wyrzutów sumienia, że obdarzyłam Balbinke miłością, bo tak jak pisze Radek każde zwierze kocha się inaczej, ale równie mocno. Miłość moja do Psoni nie zmieniła się. Nadal ją kochałam i tęskniłam pomimo,że w domu była Balbisia. Tu na dogo tłumaczono mi , że nasze serca mają wiele pokoików i każdy psiak posiada swój własny. Coś w tym jest , bo każdą moją psinkę kocham całą sobą. Potem w naszym domu pojawiła się Zuzia. Trafiła do nas na tymczas a została na stałe. Zdecydowaliśmy o tym kiedy po leczeniu na jakie do nas trafiła zdiagnozowano u niej ADHD. Obawialiśmy się, że inny dom może nie wytrzymać jej "głupawek", zniszczeń jakich potrafi dokonać i woleliśmy ją na wszelki wypadek zostawić u siebie. W końcu po akrobacjach i pomysłach Psoni byliśmy zahartowani na takie psie zachowania. Kiedy patrzyłam na te moje dwie diablice ( Balbisię i Zuzię) uśmiechałam się do siebie i mówiłam, że nie wyobrażam sobie domu bez dwóch psiaków. Jak to wygląda na dzień dzisiejszy? Balbinka odeszła 3 miesiące temu a w domu nie pojawia się kolejna sunia. Dlaczego? Miało na to wpływ zachowanie Zuzi po odejściu Balbinki i jej choroba. Jej stan zdrowia w każdej chwili może ulec pogorszeniu i będzie wymagała bardzo troskliwej opieki. Ponadto stres nie jest wskazany w jej stanie, a prawdopodobnie nie byłaby w stanie zaakceptować drugiego psa w domu. Ona nienawidzi psów choć należy do tego samego gatunku. Może stanę pod ścianą i zmienię zdanie ale póki co, nie chcę ryzykować. Paulinko Balbinka i Zuzia nie były siostrami. Balbinka trafiła do nas w 2005 r. ze schroniska po ciężkim porodzie i z ropomaciczem zamkniętym a Zuzia 2 lata później na leczenie. Jej poprzedni właściciele postanowili ją rozmnożyć kiedy była jeszcze szczeniakiem. W wieku 9 miesięcy podczas porodu wypadł jej na zewnątrz narząd rodny wiec jej właściciele postanowili ją uśpić.Byli w co najmniej 2 lecznicach gdzie im odmówiono. Trafili do trzciej. Lekarka tej lecznicy współpracowała z jedną z fundacji. Odebrano sunie właścicielom a Zuzia trafiła na cito na stół operacyjny. Z tego co wiem maluchy nie przeżyły. Udało się ją uratować pomimo, że była skrajnie wyczerpana i zaniedbana. Pchły wchodziły jej do oczu. Jak się okazało długie zewnętrzne kudły zakrywały łyse pola, miała złamany ogonek a kości wypychały skórę. Po strzyżeniu pies był dosłownie łysy z potwornym łupieżem. Potem pojawiły się guzy listw mlecznych, które na szczęście okazały się zastoinami pokarmu, bo było podejrzanie raka. Nie było wesoło z jej stanem zdrowia. Po leczeniu i dożywieniu miała iść do adopcji. Wtedy okazało się , że pannica ma ADHD. Tu widać jej złamany ogonek. Zrósł się krzywo, ale teraz nosi na nim ciut dłuższą sierść i nie widać. Pierwsze dzieło Zuzi Któraś z rzędu lecznicza kąpiel łysolka :) A tu oba niewiniątka przyłapane na demolowaniu łóżka :) Ależ skąd! One nie demolują łóżek. To ktoś inny :) Moje kochane tygrysy Nasze tradycyjne Sylwestry :) Przy paśniku :)
-
Sama Zuzia
-
Balbinka ze Zuzią ( Zuzia pod kołdrą)
-
Balbinka ze Zuzią ( Zuzia z ogonkiem)
-
Zuzia nie była przy Balbince w krytycznym momencie. Była w innym pokoju. Kiedy my zaczęliśmy tulić z płaczem jej ciałko ona do nas przybiegła.Koniecznie chciała ją budzić. Zuzia to piesek typu " radocha ze wszystkiego" . Pomimo, że jest bardzo chora okazuje radość z tego,że się obudzi, z tego, że ktoś na nią spojrzy, dosłownie ze wszystkiego. Ma psie ADHD więc wszędzie jej pełno.Biegała po mieszkaniu, doskakiwała do któregoś z nas, dawała buziaka i znowu biegała. Po odejściu Balbinki podkulony ogon, brak apetytu. dreszcze itd. Poszliśmy do weta i on nam uświadomił, ze ona cierpi podwójnie. Straciła swoją przewodniczkę i nas, bo my nie jesteśmy skupieni na niej, na normalnych czynnościach ale wpadliśmy w apatię.Dom nie był jej domem, ale czymś obcym, smutnym, zimnym i pustym. Musieliśmy się wziąć w garść i nauczyć ukrywać swoje uczucia przed tym drugim psiakiem. Teraz jest ok. Już niedługo będziesz mogła ją wspominać. Zapłaczesz po niej nie raz, nawet po wielu latach ale ten smutek, ta tęsknota będzie mniej paliła. O wiele mniej. Twój sen był znakiem i tak go traktuj. Nie boj się iść na jej grobek, nie walcz z tym.Tam jest tylko jej ciałko. Jej duszyczka jest przy Tobie. Czyż nie pokazała Ci tego we śnie?
-
Jest odrobinę łatwiej. Już nie siedzę zamknięta w sobie i nie leję morza łez każdego dnia. Wypieram myśl, że jej nie ma. Nadal wmawiam sobie, że śpi na swojej ukochanej kanapie w salonie. Kiedy wchodzę do salonu i jej nie widzę, wmawiam sobie, że poszła do drugiego pokoju. To mi naprawdę pomaga przetrwać ten pierwszy okres żałoby. Mam drugiego psiaka- suczkę, która w listopadzie skończy 10 lat ( też adoptowana). Zuzia ma wrodzoną wadę serca ( cały czas przyjmuje leki), więc musimy choćby ze względu na jej stan zdrowia tuszować nasz smutek po odejściu Balbinki. Zuzia bardzo to wszystko przeżywała. Kiedy Balbinka odeszła na naszym łóżku Zuzia chciała ją budzić. Nie dopuszczała do siebie, że to wieczny sen. Nie pozwoliła też nam wynieść Balbinki ciałka. Potem jej cały czas szukała, węszyła, popiskiwała, odmawiała jedzenia a patrząc na nasze łzy chodziła cały czas z pokulonym ogonem i drżała. Za radą weta musieliśmy na siłę otrząsnąć się i przestać obnosić się z naszym smutkiem.
-
Paulinko to jest piekne Balbisiu dziś minęły 3 miesiące
-
Paulinko nikt nie zaśmieca tutaj wątków. Tęczowy Most to taki specjalny wątek pomocowy. Jeśli się tutaj lepiej czujesz to super. O to chodzi. Ważne, żebyś nie była sama w tym co teraz czujesz. My wiemy jak to boli. Przechodziliśmy to i przechodzimy nadal. Dlatego doskonale Cię rozumiemy. Ten, kto mówi "to tylko pies" nie ma pojęcia co to znaczy kochać bezgranicznie. Nie ma pojęcia o miłości bezwarunkowej jaką darzy nas nasz psiak. Nie rozumie tego, jest bardzo biedny, bo nie wie co traci. W sumie zasługuje na nasze współczucie. Jeśli chodzi o Twój sen to, ta kałuża mogła oznaczać Twoje łzy i wodę w płucach, która już ją dusiła, dlatego ten ciężki oddech a potem... zdrowie , radość i wolność od cierpienia.
-
-
Pani doktor widziała co się dzieje. Woda w płucach nie bierze się znikąd. To jest objaw rozsianej choroby a tego nic nie powstrzyma. Za moment pojawiłoby się wodobrzusze. Czy cierpiała? Woda w płucach powoduje uduszenie. Im więcej jej napływa tym bardziej pies się dusi zachowując świadomość. Następuje potworna walka o każdy oddech. Mówisz szybko poszło? Balbinka w sobotę była bardzo dokładnie badana, bo zaniepokoił mnie jej oddech.Uznałam to za kryzys. Jednak zdaniem weta nie było zagrożenia życia, nie było wody w pluchach, w brzusiu- nigdzie. Faktycznie to minęło, W niedziele była bez mała zdrowym psem a w poniedziałek już nie żyła. Poszło błyskawicznie. Paulinko jeśli chodzi o onkologię musisz sobie zdać sprawę z jednej rzeczy. Komórki rakowe płyną po organizmie z krwią i limfą i nie ma w takim wypadku złotego środka na powstrzymanie choroby. Tego nie widać gołym okiem ale tak niestety jest. Balbisia była przebadana dosłownie calutka. Poza tym jednym, jedynym miejscem cały organizm nie nosił znamion choroby nowotworowej. Pomimo, że nie miała przerzutów odległych zmarła , bo rozpadł się guz. Sen........... w sumie miałaś bardzo wymowny. Dawała Ci w nim znać, że cierpiała. Leżała w kałuży, ciężko oddychała. Potem nastąpiło oswobodzenie. Odzyskała zdrowie, siłę i była spowita poświatą. Dała Ci znać, że jest jej dobrze, że jest wolna, zdrowa, radosna i jest Twym opiekunem, Twym Aniołem, który nadal będzie cię strzegł.
-
-
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Wegunia-zyla cichutko i cichutko odeszla
szajbus replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
KRUSZYNKA dziś odeszła...:-( [*][*][*]
szajbus replied to AśkaK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-