Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28486
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Ja tez, Radku, ale wyrosną na spore psiaki i spodziewam się, że ciężko będzie im znaleźć szybko domki. Sunia była sprytna. Na watkek zgłosiły się dziewczyny i pomgają. Moze się uda i oby udało. Psoniu daj mi siłę- proszę Kocham cię moja kruszyno
  2. Super, ze z Brutusem jest ok. I niech tak zostanie. PAMIĘTAM
  3. Racja. Ja też jestem od dawna wolnym strzelcem, polubek. Na watek trafiłam zupełnie przypadkiem. jak sam chyba zauważyłeś chciałam pomóc. I chyba póki co moje i ewatonieja ogłoszenia są jedynymi jaki maluchy pomagają. A swoją drogą Temido to ja myślałam, że w burdelu to są dziwki a nie dziewczynki. Zastanawia mnie czemu słowo dziewczynki od razu skojarzyło ci się z burdelem? Ja bym na to nie wpadła.
  4. Dziewczyny jesteście kochane. Bardzo się ciesze, że watek zaczął żyć. Dzwoniłam do opiekunów maluchów. Zrą na potęgę, ale nie wymagają pomocy w karmieniu. Opiekunom bardzo zależny na domkach. Sami tez pytają gdzie się da. Malce to spore psiaczki wiec chyba o domki będzie ciężko. Wczoraj miała przyjechac jedna pani obejzrec jednego psiaczka, ale sie nie zgłosiła. Jedna pani odezwała się ze Słupska, ale nie odezwała się ponownie. Sorki, że nie zaglądam tutaj, ale mam teściowa w szpitalu w stanie ciężkim i umierającą na raka przyjaciółkę. Jest mi strasznie ciężko, razem zachorowałyśmy, wspierałyśmy się wzajemnie i........ Dobra , nie będę was zamęczać swoimi prywatnymi sprawami. Do tego szlag mnie trafia jeśli chodzi o los szczeniaków z tego wątku. Informacje jakie zdobyłam mnie przerosły. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230106-cztery-ma%C5%82e-czarne-jak-w%C4%99gielek-szukaj%C4%85-domk%C3%B3w-czy-kto%C5%9B-je-zechce/page3[/url] Jesli chodzi o mamuśkę maluchów to wezmą ja znajomi tych państwa. Niedawno zeszła im ich sunia, która była bardzo do niej podobna. Opiekunowie miotu i mamuśki zostawiają sobie 2 maluchy, pomimo, że mają swoje psiaki, dlatego ogłaszamy 4 a nie 6 psiulków.
  5. A co dziewczynki prawda w oczy kole? A dowiedziałam się! Jakim sposobem? Zostanie to moja słodką tajemnicą. Przyjdzie czas ujawnię wszystko. Wiem więcej niż tu napisałam. Jeszcze zabraniacie owej pani, że ma się nie kontaktowac z nikim w sparwie psiaków a szczególnie z luta4. Los szczeniaków to nie wasza prywata, żebym prowadziła z wami prywatną korespondencje. Brak wam wyobraźni i tyle. Maluchy są bez żadnej ochrony, bez szczepień, narażone na wszelkie choróbska i wy mi mówicie o empatii w stosunku do zwierząt???? O ich diecie nawet nie wspomnę. Kłamię? To poprosze o skan ksiązeczek zdrowia maluchów. Ja wiem z całą pewnoscią , że ich nie posiadają. Gratuluję podejścia so sprawy. Uprawiacie partyzantkę w krótkich spodenkach a nie pomagacie. Zapytałam gdzie sa Temido te obiecane perzez ciebie foty i ogłoszenia? Poprosze o linki. Sama nie chcesz się wziąć za robotę to trzeba było nie wsadzac kija w mrowisko i dać pomagac innym.
  6. Ano ja podstępem dowiedziałam się (zaznaczam, ze ta podła i nielubiana luta4 nie ma z tym nic wspólnego), że ta cała opieka TOZ to jakaś paranoja. Suki owszem zostały wysterylizowane, jedna z nich była w ciąży i szykował się kolejny miot. Jeden z maluchów znalazł nowy domek, ale TOZ nie miał nic z tym wspólnego. Maluch poszedł do nowego domu z tzw poczty pantoflowej. Szczeniaki żyją w brudzie, są nieszczepione i pewnie nie odrobaczone. Reszta psów wychodzi na zewnątrz i mogą przywlec do domu jakąś zarazę typu parwo, nosówka czy insze diabelstwo. No to ja się pytam teraz po kiego diabła było najeżdżać na tą lutę4, która w dobrej wierze założyła watek tym maluchom i chciała im znaleźć domy???????? Teraz sprawa wygląda tak, ze nie ma ani domów, ani zdjęć obiecanych przez Temidę, ani ogłoszeń. Zrobiłam sobie zrzut ekranu z tego wątku jako stan faktyczny i mam zamiar o ile sytuacja się nie zmieni powiadomić krajowy zarząd TOZ i nagłośnić sprawę w mediach. Po co nam organizacje pro zwierzęce, które nie tylko nie zajmują się jak należy maluchami, ale im szkodzą blokując do nich dostęp ludziom, którzy naprawdę chcą pomóc. Temido gdzie są te obiecane zdjęcia maluchów?????? Gdzie są ich ogłoszenia????? Gdzie jest ta opieka nad malcami????? (Luta 4 już wam nie przeszkadza jak widać, a szkoda) No i gdzie się podziała ta osoba, która tak klaszcze Temidzie??????
  7. To może pomożesz rozkręcić ten watek? Ja ogłaszam maluchy gdzie się da, dogomania jest jednym z miejsc, a mam tyle spraw na łbie, że przestaję nad tym wszytskim panować. Myślałam że dogomaniacy pomogą szukać domków jak było kiedyś, ale widać pomyliłam się. Teraz się oczekuje jakiś rozkręcających akcji. Jaka to ma być akcja? Rzuć pomysłem, bo mnie ich brak. Jeśli szczeniaki szybko nie znajda domów czeka je marny los. Osoba, która się nimi opiekuje nie może ich dłużej trzymać.
  8. Prawda Jolu, prawda, ale czasem co za dużo to niezdrowo. Dobę temu wzywałam karetkę do mojej teściowej , która dostała taki atak astmy, że o mało ja nie udusiło. Wylądowała w szpitalu. Leży pod kroplówkami i tlenem. Myslę o sobie, o swoich bliskich, nie poddaje się , ale czasem sa chwile zwątpienia. Czuję się zmęczona. Szukam chętnych na 4 szczeniaki http://www.dogomania.pl/forum/threads/231034-Wdzięcznośc-suki-nie-miała-granic-miot-do-adopcji Jeszcze są dwa koty jeden 4 miesięczny , a drugi ok 2 letni - zdjec niestety nie posiadam. Dostałam telefon, ze koty zostały zabrane z miejsca gdzie reszta padała w niewyjasnionych okolicznosciach w torsjach. Jest podejrzenie, ze ktos je truł. Jeden z nich ma miec sekcje zwłok. Popytajcie znajomych moze ktos przygarnie te stworzenia.
  9. Niestety cisza tak jak na tym watku
  10. Kiedy było mi źle, kiedy płakałam podchodziłaś do mnie zlizywałaś łzy z moich oczu i pocieszałaś jak umiałaś- zawsze skutecznie. Kiedy odeszłaś został mi ten wątek, pisanie do ciebie, wywalanie moich smutków, moich obaw i tu szukam pocieszenia w twym czarnym futerku. Jest mi smutno, jest mi źle, jest okropnie. Mam doła giganta, a muszę być silna, bardzo silna. Nie było mnie tu tydzień temu, nie dałam rady, siedziałam i ryczałam. W piątek zadzwoniła do mnie ze szpitala jedna z amazonek. Musi stoczyć walkę z gadem po raz trzeci- tym razem poszedł do płuc. Jest załamana, szuka pocieszenia, chce żebym dodała jej odwagi, żebym zapewniła ją, że i tym razem wygra. Paradoksem jest to, ze w lipcu miała badania kontrolne łącznie z RTG płuc i nic nie wykazało. Zapewniano ja, ze jest zdrowa jak rybka. O ironio! W sobotę zadzwoniła druga. Jest umierająca. Zdaniem lekarzy zostały jej 4 tygodnie zycia ( skurwiel poszedł do 3 miejsc w mózgu). W ciągu tego czasu ma stracić wzrok, słuch, mowę, władze w rękach i nogach. W jakim jest stanie nie muszę mówić. mam być przy niej myślą i modlitwą, bo tego potrzebuje. Kolejny paradoks. Ostatnie badania wykazały, że zmiany rakowe się niby cofnęły. Jednak od pewnego czasu źle się czuła. Miała zawroty głowy i dolegliwości żołądkowe. Była pewna, zę to po antybiotyku, który wczesniej brała. Wczoraj miała jechać na wesele w rodzinie, wiec postanowiła zbadać się na wszelki wypadek, upewnić się, że nic jej nie dolega. Neurolog nie miał wątpliwości- obrzęk mózgu. Badania na cito i wyszło szydło z worka. W niedzielę dowiedziałam się, ze ksiądz Tadeusz, który odkąd zachorowałam modli się o mnie, który w lipcu w moje imieniny odprawił za mnie mszę jest na onkologii z nawrotem białaczki. Bierze chemię, szykują go do przeszczepu szpiku, ale jest słaby i mówi, że chyba zbliża się koniec. Paradoks numer trzy. Dwa miesiące temu ksiądz był zdrowy jak rybka. badania ok. Tego to jest nawet dla mnie za dużo. Taka dawka stresu powaliłaby nawet konia , a co dopiero małą, kruchą istotę. Ale co mam zrobić? Nie odbierać telefonów? Nie dzwonić nie modlić się? Udawać, że mnie to nie dotyczy? Nie mogę, nie mogłabym spojrzeć na siebie w lustrze. Los potrafi być bardzo okrutny. Dowalić ile się da, a jak się dźwigniesz to znów sprzeda ci kopa, żebyś sobie nie myślała, żebyś nie poczuła się za pewnie, żebyś pokornie wielbiła każdy dzień, bo nie wiesz ile ci jeszcze zostało, żebyś nie robiła planów. Czemu to jest takie ciężkie, smutne, takie bolesne? Jest mi źle, bo oprócz wsparcia i modlitwy nic nie mogę. Czuję się bezsilna, bezbronna wobec takiego obrotu spraw. Nie mogę dosłownie nic więcej. Czemu w takich okolicznościach wraca do człowieka jak bumerang myśl, że wyrok już zapadł, że dostałam odroczenie, ale nie wiem na jak długo, że licho nie śpi? Czemu nikt do tej pory nie wymyślił naprawdę skutecznego leczenia na gada? Czemu musimy ciągle żyć w strachu? I co? Jak w takich wypadkach wierzyć w badania kontrolne? jak????? No jak??? To jest chore, tak naprawdę oszczędza się na badaniach typu TK. RM. PET, chcą znaleźć meta po badaniach krwi i obrazie usg. Tak się nie da. Chory kraj, chore wszystko. Psoniu potrzebna mi siła, twoja obecność. kocham cię maluszku
  11. PAMIĘTAM AGUSIOWE MALUSZKI
×
×
  • Create New...