Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28432
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Lidka czeka na dom
  2. Człowieku gdzie jestes????????????????????????
  3. Nie wahaj sie obdarzyć Miska miłością
  4. Człowieku gdzie jestes???????????????????????????
  5. Miniaturka psa czeka na człowiek, który go pokocha całym sercem.
  6. To ja do wtorku chyba nie zmrużę oka. Na razie dziewczyny nie mogę was wspomóc, choć los Mika leży mi na sercu i to bardzo. Czeka mnie masa badań ( płatnych niestety) i nie mogę tego odłożyć w czasie.
  7. Przypominamy o Herkulesie
  8. Poproszę o aktualne zdjęcia psa , informacje o stanie jego zdrowia, ew. czekającym go leczeniu, o charakterze, zrobię mu ogłoszenia
  9. Psoniu czy ja kiedykolwiek zmądrzeję? Wszystko mogę zrozumieć, ale żeby psu dać sie wpuścić w maliny to trochę za wiele. W grudniu na placu, gdzie i ty sobie hasałaś do Zuzki i Balbinki dołączył fajny pies. Zaczał się z nimi bawić, odprowadził je nawet do domu. Szymek by nim zachwycony, tesciowa tez. Jak mi zaczęli o nim opowiadac to az mnie skrecała ciekawość co to za pies. Długo nie czekalam, bo Misiek ( tak go nazwałam) przyszeszdł pod nasze drzwi na posiłek. Nakarmiłam go, zajrzałam w pysk ( młody) i dumalam co począć z tym fantem. Jaśnie pan Misiek najadł sie i jak gdyby nigdy nic sobie poszedł. Sytuacja powtarzała się reglularnie. Dla mnie było jasne, ze psina porzucona, że to kolejny pies wywalony na ulice podczas przedświatecznych porządkach. Co mialam robic? Zaczęłam mu szukac domu. ale nie tak łatwo to zrobic jak sie wszytskich zapsiło. Powiadomiłam dziewczyny na wszystkich łodzkich watkach na dogo , znajomych, ze mam psa do wydania i czekałam. No więc Michol sie u nas stołował i znikał, ale jak zaczęły się silne mrozy to przychodził na klatke schodową się ogrzać, Tak być nie mogło. Pogadałam z pania Krysią i zgodziła sie zabierac go na noc do swojego korytarzyka. Do domu go wpuścić nie mogła , bo ma 2 koty. Do nas nie było mowy żeby go wpuścic, bo nasze wampirzyce jak na dworze się z nim bawiły tak pod drzwiami już z zębami skakały mu do pyska. Pani Krysia wymosciła mu cieplutkie legowisko i wieczorami polowałysmy na Miska. Tak było kilka nocy pod rząd, ale jednego dnia pani Krysia dzwoni, że Misiek poszedł na siku i nie wrócił. Na termometrze juz było -18, serce miałam na ramieniu, ale podczas wieczornego spaceru z naszymi sukami zauwazylismy Miska. Podszedł do dziewczyn, przywitał sie z nimi i dał nogę. To my za nim. Matko jedyna. Była prawie godz 23 a my latalismy za psem po ulicy. W koncu zdecydowalismy, ze Janusz z suniami pójdzie do domu, a ja z Szymkiem latamy za psem. Zlapalismy. Pani Krysia juz spała , więc ją obudzilismy. Kolejny wieczór, powtórka z rozrywki. Janusz mnie zaczął uspakajac, ze może sobie znalazł inny nocleg itd, ale gdzie tam. Przetłumaczysz głupiej babie? Dla mnie termometr był wazniejszy, a nie to co on mówi. Trafiła mu sie głupia baba i tyle. W koncu Janusz poszedł do swojego kolegi i powiedział, że na siłę trzeba psinie znależć jakies lokum, bo w domu nie ma spokoju, ze cała rodzina lata za psema, a żona głupieje na całego. W ubiegłą sobote odlowili Miśka ( ponad miesiąc sie wałęsał) umieścili go u jednego z kolegów. Ja w poniedziałek miałam mu zrobic sesję zdjęciową i go zacząć ogłaszać w internecie. Janusz załatwił dla niego zapas żarcia wiec się uspokoiłam. PIES BYŁ BEZPIECZNY! W ubiegłą niedzielę rozmawiam z koleżanką przez telefon, doszłam do drzwi balkonowych i szczęka mi opadła. Patrzę i oczom nie wierzę, widze, ze ta łazjaza zapitala sobie chodnikiem i leciutko kustyka na przednia łapę. Nie wszedl do nas do klatki, więc wszczełam alarm. Okazało się, że wyszdł na siku i dał nogę, skoczył przez ogrodzenie, pewnie dlatego leciutko kustykał. Niedzielę miałam z głowy, poszłam z Januszem na wystepy WOŚP i oczy miałam dookoła głowy, potem na spacer . Szukalismy tej łajzy ale zapadł sie pod ziemię. Dopiero telefon od pani Krysi mnie uspokoił. Misiek przyszdł do niej , najadł sie i juz nie utykał na łapkę. Dobra, ale gdzie jest teraz mysle sobie. Nie znaleźlismy go. Nie spałam w nocy, podchodziłam do okna, wyglądałam, nie było go. Wychodziłam na klatke schodową , też nic. Zasnęłam o 5 rano. W poniedziałek na porannym spacerze tez nigdzie nie było widac Miśka. Dzien miałam z głowy. Przyszla do nas pani Krysia i obie z tesciowa wzięły suki na południowy spacer a ja szykowałam obiad. Ledwie weszły a teściowa do mnie - wiesz gdzie jest Misiek? - jakbym wiedziala to bym go nie szukała- odpowiadam - Misiek sobie spaceruje na smyczy ze swoim panem i macha radośnie ogonem. Myślałam, zę zemdleję. To łajza jedna. Tyle dni trzymac mnie w stresie???????? Ale jak spotkam tego własciciela to dam mu połajnke za wszystkie moje zgryzoty. Janusz stwierdził, ze niedługo nie będzie mozna mnie wypuszczac z domu, bo zaczne latać za wszystkimi psami po ulicy, a ja doszłam do wniosku, że po prostu bije mi na dekiel i mój nick na dogo jest całkowicie uzasadniony. Matko, ale ci sie naspowiadałam. Nic to, czytaj sobie maleńka i pamietaj, ze cie kocham
  10. Wiem, ze czekasz na Kefirka, ale on jest już z Melunia i Dżekusiem. Są tam razem i z góry patrzą na ciebie. Ciężko człowiekowi na sercu jak sie dowiaduje, ze jego kicia na dodatek zdrowa odchodzi w tragicznych okolicznościach zbyt wczesnie. Los bywa okrutny, czasami az za bardzo. Meluniu, Dżekuniu, Kefirku, Gayeczko pamietam
  11. Rastuniu, pamietam o tobie opiekuńcza sunieczko
  12. Szkielciu, pamietam pieseczku
  13. Nie moge sie doczekać tych fotek. Norasku, pamietam, ale czy można o was zapomnieć? Nie!
  14. Male kruszynki, dziś kolejna niedziela i moje odwiedziny u was. Pamiętam skarbeńki.
  15. Harleyku, kolejna niedziela bez was. Pamiętam
  16. Atosku kolejna niedziela bez was. Pamietam
  17. Morusku, kolejna niedziela i kolejne moje odwiedzinki. Pamietam słonko
×
×
  • Create New...