Psotuniu
Dziś były taty imieniny. Poszliśmy całą rodzina na cmentarz i zastanawiałam sie czy sie oboje tam poznaliście. Juz ci pisałam, że na pewno by cię pokochał. Był psiarzem nad psiarzami. A taka mądrala i rozrabiara jak ty byłaby jego oczkiem w głowie. Dobrze znałam mojego tatkę.
Po powrocie z cmentarza odpalam kompa, a tu słychać dźwięk, ale nic nie widać. Myślę sobie- nawalił. Wyłączyłam i posmutniałam. Dopiero Janusz zobaczył i stwierdził, że to nie komp tylko monitor i mieliśmy dziś nowy, niezaplanowany wydatek. Dobrze, ze w niedzielę są otwarte niektóre sklepy. Mało tego weszłam wieczorem zadowolona z nowego monitora na dogo, a tu klops. Sunia, której szykował sie domek została pogryziona przez innego psa. I jak tu nie mówić o pechu?
Psotka, byłaś spryciulą, nie mogłabyś pognać trochę ludzi do adopcji? Tyle tych psiaków cierpi w schroniskach. Człowiekowi ręce opadają i czuje niemoc wobec tylu nieszczęść, a domków nie widać. Cóż, nie ukrywam, proszę cię o wsparcie mój aniele.
Kocham cię kwiatuszku. Śpij dobrze