Spotkałam dziewczyny na spacerze, jak wracałam z pracy. Nuka szła sobie na długiej smyczy, nie ciągnęła! Choć zdarza jej się zerwać do biegu, jak coś zobaczy, jak mówi p. Magda. Ale ucieszyła się na mój widok, kochana suczynka! Chodzą sobie na pola za cmentarzem, Nuka biega bez smyczy, buszuje po dzikiem ogrodzie i co chwilę wraca, by zobaczyć, czy pani na nią czeka.
Czyli - jest dobrze, lepiej niz myślałam, bo trochę miałam obaw :)