-
Posts
28486 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Pamiętam
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam -
Brzeziny- Uratowana przed zamarznięciem mała Tysia za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam -
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam -
Pamiętam
-
Petycja podpisana i rozesłana Psoniu ciężko mi, nie mogę się pozbierać. Tyle nieszczęść dookoła. Jak żyć? Janusza i Szymona napadnięto kiedy byli z Zuzia i Balbinką na spacerze. Nie potrafię zrozumieć ludzi. Dlaczego? Nic przecież nie zrobili. Jak można zajść kogoś od tyłu i rabnąc w glowe, zeby powalić a potem kopac? Jak? Ty wiesz kwiatuszku jak bardzo to przezywałam. Między innymi dlatego nei zajrzałam do ciebie w ubiegłą niedzielę. Teraz moje chłopaki czują się dobrze. Jeden kamień spadł mi z serca, pojawił się drugi. Siedzę i płaczę z niemocy. Dwa szkieletory bezpieczne, grzeją dupki w domkach, a na mieście biegała za ludźmi mała sznupkowata sunieczka. Gdyby nie to zdarzenie z chłopakami, może bardziej bym się przyłożyła do szukania jej domku. Gdyby!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kuźwa, ja się chyba urodziłam pod jakąś pechowa gwiazdą. Zauważyłam ją z okna jak jadła karmę, którą wykładam. Widziałam jak zaczepiała ludzi., szczególnie idących z dziećmi. Wieczorem widzial ją Janusz z Szymonem. Nakarmili ja i zrobili 3 fotki. Rozpuściłam wieści, powysyłałam fotki gdzie się da. Następnego dnia widziałam ją kiedy byłam z Januszem i suniami na spacerze. Próbowała do nas podejść ale nasze żmijki na nią naskoczyły. Wypłoszyła się bidulka i pobiegła za jakaś panią , która szła z dzieckiem. Wieczorem tego dnia dostałam telefon od jednej z mieszkanek, że jest na mieście nowy nabytek. Wysłałam jej fotkę , okazało się , ze chodzi o tą sunieczkę. Dobę później napadnięto moich chłopaków. W ten czwartek dowiedziałam się gdzie małą koczuje. Umówiłam się z Małgosia, że urobi swojego męża, żeby wziąć małą na tymczas. Kombinowałysmy obie jak jej pomóc. Najważniejsze było jakieś lokum. Nie doczekała. W piątek do południa wpadła pod samochód. Siedzę i ryczę jak jasna cholera. Przed oczami widzę jej postać, jej mordkę, jej oczka. Nie umiem sobie z tym poradzić, czuje się winna, że to psie zginęło pod kolami samochodu. Gdybym była szybsza nie doszłoby do tego. Jestem nieudaczkiem! Nigdy sobie tego nie daruję. Psoniu przytul ją do siebie i powiedz jej, że chciałam pomóc, bardzo chciałam - nie potrafiłam. Psinko to dla ciebie. Psoniu ja już sie chyba wypaliłam, już chyba nie umiem pomagać tak jakbym chciała. Nie mam już domków w zanadrzu. Serce mi chyba pęknie z żalu. Bądź przy mnie Psoniu, opiekuj się mną i daj odsapnąć. Kocham cię kruszynko moja.
-
Pamiętam Petycja podpisana i rozesłana
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Pamiętam maluszki
-
-
Oj smutno!
-
Jestem kochani, tylko szlag mnie trafił, bo 2 dni pod rząd próbowałam cokolwiek napisać na dogo i mnie wywalało. No to sie z deka wnerwiłam i zastrajkowałam. Oba szkieleciki już nie szkieleciki. Już weci nie będą się na nich uczyć anatomii. Szkieletor biały wabi się Łatek. Jest już po leczeniu. Uf! Ciężko było , ale psina wyszła z tego. Jest już nawet zaszczepiony. Prawdopodobnie został wywalony , bo jest zaczepą, ale nowi właściciele jakoś sobie z nim dają rade. Psiak kocha ich 3 letnie dziecko. Nie pozwala nikomu obcemu się zbliżyć do malca. Co rusz chce być wypuszczany z domu, uwielbia biegać po podwórku, bo tam ma okazje pokazać jaki z niego tygrys gdy ktoś przechodzi obok. Drugi szkielecik ( szczylek) żre jak na potęgę. Zaokrągliła mu sie dupina, ale nadal jak na szczyla przystało skacze jak koza i chce się tylko bawić. Prawdopodobnie niedługo pojedzie do nowego domu. Jest sygnał o adopcji, ale pani jest w trakcie malowania. Po malowaniu ma zabrać malucha do siebie. Póki co, nie zdejmuję go z ogłoszeń. Niestety przybłęd nam znów przybyło. Namierzyliśmy kolejne chudzielce, ale sa już dokarmiane. Ludziom normalnie szajba odbija. Po kiego bierze taka menda psa? Po to, żeby potem wywalić? Oj zła jestem! Na szczęście w moim mieście sporo ludzi dokarmia psiaki, Ja nie ruszam sie z domu bez saszetek w torebce, bo przecie nie wiem kogo spotkam na drodze. Aguś, przeczytałam pw od ciebie. Dzięki serdeczne za pomoc, ale na razie jakoś sobie daję rade. Pomaga mi finansowo jedna pani w kupowaniu kramy, a do leczenia Łatka dołożyła się moja koleżanka, wiec jest ok. Dziękuję ci kochana za dobre serduszko. Jak będę (tfu, tfu, tfu) miała jakiś pilny przypadek to poproszę cię o pomoc tak jak w przypadku sterylki Pestki pamiętasz? Psoniu dzieki za kciuki za te szkielety. Oj przydały się bardzo, bo z Łatkiem naprawdę było bardzo źle. Trzymaj jednak za mnie, bo moje samopoczucie cały czas szwankuje. Nie żebym strasznie narzekała, ale co rusz dołączają się kolejne skutki uboczne działania leku. Nie wiem czy nie trzeba będzie odstawić leczenia. Pytanie tylko co w zamian? Dlaczego akurat na mnie trafiło? Cóż, ja zawsze mam szczęście do głupot. Kocham cię moja iskiereczko