Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28422
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Radku, nie pytaj, tylko wklej. Bardzo chętnie przeczytam.
  2. Nie chce wywoływać w Tobie przykrych wspomnień, ale czy mógłbyś podzielić sie ze mną pewnymi informacjami. Radku siedzę cały czas i analizuję przypadek Balbinki i nic mi się nie zgadza. Wyczytałam w necie masę informacji o takich przypadkach o objawach i to mi nie daje spokoju. Nie chudła, nie słabła, nie miała ataków duszności. apetyt miała cały czas do końca. Nic nie zwiastowało choroby. Pojawił się sporadyczny kaszek, który leczono jako zapalenie krtani a potem okazało się, że to jest rak. Przecież rak nie zabija w tak krótkim czasie. Musiała go mieć już od dawna. Pytanie od kiedy? Nie ma wątpliwości na co zmarła, bo wyniki były konsultowane. Nie ma mowy o pomyłce. Pytanie tylko czy mogłam coś przeoczyć, czy zrobiłam wszystko co możliwe. Wiem, że Saruśka odeszła na to samo paskudztwo. Jak to przebiegało u niej? Nie daje mi spokoju tak gwałtowny przebieg choroby. Nie umiem sobie z tym poradzić. Mógłbyś podzielić się ze mną swoją widzą? Proszę. Jeśli jednak wspomnienie o tym miałoby wywołać w Tobie ból to nie pisz, zapomnij, że w ogóle o to pytałam.
  3. Wiem, ze małe, ale człowiek trzyma się nadziei. Ważne jest także to, że można było przeprowadzi operację. U Balbisi nie było to możliwe. Miała dwa guzy w jednym miejscu i nigdzie więcej. Wszystkie inne badania były wręcz rewelacyjne. U niej jedyne co było możliwe to leczenie paliatywne. Żyła 20 dni po diagnozie a liczyliśmy na co najmniej kilka miesięcy. Guzy pierwotne nie zabijają, zabijają przerzuty. Podejrzewam, że u Balbisi jeden był pierwotny a drugi przerzutowy, który rósł w zastraszającym tempie aż w końcu pękł. Ja trzymam kciuki nadal.
  4. Radku zaznaczasz link klikając prawym przyciskiem myszy "kopiuj", a potem w miejscu gdzie chcesz wkleić klikasz też prawym przyciskiem myszy "wklej" W ten sam sposób można przenosić obrazki.
  5. Radku myślę, ze masz rację. Ona nadal za nią tęskni. Pomagamy jej przez to przejść. Zuzia jest bardzo rodzinna- bardzo. Magdo, Radek ma racje. Nie szukaj na siłę psiaka podobnego do Saruni. Zobacz, moje suńki, które odeszły nie były w ogóle do siebie podobne - nic a nic. Po odejściu Psoni przeszukiwałam internet w poszukiwaniu podobnej suni do Psoni. Nie udało się. Nagle pojawiła się w naszym życiu Balbinka. Jestem więcej niż przekonana, że Psonia maczała w tym swoje łapinki, żeby Balbisia trafiła pod nasze skrzydełka. Potem znalazłam tu na dogo sunię ( szczeniaczka) identyczną jak Psonia. Pomimo, że miałam Balbinkę gotowa byłam jechać z mężem po tego szczeniaczka. Z wypiekami na twarzy czytałam wątek Kruszynki. Po kilku stronach lektury okazało się, że Kruszynka zachorowała i przekroczyła TM. Nie znałam tego małego szczylka a poczułam się tak jakbym ponownie straciła Psonię. Oto watek Kruszynki. Szkoda, że nie ma już na nim zdjęć, bo byś zobaczyła podobieństwo do Psoni. Staram się od tamtej pory w każde świeta odwiedzać watek Kruszynki.
  6. Kocham ten wiersz i powiem ci, że marzy mi się właśnie takie niebo. Naprawdę nie chce iść do innego.
  7. Gdzieś w głębi serca choć mam trochę lat na grzbiecie wierze, że one są tam razem, zaprzyjaźniły się i hasają beztrosko po tych teczowych łąkach, zerkają na nas i po psiemu mówią do siebie " zobaczcie jak nas kochały te nasze ludziska" Oj kochały i kochają nadal.
  8. Radku ciężko mi. Dzisiaj minęły 2 tygodnie. Od soboty nie jestem w stanie powstrzymać łez. Mam wielką ochotę wykrzyczeć ten ból, który we mnie siedzi. Problem polega na tym, że nie mam gdzie. Zuzia powoli zaczyna się otrząsać. Jest już lepiej aczkolwiek niechętnie sama siedzi na balkonie, brakuje jej drugiego wampirka, który będzie z nią ujadał na ludzi.Na spacerach się ogląda do tyłu jakby sprawdzała czy kilka kroków za nią podąża Balbinka. Bardzo lgnie do nas. Zawsze lgnęła ale teraz to jest prawdziwa okupacja.
  9. Magda każdy kto stracił swojego przyjaciela wie co teraz przezywasz, jaki ból targa Twoim sercem i Twoimi myślami. Dbałaś o nią, kochałaś, pieściłaś i nagle jej nie ma - jest za to pustka i ogromny ból. Prawdopodobnie brat choć wykazał się nieodpowiedzialnością też przeżywa katusze, bo to jego bezmyślność przyczyniła się do śmierci Saruni. Jak znam życie cierpi tak samo jak Ty o ile nie gorzej. Matko... Sarunia- Radek tez stracił swoją Saruśkę. Czasu nie cofniesz, nie da się. Piszesz, że Sarunia ufała Wam i czuła się bezpieczna. Tak było i odeszła w tej wierze. Wypadek to tak krótka chwila,że pies nie zdaje sobie sprawy z tego, ze ginie. Inaczej wygląda śmierć psa kiedy choruje, traci siły, a człowiek choć chce mu pomóc jest bezsilny. Kiedy odeszła nasza Psonia też czułam ogromną pustkę, nie mogłam sobie z tym poradzić i najlepszym co mnie wtedy spotkało to adopcja Balbisiątka. Psiaka, który przeszedł w swoim życiu piekło, a któremu mogłam dać miłość, ciepły i kochający dom. Psiaka, któremu chciałam wynagrodzić wszystkie złe chwile z nawiązką. Czuła się bezpieczna, kochana i rozpieszczana. Była nasza małą królewną i nawet reagowała na to określenie. Potem adoptowałam Zuzię i miałam dwa kochane skarby. Po odejściu Balbinki jest dziura w sercu- wielka dziura ale staram się iść do przodu i pomóc przejść przez stratę "siostrzyczki" Zuzi, która ma chore serduszko. Myślę, ze Psotunia się cieszyla, zę jej miejsce znalazł w naszym domu również psiak w potrzebie, psiak, ktoremu zawalilo się życie a u nas znalazł bezpieczną przystań. Powiem ci jeszcze jedno. Bez względu na to ile będziesz miała psiaków, kociaków, królików i innych żyjątek każde kochasz inaczej choć równie mocno. Każde z nich ma w twoim sercu swój pokoik, do którego nikt nie ma wstępu. Inny psiak nie przysłoni Ci miłości do Saruni, nie wygna jej z Twojego serca i Twojej pamięci. Nie ma takiej opcji. On będzie miał swój pokoik w sercu, które w Tobie bije. Trzymaj się Magdo. Światełko dla Twojej Saruni
  10. Ja też potrzymam. Balbinke pokonał rak nad tchawicą. Niestety nieoperacyjny, Wiem co przezywasz. Oby to nie był rak a jakaś narośl.
  11. Ja już je polubiłam przez Twoje wpisy. Smutne, że właśnie tu na tym wątku je poznałam.
  12. Balbisiu 2 tygodnie temu jeszcze Cię tuliłam, całowałam. Gdybym wiedziała, że ostatni raz... gdybym wiedziała...........
  13. Kajko zaopiekuj się moją Balbinką. Pamiętam wyjątkowy mikrusku
  14. Szarlotto zaopiekuj się moją Balbisią. Pamiętam psinko kochana- zawsze będę o Tobie pamiętać bez względu na to ile razy tu się pojawię. Masz miejsce i w moim sercu.
  15. Gabi, Whisky pamiętam kruszynki
  16. Zostały nam po nich wspomnienia i miejsca w sercu, gdzie nikt nie ma dostępu. Kochane psinki. Norasku, Saruniu nie znałam Was ale jesteście mi bardzo bliskie.
  17. Nasze kochane maluszki byłyście, jesteście i zawsze będziecie w naszych sercach i naszej pamięci. Tak mi ciężko, tak mi źle...
  18. Agato wiem o czym piszesz, bo przechodzę przez to samo. To nie jest tak, że przez moje "wmawianie" obecności Balbinki zamykam oczy i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znika mi ból. On jest we mnie i będzie zawsze. To mi pomaga, ale nie uzdrawia mej duszy, nie zmniejsza tęsknoty, Upłynie dużo czasu zanim ból zmaleje, To boli, cholernie boli ale...jestem na etapie konieczności ukrywania bólu. Mam w domu Zuzię, która ma wadę serca, która strasznie przeżywała zarówno pogorszenie stanu zdrowia Balbisiątka jak i jej odejście. Balbinka była dla niej wyrocznią, jej przewodniczką, jej guru, uczyła ją być psem. Zuzia jest psiakiem, który się ze wszystkiego cieszył. Powodem do radości było nawet każde otwarcie oczek po śnie. To jedna, chodząca radość. Nagle ten radosny psiak zaczął chodzić smutny, bacznie się nam przyglądać, zaczął się izolować, zamykać w sobie. Nie przychodziła się do nas przytulać, nie dawała buziaków, nie przybiegała nam na powitanie. zaczynała mieć dreszcze. Fizycznie wet nie widzi oznak choroby ale chyba choruje jej dusza tak samo, jak jak chorują nasze. Balbinki odejście odbiło się na nas wszystkich.Ta sytuacja nie pomaga żadnemu z nas. Musze się wziąć w garść, okazywać jej na maksa uwagi i choćby wymuszać uśmiech, tiutać do niej na okrągło, bo jestem za nią odpowiedzialna w takim samym stopniu jak byłam odpowiedzialna za Balbisię. Muszę mieć na uwadze fakt, że to jest chory psiak a życie w stresie może doprowadzić do kolejnej tragedii. Czy jest mi dobrze? Nie! Idę do łazienki kiedy ona śpi i wyje jak jasna cholera. Wyję i szlocham mając pretensje do całego świata. Ale Zuzi jest lepiej, o niebo lepiej. Zaczęła bawić sie maskotkami, cieszyć się. Nie jest to taka sama radość jak była,ale jest i przeszły dreszcze. Próbujemy całą rodziną odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Wiesz... słyszałam od wielu ludzi, że kiedy psiak czuje, że odchodzi obchodzi mieszkanie i powoli zaczyna się izolować od domowników. Niektóre wiejskie psiaki nawet potrafią iść poza obejście, żeby dokonać swojego żywota w samotności. U Balbinki było odwrotnie. Na stale wprowadziła się do naszego pokoju i naszego łóżka, gdzie odeszła. Myślę, że śmierć zaskoczyła nie tylko nas, ale i ją samą. Jedynie ostatnich minutach swojego życia starła się od nas odwracać wzrok. Agatko straciłam Psonie, teraz Balbinkę i uwierz mi, to nas będzie bolało zawsze, ale wraz z upływem czasu ból przestaje palić. Jest, ale kiedy nie pali da się wytrzymać. Pisze to jak mantrę, bo wiem, ze tak właśnie jest. Jest też tak jak pisze Radek, zostaną w nas pewne zachowania, gesty, będziemy tęsknić, popłaczemy sobie ale będziemy nadal szli przez życie gotowi na kolejną miłość, bo nasze serca mają masę pokoików przeznaczonych dla tych miłości. Na razie nasze rany są bardzo świeże i musimy sobie z tym poradzić, a także wspomagać się w ich wylizywaniu.
×
×
  • Create New...