-
Posts
28486 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Jertel, Kasiu dla waszych zwierzątek Psoniu, kolejna moja koleżanka odeszła, a dwie kolejne walczą. Proszę powitaj Danusię serdecznie. Całym sercem kochała zwierzęta. miała na ich punkcie przysłowiowego świra. Powinna żyć , rak był silniejszy. Ale ja krzyczę, protestuję!!!!!!!! Psoniu jesteś tam , wiec powiedz mi co jest grane???????? Zasięgnij języka. To jakaś pieprzona selekcja???????? Ja się na to nie zgadzam!!!! Nie zgadzam.!!!! Możesz powiedzieć to- tam na gorze! Nie rozumiem tego świata !!!!!!!!!!!!!!! Nie rozumiem!!!!!!!!!!!! Niby jest piękny, mamy rozwój nauki, techniki, żyjemy w dobie komputerów, genetyki, latamy w kosmos, ale na tego skurwysyna nie ma leku. To jakaś paranoja! Kiedy ktoś wynajdzie wreszcie lek to to cholerstwo, które zabija i ludzi i zwierzęta!!!!!!!!!!!! Kiedy pytam???????????? Wiem, na to pytanie nie ma odpowiedzi. Na nic nie ma! Życie jest po prostu do dupy!
-
Aga, Jola, prosiaczki dziękuje Wam za trzymanie kciuków- były skuteczne. Radku dziękuje ci za modlitwy- pomogły. Jestem ci za nie bardzo wdzięczna, nawet nie wiesz jak bardzo. Bałam się, nie będę ukrywać. W mojej sytuacji, każdy ból utrzymujący się dość długo, trwający nieustannie jest sygnałem do niepokoju. Tym razem samopoczucie mam delikatnie mówiąc do bani. Głowa mnie nawala już 6 tygodni, do kompletu mam zawroty głowy. Położyłam się na neurologii. Wykonano mi badanie TK głowy z kontrastem. Mózg mi nie wyparował czyli jest ok. Tylko nie wiedzą od czego mnie łeb nawala. Są 3 koncepcje : - kręgosłup szyjny ( ale nie zbadali) - kolejny skutek uboczny moich najukochańszych prochów - ból napięciowy spowodowany długim stresem ( umieranie Izuni) W przyszłym tygodniu zaczynam robić kontrolne badania onkologiczne, zobaczymy co wykażą. 8 listopada mam kontrole u moich onkologów. Tym razem dwóch. Może oni coś wymyśla, bo na razie jestem w punkcie wyjścia. Bardzo jestem wam wdzięczna za pamięć i za dobre słowo. Wiele to dla mnie znaczy. Julka Nie ma znaczenia czy byś była w domu czy nie. Na pewne rzeczy nie mamy najmniejszego wpływu. Ja byłam w domu, miałam oko na wszystko, a jednak nie udało mi się uratować Psoni, choć nie żałowałam pieniędzy ani na lekarzy, ani na diagnostykę. Nadeszla chwila, kiedy postanowila popędzić za TM i nie można bylo jej zawrócić. Julka kiedy odchodzi członek rodziny, a nasze zwierzaki nimi niewątpliwie są boli. Boli i będzie bolało. Na początku ból jest wręcz palący, potem boli, ale nie piecze. I to jest chyba ta jedyna ulga. Nasze zwierzaczki odchodzą, ale cieleśnie. Pamięć o nich żyje nieustannie w naszych sercach i naszej pamięci. Nie zmieni tego ani kolejny przygarnięty zwierzaczek, ani opływający czas. Wierze głęboko, ze nasze kochane stworki maja duszyczki, są za TM i się nami opiekują, a kiedy nadejdzie nasza godzina wybiegną nam na spotkanie. Ich ziemska podroż dobiegła końca. Nasza trwa i musimy ja odbyć czy nam się podoba czy nie. Jula, kiedy odeszła moja Psonie nie mogłam się z tym pogodzić. Ona była najmądrzejsza, najukochańsza, najwspanialsza wystko naj... Przyrzekłam sobie, ze w naszym domu nie będzie nigdy żadnego psiaka, bo....... wziąć jakiegoś to gwałt na pamięć o Psoni. Owszem, przytakiwałam mężowi i synowi, że kiedyś tam przygarniemy jakaś bidę ze schronu. nawet sama w to uwierzylam, ale mialam na myśli dobra opiekę a nie miłość. Byłam stara i durna. W swoim postanowieniu wytrzymałam 2 miesiące. Najpierw pojawiła się Balbisia, dwa lata po niej Zuzia. Miałam nie mieć żadnego psa - no to mam dwa. Moje sunie to wampirzyce, żmijki cholerne, małe potwory, które nikomu nie popuszcza, a szczególnie żadnemu psu czy kotu. Są niewychowane, rządzą nami, robią co chcą. Mieszkanie france małe potrafią zdemolować w ciągu minuty a matka czyli ja chodzę i sprzątam. Potem walą głupa i gapia się na mnie tymi błyszczącymi ślepiami i czarują zadowolonymi mordkami. Ale wiesz co?????????? Sa tak kochane te małe bestie, że nie wyobrażam sobie domu bez nich. To dzięki nim wiem, że ludzkie serce jest bardzo pojemne. Kocham i Psonie i je obie. Są to rożne miłości, ale równie silne i piękne. Psonia jest moim psim aniołeczkiem. kiedy mam problem przywołuje ją, proszę o zaciskanie swoich łapinek i wierzę, że to robi. Wiem , że patrząc na mnie z góry jest dumna, że jej miejsce w domu zajęły dwie skrzywdzone przez los bidy. Zajeły jej miejsce w domu, ale nie w sercu. W moim sercu Psonia ma swój pokoik, one swój. Jednak te pokoiki są tak samo urządzone. Julka chcę ci zadedykować jeden z wierszy Zapłacz Kiedy odejdzie, Jeśli cię serce zaboli, Że to o wiele za wcześnie Choć może i z Bożej woli. Zapłacz Bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze Lecz niech uwierzą wierzący, Że on nie odszedł na zawsze. Zapłacz Kiedy odejdzie, Uroń łzę jedną i drugą, I.. przestań Nim słońce wzejdzie, Bo on nie odszedł na długo. Potem Rozglądnij się w koło Ale nie w górę Patrz nisko I.. może wystarczy zawołać, On może być już tu blisko... A jeśli ktoś mi zarzuci, Że świat widzę w krzywym lusterku, To ja powtórzę: On wróci Choć może i w innym futerku.. [FONT="]Franciszek Klimek -autor[/FONT] Psoniu kochana, dziękuje za trzymanie łapinek. Na wszelki wypadek nie puszczaj jeszcze. trzymaj do 8 listopada. Kocham cię maluszku
-
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
Radku wracaj szybko do zdrowia. Ja właśnie jestem po przebytej infekcji. Norasku
-
PAMIĘTAM
-
PAMIĘTAM
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
PAMIĘTAM -
Brzeziny- Uratowana przed zamarznięciem mała Tysia za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
PAMIĘTAM -
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
PAMIĘTAM -
PAMIĘTAM
-
PAMIĘTAM