Po prawej stronie prawie za wyjątkiem tego dużego guzka wszystko zanika. Ten duży chyba się zmniejsza, choć może to złudzenie. Na wszelki wypadek zmierzyłam go linijka i zmierzę jutro, żeby się przekonać.
Po lewej stronie praktycznie został guzek ten obok górnego cysia ( blisko pachy) reszta sie rozchodzi. Wyciek ropki z cysiów zanika. Doiłam ją delikatnie tak jak radziłaś.
Jak na razie nie wymiotuje. Ten lek rozrobiony w wodzie daje jej strzykawką w przedpokoju tuz przed wyjściem na spacer jak ma założone szelki. Balam się trochę tych wymiotów i tego, ze nie będzie chciala jeść, ale niepotrzebnie, bo apatyt jej dopisuje, humor tez.
Dzis wywaliła kwiatka z doniczki, pochowała nam wszystkie buty i porozrzucała wszystkie zabawki. Wojuje z Balbiną tak, że tylko patrzeć , która z nich w coś wyrznie głową.
Obawiam się, że jak dojdzie do operacji to pannie Zuzannie trzeba będzie załatwić stalowy gorsecik na szwy, bo diablica jedna sie poharata.